Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
przedpołudnie klarnet czy saksofon?
-
Jaki jest najpiękniejszy Polak?
Pieprz w moździerzu odpowiedział(a) na Niewkopomonowana temat w Off-topic
-
-
Ja też już dawno nie jadłam i jakoś chciałam spróbować tutaj za granicą. Czy ja wiem...To raczej już nie dla mnie jedzenie.
-
Mój tata też jest cholerykiem, zawsze jest ryzyko, że wybuchnie. Nie raz słyszałam jak mówi coś niemiłego, ale nie komentowałam tego, pewnie że strachu, choć wątpię żeby zwrócenie mi uwagi jakoś szczególnie pomogło. Tylko raz się postawiłam jak wrócił pijany w dniu mojej obrony nie zdając sobie nawet sprawy z tego, że to ważny dla mnie dzień. W sumie skończyło się tym że chciał mnie uderzyć i siostra go zatrzymywała. Nie wyobrażam sobie tego żebym mu powiedziała żeby sobie "wsadził coś w dupe".
-
Leżę w łóżku i korzystam ze smartfona
-
Wegetacja. Nie lubię.
-
Teraz nie wiem kto tam jest na topie.Karolak? .Dzis same wymuskane chłopczyki,.Moi dwaj panowie,niezmiennie,choc dzisiaj to juz chyba starsi dziadkowie.
- Dzisiaj
-
Staram się przekonać siebie żeby spróbować zrobić coś konstruktywnego.
-
FLUPENTIKSOL (Fluanxol, Fluanxol Depot)
Heledore odpowiedział(a) na joanka temat w Leki przeciwpsychotyczne
Po jakim czasie zauważyliście działanie fluanxolu? Wiem, że w ciągu ok. tygodnia (w ulotce jest, że po tym czasie przy braku efektów można odstawić), ale ile to było u Was? No i jak z apetytem i wagą?- W górę? W dół? -
Odradzam większość suplementów - do śmietnika.
Noire Panthere odpowiedział(a) na Śmojda temat w Medycyna niekonwencjonalna
Biotyna z tego co kojarzę też jest stosowana przy niektórych problemach skórnych, nie tylko na włosy. -
DID/OSDD - czyli zaburzenia dysocjacyjne
Silas_maze odpowiedział(a) na nieprzenikniona temat w PTSD - Zespół Stresu Pourazowego
Niewkopomonowana Przeczytałam wszystko, co napisałaś, i jest tu naprawdę sporo rzeczy, nad którymi warto się zastanowić. Przede wszystkim rozumiem, dlaczego jesteś wściekła. Z tego, co opisujesz, wiele Twoich reakcji podczas hospitalizacji miało konkretne przyczyny. Reagowałaś na zachowanie personelu, na sposób traktowania innych pacjentów, na sytuacje, w których czułaś, że dzieje się coś niewłaściwego. Do tego dochodziło odstawianie benzodiazepin, które samo w sobie może bardzo mocno wpływać na samopoczucie i reakcje emocjonalne. I właśnie dlatego tak trudno jest oceniać czyjś stan psychiczny wyłącznie na podstawie zachowania w szpitalu. Na przykład podniesienie głosu, kiedy widzisz, że ktoś jest źle traktowany, nie musi oznaczać zaburzenia nastroju. Może wynikać z poczucia niesprawiedliwości, potrzeby obrony drugiego człowieka, wcześniejszych doświadczeń albo po prostu z Twojego charakteru. Podobnie z przechodzeniem od pobudzenia do wyczerpania czy płaczu. Silna reakcja emocjonalna potrafi pochłonąć ogromną ilość energii. Sama po intensywnych konfliktach potrafię być kompletnie wyczerpana, czasem przez długi czas. To nie musi oznaczać, że mój nastrój przeszedł z jednego epizodu chorobowego w drugi. Czasami to po prostu organizm dochodzący do siebie po ogromnym napięciu. Nie twierdzę, że właśnie tak było u Ciebie, ale uważam, że takie możliwości powinno się