Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Czym sie zajmujesz? Najgorsze w naszych zaburzeniach/chorobach jest to ze ludzie tego nie zrozumieją. Mojej mamie jak powiedziałem o lękach i o tym ze nie potrafie sobie poradzic z atakami paniki w niektorych momentach reakcja bylo wzruszenie ramionami. Dziewczyna niby mnie wspiera, ale jak jest źle to już też nic nie mówie i udaje ze jest ok. Tylko ludzie ktorzy mają podobne problemy są w 100% w stanie zrozumieć moj stan. Eh takie to wsparcie właśnie i wyrozumiałośc.
-
Origami.
- Dzisiaj
-
Może alternatywne swoje życie byś sobie wyobrażała od nowa po kolei i przelała na papier, może to da jakaś ucieczkę w marzenia i frajdę sprawi. Nie wiem szczerze czy to dobre tak pisać o delikatnych dla nas sprawach bo nigdy pamiętników nie pisałam... ale ludzie piszą pamiętniki przelewaja emocje też te negatywne. Może to coś daje nie wiem taki pomysł mi wpadł:D takie verinia bohaterką twojej przygody Jezu najgorsze są takie pomyje od obcych i to zupełnie niesłuszne i Ty niewinna aż Cię zatkało i potem płacz. Miałam taka sytuację ileś razy raz pamiętam jak lekarz kazał mi odebrać papier jakiś i wejść bez kolejki, to jak przyszłam i o tym powiedziałam grzecznie to baby z kolejki chłopy też rzucili się na mnie z mordami prawie lincz urządzili te staruchy ze niewychowana gówniara skandaliczna smarkula jak ja się zachowuje przy starszych co ja sobie myślę ja przychodzę a stare mają czekać Bóg wie ile (tak jakby miały coś lepszego do roboty btw). Straszne to było i też się poryczałam potem xD Obcy ludzie sami się zachowują często jak kretyni albo najgorszy sort kultury ale nie ma co wgl myśleć o nich nawet A co do mamy moze tak powiedziała bo wiesz klient ma zawsze rację, tak wyuczona. A że macie kwasy... no jak się przebywa razem niestety często tak jest. Nie mam tak jak ty aż że się nie dogaduje i nie słyszą co mówię co wg mnie jest umniejszaniem i przykro mi że tak masz ;/ to trudne. Ale właśnie z takiego przyzwyczajenia niż złych intencji też się zawsze naslucham że zawsze źle robię że nie tak tylko srak itd ja też odpyskowuje i tak cały dzień prawie takie pyskówki ale jakoś mijają bez echa zaraz po normalnie rozmawiamy. Fajnie gdybyś też tak mogła
-
Koszmar od rana w sumie mam już negatywne emocje. Ludzie mnie tak męczą. Nie wiem o co chodzi. Tak jakby pożerali całą moją energię z rana Tak jakby kontakt z tymi ludźmi był jakaś transakcją w której potem jestem wyczerpana i dzisiaj dodatkowo jest mi przykro.
-
Chciałam z nią o czym pomówić a mama, że już to mówiłam i nie chce gadać. Mnie to już mocno wkurzyło, bo próbuje z nią nawiązać jakiś kontakt. Nie mam pojęcia kim ja dla niej jestem I od tego się zaczęło.... A ta żmija z czarnymi oczami doprowadziła mnie do rozchwiania..na szczęście dziś będę w mieszkaniu sama. Koleżanka powiedziała że jej partner napisał książkę "seks, woda i łapówki" kaczor. I wiecie co? Ja od dawna myślę, żeby coś sklecić w książkę
-
Ejj tego też nie napisałem. Pisałem, że jestem wyczulony na punkcie robienia z wolontariatu widowiska do zdobywania poklasku, ale nie napisałem, że mnie ona odrzuca xd Ale zobacz, że dalej napisałem też: Wg mnie win-win. Po prostu nazwałem to co widzę ale nie potępiam takiego zachowania :S Nie mam ideału społeczeństwa w związku z czym nie mam do czego ich porównywać. I po co miałbym to robić? Idee z filozofii stoickiej do mnie przemawiają ale ograniczam ich stosowanie do własnej głowy. Wspomnę o nich tu i tam ale nikogo ani nie zmuszam do stosowania się do tych zasad ani nie uważam że to jedyna słuszna droga. Czasem się podziele jakimś cytatem albo ogólną koncepcją natomiast: "wolność mojej pięści kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność twojego nosa"
-
Dziękuję. Pierwszy raz po takiej sytuacji doszłam do momentu płaczu. A moja matka nic. Teraz jedziemy i nic nie mówi. Z ludźmi łapie świetny kontakt, a ze mną nie lubi gadać. W sklepie potrafi drzec się na mnie, że coś kupuję nie takiego jak trzeba według niej. Robi aferę. Czepia się że źle się zachowuje i muszę brać więcej leków. Traktuję inaczej niż brata który ma pracę, studia i jest zdrowy psychiczne. A ja? Ta gorsza, chora, w pracy pod ich szefostwem więc łatwo mnie gnoic a klientka nie wiedziała o co nam poszło i tak wydarła się na mnie jakbym była potworem. Jest mi przykro zwłaszcza że mama mnie nie obroniła a klientkę uznała za jej anioła obrońcę. Haha. A ja tak pięknie o mamie często myślałam. Chyba mieszkanie samej dało mi trochę inny punkt widzenja. Na pewne sprawy w pracy też.
