-
Postów
816 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez isj
-
Moniś, a co bierzesz?
-
Tylko pamiętaj, że goły nos podchodzi pod ekshibicjonizm.
-
Dziękuję Ci Wielmożny Rehaku, za ten krótki kurs nieubłaganego savoire-vivre'u. Czy masz może rękopis? Z rad skorzystam ale jeszcze nie teraz. Ty, Rehakuu z czternastką po prawicy, niczym laser neutronowy zdemaskowałeś moje prywatne makabry - umiłowanie do kłamstwa, miętę do gwałcicieli, nieskrępowaną afirmację pedofiilli i skrępowaną apoteozę do złodziei (sami mi ją skrępowali, jest przyczyną mojej makabry aktualiów). Skoroś tak uwiódł moją słabość, to ja jeszcze paru niedobrych tego świata uwzględnie. O, terroryści. Też popieram, ze wszystkich swoich trzewi! Choćby za wiarę. W pewnym czasie IRA była podzielona na "Oficjalnych" i "Tymczasowych" Jedni stylizowali się na posępnych nacjonalistów, drudzy na ultratrockistów (nigdy nie dowiedziałem się, którzy są którzy i co oznaczały te wszystkie terminy). Oba skrzydła łączyło jedno: wiara, że osiągną swe rozbieżne cele zadając ostateczny cios brytyjskiej machinie wojennej poprzez wysadzanie domów towarowych w każdą sobotę po południu. Ja popieram wiarę, mimo to zostałem przez Ciebie potępiony. Popieram też kanibalizm. Zarówno wódz, szaman, jak i obwoływacz pewnego plemienia papuaskiego zalecają spożywanie ludzi. Kimże byłbyś Ty, Rehaku 14, kwestionując to, co głoszą środowiska opiniotwórcze. Ludzie tam zawsze jedli ludzi i nie odczuwali najmniejzych wyrzutów sumienia. Czy jesteś przeciwko temu, Rehaku? Mam nadzieję, że nie i że nie nabawiłeś jakiejś lewackiej zarazy. Załómy, że jesteś przeciw plemieniu i kategorycznie żądasz, by zaprzestano jedzenia ludzi. Wkrótce upomnisz się o zwierzęta, a potem przyjdzie kolej na rośliniy. Koniec końców zostaliby bez pożywienia. Czy jesteś zwolennikiem głodu? Ja nie, proszę szanownego Rehaka. A jednak potępiasz mnie. Myślę, że swojej długiej wypowiedzi znaczonej jednym akapitem pomieszałeś zbbytnio hipostazy "dobroć", "kłamstwo", "wina" z faktycznym przebiegiem tej historii. Czy mógłbyś przeczytać ją jeszcze raz i pisać mniej emocjonalnym tonem? Pozdrawiam, grypsujący Isj
-
Korbo, widocznie zwrócił się do osób o innej wrażliwości niż Ty, które pokazałyby drogę powrotną do domu. Może wyczerpał już cywilne alternatywy?
-
Laguna, palenie THC w większości przypadków raczej nasila depresje, przypominając odstawienie leków antydepresyjnych z tzw. odbicia. Może tytoń waniliowy?
