Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Melodiaa

    Krytyka

    Próba dowartościowania się czyimś kosztem
  3. take

    Wkurza mnie:

    Faworyzowanie autyzmu i istnienie biedy
  4. Dzisiaj
  5. Problem w tym, że nie mam żadnego pozytywnego dowodu już. Mam wrażenie, że nie znam innego życia niż to w wiecznym osamotnieniu. Przeżyłem tak 33 lata. Czasami myślę, że już mi się chce A to mnie niszczy. Ciągle próbuje zacząć życie od nowa. Wyprowadzka na studia, praca w tym zawodzie, rzucenie wszystkiego, zrobienie papierów c+e, praca za kółkiem, aż 2 końcu sam uciekłem od świata. Zaszyłem się na wiosce, pracuje zdalnie. To jest dla mnie jakoś kojące i potrafię się tym cieszyć nawet. Ale to poczucie osamotnienia zabiera smak życia. Brakuje kogoś komu bym mógł ufać, że przynajmniej jakiś czas zostanie. Nie potrafię znaleźć walidacji w sobie. Czasami myślę że sam siebie znienawidziłem i nawet nie wiem za co.
  6. Morvena

    Nasze sny

    Kolejny sen w stylu "porwanie". Jakaś rodzina mnie zagarnęła. Miałam raz możliwość ucieczki, gdy byłam z tymi ludźmi na mieście i miałam stamtąd blisko do domu. Akurat zostałam chwilę sama i mogłam pobiec, ale bałam się, że jak mnie złapią to mi coś zrobią za karę. Ale ciągle biłam się z myślami, czy biec, czy nie. Ostatecznie się obudziłam ulga, że jestem w swoim pokoju i niedowierzanie
  7. Morvena

    Chaos

    Ja miałam być 2/3 tygodnie. No a byłam ok. 7 tygodni - coś w ten deseń. Także wiecie... różnie to jest.
  8. Ćwiczenie trochę dziwne według mnie, bo sama miałabym problem z napisaniem, co o mnie myślą inni. No też bym musiała pewnie podpytać i nie wiem, co by z tego wyszło. Poza tym nawet jakbym dostała kilka komplementów, to mogłyby być one nieszczere. No i co z tego, że miałabym niby dobre opinie, skoro ciągle myślę o sobie źle i sabotuje każdy przejaw życzliwości. Mówiłeś, że tak masz, więc jak dla mnie, to ćwiczenie kuleje. Nie ma uzasadnienia w realiach Twoich, czy w moich. Myślę, że naprawdę dużo ludzi ma tak jak Ty. Sama tak miałam. Wiele lat. Ciągnęło się to za mną od końcówki podstawówki do bodajże 2023r. (tak strzelam, bo dokładnie nie wiem, kiedy zaczęło się coś zmieniać mocniej). Do dziś wracają strzępy myśli, które wręcz mnie katują w głowie. Krytyk, który nigdy nie śpi i szuka chwili słabości, gdzie będzie mógł się rozgościć. Jednak mam już na niego sposoby i zwykle szybko się poddaje, a ja znowu mogę w sobie powiedzieć, że lubię siebie. I tak, nie każdy mnie lubi. Właściwie nadal mam wrażenie, że lubiących mnie nie jest wielu, ale zmieniło się to, że już nie potrzebuję sympatii wszystkich. Nie chcę oczywiście Cię zniechęcać do terapii, ale pamiętaj, że ona też wszystkiego nie załatwi. Będę brzmiała nudno, ale Twoja praca nad sobą najbardziej się liczy... Korzystaj z książek, rób notatki, chodź na terapię i pracuj, ekploruj, doświadczaj. W końcu zauważysz efekty. Mózg jest plastyczny, da się zmienić myślenie o sobie. A jak Ty zmienisz myśli o sobie, to inni też zmienią, bo... "Inni widzą nas tak, jak my sami siebie widzimy".
  9. Deprywacja emocjonalna i poczucie przezroczystości – jak odbić się od dna? Zniknąłem już gdzieś w dzieciństwie, na początku. Byłem nieobecny we własnym życiu. Byłem tym cichym dzieckiem, co to samo sobą się zajmie, nie trzeba się nim przejmować. Nigdzie nie pasowałem – ani w rodzinie, ani w grupach rówieśników, ani na imprezie na studiach, ani wśród współpracowników. Zero miejsca dla mnie. Zawsze byłem jakoś przezroczysty albo wręcz odpychany przez otoczenie. Do dziś nie bardzo się umiem odnaleźć. Ostatnio chciałem zacząć terapię, bo więcej tych problemów już mi się nawarstwiło. Samoocena to dno u mnie. Do tego stopnia, że wszelkie przejawy życzliwości traktuję jako nieszczere. Trudno mi uwierzyć, że ktoś mnie może lubi. Na pierwszej sesji to poruszyłem i w sumie ciepło się wyraziłem o znajomych z czasów studiów – raptem 3 osoby, z którymi jakiś tam kontakt się zachował. Wśród nich trochę lepiej funkcjonowałem, a to było w kontraście zupełnym do 10 lat prób znalezienia sobie kogoś. Umówiliśmy się na takie ćwiczenie, że rozpiszę sobie w tabelce, co ja myślę o sobie, a co myślą inni. Chodziło pewnie o to, żeby mi pokazać, że można dobrze o mnie myśleć. Ale że mnie jest trudno powiedzieć, co inni myślą o mnie, to doszliśmy do wniosku, żeby ich podpytać. Podpytałem. Tydzień temu. Olali mnie. Nie umiem zrobić tej tabelki. Dostałem jakiś feedback od rodziny, ale to są ludzie, którzy porzucili mnie w pierwszej kolejności. I jeszcze od jednej osoby, która mnie krótko zna. I w sumie w tej tabelce mam tylko, że mi przełożony powiedział, że jestem profesjonalny i sobie dobrze radzę itp. Tak sobie napisałem, bo nie wiem, co zrobić. Może ktoś z tym walczy z jakimiś sukcesami i coś powie ciekawego. Siedzę z tym sam i nie wiem co zrobić. Mam chore myśli
  10. Morvena

    Co teraz robisz?

