Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nie lubię świtu

Użytkownik
  • Postów

    367
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Nie lubię świtu

  1. To trzeba mieć moje szczęście, żeby sobie z niedzieli jaja robić i trafić na handlową
  2. Agent z krainy deszczowców jakby dziś poszedł w miasto to by tylko puff było, smród i kupa popiołu w tym jego przebranku
  3. To ja łom a Ty kominiare, tylko nie zakładaj na głowę bo padniesz zanim wrota zmęcze. Na kamerę zarzuć
  4. Tylko, że potrzeba łomu i kominiarki... Jest niedziela..... W rajchu też są sklepy pozamykane?
  5. Na mięsny w markecie
  6. O ile wiatrak nie cuchnie spalenizną i nie zrobił zwarcia to wyłącz go z prądu, , weź śrubokręt, odkręć śmigło i zdejm obudowę, w środku z grubsza będziesz miała metalowy pręt czyli ośkę, otoczoną zwojnicą, zwykle jest tam kurz, brud i włosy, - trzeba to usunąć i dać kroplę jakiegoś oleju czy wd40, trochę pokręci żeby łożysko się nasmarowało. Poskładać w odwrotnej kolejności i voilà! A miejsce z klimą to dobry pomysł
  7. Nie lubię świtu

    Znaki offtop

    Rozumiem. Nie miałem intencji kpić z Twoich zwierzeń, ale skoro tak to odebrałaś, to przykro mi. Wyzwiska to nie rozmowa więc, nie ma czego kontynuować.
  8. Nie lubię świtu

    Znaki offtop

    Przecież opisałem własne skojarzenie związane z sanktuariami. Nie zrobiłem najkrótszej wycieczki w Twoją stronę. Spójrz no na siebie, oceniłaś mnie jako: głupka, prostaka, wywyższającego się ignoranta, sceptyka, nieogara, incela, durnia i pipę. Może dlatego "na te tematy" piszesz jak najmniej bo każde wskazanie Ci dechy w Twoim oku kiedy wypominasz ludziom drzazgi zwyczajnie Cię przerasta.
  9. Nie lubię świtu

    Znaki offtop

    Zabolało dawny ja utonął w głebi Twych słów, zamknę internet i pójdę do klasztoru. Tak mi dopomóżcie wszelakie jasełka
  10. Nie lubię świtu

    Znaki

    Zgadzam się. W Bośni tak nie ma ale na Montserrat, zawsze dochodzi do cudu. Jak autokar dojeżdża serpentyną do celu zadziewa się magia. Wszystkie te śpiewające modlące baby milkną i chowają w sobie, ksiądz wtula się w ministranta z większym uczuciem i nastaje cisza. 2 doby nieustannego transu, gardeł modulowanych międlonymi kanapkami z kiełbasą i czosnkiem. To trzeba przeżyć x)
  11. Masz bardzo barwne życie, tylko nad archiwizacją musisz popracować
  12. Nigdy, żaden kolega nie zaprosił mnie żebym poznał jego papugę
  13. Nie miałem nic przeciwko, ale już przeszło:p zawsze można się pomylić i zjeść więcej ale nie będę bo jak mi się tolerancja zwiększy i wrócą demony to się zmoczę w nachy zamiast odprężyć.
  14. Jakbym siebię czytał
  15. Sposób bycia terapeutki - Może wytłumacz jej kulturalnie - tak kiedy skończy już swoją myśl, że szanujesz, słyszysz, może nawet rozumiesz ale zdarzają się jej wycieczki do nikąd co powoduje w Tobie napięcie, niechęć, poczucie straty czasu, whatever wpisz tu swoje. Lepiej ją z tym zderzyć niż np z nagła przestać do niej chodzić. Nie miej litości, wybrała sobie trudną pracę za którą dostaje dobre pieniądze. Chyba nie powinno być tak, że w tym miejscu napotykasz nowe trudności związane stricte z osobą terapeuty. To powinien być Twój czas. Zlewające się dni - terapia to krok, a dni pomiędzy sesjami to już inna para kaloszy. Wiem, że chorując bywamy w kiepskiej formie i czasem potrzebujemy złapać oddech. Tylko niech to będzie etap, potrzebny i skończony. Na przykładzie dnia wczorajszego: nie jestem w dobrym stanie, często nie wiem co ze sobą zrobić, szukanie motywacji jest bezcelowe, po prostu podejmuje małe decyzję i się ich trzymam. Wczoraj był to spacer, wybrałem się w bliżej nieokreślonym kierunku, ostatnio często zaglądam do pobliskiego parku więc tam skręciłem. No i tak, pierwsza przyszła ulga, lekki chłód wywiany z pod drzew, schronie przed słońcem. W taki upalny dzień jak wczoraj miałem szczere poczucie spełnienia, że dotarłem do konkretnego, sensownego miejsca. Drugi był zając. Początkowo policzyłem ile ja tych leków zjadłem, czy nie zafundowałem sobie razy dwa:p Ale nie to był mały zajączek z białą dupcią i ogonkiem. Ze 20 metrów w głąb drzew jesze kilka i wyraźnie widoczny cud zajęczej inżynierii czyli dziura. Nie podchodziłem jakoś specjalnie blisko, żeby nie straszyć zwierząt, klapnąlem troszkę bliżej. Może z 10 metrów, po zającach było widać, że zaczynają się niepokoić i to była nasza granicą. Posiedziałem tam chwilę, w zasadzie to ciesząc się z cholera wie czego. A te zajączki to jak zobaczyły, że nie jestem głody i nie wykonuje gwałtownych ruchów to w moment były wszędzie dookoła. Później polazłem na ławkę. Rozwaliłem się po całej długości. Zauważyłem, że jestem dobrze wychowany bo buty jednak miałem w powietrzu x) napiłem się, zapaliłem papierosa, poszperałem za muzyką, popatrzyłem na aranżację alejki wokół. Już miałem się zbierać kiedy zagadnęła mnie jakaś laska, na oko rocznik 2023/24 a rudy taki rozczochraniec w wielkich okularach. Rodzice coś tam ją strofowali ale takie miny, spojrzenia i uśmiechy trzaskała, że w moment wszyscy się żeśmy śmiali. Wróciłem do domu kilkukrotnie jeszcze uśmiechając się do swoich myśli. Czy zrobiłem coś co robią ludzie zdrowi? Czy lubię spacery? Czy lubię obserwować? Nawet nie wiem. Ale kiedy dzisiaj to piszę, cieszę się, że nie przewracałem się tamtego dnia w pościeli upoconej tym całym gównem które mnie zwykle trawi. Życie jest jakie jest. Ale często sobie nie pomagamy. Nom nie tylko terapeutka lubi gadać i musi skończyć Tradycyjnie fajnie, że jesteś w ruchu, trzymam kciuki.
  16. To zależy od tempa nabierania tolerancji. Jeśli nie jesteś senna, nie nabierasz wody, nie czujesz się dziabnięta, nie robi Ci się słabo to chyba można brać i brać. W każdym razie wyczytałem a sam biorę bardzo krótko. Zaraz przyleci jakaś dobra dusza co zajada to od 10 lat to się dowiemy
×