-
Świadomy sen (Lucid dream) jako sposób zrozumienia nerwicy
isj odpowiedział(a) na LucidMan temat w Kroki do wolności
No cio Sam coś dorzucę do tematu. Śniło mi się dwa dni temu, iż pod mój dom podjechały 2 żółte autokary, które reprezentowały jedną uczelnię, ale w 2 miastach. Napis na jednym z nich głosił "Studia u nas najlepsze rozwiązanie - Warszawa" , zaś drugi "Najlepsze studia tylko u nas - dla odważnych Łódź". Ludzie więc wybierali te autokary, aż w końcu zostałem sam przy grzejących silnikach - wszyscy czekali, co ja zrobię. Nie wsiadłem do żadnego z nich, po czym obydwa zaraz odjechały. Ja sobie intepretuję to tak: jestem mieszkańcem Warszawy z ambicjami w stronę kariery akademickiej (choć niekoniecznie, to tylko jedna z opcji), zaś moja ukochana dziewczyna, z którą sie rozstałem z mojej winy jest z Łodzi, wiem, że wciąż czeka na mój krok, ale muszę wykonać go ja. Tymczasem nie kontaktuje się z nią, gdyż boje się jej wyznać prawdę o mojej nerwicy i o tym, jak jestem w tej chwili słaby i niezdolny do podjęcia żadnych zobowiązań. Zawsze mieliśmy do siebie pretensje z tytułu wiecznego kursowania na linii Warszawa - Łódź oraz brak stabilizacji. Poznaliśmy się przez sieć, lecz ona coraz bardziej chciała, by wyglądało to jak rzeczywistość, ale nie wirtualna bynajmniej. Ja byłem słaby, lawirujący w końcu mnie to dopadło i rozstaliśmy się za moją inicjatywą, tak bardzo nie chciałem, żeby wiedziała, co się ze mną dzieje. Ten sen to chyba wezwanie do ożywienia kontaktu i ostatecznego wyjaśnienia sobie wszystkich zaległych spraw. Tyle że ja nie potrafię... Jutro omówie go na psychoterapii. -
A mnie na duszności pomogl magnez i lorafen.
-
Świadomy sen (Lucid dream) jako sposób zrozumienia nerwicy
isj odpowiedział(a) na LucidMan temat w Kroki do wolności
Twoja podświadomość, laguno, chce Ci przekazać, iż znalazłaś się w matni intryg fryzjerskich. Fryzjerzy bezczelnie przekradają się kładką między zapleczem swojego zakładu a fazą REM, w sposób całkowicie bezpardonowy i hucpiarski (a pfu), wizualizując Twoją podobiznę naprzemienne z włosami długimi oraz z krótkim uczesaniem. Tak byś decydowała się na obydwa równocześnie (we śnie to możliwe) i płaciła nożycorękim podwójną stawkę. Jak najszybciej daj odpór tym fryzjerskim występkom, w przeciwnym razie czekają Cię problemy - w czasie snu wyrośnie Ci zmultiplikowany kołtun wielkości frontu wschodniego, a wtedy ci fartuchowi zdziercy zaoferują Ci usunięcie go po zaporowej dla kołtunów cenie. Wydębią wszystko z Twojego portfela, zostawiając Cię pogrążoną w rozmyślaniach o kosmykach, cebulkach oraz innych zrogowaciałych wytworach naskórka. Zastanów się, czy tego chcesz, czy to Twoja droga, czy szczęście Twe. Niezwłocznie! -
Nerwica a głowa,zawroty, ucisk i inne dolegliwości głowy
isj odpowiedział(a) na Waleria temat w Nerwica lękowa
Brak MRI kręgoslupa szyjnego to w Twoim wypadku duże uchybienie diagnostyczne i powinno być jak najszybciej wyjaśnione. MRI pokazuje wszystko b. dokładnie, w sposób o wiele bardziej detaliczny niż RTG, od rąk lekarza nie wspominająć. Minusem jest cena - 750 zl z kontrastem, ale zastanów się, czy jednak nie warto. -
Nerwica a głowa,zawroty, ucisk i inne dolegliwości głowy
isj odpowiedział(a) na Waleria temat w Nerwica lękowa
Agusiu, a ktoś badał Twój kręgosłup szyjny? Zatoki też drożne? -
Otmar, a gazometria?
-
Witaj! :) Mało jest tu osób z poczuciem humoru, więc liczę na fajerwerki, droga pani Psycholog . Gorąco pozdrawiam i niech żyje prawy brzeg!
-
Czarna Zebro, przepraszam, ojej! Przeglądając forum zacząłem od OT, a tam miałaś jakieś pytanie do mnie i tak mi się to jakoś zafiksowało, że gdy zacząłem czytać tu i nawinął mi się Twój post z cytowanym "isj!" na szpicy, to pomyślałem, że znowu ktoś do mnie z pretensjami! Zacietrzewiłem się i napisałem, jak gdyby odpowiadając Tobie. Przepraszam za zamieszanie! Pozdro, mam nadzieję, że komunikacja między nami nie zawiedzie następnym razem, hehe.
