Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. 63 złote, kurde. To miałabym dwie paczki fajek więcej miesięcznie, czyli na jakieś dwa dni. A tak serio, no kurde. Co to jest wgl 63 złote.
  3. kłamał. to wlasnie opisuje jednym slowem takich ludzi. Ale patrz jak szybko stąd spierdolił, nie skomentował swojego wątku, gdzie na Ciebie najechał. Myslał, ze każdy stanie po jego stronie i będzie go bronił. haha, ale szybko się na nim poznali. I stchórzył. NIe ma frajera.
  4. jakbym miałą wybrać dla siebie pracę, to jako pomoc kuchenna, a potem zostałabym kucharką. Umiem gotować, lubię poeksperymentować czase. Od dziecka gotowałam i sprzątałam, czy to w domu, czy u babci i zajmowałam się bratem. Znajomi rodziców mówili na mnie: Mama nr 2 Od babci zawsze brałam ciekawostki kulinarne, pomagałam i lubiłam to robić. Często słyszę od taty: że ja nie mogę gotować, bo za dobrze gotuję i musi zjeść drugi raz... I mówią na mnie Geslerowa xD No tak. Umiem i lubię, ale... praca to praca. Gotujesz masowo, dla dużej ilości ludzi, te same przepisy, tak samo bez kreatywności, więc nie byłaby to praca marzeń pewnie. To jest harówka. Natomiast z braku laku, to może wtedy bym próbowała pomagać w kuchni w jakiejś restauracji. Raz szujali pomocy w Azjatyckiej i miałam się zgłosić z ciekawości, ale to raczej z powodu hupomanii, niż jakiejś potrzeby pracy. A tak to... jedynie doświadczenie w sprzedaży, kontakcie z klientem mam, poza tym jedynie matura. Kilka kursów, ale takich psycholgicznych, bardziej dla własnej satysfkacji. Kuchnia to nie marzenie żadne moje, bo to ciężka sprawa, tak myślę. Choć też zależy od miejsca i jak płacą, ale wykształcenia kucharki nie mam. I gdzie ja bym mogła... brat mówi, że mnie widzi w jakimś biurze i że kiedyś mi załatwi pracę w jego firmie, że tam jest w ciul ludzi zawsze ktoś się przyda do jakiejś papierologii, czy czegoś takiego. No, tu już bym się zastanowiła, bo pracowałam chwilę w Anglii jako sekretarka, ale język stanął mi na przeszkodzie, by zacząć rozmawiać z kientami i odebirać telefony. Musiałam zrezygnować. Ale komputerowe wpisywanie danych, jakieś dokumenty i cała ta atmosfera tam mi odpowiadała i porównując tę pracę do pracy w fabrykach, to jest niebo a ziemia. Fabryka to masakra, czas stoi w miejscu, a musisz odczekać 9 godzin, żeby móc wrócić długą trasą do domu i użerać się z współkolatorami, którzy mnie nie cierpieli. Ach, Polaczki. A potem: Hej Pati, może ogarniesz mi taką pracę w biurze? A na drugi dzień slyszę z kuchni jak on mówi: A ona, to taka księżniczka, nic nie robi. NIgdy więcej mieszkania z lokatorami za granicą. NIgdy. No ale mam fajne wspomnienia, bo ludzi, których poznałam: Anglików i jednego Polaka z którym się tam przyjaźniłam, jarałam ziele, było cudownie. Jednak to co się działo z ludźmiw mieszkaniu: oni nigdy z domu nie wychodzili. Był taki syf. Miałam dość sprzątania a deweloperom kazali mnie wyrzucić, bo nic nie robię... Uczepili się mnie, a byłam wtedy mocno wycofana, nieśmiała i miama ogromne problemy z samooceną. Może dlatego. Nie wiem. Chciałabym pracować w takiej atmosferze rozwijającej. Takiej, gdzie czujesz, że się rozwijasz, że lubisz to i czujesz, że dzięki pracy twój umysł działa i nie lubię zbytnio pracy zespołowej i np. że muszę ciągle gadać z pracownikami. Lubię mieć swoją przestrzeń, popracować. Chociaż z ludźmi też dobrze pogadać itp. zależy jakie to są osoby. W zasadzie mi trudno byłoby coś szukać, bo bałabym się, że byłby jakiś mobbing itp., albo że prca będzie nudna i długa. Zdecydowanie wolałabym studiować. No ale pracę też jakąś trzeba mieć. Ja nie mam żadnych uiejętności, Ty masz. Może wykorzystaj to @sailorka, żeby znaleźć coś ciekawszego od pracy w lidlu.
