Skocz do zawartości
Nerwica.com

Majster

Użytkownik
  • Postów

    1 859
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Majster

  1. * Seronil – kapsułki/tabletki w postaci chlorowodorku, 10/20 mg, 30/100 szt. / ORION Pharma * Andepin – kapsułki, 20 mg, 30 szt. / SYNTEZA * Bioxetin – tabletki, 20 mg, 30 szt. / Sanofi Aventis * Deprexetin – kapsułki, 20 mg, 30 szt. / ICN Polfa Rzeszów * Fluoksetyna – tabletki, 10/20 mg w postaci chlorowodorku, 30/90 szt. / ANPHARM * Fluoxetin – kapsułki, 20 mg w postaci chlorowodorku, 30 szt. / ZF POLPHARMA * Salipax – 20 mg w postaci chlorowodorku, 10/30 szt. / MEPHA LDA * Apo-Flox – tabletki / APOTEX * Prozac – tabletki, 20 mg / ELI LILLY
  2. Majster

    Azyl

    Konieczny specjalista.
  3. A gdzie są rodzice? Nie widza ze ich nastoletnie dziecko chleje do nieprzytomnosci? Problem nie lezy w facetach tylko w Tobie i w twoim podejsciu do alkoholu
  4. No jesli to wszystko tak jest jak opisujesz to faktycznie masz przesrane... Ja sie nie znam, ale po mojemu to bedzie Zespol Stresu Pourazowego, albo deprecha reaktywna, ale koniecznie idz z tym do psychologa, bez wzgledu na to co Ci dolega potrzebujesz pomocy. To mniej wiecej tak jak ofiary wypadkow, porwani w samolotach, rodziny poleglych zolnierzy, tragicznie zmarlych gornikow itd. Oni wszyscy maja psychoterapie zaserwowana od ręki, bo bez niej bardzo trudno sie pozbierac. Zeby Cie czyms przytrzymac na tym swiecie zapytam: jak myslisz, kogo by chcial Twoj facet zobaczyc przy lozku gdy sie juz obudzi? Jezdzisz do niego? Odwiedzaj go, rozmawiaj z nim, opowiadaj mu cokolwiek - mysle ze to mozesz mu (i sobie) dać. Pozdrawiam
  5. Dlatego wlasnie proponuję osobny wątek jesli czujesz wewnetrzna potrzebe wylewania zalow na kosciol i kler
  6. Pani Profesor, skoro juz sie Pani tytulami zaslania to i w slownik ortograficzny warto zajrzec, chyba, ze Pani zdiagnozowano dysgrafie Moze jest w tym kierunku jakas terapia dla Profesorskiego ciala? Dowiedziec sie o sobie nic nie chce i nie musze, w kazdym razie nikogo nie szantazuje i nie szantazowalem. Natomiast nie bardzo chwytam po jakim "wszystkim" byloby gdybym cos wiedzial lub nie? Chyba ze mnie przerastają te wyszukane profesorskie terminy. A jesli juz sie rozpisujemy o szantazu, zeby tak nie robic offtopu to ustalmy, ze w jego przypadku strona szantazująca odnosi jakies korzysci w wyniku presji wywieranej na strone szantazowana. O jakiej korzysci moze mowic ten kto rozwaza probe samobojcza? To jest typowy przyklad kwadratury kola, ale wiemy ze Profesorowie Twojego pokroju w matematyce nie celują. Pozdrawiam i wiecej pokory zycze
  7. No to i ja odslonie swoją tajemnicę: Majster - profesor zwyczajny, doktor nadzwyczajny, docent habilitowany i protegowany samego kierownika budowy, magister od wszelkich bolesci i inzynier duszy z dyplomem na scianie z drukarki Epson
  8. A ukrywaine swojego stanu przed lekarzem bylo dobrym pomyslem? Po co tam poszedles? Powiedziec ze masz kiepski humor?
  9. Ja bym to nazwal swoistym poczuciem czarnego humoru Z odpowiedzialnoscia raczej ma to malo wspolnego. Brak odpowiedzialnosci to zostawienie dziecka bez opieki, zaparkowanie na szynach tramwajowych i zakupy w pobliskim sklepie, samodzielne ustalanie sobie kuracji psychotropami, pozostawienie psa samego w sylwestra na caly dzien w mieszkaniu bez srodkow uspokajajacych itd. Celowo podaje przyklady graniczace z glupotą zeby nie bylo niedomowien.
  10. No oki, zabrzmialo to tak, jakby ciocia zabrala Cie ze soba do lekarza bo nie miala Cie z kim zostawic. Poza tym uwazam, ze badanie u psychiatry powinno byc jak najbardziej solo, nawet bez udzialu rodzicow, chyba ze są niezbedni lub ich obecnosc jest warunkiem takiego badania. Zawsze tak jest, ze w badaniu w 4 oczy powiesz wiecej niz przy swiadkach, lekarz tez to wie i dziwi mnie troche, ze ciocia tam byla. Moze jestes tak malomowny, ze wyciagali z Ciebie zeznania? Ile masz lat?
