natrętek
Użytkownik-
Postów
804 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez natrętek
-
Przepraszam, że wyciągnąłem wnioski na temat postawy rodziny wobec Grześka na podstawie wyłącznie tego co on pisał. Z jego postów wyłaniał się obraz samotności i niezrozumienia dla tego co przeżywa ze strony najbliższych. Rzeczywiście nie znając rodziny nie miałem prawa pisać, że z ich strony nie było wystarczającej opieki i wsparcia. Raz jeszcze przepraszam. Z wyrazami współczucia, Tomek.
-
Przyznam szczerze, ze jestem wstrząśnięty tym co przeczytałem w poście użytkownika user1. Bardzo mi przykro, że się poddał,ale może rzeczywiście to mieszanie w lekach było jedną z przyczyn ale też być może, a może nawet przede wszystkim brak zrozumienia powagi sprawy przez osoby mu najbliższe czyli rodzinę. Przeżywając to co on przechodził przy braku zrozumienia i wsparcia najbliższych oraz małej skuteczności leków jak najbardziej może stać się przyczyną samobójstwa. W końcu każdy ma swoje granice cierpienia. Wierzę, że teraz już nie cierpi ...
-
Przyznam szczerze, ze jestem wstrząśnięty tym co przeczytałem w poście użytkownika user1. Bardzo mi przykro, że się poddał,ale może rzeczywiście to mieszanie w lekach było jedną z przyczyn ale też być może, a może nawet przede wszystkim brak zrozumienia powagi sprawy przez osoby mu najbliższe czyli rodzinę. Przeżywając to co on przechodził przy braku zrozumienia i wsparcia najbliższych oraz małej skuteczności leków jak najbardziej może stać się przyczyną samobójstwa. W końcu każdy ma swoje granice cierpienia. Wierzę, że teraz już nie cierpi ...
-
Też łączę się z Wami w bólu samotności. Znajomi z lat edukacji już dawno się wykruszyli, Większośćma poukładane życie rodzinne, a ja zostałem sam. W rodzinie brak oparcia, zresztą brak w kimkolwiek oparcia bo nikogo obok nie ma. Oczywiście mam tu na myśli oparcie w dobrym znaczeniu tego słowa, czyli możliwość rozmowy, czasem wyżalenia się i po prostu świadomości, że ktoś po prostu jest. Na mnie niestety nikt nie czeka a kolejny weekend spędzony samotnie po prostu zabija, tak więc wiem co czujecie. Teraz pytanie co zrobić, by zmienić tą sytuację ?
-
Też łączę się z Wami w bólu samotności. Znajomi z lat edukacji już dawno się wykruszyli, Większośćma poukładane życie rodzinne, a ja zostałem sam. W rodzinie brak oparcia, zresztą brak w kimkolwiek oparcia bo nikogo obok nie ma. Oczywiście mam tu na myśli oparcie w dobrym znaczeniu tego słowa, czyli możliwość rozmowy, czasem wyżalenia się i po prostu świadomości, że ktoś po prostu jest. Na mnie niestety nikt nie czeka a kolejny weekend spędzony samotnie po prostu zabija, tak więc wiem co czujecie. Teraz pytanie co zrobić, by zmienić tą sytuację ?
-
Jak jesteś chory i nie gotowy do podjęcia pracy to musisz dostarczyć do urzędu pracy zwolnienie lekarskie L-4. Ja się zgłaszałem na terminy, a że nie było ofert pracy dla osób z moim wykształceniem to tylko podbijali mi ubezpieczenie i tyle.
-
Jak jesteś chory i nie gotowy do podjęcia pracy to musisz dostarczyć do urzędu pracy zwolnienie lekarskie L-4. Ja się zgłaszałem na terminy, a że nie było ofert pracy dla osób z moim wykształceniem to tylko podbijali mi ubezpieczenie i tyle.