  5. Współczuję tych 10 lat. Mężczyzna który sam mi mówił, że mnie kochał..., a teraz pisze, że był z jakąś typiarą która sobie ubzdurała miłość. Jednym słowem- kłamał.
  6. Ciekawe, bo jedna znamienita pulmonolożka stwierdziła kiedyś na podstawie zdjęcia RTG, że mam cechy rozedmy płuc, kiedy ja nie palę
  7. to jest trudne, tzn. bywa, gdy się przyzwyczajasz do kupowania, a teraz jest szybka moda, asortyment zmieniają w sieciówkach co dwa tygodnie, to tydzień (?) ludzie, zwłaszcza młodzi, kupują i kupują. Cichy są tandetne, zaraz zmiana mody, wszystko do szafy. Potem kosz, albo jakieś zbiórki ciuchów. Sprzedać już nie sprzeda, tak myślę. Ja jestem okropną maniaczką zakupów. I już nawet nieważne "co". I mnie to tak u siebie wkurza. Normalnie nie potrafię gospodarować pieniędzmi. Na razie wyleczyłam się z ciuchowego kupowania ubrań (czasem jak coś wpadnie superowego, to kupię, ale ptarzę też na cenę), i nie kupuję od dłuższego czasu komsetyków do malowania. Jedynie szampon, odżywka itp. i jakiś krem i już też nie szukam "najlepszych":, tylko taki np. za 30zł. Chcę się ogarnąć, kasa topnieje, mieszkam sama, a to wszystko jest takie drogie. Nie wiadomo, czy kupować jedzenie, czy ubrania xD No, po prostu kupować z głową. Ja mam tak jakoś "wpojone", że nie patrzę na cenę np. mleka, śmietany, czegokolwiek do jedzenia, tylko biorę zwykle te droższe, bo jestem głupia xD Moi rodzice i mój brat są totalnie inni. Oszczędzają (tzn. mam też oszczędności, ale na moje szczęście nie w swoim banku xD), patrzą na cenę i kupują jak coś jest ważne i że tak powiem warte. Mój styl to już taki chłopczycowy Z sukienek, na dresy i adidasy, koszulki zwykle rockowe, czasem dodatek białego, brązowego, kolorwergo sweterka, a czasem na ostro: skórrzana kurtka xD misz masz, bo sobie jeszcze dam kokardę we włosy z tyłu. Ciocia zawsze mówiła, że ja to mam taki "swój własny styl". kiedyś lubiłam też styl boho, hipisi, dzieci kwiaty no to jesrmój strych xd tam duchy so, dlatego się nie chodzi xd
  8. ja lubiłam czasem do mamy mówić, że lubię styl nowoczesny-glamour kwiaty trochę mi się znudziły, ale też nie do końca. Lubię obrazy, lubię ładne dodatki, które mają często dla mnie jakieś znaczenie. I... no tak jak jest teraz: mieszkanie głównie biało, czarno::szaro:jasnobrązowe, małe więc tutaj nie chcę szaleć z dodatkami. Drewno kocham, w sensie nie za ciemne, ani też nie za jasne. Brakuje mi trochę balkonu, ale w sumie to te okna mają taki urok: dziupli xD, strychu. Co do białych ścian , to lubię. Nie chciałabym mieć koloru: żadnych beży, żadnych szarości, żadnych różów itp. Biel, bardzo lubię biel.
  9. dokladnie o tym myślałam wczoraj, tzn. nie o Tobie, tylko że ten sposób zarobku, to jest kwestia wyboru.