  11. Kolego - my juz to czytamy z 10x. Zakladam ze bedziesz tak marudzil na zasadzie zacietej plyty, ale argumentow innych nie rozwazysz, bo "nie". To oczywiscie jasne ze tak wlasnie bedzie, ale w takim razie nie spodziewaj sie ze Twoje zycie od takiego odbijania pileczki nagle sie odmieni i ze z tego wyjdziesz. Moze po prostu musisz sie przyzwyczaic do roli "kopnietego w tylek" skoro nie chcesz przestac jej odgrywac? Moze wcale nie jest Ci z tym zle?
  12. Owszem, wyjasnia wiele. Przede wszystkim to, ze to nie ciotka poszla do lekarza tylko Ty. Po jaka cholere ciotka w ogole sie odzywa? To ona jest badana, czy Ty? Jak bedzie sie chciala przebadac to niech sie zarejestruje i zlozy wizyte A termin kliniczna nie oznacza od razu endogennej, nie sugeruj sie tym.
  13. Ano dokladnie - ostatecznosc. Czyli jednak cos koniecznego Hm.. to jednak roznica. Mysle jednak, ze silni poradza sobie bez szpitala, a slabi w szpitalu potrafia ponownie swoja sile odkryc. Bedzie. U nas raczej sie tego nie ukryje, plotka robi swoje. Ale z drugiej strony warto oczyscic swoje otoczenie z ludzi na ktorych taka plotka robi wrazenie i dla ktorych taki szpitalny epizod w zyciorysie jest jakąś ujmą. Z calym szacunkiem, ale glupoty opowiadasz. Od razu założyles ze kuracja w szpitalu jest nieskuteczna, ze wyszedlbys z niego takim samym czlowiekiem. Ja po szpitalu nauczylem sie zachowac dystans do samego siebie, nie oczekuje od siebie, ze bede naj naj, bo po co? Owszem, nie jest. Jak na wakacje czy ferie to znam lepsze miejsca, ale w szpitalu da sie przezyc. Zaszkodzi jak sądzę tylko komus kto ma słomiany majestat W sumie to nawet nie komus tylko temu slomianemu majestatowi, czyli, jak to mowią, krol sam sie dowie, ze jest nagi i sie w koncu ubierze Pozdrawiam i wiecej optymizmu zycze (chociaz jestem swiadom, ze to moga byc puste slowa)
  14. Skrajny epizod depresyjny absolutnie kwalifikuje sie do szpitala. Skad wiesz, ze masz endogenną? To dosc duza roznica, nie szafuj tym terminem zbyt pochopnie. Jesli pojawiaja Ci sie mysli samobojcze tzn ze szpital jest wskazany. Poszukaj sobie w dziale "depresja" watkow o szpitalu, celowo po to je zalozylem. Powodzenia btw W szpitalu da sie przezyc, nie jest to wcale takie straszne miejsce.
  15. Niektorym sie wydaje ze pobyt w szpitalu to skrocenie drogi do otrzymania renty. Potem to juz nawet w ten sposob odroznialem symulantow: ciagla gadka o rencie, na palarni haha! hoho! dowcip za dowcipem, a przy lekach jakies ataki symulowane a potem znowu dobry humorek przy papierosku, gdzie personel nie zaglada. Ale z drugiej strony oni unikali na oddziale "wariatów", stronili jak od tredowatych wiec takich "bliskich kontaktow 3ciego stopnia" bylo b. malo
  16. Jest taka teoria w terapii: uleczyc dziecko znaczy uleczyc doroslego, ale to chyba nie tutaj ;P Co bylo pierwsze? Nerwica? Czy Twoje odkrycie? Pytam, zebysmy nie mylili przyczyny i skutku.
  17. Można, chociaz to nie moje podworko, wiec niech sie wypowie ktos z nerwicą. Czyli nie palisz juz 2.5 tygodnia? To juz cos, moze Cie to podbuduje. Ja osobiscie rzucalem palenie dopiero jak zszedlem z leków, udalo mi sie mimo, ze palilem prawie 20lat. Powodzenia;)
  18. O ile wiem to odwrotnie byloby gorzej. Ze smiesznych rzeczy w trakcie kuracji to sporo jaj bylo na oddziale. Jedno z ciekawszych dotyczylo symulantki. Przyjeli ją jednego dnia a ona o 5tej rano wstala i zaczela lazic po korytarzu i drzec sie w nieboglosy: "Pan kiedys stanal nad brzegiem.." ale ewidentnie widac ze swiruje, nakreconych na religie odroznia sie latwo a to byla totalna symulka. Wiec ją grzecznie poprosilem aby sie zamknela i dala ludziom spać bo nie jet tu sama. A ona mi na to, ze przeciez jest wariatka w domu wariatow i moze robic co jej sie podoba. No wiec ja jej na to ze tez jestem wariatem w domu wariatow i za chwile ją zarżne nożem.. Uciekla w 5 sekund i wiecej juz nie bylo porannych koncertow
  19. Bo bez 2 zdań lepszy taki świat. Dziewczynka cię żadna nie chce bo z wyglądu nie ciekawy - jedynie kobietom po 40 się podobam :/ , kompleks małego, charakter zryty, pieniążków się własnych nie ma, znajomych się nie ma, zainteresowania dla innych nudne, nie lubisz dyskotek. I pewnie będę jakimś pijaczkiem pijącym denaturat a zejdzie po wypiciu glikolu. Panie twardzielu, o co Ci chodzi?
  20. Majster

