co teraz? nie wiem.
jak już się zebrałam do sklepu, to kupiłam niezbędne składniki do oczyszczenia organizmu z takich gówien.
spożyłam to, mam trochę więcej sił, ale za to płacę okropnym bólem żołądka... może coś spieprzyłam.
siedzę i ryczę. jak na razie.
w najbliższym czasie ma przyjść kolejna "dostawa".
nie wiem, czy znajdę siłę, by to wyrzucić. jedynie, żeby ograniczyć, to może powoli z tego wyjdę.
wiem, kiedy straciłam kontrolę. po aferze z rodzinką, która się mnie wyrzekła.
nie mam już nikogo, jedynie dwie przyjaciółki, wirtualną siostrę, chłopaka/nie-chłopaka, który bardziej rani niż wspiera i Was tutaj.
nie mam pracy, rodziny, pieniędzy, miłości, zdrowia, za to przeklęte zaburzenie i natrętne myśli samobójcze.
i jak tu się nie zaćpać.