Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Deprywacja emocjonalna i niska samoocena
Wylogowany odpowiedział(a) na Wylogowany temat w Pozostałe zaburzenia
A opowiesz mi o tych sposobach? -
Deprywacja emocjonalna i niska samoocena
Wylogowany odpowiedział(a) na Wylogowany temat w Pozostałe zaburzenia
Problem w tym, że nie mam żadnego pozytywnego dowodu już. Mam wrażenie, że nie znam innego życia niż to w wiecznym osamotnieniu. Przeżyłem tak 33 lata. Czasami myślę, że już mi się chce A to mnie niszczy. Ciągle próbuje zacząć życie od nowa. Wyprowadzka na studia, praca w tym zawodzie, rzucenie wszystkiego, zrobienie papierów c+e, praca za kółkiem, aż 2 końcu sam uciekłem od świata. Zaszyłem się na wiosce, pracuje zdalnie. To jest dla mnie jakoś kojące i potrafię się tym cieszyć nawet. Ale to poczucie osamotnienia zabiera smak życia. Brakuje kogoś komu bym mógł ufać, że przynajmniej jakiś czas zostanie. Nie potrafię znaleźć walidacji w sobie. Czasami myślę że sam siebie znienawidziłem i nawet nie wiem za co. -
Kolejny sen w stylu "porwanie". Jakaś rodzina mnie zagarnęła. Miałam raz możliwość ucieczki, gdy byłam z tymi ludźmi na mieście i miałam stamtąd blisko do domu. Akurat zostałam chwilę sama i mogłam pobiec, ale bałam się, że jak mnie złapią to mi coś zrobią za karę. Ale ciągle biłam się z myślami, czy biec, czy nie. Ostatecznie się obudziłam ulga, że jestem w swoim pokoju i niedowierzanie
-
Ja miałam być 2/3 tygodnie. No a byłam ok. 7 tygodni - coś w ten deseń. Także wiecie... różnie to jest.
-
Deprywacja emocjonalna i niska samoocena
Morvena odpowiedział(a) na Wylogowany temat w Pozostałe zaburzenia
Ćwiczenie trochę dziwne według mnie, bo sama miałabym problem z napisaniem, co o mnie myślą inni. No też bym musiała pewnie podpytać i nie wiem, co by z tego wyszło. Poza tym nawet jakbym dostała kilka komplementów, to mogłyby być one nieszczere. No i co z tego, że miałabym niby dobre opinie, skoro ciągle myślę o sobie źle i sabotuje każdy przejaw życzliwości. Mówiłeś, że tak masz, więc jak dla mnie, to ćwiczenie kuleje. Nie ma uzasadnienia w realiach Twoich, czy w moich. Myślę, że naprawdę dużo ludzi ma tak jak Ty. Sama tak miałam. Wiele lat. Ciągnęło się to za mną od końcówki podstawówki do bodajże 2023r. (tak strzelam, bo dokładnie nie wiem, kiedy zaczęło się coś zmieniać mocniej). Do dziś wracają strzępy myśli, które wręcz mnie katują w głowie. Krytyk, który nigdy nie śpi i szuka chwili słabości, gdzie będzie mógł się rozgościć. Jednak mam już na niego sposoby i zwykle szybko się poddaje, a ja znowu mogę w sobie powiedzieć, że lubię siebie. I tak, nie każdy mnie lubi. Właściwie nadal mam wrażenie, że lubiących mnie nie jest wielu, ale zmieniło się to, że już nie potrzebuję sympatii wszystkich. Nie chcę oczywiście Cię zniechęcać do terapii, ale pamiętaj, że ona też wszystkiego nie załatwi. Będę brzmiała nudno, ale Twoja praca nad sobą najbardziej się liczy... Korzystaj z książek, rób notatki, chodź na terapię i pracuj, ekploruj, doświadczaj. W końcu zauważysz efekty. Mózg jest plastyczny, da się zmienić myślenie o sobie. A jak Ty zmienisz myśli o sobie, to inni też zmienią, bo... "Inni widzą nas tak, jak my sami siebie widzimy". -
Ponadprzeciętna inteligencja koreluje z większą samotnością?