    Lęki

    Rozmawialas z mamą?
  21. Dokladnie tak jest. Ale trzeba dodac, ze przewaznie to szewc w dziurawych butach chodzi, wiec niekoniecznie jest to dobra droga do walsnego wnetrza. Wizyte u psychologa powtorzylbym z poinformowaniem go o nawyku "rozgryzania" (przeciez chodzi Ci o Twoje zdrowko a nie psychologa?). A slowami joanny5 nie przejmowalbym sie - kolejna "specjalistka" w manii znająca panaceum na wszelkie choroby, sposoby na wszystkie bóle i odkrywce kamienia filozoficznego
  22. Czy ja wiem... Akceptacja? Hm... Być może by się znalazła, ale po co miałabym o tym gadać? Jestem raczej wesołą z natury osobą. Jakbym tak wszystkim nagle zaczęła narzekać na to jak się czuję, pomimo że nie daję im tego zazwyczaj poznać, to całkiem zmieniło by mój wizerunek w ich oczach. Po co to robić? Szczególnie, gdy wątpi się w jakieś zrozumienie. Otaczają mnie silni ludzie, optymistycznie patrzący przed siebie albo tacy, którzy wręcz gardzą takim użalaniem się. To, że odważyłam się napisać tutaj, jest też znakiem na to, że tu prędzej znajdę jakąś wskazówkę niż wśród kogoś bliskiego. Ale wstyd... Tak. Na pewno jest. Czyli zdecydowanie brak akceptacji w grupie. Tak naprawde to jest maska depresji bo reakcji innych przewidziec nie mozesz, a deprecha wypacza Ci ich rzeczywisty obraz: nadajesz im cechy ktore potwierdza Ci Twoja niska samoocene. ... hm Jakies watpliwosci? Nie wiem, czy sama się boję. Wydaje mi się, że nie. Że wiem już, że i tak jest zupełnie inaczej niż było. Ale nie określałabym tego depresją, a... głupotą prędzej. Z powodu? Dlaczego? Podpowiedz - patrz wyzej No ewidentnie deprecha. Jeszcze nie faza krytyczna, ale jestes na dobrej drodze do niej. Dlugo to juz trwa? Ja bym nie zwlekal tylko poszedl z tym od razu do psychiatry, nie masz wyjscia, musisz olać reakcje innych (a moze nikt sie nie dowie?) bo zdaje sie ze obecnie poza wlasnym zdrowiem nie masz innych wartosci. A o psychologu tez pomysl, jakas terapia jest wskazana.
×