-
logik nie wiem czy to jest dobry sposób tak zmieniać leki co kilka dni. Wszędzie jest napisane,że by oceniać efektywność leku potrzeba przynajmniej kilku tygodni, a ty zmieniasz leki i ich dawki jak rękawiczki. Swoją drogą chyba masz w rodzinie znajomego lekarza, że przepisuje Ci to co chcesz, bo podczas normalnej wizyty nie jest to takie proste a często wręcz niemożliwe.
-
logik nie wiem czy to jest dobry sposób tak zmieniać leki co kilka dni. Wszędzie jest napisane,że by oceniać efektywność leku potrzeba przynajmniej kilku tygodni, a ty zmieniasz leki i ich dawki jak rękawiczki. Swoją drogą chyba masz w rodzinie znajomego lekarza, że przepisuje Ci to co chcesz, bo podczas normalnej wizyty nie jest to takie proste a często wręcz niemożliwe.
-
Ja biorę lerivon, cenowo jest najbardziej opłacalny pomimo tego, że jest oryginalnym lekiem a nie generykiem, bo w opakowaniu jest 30 tabletek, a generyki mają po 20 tabletek a różnica w cenie nie jest rażąco duża. Lerivon to lek z grupy czteropierścieniowych leków przeciwdepresyjnych, ma działanie sedatywne i u mnie rzeczywiście działa dobrze jako usypiacz. Pół godziny po zażyciu czuję, że nachodzi mnie senność, więc się kładę i momentalnie zasypiam, dlatego ten lek przyjmuję zawsze pod wieczór.
-
Ja biorę lerivon, cenowo jest najbardziej opłacalny pomimo tego, że jest oryginalnym lekiem a nie generykiem, bo w opakowaniu jest 30 tabletek, a generyki mają po 20 tabletek a różnica w cenie nie jest rażąco duża. Lerivon to lek z grupy czteropierścieniowych leków przeciwdepresyjnych, ma działanie sedatywne i u mnie rzeczywiście działa dobrze jako usypiacz. Pół godziny po zażyciu czuję, że nachodzi mnie senność, więc się kładę i momentalnie zasypiam, dlatego ten lek przyjmuję zawsze pod wieczór.
-
nie muszę kroić,wystarczy przełamać :)
-
nie muszę kroić,wystarczy przełamać :)
-
magic ja musiałem postawić wszystko na jedna kartę, bo w domu nie czekało mnie już nic dobrego. Nie dość, że mama odkąd pamętam narzeka na zdrowie psychiczne (męczą ja objawy negatywne) to jeszcze ojciec dokładał się ze swoja anankastyczną osobowością a ja nie dość, że sam ze sobą mam problem to jeszcze byłem obciążony trudną relacją z rodzicami. Przykre to jak się nie ma wsparcia w najbliższych, ale chyba nie jestem w tym sam. Pozostaje nadzieja,że moja przeprowadzka uzdrowi moje relacje z rodzicami, a jeżeli nie to muszę się pogodzić z tym, że nie mam łatwo w życiu i pchać dalej ten wózek. Teraz boję się tylko tego, żeby się nie położyć do łóżka, bo nawet nikt się nie spyta co się ze mną dzieje, nie mówiąc o przysłowiowej szklance wody. Mam nadzieję, że nie dojdzie do tej skrajności i dam radę pomimo tego, że jest ciężko, a objawy nie odpuszczają. Mam wahania samopoczucia, w jednym dniu jest lepiej, a w innym jest już dużo gorzej, a do pracy trzeba chodzić codziennie i w tym problem, że często idę na siłę zaopatrzony w benzodwuazepiny. Trzymajcie za mnie kciuki, oczywiście ze wzajemnością, bo tak jak napisałeś magic damy radę!
