-
Postów
302 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez czarna rzodkiew
-
Awersja do psychoterapii. Jak się przełamać?
czarna rzodkiew odpowiedział(a) na czarna rzodkiew temat w Psychoterapia
Żyję w naprawdę chorej rzeczywistości w tym momencie. -
Awersja do psychoterapii. Jak się przełamać?
czarna rzodkiew odpowiedział(a) na czarna rzodkiew temat w Psychoterapia
Włączyłam komputer, po czym zaraz wyłączyłam. Robię tak kilka razy dziennie. Komputer kojarzy mi się z pracą. Czasem z presją. Czasem z marnowaniem czasu. - Nie lubisz swojego otoczenia? - No nie lubię, wszystko jest zepsute, klamki odpadają, grzyb i kurz wokoło, śpię z robakami, nie chce mi się ich nawet zabijać, wszędzie są jakieś graty, w których mogą się pochować. Nie mam też siły przeglądać mieszkań. A najbardziej nienawidzę dzwonić do tych ludzi i umawiać się na oglądanie. - Och, tak, przeglądanie mieszkań jest wyczerpujące. Myślałam, że AI mi w tym pomoże, ale jest do kitu w tym zakresie! Za to dobre jest AI w... blablablablablablablabla. No i tak to. -
Awersja do psychoterapii. Jak się przełamać?
czarna rzodkiew odpowiedział(a) na czarna rzodkiew temat w Psychoterapia
Mam ochotę na kolejnego papierosa, więc rozmyślań o psychoterapeutce ciąg dalszy. W kółko się powtarza. Zdarza się jej mówić oczywistości. Średnio wraca pamięcią do poprzednich wizyt. Muszę jej przypominać. Przez chwilę myślałam, że czyta to forum i mnie rozpoznała, ale ostatnia wizyta pokazała mi, że nie. A chciałam ją pozdrowić. Nie czuję, że ruszamy z czymkolwiek naprzód. Miałam skromną nadzieję na jakieś zadania, coś, co mnie będzie motywowało i dyscyplinowało, a na razie nie otrzymuję nic w zamian. Na początku się wygadywałam, ale pierwszy raz nie miałam z czego, nie czułam takiej potrzeby, powiedziałam nawet, że "nie wiem czy chcę być zrozumiana, nie wiem czy mi już na tym zależy, czy jest co rozumieć", jakbym się rozpuściła... jakbym nie miała tożsamości. Nie zrozumiała tego. Zgubiłam gdzieś wodę. -
Awersja do psychoterapii. Jak się przełamać?
czarna rzodkiew odpowiedział(a) na czarna rzodkiew temat w Psychoterapia
Palę papierosa, przepraszam sąsiadów, ale musimy jakoś dzielić naszą prozaiczną wolność. Mało rozmyślam, a teraz mam idealny czas do tego. Na co dzień mam pustkę w głowie. Czuję, że mi źle, ale nie mogę tego wyrazić. Ostatnie dwa tygodnie spędziłam na piciu i jaraniu. Powiedziałam o tym i psychiatrze, i psychoterapeutce. Pierwszy potraktował mnie podle, kompletnie nie rozumiejąc, z jak ciężką chorobą się zmagam. Natomiast druga potraktowała ten problem pobłaźliwie. Ostatnia terapia była żałosna. Tylko tracę pieniądze, chociaż jeszcze nie doszło do granicy, w której zaczynam żałować. Ale ostatnio... Ech, nie wiem nawet co napisać. Staczam się, ale ona nie widzi w tym problemu. Wcześniej tak gadała o rzeczach, nad którymi musimy popracować, jak co tydzień muszę przychodzić, bo czeka nas dużo pracy, jak musimy dojść do tego okresu sprzed wypadku, w którym i tak mi było źle, przepracować go i ten wypadek, potem naprawić resztę. Dałam jej wolną rękę na ostatnim spotkaniu. I co? Nic z tej pracy. Same zbędne pogawędki. Pierwszy raz chciałam wyjść. Może dlatego, że dwie godziny wcześniej zajarałam? Na haju mam wrażenie, że myślę normalniej, trzeźwiej, nawet jak głowa mi odpływa, to zauważam więcej. Mówiła, że to bardzo ciekawe, jak mnie ciągnie do tego stanu destrukcyjnego, jak zdzieram sobie kostki, byle dalej jeździć, jak oddaję się losowi i unikam podejmowania decyzji, jak tylko bym odpływała. Jaki z tego morał? No nie wiem, może lubię być nieszczęśliwa? Co z tym grzebaniem w przeszłości? O nic w ogóle nie pytała ostatnio. Tylko: "Jakieś kłótnie? Koszmary?". A co mają koszmary do tego wszystkiego? Chociaż po tej terapii zaczęłam mieć dziwne sny mieszające mi się z rzeczywistością. Niewiadomo dlaczego świat snów jest w odczuciu bardziej realny niż ten, ale dziwnie zaczyna się robić, kiedy we śnie wydarzyło się coś, co po przebudzeniu wydarza się później. Połączenia telefoniczne, rozmowy z bliskimi... Niedawno myślałam, że zsikałam się w łóżku. Był środek nocy, leżałam sama na materacu, tak bardzo nie chciało mi się wstawać, nie wytrzymałam w końcu i puściłam. Lał się ten ciepły mocz pode mną, wszystko czułam i tak zasnęłam. Teraz nie wiem czy zdarzyło się to naprawdę czy nie. Mogłam zeszczać się wodą. Piję ją ostatnio litrami. Wracając do wywiadu terapeutki, nic nie miałam do powiedzenia z bieżących spraw, o tym, jak mi minął dzień, nie byłam w stanie powiedzieć, bo nie za bardzo pamiętałam. Głównie leżałam, oglądałam coś pewnie, może na chwilę leżałam z zamkniętymi oczami i tak mi to zleciało. Po mnie weszła jakaś para, zapewne na terapię par. Wyobrażam już sobie ich negatywną recenzję. Może zapalę papierosa jeszcze. W końcu tak lubię ten stan. Kiedy kręci mi się w głowie i jestem bliżej śmierci. I co na to terapeutka? Palenie jest bardzo niezdrowe. Dziękuję, 200 zł dla pani. -
Ja nie mam znajomych w realu, dlatego tu jestem. Z nadzieją, że nie jesteście botami. Nie?