Morvena odpowiedział(a) na Morvena temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Dla takich chwil warto żyć -
Deprywacja emocjonalna i poczucie przezroczystości – jak odbić się od dna? Zniknąłem już gdzieś w dzieciństwie, na początku. Byłem nieobecny we własnym życiu. Byłem tym cichym dzieckiem, co to samo sobą się zajmie, nie trzeba się nim przejmować. Nigdzie nie pasowałem – ani w rodzinie, ani w grupach rówieśników, ani na imprezie na studiach, ani wśród współpracowników. Zero miejsca dla mnie. Zawsze byłem jakoś przezroczysty albo wręcz odpychany przez otoczenie. Do dziś nie bardzo się umiem odnaleźć. Ostatnio chciałem zacząć terapię, bo więcej tych problemów już mi się nawarstwiło. Samoocena to dno u mnie. Do tego stopnia, że wszelkie przejawy życzliwości traktuję jako nieszczere. Trudno mi uwierzyć, że ktoś mnie może lubi. Na pierwszej sesji to poruszyłem i w sumie ciepło się wyraziłem o znajomych z czasów studiów – raptem 3 osoby, z którymi jakiś tam kontakt się zachował. Wśród nich trochę lepiej funkcjonowałem, a to było w kontraście zupełnym do 10 lat prób znalezienia sobie kogoś. Umówiliśmy się na takie ćwiczenie, że rozpiszę sobie w tabelce, co ja myślę o sobie, a co myślą inni. Chodziło pewnie o to, żeby mi pokazać, że można dobrze o mnie myśleć. Ale że mnie jest trudno powiedzieć, co inni myślą o mnie, to doszliśmy do wniosku, żeby ich podpytać. Podpytałem. Tydzień temu. Olali mnie. Nie umiem zrobić tej tabelki. Dostałem jakiś feedback od rodziny, ale to są ludzie, którzy porzucili mnie w pierwszej kolejności. I jeszcze od jednej osoby, która mnie krótko zna. I w sumie w tej tabelce mam tylko, że mi przełożony powiedział, że jestem profesjonalny i sobie dobrze radzę itp. Tak sobie napisałem, bo nie wiem, co zrobić. Może ktoś z tym walczy z jakimiś sukcesami i coś powie ciekawego. Siedzę z tym sam i nie wiem co zrobić. Mam chore myśli
- Dzisiaj
-
Słucham dobrej muzy, wypiłam kawę, palę.
-
o Lil Peep, bo właśnie leci na słuchawkach Save that shit
-
Kilkuletnie dręczenie przez dorosłą siostrę
Morvena odpowiedział(a) na take temat w Problemy w związkach i w rodzinie
jprdl. Czy tylko ja tutaj nie mogę zdzierżyć tego Twojego kwilenia, jak to jest źle i nic z tym nie mogę zrobić, bo tak już mam. A my Cię mamy tylko pocieszać i zrzędzić razem z Tobą. Nie no, wybacz chłopie, mojej osoby to nie rusza. Może brak mi empatii na takie osoby jak Ty. Nie umiesz siostrze odpowiedzieć tak, żeby się odwaliła raz na zawsze? Nic w życiu nie jest łatwe, jak to narzekanie. A o resztę trzeba się postarać, bo nic samo nie przychodzi.- 95 odpowiedzi
-
- rodzeństwo
-
(i 9 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Dołączył do społeczności: Wylogowany
-
A ja powiedzmy, że oglądam, bo oglądam jak Dramcia z YT komentuje te królowe. A lubię tam bardzo Natalisę.
- Wczoraj
-
Pomniejszanie trudności osób, które nie mają autyzmu, a i tak odstają czy doświadczają nieprzyjemności. Wkurza mnie "autystyczny szowinizm", który "pluje w twarz" osobom z ADHD, trudnościami w uczeniu się, zaburzeniami lękowymi, ale niemającymi zaburzeń że spektrum autyzmu!
-
Nienawiść do tak zwanego rozdawnictwa...
-
Tak kompletnie szczerze z perspektywy dorywczego krytykanta, z długim stażem w środowisku krytykantów: Ludzie krytykują, bo coś im się nie podoba. Serio, nie myślą przesadnie o Was, ani Was nijak nie podziwiają, choć byście tego chcieli bo to wygodne wyjaśnienie dla ego. Próbując racjonalizować to zachowanie można wyciągać wnioski, że czasami są ewidetnie zawistni, czasami zapewne chcą zwyczajnie kogoś rozzłościć czy "komuś pojechać" dla odstresowania się i okazania dominacji. Jednak praktycznie nikt nie myśli o tych rzeczach, ani nie oddaje się takim emocjom Może jest jakieś mini grono manipulantów samouków, którzy się naczytali książek jak zostać samcem sigma i faktycznie chłodno kalkulują to jak i kiedy kogoś skrytykować, z tym że jak dla mnie są całkiem prości do wyłapania, bo to ci którzy sprawiają wrażenie bardziej upośledzonych Każdy się urodził i wychował na mniej lub bardziej krytykującego. Niektórzy całe życie się prześlizgują z swoim olimpijskim krytykowaniem, bo wiedzą kiedy sobie mogą na to pozwolić a komu trzeba lizać dupe, i dzięki temu nikt ich nigdy dobrze nie wyjaśnił. Ja niestety zupełnie nie widze tej granicy i nieraz mnie próbowali wyjaśniać Trochę dzięki temu spokorniałem w końcu, to mi wyszło na dobre Tu mowa o chamskim krytykowaniu na żywo prosto w twarz, w internecie anonimowo nikt nie musi się przejmować takimi granicami. Wiadomo też że dwa razy bardziej irytujące jest to gdy na przykład ktoś krytykujący nasz wygląd sam wygląda jak małpa, ale jestem pewien że on o tym nie myśli dzięki czemu się tym zwyczajnie nie przejmuje. Nie robi tego z myślą "sprawie komuś przykrość bo sam jestem brzydki", widzi coś co mu się nie podoba albo uznaje za zabawne by się do tego doczepić i to krytykuje
-
Tyle problemów w głowie, a tu się trzeba jeszcze upominać, mnie by nie było do śmiechu, tylko płaczu i zakończenia relacji z takim lekarzem. Podziwiam was.