-
Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F
Noire Panthere odpowiedział(a) na mała defetystka temat w Psychiatria
@czlowiek_szaszlyk jako baza i punkt wyjścia - spoko. Ja polecam, mimo że ja akurat należę do tej grupy pacjentów absolutnie nie nadających się na terapię grupową mi lekarka dała wybór, mogłam iść do Krakowa właśnie albo do Warszawy. Do obu miast mam daleko, ale wybrałam Warszawę bo oni jednak mieli mniej zabawy z kwalifikacją i do Warszawy miałam 300km, a do Krakowa prawie 500. -
@Niewkopomonowana wysyłam uściski Tak jest w pracy z klientami, nigdy nie wiadomo na kogo trafisz.
-
Zjadłam śniadanie, załatwiłam jedną sprawę, pozmywałam gary, chilluję teraz.
-
Jakaś klientka właśnie wydarła na mnie twarz, krzyczała z oczami węża, tak wyłupiastymi z ogromną agresją, że nie umiem się zachować w pracy. Kłóciłam się z mamą wtedy o jakąś glupote, ale bez przesady. Nie krzyczałyśmy. Nie będę pisać o co poszlo, tzn .moja mama mnie nigdy nie słyszy. Moje słowa się od niej odbijają. Miałam o niej zawsze dobre zdanie, ale potrafi mieć tak nanie wtjebane. A ta baba totalnie mnie zmiażdżyła. Mówiła o jakiejs kulturze a sama darła się na mnie jakby mogła tak po prostu. Miała straszne oczy. Jednak poszla szybko. Ja jej tylko na koniec żeby szła gdzieś indziej i że nawet nie jest to jej sprawą o czym rozmawiamy. Mówiła że nie można w taki sposób mówić o że ona to słyszy. Ja jej nawet nie znam. Pierwszy raz ja widzę, ale jak zaczęła się nanie drzec, to miała czarne oczy. Mama ma w dupie że po złości i gniewu na tą sytuację się popłakałam. Czuję się jak gowno w tej pracy często. Zawsze coś robię zle. A mama mówi że ta pani ja broniła..naiwne Wystarczyło spojrzeć na nią i to co gadała i jak gadała. Mam ochotę zmienić pracę. Mam ochotę się wynieść na koniec świata. Czuję się strasznie przez tą sytuację. A jak chcę powiedzieć coś mamie to ciągle zamknij się Zamknij się. Nie mów nic. Super kurwa
-
Why not both Dzień się jeszcze na dobre nie zaczął a ja już tak bardzo śpiący
-
Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F
czlowiek_szaszlyk odpowiedział(a) na mała defetystka temat w Psychiatria
Spoko spoko, mam tego świadomość ale dzięki za kom. Chodziło jej raczej o to że, konkretniejsza pomoc na ten moment tam, będzie dobra jako podstawa i z jakimiś fundamentami zbudowanymi w Krakowie, lepiej by się działało już później. Inną drogą byłoby to dość kosztowne już na samym początku i dłużej by trwał ten początek. Coś w ten deseń. -
Biore afobam ostatnio 0,25 mg rano. I wszystko byłoby super tylko mam problemy z koncentracją, czuje zmęczenie i brak siły, drżą mi mięśnie i wszystko mnie denerwuje ale najgorszy jest brak koncentracji i zmęczenie(jestem modelarzem). Brałem wcześniej lorafen i takich problemów nie było. I co ja mam zrobić? Czy wrócić do lorafenu?
