Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
No nie? I ile razy podczas odkurzania zaplątało się w te kable
-
To ten mój aktualny tez tak stoi w tej swojej stacji ale odłączam kabel tak, bardzo wygodne rozwiązanie po prostu bierzesz i robisz, a nie jakaś logistyka jak wyciągnąć jakiegos ciężkiego klofta z głębin szafy, już pomijam zabawę w chowanie tego, sprytne zwijanie rurki itd
-
Moj caly czas wisi na ładowarce,ma byc sprawny gdy go potrzebuję Zreszta to najlepsze miejsce dla niego inaczej by się gdzieś przewracal,dlatego ma ten wieszak z ladowarka ,zeby na nim wisiał.Wisi w kuchni ,gdzie najczesciej jest potrzebny, więc fajnie go mieć.Straszna wygoda w porownaniu z ciężkimi kablowcami.
-
Takich nie lubie, zajmują miejsce, nie chce mi sie tego wyciągać z szafy, ciągać za soba, bawic w zwijanie tych kabli itd. Taki stojący jest wygodny, można na szybko złapać i odkurzyć bez ceregieli. Mając taki o wiele częściej odkurzam ale to chyba podłączony do ładowania? Tak to i laptop może wybuchać (zdarzyło sie komuś z mojego otoczenia). ja takich rzeczy na baterie nie trzymam na ładowaniu non stop
- Dzisiaj
-
Nie wiem ile trwa terapia traumy ale zaburzenia osobowości to się powinno chodzić całe życie chyba bo to nie jest coś wyleczalnego
-
Kilkuletnie dręczenie przez dorosłą siostrę
Dalila_ odpowiedział(a) na take temat w Problemy w związkach i w rodzinie
A brat kiedy wróci?- 89 odpowiedzi
-
- rodzeństwo
-
(i 9 więcej)
Oznaczone tagami:
-
W 45 to chyba ostatnie podrywy do takich pojedynków honorowych na ja się nie znam powiem broń palną Krótką O gładkolufą
-
Okno sobie umyłam, slabinką kawe
-
Lubię olejek eteryczny o zapachu trawy cytrynowej.
-
Nie wchode na forum bo sie źle czuje.
-
Kilkuletnie dręczenie przez dorosłą siostrę
take odpowiedział(a) na take temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Właśnie siostra mi podokuczała, około czwartej w nocy. Powiedziała "k***a, nie kop", "odpowiadaj", gdy szedłem do toalety, a kiedy po powrocie się położyłem, bardzo szybko powiedziała "wstań". Teraz nie ma brata w domu, więc może mi więcej dokuczać. Nie daje sobie spokoju z tym "nękaniem" mnie. "Nie znudziło jej się to". Nienawidzę tego zachowania. Przeszkadza mi ono w życiu.- 89 odpowiedzi
-
- rodzeństwo
-
(i 9 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Głównym problemem był chyba brak podłączenia do prądu ale co ja tam wiem...
-
No bo to jest spalinowy, odpala się go jak kosiarkę. Serio. Tylko dziadek od razu trzymał łapę na przycisku gaszenia, to i odpalić nie mógł…
-
A to dopiero wierzchołek.. góry lodowej
-
Czy mi się wydaje czy on wyciągał kabel jednocześnie trzymając przycisk do zwijania. może myślał że to tak jak kosiarkę się odpala. ;pp
-
XD Wlasnie dlatego dzieci nie powinny oglądać takich filmów. xd
-
Spalinowe najlepsze.
-
We Francji urodził się jeden z moich dwóch dziadków, więc jeszcze wcześniej Robespierre wymyślił gilotynę dla złoczyńców szczególnie złodziei Też nie miałem okazji, ale może kiedyś przyjdzie czas na ten kaliber Da się wszystko, kwestia nie kozactwa tylko praktyki i wtedy uderzasz do celu konkretnie. Pudełko się rozerwie, ale Ty będziesz mistrzem
-
Akumulatorowe się fajnie sprawdzają na schodach. Poza tym też wolę na kablu bo mam schiza że wybuchnie akumulator. Naoglądałem się chińskich filmów z samozapłonów xd
- Wczoraj
-
A jest w ogóle sens kupować taki na akumulator? Bo myślę że jednak lepiej taki z kablem do prądu, dodatkowo te na akumulator mają słabszą moc.