brać pod uwagę, zamiast patrzeć wyłącznie na to, czy ktoś był pobudzony, spokojny, drażliwy czy płaczliwy. Ale chciałabym Cię też zapytać o coś trochę innego. Co właściwie chciałabyś osiągnąć, szukając diagnozy i pomocy? Czy najbardziej zależy Ci na tym, żeby derealizacja i depersonalizacja całkowicie ustąpiły? Czy bardziej na zrozumieniu, skąd się biorą, co na nie wpływa i dlaczego doświadczasz ich właśnie w taki sposób? A może chciałabyś przede wszystkim nauczyć się lepiej funkcjonować z tymi doświadczeniami, rozpoznawać własne reakcje i mieć większy wpływ na to, jak sobie z nimi radzisz? Pytam, bo to są różne cele i mogą wymagać trochę innego podejścia. Sama przez lata otrzymywałam różne diagnozy — między innymi ChAD, borderline, depresję i PTSD. Później dowiedziałam się o swoim DID, a jeszcze później zdiagnozowano u mnie ADHD. I wiesz co? Żadna z tych diagnoz nie sprawiła nagle, że wszystkie moje doświadczenia zaczęły idealnie do siebie pasować. Diagnozy pomogły mi zrozumieć pewne mechanizmy, ale nie powiedziały mi, jak konkretnie JA reaguję, co wpływa na moje zachowanie, dlaczego pewne sytuacje są dla mnie trudniejsze niż inne i jak najlepiej sobie z tym radzić. Tego musiałam się nauczyć, poznając siebie. Dzisiaj, kiedy korzystam z terapii, zaznaczam nawet, że nie chcę, żeby koncentrowała się ona na moim DID. Nie dlatego, że udaję, że go nie ma. Wręcz przeciwnie — jest częścią mojego życia i funkcjonowania. Po prostu nie traktuję samego istnienia mojego systemu jako czegoś, co trzeba naprawić. Jeżeli któraś z części chce uczestniczyć w terapii, zależy mi, żeby była wysłuchana i potraktowana poważnie. Ale są też inne sprawy, nad którymi chcę pracować. I chyba właśnie do tego zmierzam. Można wiedzieć, że doświadcza się dysocjacji, przeczytać mnóstwo artykułów, znać wszystkie kryteria diagnostyczne, a nadal nie rozumieć, dlaczego akurat dzisiaj świat wydaje się bardziej nierealny niż wczoraj. Czasami najważniejsze nie jest nawet to, co dzieje się w tych najbardziej dramatycznych momentach, ale to, jak wyglądają zwykłe dni pomiędzy nimi. Jak reagujesz na ludzi, na zmęczenie, na zmianę otoczenia, na poczucie bezpieczeństwa, na konflikty, na dobre wydarzenia. Co pomaga, co przeszkadza, co się zmienia z czasem. Dlatego tak bardzo zachęcam Cię do szukania specjalisty, który będzie chciał poznać nie tylko Twoje objawy, ale też Ciebie jako człowieka. I absolutnie nie namawiam Cię do rezygnowania z diagnozy. Przy tak długo utrzymującej się derealizacji i depersonalizacji porządna ocena diagnostyczna jest jak najbardziej uzasadniona. Chodzi mi tylko o to, żeby diagnoza nie stała się jedynym celem, bo samo poznanie nazwy zaburzenia nie zawsze daje odpowiedź na pytanie, jak z nim żyć. A co do testów online — osobiście nie wydawałabym pieniędzy na przypadkowe płatne testy z internetu. Niektóre kwestionariusze mogą być pomocne jako element oceny, również wypełniane online, ale ważne jest, kto je przeprowadza, jak interpretuje wyniki i co dzieje się później. Wolałabym przeznaczyć te pieniądze na konsultację z psychologiem klinicznym lub psychiatrą, który ma rzeczywiste doświadczenie z zaburzeniami dysocjacyjnymi. I bardzo mnie cieszy, że porozmawiałaś