-
Nieboszczyk, w jakiej pozycji zwykle strzelasz? Być może postrzeliłeś się...
-
Skąd takie domysły?
-
Łatwo przyszło Ci się zarejestrować i od razu wyznaczać reguły. Nigdzie nie ma nakazu głaskania każdego kto raczy się tu odezwać. Dużo osób okazała zrozumienie, 2 krytykę. Takie prawo publicznego, otwartego forum. Dlaczego ja akurat nie mam w tym wypadku wiele współczucia? Cóż, nie uważam, że cel uświęca środki i autor byłby świnią gdyby szpiegował dziewczynę niewinną zdrady, a tak to jest okej. Nie ma żadnej różnicy. Do tego nie widzę tu dramatu. Więcej myśle o tej dziewczynie, odrzuconej po raz kolejny (może słusznie, ale jej nie będę oceniać - nie znam jej historii), przeciągniętej przez szpital psychiatryczny i porzuconej w starym bagnie. Zawiedzione zaufanie goi się szybciej niż takie rany. To prawda, zarejestrowałem się w sposób dość łatwy. Dziękuję wszystkim, którzy umożliwili mi tak bezstresową rejestrację przy mojej chorobie. O jakim wyznaczaniu reguł mówisz? Zarejestrowałem się i od tego momentu piszę zgodnie ze swoim sumieniem, a że lubię kreślić wyraźna, niekiedy ostrą kreską, pojawiają się tarcia. Jeśli komuś wyznaczam reguły, to sobie, moja droga. Regułę uważnego czytania, regułę analizy, regułę szczerego pisania oraz inne. Przecież po to są ignory, żeby nie czytać tego, co komuś ciąży niczym głaz na szyi. Ja swojego stylu pisania nie zamierzam zmieniać. Również większą rolę przykładam w tym wypadku do cierpienia dziewczyny, ponieważ jednak nie znamy jej perspektywy, a relacja mkl'a wydała mi się nieco jednostronna, wyraziłem swoją niechęć i postanowiłem napisać parę linijek o niej, bo bez tego dyskusja ani ewentualna pomoc użytkowników są moim zdaniem niewiele warte. Tak samo z oceną tego co się stało. Wg mnie standardowe "bardzo ci współczuję, ble ble to" stanowczo za mało i świadczy o zawężeniu perspektywy odbioru.
-
Wciacia, kruszynko, proszę, na miły Bóg, nie pisz mi takich głodnych, kluchowatych kawałków, jeśli chcesz, bym kontrargumentował lub w ogóle odnosił się do takich odpowiedzi. Po pierwsze, nie pomyliły mi się fora, gdyż sam cierpię na nerwicę (choć na szczęście nie lękową), piszę na forum o nerwicy, w temacie, który założył człowiek z tą chorobą Po wtóre, nikogo nie oskarżam, ale oceniam. Ty dokonałaś tego samego, kiedy napisałaś, że nie ma problemów z precyzją myślenia, ja np. wtedy, gdy oceniłem, że z racji zaistniałej sytuacji autor tematu mógłs przedsięwziąć większą paletę kroków, niż te, które zostały poczynione. Odróżniaj jeden czasownik od drugiego. Po trzecie, tutaj się wspieramy, a nie oskarżamy. Dokładnie, wspieramy, a nie myjemy plecy, rozprowadzamy puder po pupci, karmimy, przewijamy, wtykamy pampersik i wychodzimy. "Będzie dobrze, zobaczysz" to puściusieńka fraza, za którą kryje się takt, grzeczności. I obojętność (tak jest, kochani). Merytoryczna krytyka, a taką zaprezentowałem, jest formą napomnienia, ukazania błędnych mechanizmów, lecz ma także służyć namysłowi, refleksji "dlaczego". To pomocna dłoń, która ma pomóc wstać z kolan. Zaprezentowana przez mkl'a prawda to prawda tylko jednej ze stron. Audiatur et altera pars. Czy wiesz, co oznacza ta sentencja? Tu mamy tylko jedną wersję, lecz ja w miarę możliwości postarałem się poszerzyć optykę sytuacji i sięgnąć po nitki, które zaprowadziłyby mnie do tej drugiej, nieznanej nam prawdy. Prawdy Kasi. Oczywiście możemy bezwiednie wysłuchać relacji nkl'a, a jego byłą dziewczynę potępić i obrzucać błotem, a nuż się coś przylepi :] Teraz pewnie fajniej, wciaciu, nieprawdaż...? Myślę, że każdy z piszących tu ocenił całą tę niedobrą historię, dlaczegóż i ja miałbym tego nie uczynić? Nie napisałem niczego, czego nie wysnułbym na podstawie relacji autora, prócz jednej frazy, gdzie stanowczo to zastrzegłem.