-
Szalone precle z pieprzem i ziemniakami
Prince of darkness odpowiedział(a) na Krejzi1 temat w Off-topic
Hehe niczym w XVII wiecznej Francji na szable chociaż tam kardynała Richelieu zepsuł zabawę, bo zbyt dużo szlacheckiej krwi przelano. Na UMK dwóch profesorów chciało zorganizować w 1945 pojedynek na armaty rektor jednak się nie zgodził. Taka ciekawostka Hehe nie miałem okazji z niego strzelać. To ja podobnie do tarczy w pudełko zapałek jak Franz Maurer nie umiem z resztą z 5,45 x39mm nie da się środka wystrzelić. Całe pudełko rozerwie :D -
No przecie nie bende udowol że się ciesza jak somsiadka kupiła nowiusienki odkurzacz a jo mom stary
-
Z perspektywy – tak, był. Powinienem ustalić z nią konkretny plan terapii i mierzalne kamienie milowe. I nawet próbowałem. Wtedy już byłem po lekturze „The Haunted Self” i ustaliliśmy, że będziemy próbowali trójfazowego podejścia, opisanego w tej książce na przemian z EMDR. Tylko potem jakoś się to rozmyło, rozwodniło. Ale nadal chodziłem, bo miałem nadzieję. Ta umiera ostatnia… Pieniążki w ząbkach przynosiłem, zawsze na czas były, to i po co się pozbywać… Ja do dziś nie wiem, dlaczego ona zakończyła terapię, co jej supervisor miał do tego, jakie były powody. Mam różne teorie, każda tak samo nieprawdopodobna jak inne. I w sumie przez długi czas do tego się ta „terapia” sprowadzała – i za każdym razem czułem, że marnuję czas, bo zamiast mówić o rzeczach naprawdę ważnych z punktu widzenia terapii mówię o rzeczach ważnych, ale „tu i teraz”. Z perspektywy wiem, że to była obrona mojej psychiki, i tylko jeden terapeuta potrafił to zauważyć i przekierowywać mnie na te właściwe tory (tylko że nie było właściwych torów, bo była tylko pustka). Otworzyć to ja się przed kolegą mogę, taniej będzie, a od terapeuty oczekuję jednak pracy terapeutycznej. Inna sprawa, że ja tej ostatniej dziewczynie (mówię „dziewczynie”, bo była młodsza ode mnie) o wielu rzeczach na początku nie mówiłem, bo nie chciałem jej przestraszyć. Taka bardzo ciepła, empatyczna, wrażliwa się wydawała, zbyt wrażliwa żeby mierzyć się z tym gnijącym gównem, które kipi u mnie w psychice. Dużo czasu mi zajęło, zanim naprawdę się otworzyłem, a maska może nie spadła całkowicie, ale bardzo się zsunęła. Choć psychika broniła się do końca, tym razem potężną sennością i dysocjacją (pustka w głowie, całkowity brak myśli, nieumiejętność zbudowania zdania) – też dopiero z perspektywy czasu wiem, że to nie była moja niechęć do pracy, czy niewyspanie, a po prostu jedna z obron mojej psychiki. Jak to pani kiedyś powiedziała, w mojej głowie jest coś strasznego, ale jest też ktoś, kto zasłania to coś i mówi „tu nic nie ma, tu rośnie rzeżucha”. Do tego, czym jest to coś strasznego, niestety nie udało nam się dojść, choć ja mam swoje teorie (ale też wiem, że nie poradziłbym sobie, gdybym się dowiedział – ale od tego jest terapeuta, żeby bezpiecznie przeprowadzić przez ten proces).
-
To co straszysz
-
Nie wiem czy wszystko pamiętam: ciastka włoskie, kanapki z masłem, serem i ketchupem, kefir, owsiankę dla dzieci w tubce, winogrona. Na kolację: pieczone ziemniaki, pieczone: cebula, czosnek, pieczarki, papryką, szparagi; flat bread, halloumi, sos czosnkowy, sałatę z kaparami, oliwki.
-
Najpopularniejsze
-
Najczęściej czytane