-
Kilkuletnie dręczenie przez dorosłą siostrę
seleneles odpowiedział(a) na take temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Sprawdź i zobacz, jak zareaguje. Jeśli ponowi rozkaz, ty ponów: "Sama sobie otwórz drzwi". Zobaczysz wtedy, kto pierwszy wymięknie.- 95 odpowiedzi
-
- rodzeństwo
-
(i 9 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Kilkuletnie dręczenie przez dorosłą siostrę
take odpowiedział(a) na take temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Nie sprawdzałem tego.- 95 odpowiedzi
-
- rodzeństwo
-
(i 9 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Kilkuletnie dręczenie przez dorosłą siostrę
seleneles odpowiedział(a) na take temat w Problemy w związkach i w rodzinie
A co się stanie, gdy odpowiesz jej: "Sama sobie otwórz drzwi"?- 95 odpowiedzi
-
- rodzeństwo
-
(i 9 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Niepewność dotyczącą tego, czy będę miał rentę socjalną do śmierci...
-
Kilkuletnie dręczenie przez dorosłą siostrę
take odpowiedział(a) na take temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Przeszkadza mi to, jak siostra każe mi otworzyć drzwi. Jest to dla mnie niewygodne. Każe mi się fatygować, mówiąc "chodź tutaj". Muszę się podnieść z łóżka lub z krzesła. Mam świra na punkcie autyzmu i bardzo chcę wiedzieć, czy siostra jest autystyczna. Jeżeli siostra naprawdę byłaby nieautystyczna, to po tym wszystkim, co się działo, uznałbym to za coś bardzo nieprzyjemnego dla mnie, za "wielki zawód".- 95 odpowiedzi
-
- rodzeństwo
-
(i 9 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Dzisiaj jest lepiej niż wczoraj, oglądanie czegokolwiek zajmuje czas i głowę. Wczoraj wszystko było do kitu, co włączyłem, to zaraz wyłączyłem, co wstałem, to zaraz usiadłem, nic nie miało sensu, nic nie chciało wejść do głowy i przejąć stery, więc tylko siedziałem i pogrążałem się w tym dole, nawet kilka łez i glutów uroniłem. Z tego nie da się wyjść na zawołanie, niestety, trzeba przetrwać, zawsze kolejny dzień jest trochę lepszy, jeszcze kolejny jeszcze lepszy, aż jest znowu umiarkowanie dobrze, na tyle, że można się czymś zająć i poczuć coś więcej niż tylko bezsens i "ja pierdolę, niech ten dzień już się skończy". Powodem jest życie samo w sobie, po prostu, są takie dni, w których mam pełno kosmicznych zagwozdek, nie potrafię się cieszyć z bycia zamkniętym w pudełku ze skóry i wody, nie jara mnie życie, wręcz zaczyna mnie irytować otaczająca mnie materia i nacisk na życie z góry ustalonym "prawidłowym" sposobem. A tak naprawdę coś w neuroprzekaźnikach musiało się zjebać z rana i stąd nastrój zepsuty, co zrobisz, może jakieś duchy nas krzywdzą i stresują mózg, gdy śpimy. Zawsze to była loteria, a męczy mnie to od najmłodszych lat, tylko teraz lepiej sobie z tym radzę.
-
Kiedy rozwód jest zdrowy?
Elciaa odpowiedział(a) na Dalila_ temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Ludzie z biegiem czasu się zmieniają i dość często jest sytuacja że pierwsze początki dogadadują się świetnie, prawie bez słów a po np 10 latach już nie potrafią się dogadać wcale. Ja też nie mam zamiaru brać ślubu z kimkolwiek kiedykolwiek. Kiedyś jak ktoś mnie zapytał dlaczego nigdy nie chciałam ślubu to odpowiadalam ze jeszcze się taki nie urodził co by na mnie zasługiwał. -
o przyszłym tygodniu.
-
Najpopularniejsze
-
Najczęściej czytane