    Słucham dobrej muzy, wypiłam kawę, palę.
  11. o Lil Peep, bo właśnie leci na słuchawkach Save that shit
  12. jprdl. Czy tylko ja tutaj nie mogę zdzierżyć tego Twojego kwilenia, jak to jest źle i nic z tym nie mogę zrobić, bo tak już mam. A my Cię mamy tylko pocieszać i zrzędzić razem z Tobą. Nie no, wybacz chłopie, mojej osoby to nie rusza. Może brak mi empatii na takie osoby jak Ty. Nie umiesz siostrze odpowiedzieć tak, żeby się odwaliła raz na zawsze? Nic w życiu nie jest łatwe, jak to narzekanie. A o resztę trzeba się postarać, bo nic samo nie przychodzi.
  13. A ja powiedzmy, że oglądam, bo oglądam jak Dramcia z YT komentuje te królowe. A lubię tam bardzo Natalisę.
  14. Wczoraj
  15. take

    Wkurza mnie:

    Pomniejszanie trudności osób, które nie mają autyzmu, a i tak odstają czy doświadczają nieprzyjemności. Wkurza mnie "autystyczny szowinizm", który "pluje w twarz" osobom z ADHD, trudnościami w uczeniu się, zaburzeniami lękowymi, ale niemającymi zaburzeń że spektrum autyzmu!
  16. take

    Wkurza mnie:

    Nienawiść do tak zwanego rozdawnictwa...
  17. Tak kompletnie szczerze z perspektywy dorywczego krytykanta, z długim stażem w środowisku krytykantów: Ludzie krytykują, bo coś im się nie podoba. Serio, nie myślą przesadnie o Was, ani Was nijak nie podziwiają, choć byście tego chcieli bo to wygodne wyjaśnienie dla ego. Próbując racjonalizować to zachowanie można wyciągać wnioski, że czasami są ewidetnie zawistni, czasami zapewne chcą zwyczajnie kogoś rozzłościć czy "komuś pojechać" dla odstresowania się i okazania dominacji. Jednak praktycznie nikt nie myśli o tych rzeczach, ani nie oddaje się takim emocjom Może jest jakieś mini grono manipulantów samouków, którzy się naczytali książek jak zostać samcem sigma i faktycznie chłodno kalkulują to jak i kiedy kogoś skrytykować, z tym że jak dla mnie są całkiem prości do wyłapania, bo to ci którzy sprawiają wrażenie bardziej upośledzonych Każdy się urodził i wychował na mniej lub bardziej krytykującego. Niektórzy całe życie się prześlizgują z swoim olimpijskim krytykowaniem, bo wiedzą kiedy sobie mogą na to pozwolić a komu trzeba lizać dupe, i dzięki temu nikt ich nigdy dobrze nie wyjaśnił. Ja niestety zupełnie nie widze tej granicy i nieraz mnie próbowali wyjaśniać Trochę dzięki temu spokorniałem w końcu, to mi wyszło na dobre Tu mowa o chamskim krytykowaniu na żywo prosto w twarz, w internecie anonimowo nikt nie musi się przejmować takimi granicami. Wiadomo też że dwa razy bardziej irytujące jest to gdy na przykład ktoś krytykujący nasz wygląd sam wygląda jak małpa, ale jestem pewien że on o tym nie myśli dzięki czemu się tym zwyczajnie nie przejmuje. Nie robi tego z myślą "sprawie komuś przykrość bo sam jestem brzydki", widzi coś co mu się nie podoba albo uznaje za zabawne by się do tego doczepić i to krytykuje
  18. seleneles

    Chaos

    Tyle problemów w głowie, a tu się trzeba jeszcze upominać, mnie by nie było do śmiechu, tylko płaczu i zakończenia relacji z takim lekarzem. Podziwiam was.
  19. Sprawdź i zobacz, jak zareaguje. Jeśli ponowi rozkaz, ty ponów: "Sama sobie otwórz drzwi". Zobaczysz wtedy, kto pierwszy wymięknie.
  20. take

    Wkurza mnie:

    Niepewność dotyczącą tego, czy będę miał rentę socjalną do śmierci...
  21. Przeszkadza mi to, jak siostra każe mi otworzyć drzwi. Jest to dla mnie niewygodne. Każe mi się fatygować, mówiąc "chodź tutaj". Muszę się podnieść z łóżka lub z krzesła. Mam świra na punkcie autyzmu i bardzo chcę wiedzieć, czy siostra jest autystyczna. Jeżeli siostra naprawdę byłaby nieautystyczna, to po tym wszystkim, co się działo, uznałbym to za coś bardzo nieprzyjemnego dla mnie, za "wielki zawód".
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×