Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Dzisiaj
  2. Właśnie siostra mi podokuczała, około czwartej w nocy. Powiedziała "k***a, nie kop", "odpowiadaj", gdy szedłem do toalety, a kiedy po powrocie się położyłem, bardzo szybko powiedziała "wstań". Teraz nie ma brata w domu, więc może mi więcej dokuczać. Nie daje sobie spokoju z tym "nękaniem" mnie. "Nie znudziło jej się to". Nienawidzę tego zachowania. Przeszkadza mi ono w życiu.
  3. Głównym problemem był chyba brak podłączenia do prądu ale co ja tam wiem...
  4. No bo to jest spalinowy, odpala się go jak kosiarkę. Serio. Tylko dziadek od razu trzymał łapę na przycisku gaszenia, to i odpalić nie mógł…
  5. A to dopiero wierzchołek.. góry lodowej
  6. Czy mi się wydaje czy on wyciągał kabel jednocześnie trzymając przycisk do zwijania. może myślał że to tak jak kosiarkę się odpala. ;pp
  7. XD Wlasnie dlatego dzieci nie powinny oglądać takich filmów. xd
  8. We Francji urodził się jeden z moich dwóch dziadków, więc jeszcze wcześniej Robespierre wymyślił gilotynę dla złoczyńców szczególnie złodziei Też nie miałem okazji, ale może kiedyś przyjdzie czas na ten kaliber Da się wszystko, kwestia nie kozactwa tylko praktyki i wtedy uderzasz do celu konkretnie. Pudełko się rozerwie, ale Ty będziesz mistrzem
  9. Akumulatorowe się fajnie sprawdzają na schodach. Poza tym też wolę na kablu bo mam schiza że wybuchnie akumulator. Naoglądałem się chińskich filmów z samozapłonów xd
  10. Wczoraj
  11. A jest w ogóle sens kupować taki na akumulator? Bo myślę że jednak lepiej taki z kablem do prądu, dodatkowo te na akumulator mają słabszą moc.
  12. Hehe niczym w XVII wiecznej Francji na szable chociaż tam kardynała Richelieu zepsuł zabawę, bo zbyt dużo szlacheckiej krwi przelano. Na UMK dwóch profesorów chciało zorganizować w 1945 pojedynek na armaty rektor jednak się nie zgodził. Taka ciekawostka Hehe nie miałem okazji z niego strzelać. To ja podobnie do tarczy w pudełko zapałek jak Franz Maurer nie umiem z resztą z 5,45 x39mm nie da się środka wystrzelić. Całe pudełko rozerwie :D
  13. No przecie nie bende udowol że się ciesza jak somsiadka kupiła nowiusienki odkurzacz a jo mom stary
  14. Z perspektywy – tak, był. Powinienem ustalić z nią konkretny plan terapii i mierzalne kamienie milowe. I nawet próbowałem. Wtedy już byłem po lekturze „The Haunted Self” i ustaliliśmy, że będziemy próbowali trójfazowego podejścia, opisanego w tej książce na przemian z EMDR. Tylko potem jakoś się to rozmyło, rozwodniło. Ale nadal chodziłem, bo miałem nadzieję. Ta umiera ostatnia… Pieniążki w ząbkach przynosiłem, zawsze na czas były, to i po co się pozbywać… Ja do dziś nie wiem, dlaczego ona zakończyła terapię, co jej supervisor miał do tego, jakie były powody. Mam różne teorie, każda tak samo nieprawdopodobna jak inne. I w sumie przez długi czas do tego się ta „terapia” sprowadzała – i za każdym razem czułem, że marnuję czas, bo zamiast mówić o rzeczach naprawdę ważnych z punktu widzenia terapii mówię o rzeczach ważnych, ale „tu i teraz”. Z perspektywy wiem, że to była obrona mojej psychiki, i tylko jeden terapeuta potrafił to zauważyć i przekierowywać mnie na te właściwe tory (tylko że nie było właściwych torów, bo była tylko pustka). Otworzyć to ja się przed kolegą mogę, taniej będzie, a od terapeuty oczekuję jednak pracy terapeutycznej. Inna sprawa, że ja tej ostatniej dziewczynie (mówię „dziewczynie”, bo była młodsza ode mnie) o wielu rzeczach na początku nie mówiłem, bo nie chciałem jej przestraszyć. Taka bardzo ciepła, empatyczna, wrażliwa się wydawała, zbyt wrażliwa żeby mierzyć się z tym gnijącym gównem, które kipi u mnie w psychice. Dużo czasu mi zajęło, zanim naprawdę się otworzyłem, a maska może nie spadła całkowicie, ale bardzo się zsunęła. Choć psychika broniła się do końca, tym razem potężną sennością i dysocjacją (pustka w głowie, całkowity brak myśli, nieumiejętność zbudowania zdania) – też dopiero z perspektywy czasu wiem, że to nie była moja niechęć do pracy, czy niewyspanie, a po prostu jedna z obron mojej psychiki. Jak to pani kiedyś powiedziała, w mojej głowie jest coś strasznego, ale jest też ktoś, kto zasłania to coś i mówi „tu nic nie ma, tu rośnie rzeżucha”. Do tego, czym jest to coś strasznego, niestety nie udało nam się dojść, choć ja mam swoje teorie (ale też wiem, że nie poradziłbym sobie, gdybym się dowiedział – ale od tego jest terapeuta, żeby bezpiecznie przeprowadzić przez ten proces).