  10. Dzisiaj
  11. nie no ogólnie to powiem Wam tak zwiększoną dawke asentry mam od ponad tygodnia do 150 i zostało kilka rzeczy które chiałbym wyeliminować między innymi drzenie mięśni, takie dziwne zwalone pulsowania, drzenie w brzuchu, takie dziiwne gniecnie albo w okolicy serca albo pod lewym żebrem
  12. Sama jestem ćpunką i alkoholiczką i potrafię się nie sprzedawać, kwestia wyboru.
  13. wiara w antynatalizm ma wiekszy sens niz wiara w boga, widze wszedzie wszechobecne cierpienie ale wszechobecnego boga jakos uswiadczyc nie moge
  14. nie wiaodmo raczej przez fajki ale saturację potrafie mieć jescze 99
  15. W takim pudełku poszukałbym powrotu 15 lat do przeszłości, gdy jeszcze mogłem naprawić swoje życie.
  16. Czy zaraz wszyscy od razu geje, to wątpię - bardziej te starsze pokolenia. Za to większość facetów bi, którzy są na portalach jest żonatych lub są w związku i szukają faceta tylko wyłącznie dla zabaw na boku.
  17. Tak na głowę, przynajmniej dla jakiś 10 osób które pracowały w biurze. Ok 63zl podwyżki przy umowie o prace to dużo? Dodatkiem była przemowa o tym że rozumieją że chcemy godnie zarabiać. Faktycznie można mieć problem z zagospodarowaniem tak zawrotnej kwoty. Teraz to już nie wiem czy żartujesz czy nie . Nie jestem lekarzem.
  18. szukaj se xD nie mam tam podanego miejsca zamieszkania i nie wiesz w jakim jezyku prowadze xD
  19. 80 na głowę? Nawet jeśli brutto to wcale to nie jest mało. Chyba że jesteś lekarzem
  20. Wczoraj
  21. Na naszym kanale Discord: #sciana-uciech-memy wysłano nowego mema:
  22. Pewnie to ryje banię, ale osobiście nie znam zbyt wielu prostytutek żeby pisać co o nich sądzę. Właściwie to znam tylko 1, byłą sąsiadkę, w sumie to ją lubiłam, bo nam zawsze dawała cukierki i tyle z tego pamiętam. Ona lubiła seks i chyba robiła to bardziej dla przyjemności niż dla kasy, bo nie biedowali z mężem. Męża miała i chyba nadal ma, oni byli dosyć niestandardowym małżeństwem, w sumie bardziej ich lubiłam niż tych świętojebliwych sąsiadów, byli weselsi i bardziej przyjaźni, ale nie wiem czy wszystkie prostututki tak mają, pewnie nie. Co do przymuszania do prostytucji, to dzieje się to także w Polsce.
  23. „Nigdy więcej nie będziesz mieć możliwości powtórzenia wydarzeń dzisiejszego dnia" - Napoleon Hill, Przechytrzyć Wszechświat
  24. Po tym jak w tamtym roku mój były pracodawca ogłaszał podwyżkę 80zł brutto, jakby to było jakieś wielkie wydarzenie, to już mnie nic nie zdziwi. U nas też chyba takie są. W każdym razie dostałam jakieś 7% bez mojej interwencji więc spoko z ich strony i na koniec roku ma być niby ok. dodatkowa pensja. No właśnie tutaj mam zagwostkę czy pytać czy nie. Niby kto pyta nie błądzi, ale z drugiej strony można być odebranym w negatywny sposób. Trochę traktuje to jako próbę charakteru.
  25. Żaba Monika

    Co dzisiaj zjadłeś?

    Tez lubię. Ja dzisiaj: croissant, smoothie, zupa tajska, jakaś sałatka, ramen wegański z Wagamama plus drink (byłam na kolacji z koleżankami).
  26. My mamy podwyżkę co roku plus bonus, a takiej indywidualnej poza tym to raczej się nie dostanie. Chyba że się przejmie dodatkowe obowiązki lub całkiem zmieni rolę. Choć kiedyś managerka wywalczyła całemu teamowi sporą podwyżkę, ale długo to trwało, bo było ciągle odrzucane, nie wiem jak jej się w końcu to udało załatwić, ale załatwiła.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×