-
Ciągle myślę o seksie.
-
Bardzo źle się czuję, naprawdę źle. Chcę rzucić terapię i leki, od których tylko tyję, a tak mało jem, nic mi nawet nie smakuje. W ciągu 1,5 miesiąca przytyłam 3 kg. Dzisiaj cały dzień jestem obolała i bezsilna.
-
Myślę o czymś niemoralnym ostatnimi dniami.
-
Kawa, papieros. Wróciłam do palenia. Zjadłam owoce na śniadanie i leki. Wizyta u psychiatry przebiegła tragicznie. Nie chce mi się o niej opowiadać na terapii. Nic mi się nie chce. Nie mam co robić. Chciałabym ciągle jeździć na rolkach. W ostatnich dniach przejechałam łącznie jakieś 100 km. Mimo to nie chudnę.
-
Tania czekolada i zbieracze kurzu. Lubisz spędzać Święta Bożego Narodzenia z całą swoją rodziną?
-
Desperados Wino białe czy czerwone?
-
Zapomniałam, co miałam zrobić...
-
Może raz czy dwa. Zazdroszczę. Używam różnych wcierek do włosów, a tylko mi wypadają.
-
Jest masakra.
-
Zawsze tacy się znajdą... Ale zawsze są też ci, którzy dobrze się z Tobą czują, niezależnie od tego, jaka w danej chwili jesteś. Wczoraj jeździłam na rolkach do 23, też padało i czułam się wyśmienicie. Poprawił mi się humor. Uwielbiam pochmurne dni, mało ludzi wychodzi wtedy ze swoich domów. Dokładnie tak, wolę załatwiać wszystko osobiście. Ostatnią sprawę przekładałam dniami, w końcu po 4 dniach po wizycie u terapeutki jakoś tak mnie naszło i zadzwoniłam tam, gdzie miałam zadzwonić. Nie lubię rozmawiać przez telefon, ani też pisać maili, w wirtualu staję się kimś innym, a tu trzeba załatwiać jakieś poważne sprawy...
-
Jestem bardzo zdołowana i niezrozumiana. Nie jestem w stanie otworzyć głowy i pokazać myśli. Ciężko mi się rozmawia. Nie chcę w ogóle mówić. Mogłabym mieć zszyte usta. Czasami mam wrażenie, że mam je zszyte naprawdę. A ludzie są tacy niecierpliwi... I chciałabym wtedy zniknąć. To jest możliwe, ale mi nie wierzą. Czuję, jak tracę mowę. Mam wiecznie opadnięte kąciki ust. Nie chcą się w ogóle ruszać. Straciłam siebie, możliwość komunikowania się, doprowadziłam siebie do psychicznej klęski, ale przecież to wszystko od początku do tego dążyło, więc nie powinnam być zdziwiona. Wcale się nie poprawia z czasem. Tak trudno zrozumieć to niektórym. Myślą, że to takie proste żyć jak zaprogramowany robot.
-
Żyję w pętli... Film wrzucony dzisiaj rano widzę "38 minutes ago". Muszę przekierować na coś myśli. 3/10
-
Boję się dzwonić i tego, że w każdej chwili ktoś może zadzwonić. Mój lęk był słuszny. Zadzwonili do mnie z kliniki. Potwierdzanie wizyt takim sposobem to głupota. Wystraszyli mnie.
-
Bo tak chciała i już. Z różnych mogła przyczyn. Niechaj będzie dane Tobie.
-
Cieszy mnie jeszcze wczesna pora. Jak zwykle uciekam od wszystkich zadań. Boję się telefonów.
-
Nie śmieję się.