z rodzicami i że zaczynasz rozważać zmianę lekarza. Nie dlatego, że nowy lekarz na pewno postawi inną diagnozę, ale dlatego, że zasługujesz na możliwość spokojnego opowiedzenia o swoich doświadczeniach, bez ciągłego przerywania i zbywania. A najbardziej jestem ciekawa Twojej odpowiedzi na to pierwsze pytanie. Co dla Ciebie oznaczałoby, że naprawdę otrzymałaś pomoc? Jeszcze jedna rzecz przyszła mi do głowy, szczególnie kiedy wspomniałaś o szukaniu specjalisty w Rzeszowie albo prywatnie. Warto pamiętać, że terapia to zazwyczaj proces, który wymaga czasu. I nie chodzi wyłącznie o liczbę sesji potrzebnych do zauważenia poprawy. Najpierw trzeba znaleźć osobę, z którą rzeczywiście potrafisz nawiązać kontakt. Czasami udaje się za pierwszym razem, a czasami trzeba zmienić terapeutę, nawet kilkukrotnie. Potem potrzebujesz czasu, żeby tę osobę poznać, zbudować zaufanie, poczuć się na tyle swobodnie, żeby mówić również o rzeczach, których sama jeszcze nie rozumiesz. Terapeuta też potrzebuje czasu, żeby poznać Ciebie. Nie tylko Twoje objawy, ale też sposób myślenia, reakcje, relacje z ludźmi, codzienność, historię życia. To wszystko tworzy obraz, którego nie da się zbudować podczas jednej czy dwóch wizyt. I dopiero z czasem możecie coraz lepiej rozumieć, co się dzieje i nad czym właściwie warto pracować. Oczywiście nie oznacza to, że pierwsze spotkania nie mogą już przynieść ulgi czy czegoś wartościowego. Dlatego zanim zdecydujesz się na prywatną terapię albo dojazdy do większego miasta, zastanów się również, czy będziesz miała możliwość regularnego korzystania z tej pomocy przez dłuższy czas. Nie wiem, jak daleko masz do Rzeszowa, ale nawet godzina czy dwie podróży robią różnicę. Szczególnie kiedy masz gorszy dzień, źle się czujesz albo jesteś wyczerpana. A po terapii też nie zawsze wychodzi się w świetnym nastroju. Czasami sesja potrafi poruszyć naprawdę trudne rzeczy i potrzebujesz chwili, żeby dojść do siebie. Powrót do domu też jest częścią tego doświadczenia. Podobnie z kosztami. Prywatna pomoc może być świetnym rozwiązaniem, ale jeśli po kilku spotkaniach okaże się, że finansowo nie jesteś w stanie jej kontynuować, możesz znaleźć się w trudnej sytuacji, szczególnie jeśli zdążyłaś już zbudować zaufanie do tej osoby. Może warto też zapytać o możliwość spotkań online, przez wideo? Sama korzystałam z takiej formy, bo nie prowadzę samochodu. Początkowo było mi bardzo trudno się przyzwyczaić, bo nie przepadam za rozmowami przez kamerę, ale z czasem okazało się to dla mnie znacznie wygodniejsze i bardziej dostępne. Nie każdemu taka forma odpowiada i nie każdy rodzaj terapii dobrze się do niej nadaje, ale warto rozważyć taką możliwość, szczególnie jeśli znajdziesz dobrego specjalistę dalej od domu. Nie piszę tego, żeby Cię zniechęcać do szukania pomocy. Wręcz przeciwnie. Chodzi mi o to, żebyś znalazła rozwiązanie, które będzie dla Ciebie możliwe do utrzymania, a nie tylko dobrze zapowiadające się na początku. Bo znalezienie odpowiedniego terapeuty to jedno. Stworzenie sobie warunków, w których naprawdę możesz korzystać z tej relacji i stopniowo budować coś trwałego, to druga, równie ważna sprawa. -
Odradzam większość suplementów - do śmietnika.