-
Edo
-
Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F
Noire Panthere odpowiedział(a) na mała defetystka temat w Psychiatria
Przepraszam, ale oczekiwanie że pół roku terapii załatwi wszystko jest naiwne. Sama przeszłam terapię półroczną na oddziale terapeutycznym, co prawda nie w Krakowie tylko w Warszawie i nie, sam oddział nie załatwi wszystkiego. Nie było pacjenta, który po zakończeniu terapii w oddziale całodobowym nie miałby zaleconej jej kontynuacji ambulatoryjnie. Zalecana była jedynie krótka przerwa (2-3 miesiące) po wyjściu, a dalej kontynuacja poza oddziałem. -
Wiesz niby zrozumienie mam ze takie sytuacje się mogą zdarzyc,wtedy chyba nie mialam dla tego tatuska.Wtedy byl wkurw. On się naszym losem nie przejął,ze walnelam w pobocze.Nawet nie podszedl i nie zapytal czy wszystko ok.Nie pamietam moze juz uciekł (nagle szybko)Ale tak mysle ze jednak on byl bardziej nieodpowiedzialny niz my 10latki.Po piewrsze ta gorka byla dosc wysoka i niebezpieczna ,w zwiazku z tym zawinietym zjazdem na koncu,i w sumie to dlaczego zdecydowal sie przyjsc z jakim 3 -5 latkiem na taka wlasnie górę,byly mniejsze.Sam chcial sie przejechac pod pretekstem ze idzie z dzieckiem na górkę.Ok byl opiekunem doroslym,ale wypadl z obiegu ,bo może nie wiedzial ze tam zjazdy byly raz za razem,i kazdy ufał ze na dole nikt nie taranuje przejazdu centralnie. A to chyba ja jednak wypadlam z obiegu na skarpie.Juz samo to bylo niebezpieczne ze na dole mogly byc rozne sytuacje.I zeby nie bylo my i wszyscy ktorzy tam zjeżdżali ,tez sobie jestesmy winni,bo wiedzielismy jakie jest ryzyko.Moi rodzice jak slyszeli ze idziemy na sanki na TĘ akurat gorke,to mi zabraniali wręcz.Badz co badz taatusiek powinien mi podziękowania złożyć za moje manualne sankowe manewry ze nie wjechalam w ich sanki.
-
ha! no wlasnie w sumie ciekawe czy w ogole wszsyscy ludzie nie maja konfliktu rewiru... Facet się guzdrał ale podejrzewam ze jakbys była wówczas dorosłą osobą i matką to moze na przyklad bys myslala ze wspolczuciem ze biedny facet, przeciez to dziecko, ojej z dzidzią problem itd. A jako 10 latka nie myslalas o tym ze moze ma problematyczne dziecko ( bo dzieci bywają problematyczne ). Nooo ale sytuacja niebezpieczna i trudna dla młodej osoby. No w ogóle ciekawe jest dosyc to co mówią z totalnej biologii ale trzeba miec na uwadze ze swiat medyczny uznaje to za szarlatanerie : )
-
25. rocznica 9/11 - jak to pamietacie?