-
magic ja musiałem postawić wszystko na jedna kartę, bo w domu nie czekało mnie już nic dobrego. Nie dość, że mama odkąd pamętam narzeka na zdrowie psychiczne (męczą ja objawy negatywne) to jeszcze ojciec dokładał się ze swoja anankastyczną osobowością a ja nie dość, że sam ze sobą mam problem to jeszcze byłem obciążony trudną relacją z rodzicami. Przykre to jak się nie ma wsparcia w najbliższych, ale chyba nie jestem w tym sam. Pozostaje nadzieja,że moja przeprowadzka uzdrowi moje relacje z rodzicami, a jeżeli nie to muszę się pogodzić z tym, że nie mam łatwo w życiu i pchać dalej ten wózek. Teraz boję się tylko tego, żeby się nie położyć do łóżka, bo nawet nikt się nie spyta co się ze mną dzieje, nie mówiąc o przysłowiowej szklance wody. Mam nadzieję, że nie dojdzie do tej skrajności i dam radę pomimo tego, że jest ciężko, a objawy nie odpuszczają. Mam wahania samopoczucia, w jednym dniu jest lepiej, a w innym jest już dużo gorzej, a do pracy trzeba chodzić codziennie i w tym problem, że często idę na siłę zaopatrzony w benzodwuazepiny. Trzymajcie za mnie kciuki, oczywiście ze wzajemnością, bo tak jak napisałeś magic damy radę!
-
logik jak sam widzisz, nie ma póki co idealnego leku na nasze przeżycia i niestabilność nastroju. W takim stanie to takie "życie nieżycie" z dnia na dzień co często rodzi uczucie bezsensu i pustki. Jedyną bardziej skuteczną metodą jaką stosuję to życie na przekór temu co odczuwam, choć kosztuje to masę energii. Tak jak pisała Saanna: "Taka przymglona jestem i to mocno. no, ale co zrobic. trzeba zyc".
-
logik jak sam widzisz, nie ma póki co idealnego leku na nasze przeżycia i niestabilność nastroju. W takim stanie to takie "życie nieżycie" z dnia na dzień co często rodzi uczucie bezsensu i pustki. Jedyną bardziej skuteczną metodą jaką stosuję to życie na przekór temu co odczuwam, choć kosztuje to masę energii. Tak jak pisała Saanna: "Taka przymglona jestem i to mocno. no, ale co zrobic. trzeba zyc".
-
logik jak sam widzisz, nie ma póki co idealnego leku na nasze przeżycia i niestabilność nastroju. W takim stanie to takie "życie nieżycie" z dnia na dzień co często rodzi uczucie bezsensu i pustki. Jedyną bardziej skuteczną metodą jaką stosuję to życie na przekór temu co odczuwam, choć kosztuje to masę energii. Tak jak pisała Saanna: "Taka przymglona jestem i to mocno. no, ale co zrobic. trzeba zyc".
-
Niestety pomimo tego,że biorę leki w znajomej Wam kompilacji to też czuję, że jestem taki przymglony, nie mówiąc o ciężkosci myślenia i inicjatywie. Tak,mieszkam z obcymi dla mnie osobami, szedłem w nieznane,ale w tym wypadku ryzyko było wpisane w przedsięwzięcie. Na szczęście póki co współlokatorzy okazują się być w porządku, nikt nie stara się naruszać granic drugiej osoby a to jest to czego międzyinnymi oczekiwałem. Każdy żyje swoim życiem i nie wtrąca się do drugiego, mam nadzieję, że będzie tak dalej. Saanna, dajesz jakoś radę w pracy ?
-
Niestety pomimo tego,że biorę leki w znajomej Wam kompilacji to też czuję, że jestem taki przymglony, nie mówiąc o ciężkosci myślenia i inicjatywie. Tak,mieszkam z obcymi dla mnie osobami, szedłem w nieznane,ale w tym wypadku ryzyko było wpisane w przedsięwzięcie. Na szczęście póki co współlokatorzy okazują się być w porządku, nikt nie stara się naruszać granic drugiej osoby a to jest to czego międzyinnymi oczekiwałem. Każdy żyje swoim życiem i nie wtrąca się do drugiego, mam nadzieję, że będzie tak dalej. Saanna, dajesz jakoś radę w pracy ?