-
Witaj bardzo serdecznie :) Życzę Tobie i sobie, byśmy z tego forum jak najszybciej odeszli (tzn. ja i tak prędzej czy później dostanę bana ). Oraz pogody ducha w codziennych zmaganiach, rozkręcenia się i mądrych uwag (i głupich też, wszystko jest dla ludzi). Pozdrawiam gorąco.
-
... i pamiętaj, że metro, autobus i tramwaj mogą wesprzeć Twoją wędrówkę naprzód.
-
Nie mogę znaleźć chłopaka/dziewczyny
isj odpowiedział(a) na peace-b temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Jestem nieco zaskoczony przytomnością Twojej wypowiedzi oraz dostrzeżeniem własnej krótkowzroczności. Fakt godny pochwały i ogólnie rzadki w skali relacji międzyludzkich. Gratuluję zrównoważonego podejścia do siebie i stanowisk dyskutanów, życzę wszystkiego dobrego. Mam nadzieję, że będzie nam jeszcze dane dyskutować. Serdecznie Cię pozdrawiam -
Internet... Nam tu daje poczucie ulgi innym gruchocze kości. Coż w sieci można podac o sobie nawet najbardziej skłamaną narrację o sobie i jest to fakt. Nie będę jednoznacznie potępiał w czambuł znajomości wirtualnych, gdyż jedna z nich przyniosła mi miłość, która postsram się za wszelką cenę odzyskać, lecz moja choroba mi to uniemożliwia. Ona - pochodząca z rodziny patologicznej, z poczuciem upodlenia wpadła na osobę dobrze prosperującą, 2 różne światy, 2 inaczej rzeźbione biografie. Kontrast ten u niej wzbudził uczucie niewymownego wstydu przed ujawnieniem Ci prawdy, być może spoktanie z Tobą było dla niej pierwszą okazją do sięgnięcia po prawdziwą miłość, a nie kupczenie w ciemnych zaułkach własną fizycznością. Nie widzę tu cech premedytacji oraz manipulacji. Widzę za to paraliżujący strach przed utratą szansy i powrotem do codziennej nikczemności. Ty - rzutki, błyskotliwy, obrotny, nieco dziwię się, że dałeś się ponieść emocjom generowanym przed monitorem. Trudno, stało się. Spotkaliście się, doznałeś szoku, kazałeś zmienić pracę. I tu pierwszy błąd. To nie była zmiana, to była ledwie korekta o bardzo małej fragmentaryczności. Tobie dawało pozorne przeświadczenia zdjęcia z siebie odium spotkań z tancerką. Lecz co dało jej, pomyślałeś o tym? Okryła nogi weszła między klientów, tych samych, którzy przychodzą odwiedzać takie miejsca by przeżuć codzienną papkę w akompaniamencie kobiecych ciał, toczyć swoje szemrane potyczki. I nie raz musiała pewnie słyszeć docinki w stylu "lala wracaj" lub odbierać cyniczne spojrzenia tych, dla których nie zmieniła się ona jako człowiek w żadnym calu. Jej środowisko. Rozrywkowe, bezwzględne, być może kryminogenne. Wymogłeś na niej zmianę zarobkowania na życie. Czy myślisz, iż dla niej to była zmiana? Nie, dla reszty grupy środowiskowej nie zmieniła się ani na jotę. Była wciąz dalej tą samą Kasią kurwą (wybacz, ale piszę to szczerze dla Twojego dobra), z mroczną kartoteką ulicy, gdzie już miała na zawsze zarzucić kotwicę i mieć swoją parszywą przystań. Dlaczego nie podjąłeś prób wyrwania jej z tej matni