Śmojda odpowiedział(a) na Śmojda temat w Medycyna niekonwencjonalna
B1 zbadałem z nieuwagi. Miałem ją zbadać przed suplementacją, a zbadałem w czasie suplementacji. Mnie ciekawi kwestia biotyny. Biotyna to podobno jeszcze rzadszy niedobór. Więc jakim cudem rejestrują leki z biotyną w ogromnych dawkach? Przecież niby biotyna nie działa na włosy i paznokcie, jeśli nie ma niedoboru. -
Ja miałam grzywke do końca gimnazjum i siostra mi mówiła że jestem podobna do ani. Oglądała jakiś serial z nią o takich kolezankach z baru czy coś xd to wtedy wynika miała grzywke Z tych co wymieniliscie to zamienilabym się z Anią ale koło 30 bo wcześniej miała takie okrąglutkie za bardzo rysy i wyglądała jak dzidzia i z młoda mielcarz @Niewkopomonowanapprzypomniało mi się czy to nie jest luxuria astarov? Nie pomyliłaś cos
-
DID/OSDD - czyli zaburzenia dysocjacyjne
Dalila_ odpowiedział(a) na nieprzenikniona temat w PTSD - Zespół Stresu Pourazowego
Oni chyba tak zawsze piszą przy wypisie. A przecież była w szpitalu państwowym pewnie A nie prywatnej klinice -
Odradzam większość suplementów - do śmietnika.
Noire Panthere odpowiedział(a) na Śmojda temat w Medycyna niekonwencjonalna
Pytanie w jakim celu miałaby być była badana wit. B3 tylko wybiórczo? Można mieć jej niedobór ale tu raczej należałoby ją sprawdzić w połączeniu z B6 i żelazem. I to najczęściej przyczyną niedoboru jest uboga dieta lub nadużywanie alkoholu. To jest bardzo rzadko występujący niedobór, stąd raczej się takich badań nie zleca, a tym bardziej wyrwanych z kontekstu jako pojedyncze badanie. Badanie poziomów podczas suplementacji danego preparatu daje średnio wiarygodne wyniki i tu zrozumiałe, ze wyszła dużo za duża. Tym bardziej jak brałeś dzień lub dwa przed badaniem. Oczywiście nie neguję tego że nawet po odczekaniu jakiś czas nadal miałbyś nadmiar - jednak no wynik z tych raczej do powtórzenia to był. Nie wiem na którym etapie coś "zawaliło" - czy lekarz nie doedukował, że nie bada w trakcie suplementacji czy to był jego celowy zabieg? Ja z zasady nawet jak badam poziom wit. D to nigdy nie od razu po przyjęciu ostatniej tabletki tylko odczekuje min. 2 tyg.(ja biorę praprat z tych do dawkowania np. raz na dwa tygodnie w zależności od poziomu także u mnie taka przerwa to żadna przerwa w przyjmowaniu, ale no raczej w momencie gdzie wiem, że ostatnia wzięta tabletka już wyczerpała swoje działanie). -
Spoko, no tam dużo zaburzonych to ciężko nie rozmawiać. Ale i tak niech przeprasza raczej tamta a nie ty jak Ty to ofiara dezinformacji przecież:d
-
Odradzam większość suplementów - do śmietnika.
Śmojda odpowiedział(a) na Śmojda temat w Medycyna niekonwencjonalna
Na mnie w ogóle melisa nie działa, nawet melisowa nalewka lecznicza. Można kupić jeszcze melisept i tam jest właśnie olejek melisowy, który ma właśnie odpowiadać za działanie uspokajajace, tego jeszcze nie próbowałem. Ja nie mam dużej nerwicy i innych rzeczy, ale mnie wyraźnie wycisza magnez i to w formie taurynianu, ale trzeba go sumiennie brać. -
Odradzam większość suplementów - do śmietnika.
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na Śmojda temat w Medycyna niekonwencjonalna
Ale czuję smak melisy, jak piję rumianek to czuję smak rumianku. Jak piję zieloną, to czuję zieloną, a jak piję kawę to piję kawę. Ciekawe, co oni tam robią.,
-
Najnowsze tematy
-
Ostatnio zaktualizowane