-
Niestety pomimo tego,że biorę leki w znajomej Wam kompilacji to też czuję, że jestem taki przymglony, nie mówiąc o ciężkosci myślenia i inicjatywie. Tak,mieszkam z obcymi dla mnie osobami, szedłem w nieznane,ale w tym wypadku ryzyko było wpisane w przedsięwzięcie. Na szczęście póki co współlokatorzy okazują się być w porządku, nikt nie stara się naruszać granic drugiej osoby a to jest to czego międzyinnymi oczekiwałem. Każdy żyje swoim życiem i nie wtrąca się do drugiego, mam nadzieję, że będzie tak dalej. Saanna, dajesz jakoś radę w pracy ?
-
Saanna daliśmy radę widzisz ? Też jestem dla Ciebie pełen podziwu, że się przełamałaś i postanowiłaś zaryzykować. Myślę, że przy racjonalnej gospodarce finansami powinniśmy sobie bez problemu samodzielnie poradzić. Tylko, że Ty wynajęłaś samodzielne mieszkanie a ja mieszkam z obcymi dla mnie współlokatorami, bo na kawalerke nie było mnie stać, sama wiesz jakie są ceny w Wawie i Kraku. Przyznam szczerze,że nie wiedziałem, że będę tęsknił za rodzicami od których tak bardzo chciałem się odseparować. W końcu 32 lata wspólnego mieszkania robi swoje i na pewno każda ze stron w jakimś stopniu odczuwa tęsknotę za tym co było. Po prostu swoją przeprowadzką przełamałem pewnie stabilny układ i teraz każdy z nas musi się odnaleźć w nowej sytuacji. A Ty Saanna nie tęsknisz za tatą ?
-
No to szkoda Stonka, że nie zadzwoniłaś to byśmy się spotkali, ale rozumiem, że było późno, poza tym od 2 tygodni nie mieszkam już tam. Z tym kredytem to chyba żartujesz, z taką pracą i stanem zdrowia raczej nie pakowałbym się w takie zobowiązanie. Wynająłem mały pokoik w 3 pokojowym mieszkaniu skąd mam znacznie bliżej do pracy. A samopoczucie u mnie w ostatnim czasie ulega wahaniom co jest dość przykrym odczuciem. Dodatkowo przekonałem się, że alkohol w większych ilościach pogarsza moje samopoczucie, więc chyba muszę zrezygnować z picia większych ilości, bo potem dopada mnie większa apatia i zniechęcenie do życia, więc po co robić sobie krzywdę na własne życzenie.
-
Ja staram się na nikogo nie najeżdżać, jeśli tylko na to nie zasługuje. Jeżeli przegina to wiadomo, że wywoła to u mnie odpowiednią reakcję. U mnie różnie, są dni kiedy jest w miarę znośnie i są też takie dni, że oprócz leków, które łykam regularnie muszę się wspomagać benzo, bo wiadomo w pracy trzeba być niezależnie od tego jak się czujesz. Dlatego też każdy mój dzień to jest walka z samym sobą. Nieraz wstaję i mówię sobie, że nie idę do pracy, bo nachodzą mnie przykre stany, ale łykam wtedy dodatkowo benzo, bo czy będę w domu czy w pracy to będę się czuł podobnie do dupy (z tym, że w domu można się ukryć przed ludźmi, a w pracy jest się narażonym non stop na ekspozycję na różne osoby), więc zaciskam zęby i na siłę idę do pracy. Tym bardziej teraz, kiedy się przeprowadziłem od rodziców.
-
Tak magic, ja cały czas pracuję. Jeżeli to ma być wyznacznikiem zdrowia to prawdopodobnie jestem "najzdrowszy" z nas tu wszystkich, co nie znaczy,że całkiem zdrowy. To prawda, jeżeli osobowość jest skopana tak jak w moim przypadku, to leki za wiele nie pomagają, działają tylko wspomagająco a całą resztę powinno się przepracować na psychoterapii albo poddać się terapii o nazwie "normalne życie" co póki co na szczęście mi jeszcze wychodzi. Leki nie wyciągają mnie całkowicie z tego dystymicznego stanu, odczuwam często zniechęcenie, ocieżąłość umysłową i brak koncentracji. Nie wiem co jeszcze mógłbym brać, żeby pozbyć się tych przykrych stanów. To taka właśnie jak piszesz depresja na lekach i nie wiadomo co jeszcze można zrobić ?