zależności, upokorzenia, hedonizmu i degeneracji. Nie mogłeś postawić sprawy jasno: zabieram Cię do siebie, tam poukładamy sobie życie, a Twoja przeszłość to od tej pory niezapisana karta? Nie miała innych predyspozycji? Nie wierzę, choć być może nie znała języków i nie zdobyła oszałamiającego wykształcenia. Ty jednak zadowolony z siebie wróciłeś do domu z poczuciem dobrze wypełnionej misji podtrzymywanej obrzydliwym zwyczajem wertowania cudzej korespondencji. A jednak wyszło in plus. Dotarłeś do zdrady. Postawiłeś się - władczy, bezwarunkowy, ultymatywny. I co się dzieje? Przyjeżdża do Ciebie natychmiast, wyznaje skruchę, prosi o wybaczenie. Prosi, bo być może po raz pierwszy w życiu mogła uczestniczyć w budowaniu czegoś bardziej konstruktywnego niż pijackie obelgi, uściski podchmielonych klientów i nędza. Podałeś dłoń. Ale dowiedziałeś się zaraz potem, że pracowała jako prostytutka. Znów złość, nerwy, skumulowanie złych emocji. Znów wynoś się i wracaj, ja książę nie będę Cię obmywał z błota, bo mam wrażiwe palce. Od tej pory zupełna degrengolada, animozje, przypominanie jej przeszłości (nie napisałeś tego, ale daję głowę, że tak było), wreszcie jej patologiczny wstręt do siebie, który zagłuszył w końcu uczucie. Podobno związki to kompromis, podobno. Ale stroną, która musiała odrobić więcej zadań byłeś Ty, a nie tak jak chcesz sugerować ona. Jak ukryćwstyd, jak wyznać najbliższym prawdę o ukochanej, jak zachować szacunek środowiska, to niełatwe pytania, zgdzam się. Lecz czy jesteś pewien, iż Ty zrobiłeś wszystko, by złożyć te Wasze życiowe puzzle pod Twoje dyktando i zachować szacunek dla siebie.Czy nie można było już wtedy rozwiązywać swoich problemów przy wespół z psychologiem? Być może wtedy nie musiałbyś opisywać swoich losów. Być może jednak tak, takie sesje to wielka niewiadoma. Poprzednie wypowiedzi nizały Twoje cierpienie. Moja niewątpliwie taką nie jest. Narożnik ofiary przeznaczony jest dla tych, którzy dali z siebie wszystko, lecz ulegli rażeni mocą przewyższającej ich siły. Jednak asymetria odpowiedzialności i mądrości życiowej przesuwała zwrotnicę inicjatywy w stronę osoby. Stwierdzam z przykrością, iż popełniłeś poważne błędy. I na narożnik ofiary nie zasługujesz. Pozdrawiam
-
Wstrzymaj się. Bruno Jasieński podpalił Paryż, a potem sprzątał u Królowej Śniegu na Kołymie. Aż sprzątneli Bruna. Pewnie argumentacja o raku płuc i tak by nic nie przyniosła, pograłem więc tropami biograficznymi
-
Za 5 lat chciałbym z osobą, która niegdyś głupio przegrałem znów spędzać miło czas i snuć niteczki metafizyczne... Za 5 lat chciałbym móc spojrzeć sobie w lustro bez wstrętu i powiedzieć "jesteś gotów, choć szmat drogi do przebycia, nie zawiedziesz, nie upadniesz". Za 5 lat chciałbym nosić głowę sztywno i pewnie i nie prosić w duchu o mniejszy wiatr. Za 5 lat chciałbym odzyskać siebie, swoje życie, swój czas.
-
Witaj Enigmo, oby znalazł się ktoś kto Cię zdeszyfruje