  15. Nie wiem czy wszystko pamiętam: ciastka włoskie, kanapki z masłem, serem i ketchupem, kefir, owsiankę dla dzieci w tubce, winogrona. Na kolację: pieczone ziemniaki, pieczone: cebula, czosnek, pieczarki, papryką, szparagi; flat bread, halloumi, sos czosnkowy, sałatę z kaparami, oliwki.
  16. W mieszkaniu dostałem "w spadku" po poprzednich właścicielach troche wymęczonego Dysona i raz już była wymieniana bateria bo w ogóle nie trzymała. A ta obecnie na normalnym trybie działa w miare spoko (~10 min) ale na drugim biegu, który jednak się przydaje przy kocie to masz jakieś 30 sekund xd Ale to taki jeden z chyba pierwszych dysonów w ogóle. Bo mówię, nawet właściciele mieszkania go nie chcieli zabrać ze sobą xd
  17. shadow_no

    Cześć

    Jeśli tylko dług się nie powiększa, a Ty masz zdolności do pracy to wszystko będzie git ta kwota nie jest wcale taka duża. Jestem blisko środowiska związanego z hazardem. Ludzie wychodzili z dużo, dużo, dużo wyższych tarapatów. Najważniejsze, by dług nie rósł a jego spłata była regularna. A wygląda, że łeb masz na karku i już odróżniasz co dobre a co nie i co Ci służy a co niszczy
  18. Szkoda, że nie mieszkamy razem. U mnie to i Dyson nie pomoże jeśli będzie stał w kącie. W ogóle kiepska ze mnie gospodyni, nie cierpię prac domowych. Sprzątamy raz na tydzień, we 2, żeby było jak najszybciej.
  19. Ja lubie odkurzac, ten rumba pozbawiłby mnie pasji
  20. A sam fakt, że 8 letnia terapia z nią nic ci nie dała nie jest wystarczający do tego żeby tego nie ciągnąć dalej. W ogóle mam wrażenie, że ta granica i tak już została przekroczona, bo trzymac przy sobie kogos 8 lat,gdy to nic nie daje nie jest w porządku. Przez 10 lat terapi nie nauczyłam się praktycznie żadnych specialistycznych pojęć. Mój ostatni terapeuta to nawet nie wiem o czym miał pojęcie a o czym nie, choć domyślam sie, że jako psychiatra podstawy teoretyczne miał dobre. Tak naprawdę dla mnie liczyło się to, że mogłam się przed nim otworzyć... że był silny, wiedziałam, że moge mu powiedzieć nawet to o czym nie chciałam mówić.
  21. Miałam napisać "ja mam Henrego" i widzę, że słownik zmienił. Na początek kupię sobie odkurzacz-robota, bo nam się nie chce odkurzać.
  22. ja na 1 mieszkaniu miałam takiego jamnika prlowskiego cioci, ciezki jak pierun, porysował mi podłogę bo mial jakies gowniane wypustki, ale działał 100 lat i ciągnął jak zły Oddaj komuś jak ci sie znudzi, może są jakies grupki u Ciebie na dzielni na fb, typu śmieciarka jedzie. Ja sporo rzeczy upłynniłam w ten sposób, komuś sie chociaz przydały. Ale tez tak mam ze uzywam rzeczy do zajeżdżenia
  23. Ja mówię o dysocjacji, a pan o dysocjacji nie miał pojęcia, więc skojarzyło mu się z BPD, bo o zaburzeniach osobowości pojęcie miał. O DID, dysocjacji strukturalnej, różnych jej poziomach, ANP, EP, pan specjalista pojęcia nie miał.
  24. Chyba mówisz o DID a nie BPD
  25. Ale dlaczego ty się w ogóle przejmujesz tym, co ona sobie myśli? Chce tak interpretować, to niech sobie interpretuje. Niech sobie myśli co chce. To nie twój problem.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×