autodestrukcja2 odpowiedział(a) na Żaba Monika temat w Off-topic
nie wiem, mysle ze wiekszosc dzieci spadlo z rowerka albo balo sie potwornie brutalnego zabiegu medycznego... Stoicyzmowi się przypisuje odwracanie uwagi od bólu ( ale nie wiem czy słusznie bo on chyba po prostu jest aplikowalny do innej skali funkcjonowania ) co samo w sobie nie do konca jest dobre. W poprzednim wcieleniu byles w obozie pewnie. To WSZYSTKO wyjasnia.:D No ja pewnie za mocnego slowa uzylam jak zwykle ( muszę byc ostrozniejsza na tym forum, probuje sie szczypac ) . Pisałeś o tym, że odrzuca Cię kolezanka, która się chełpi swoją pomocą wolontariacką. Na poprzedniej stronie sporo sie pojawiło tresci o tym własnie... Że masz obiekcje czy Ci ludzie wszystcy, wolontariusze i pomagacze nie robą tego wszystkiego z pobudek czysto narcystycznych , że tak to ujmę. I teraz pytam jak to się łączy z Twoim zamiłowaniem do stoicyzmu jako zbioru myśli sugerujących dystans do doczesnosci, porzucenie swoich jakis malostkowych spraw i działanie tylko ku dobru czegos wiekszego niz my czyli spoleczenstwu. Czy moge to tak rozumiec ze to 2 to ideał i do tego idealu porowwnujezs ludzi ktorzy pomagaja w sposob ktory Ci sie nie podoba? Pomyslalam sobie ze moze wlasnie są bliżsi mimo wszystko Twojemu ideałowi niz reszta społeczenstwa? Parytety so -
@autodestrukcja2 dosc ciekawy ten artykuł. Zwlaszcza ten facet co sie wyłączył po walce z bykami. Przypomniało mi sie jak będąc dzieckiem zjeżdżaliśmy z gorki na sankach zimą,i to wiadomo szlo dosc szybko.Jedni zjeżdżali,zabierali szybko tyłki bo juz zjezdzaja nastepni.Niewol o raczej blokować na dole. A my z kolezanka na jednych sankach,ja z przodu ,..No i zjeżdżamy ,a tu na dole stoi jakis facet z dzieckiem i sie guzdrają,zaaczełam wolac zeby zeszli z z toru a ci jak y nie słyszą.No więc chcąc uniknac kraksy zwlaszcza z malutkim dzieckiem bo durny ojciec mnie nie obchodził,zrobilam manewr sankami aby zjechały na pobocze i ominęły tego nieogarnietego tatuska z dzieckiem.Kazdy wiedzial ze sie zjezdza i trzeba zabierac sanki bo za moment jada nastepni,a gora była troche spora i rozpęd duzy.I z gory w sumie malo bylo widac co sie dzieje na dole.No wiec po manewrze wyladowalysmy na tzw.korzeniach drzew na poboczu bo to byl jak korytasz saneczkowy,na dole cos jak w wąwązie(dlatego ten facet niezguła wkurzył) bo nie bylo żbyt wielu opcji jak ktos sterczał na dole.Ale sie udalo wyladowalysmy na poboczu ,byl ostry wstrząs ale ogolnie nic sie nikomu nie stało.Przynajmniej fizycznie.Ale u mnie nastapil jakis krotkotrwaly szok cos jakbym wyszla z siebie i poczuła ze sie rozerwalam z nim, może wyszlam z ciala .Ale bylam tym przerazona.Podejrzewam ze to mogla byc moja pierwsza derealizacja.Kolezanka odprowadzila mnie do domu bo chcialo mi sie plakac będąc w nieznanym mi stanie,wielkiej paniki ,czulam sie obco ,wszystko dookola bylo obce i jakby nie realne..A mialysmy wtedy 10lat. Moze to byl szok wywolany tym wstrzasem i tym ze chcialam uratowac sytuacje ,i przywalilam sankami w snieg i korzenieRyzykujac wlasnym życiem żeby ominąć niezguła.Wyszlam z tego ,po przespanej nocy wszystko wrocilo do normy.Ale do dzis temu dziadowi nie moge zapomniec .I pozostaje pytanie czy to my za szybko wyjstartowałysmy z góry,czy facet się po prostu guzdral z tym malym dzieckiem.A górka spora i wlasnie z takim zawijasem na dole, że nie bylo widac co się dzieje na dole,dopiero na wyjsciu z zakretu. Podejrzewam ,a wlasciwie jestem pewna ,ze byl to moj pierwszy stan paniki i derealizacji. Może cos tam kliklo ,co stało sie zarzewiem tego co przyszlo po latach.
-
Kawę, może poprawi mi nastrój, ale serce od wczoraj napięte, strasznie nieprzyjemne uczucie
-
Ciężko mi na klatce, mało spałam, w sumie 4 godziny, niepewnie się czuję.
-
No nie? Tez mi sie spodobało to określenie.
-
Dziwne, że tę wiarę jeszcze w sobie miałeś. Aczkolwiek nie wiem jakie jest tu połączenie tematyczne do kanapek i kawy... Opowiadaj.
-
Najnowsze tematy
-
Ostatnio zaktualizowane
-