Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nie lubię świtu

Użytkownik
  • Postów

    422
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Nie lubię świtu

  1. Ze swojej strony polecam terapię. Jeśli zadziała i poczujesz, że to Ty i jest ok, super - jeżeli nie to będzie szczególne doświadczenie w życiu. Jak pisała osoba wyżej, nie każdy terapeuta musi Ci pasować to raz a dwa to on jest w pracy a Ty na terapii, więc nie wymagają od siebie przynajmniej na starcie, po prostu spróbuj. Moja własna terapia była pozbawiona jakichś momentów olśnienia, natomiast od lat dowiaduje się o sobie ciekawych rzeczy na podstawie tego co zaszło w jej trakcie. Nie wiem jaką jesteś osobą, przykładowo u mnie musiało zaskoczyć "ja chcę" i gdyby ktoś mnie zmuszał to pewnie nic by z tego nie wyszło, powodzenia w pracy ze sobą
  2. Mam pytanie o pregabalin. A więc: rozpocząłem w sobotę, pierwszym tabsem to się naćpałem fest, bo było mi po prostu dobrze już po 2 godzinach. Kolejne to raczej wypłaszczenie emocji i taki stan neutralny. Chciałem zapytać, czy może ktoś brał ten lek w momentach zjazdów związanych z ciężkimi sytuacjami w życiu? Pani psychiatra stwierdziła, że mam epizod depresyjny i trzeba mnie wesprzeć bo po co się męczyć i ok, to się udało, tylko ja mam sporo do przemyślenia, decyzje do podjęcia, emocje do przetrawienia i takie tam a siedzę, wpierniczam orzeszki i zacieszam, to już tak zostanie? Czy proces będzie zawieszony do momentu odstawienia? Proszę o wasze spostrzeżenia
  3. Nie lubię świtu

    Glow up

    Pewnie pytasz dziewczyny ale to zabawny temat, dawno o tym nie myślałem: buty bo najłatwiej, zawsze muszę mieć jakąś białą parę butów na deskę, ostatnio kupiłem zwykłe dc i są spoko, uwielbiam dżordany, są ekstra wygodne, ale prawie tysiak za buty to :f obecnie mam jedne, które się do czegoś nadają i jedne, które nie nadają się do niczego. Chyba nigdy nie nosiłem butów dla dorosłych, może do komunii Czapy: ogólnie lubię - zimą jakieś beanie zwisające jak u krasnala a latem daszek, raczej full cap i zawsze do tyłu, ostatnio kupiłem taka z misiem Puchatkiem w croppie ,góra to zwykle czarny t-shirt, choć ostatnio podobają mi się takie stylizowane na stare w wypranych kolorach, cholera wie jak to się nazywa. Lubię koszule, choć czym jestem starszy to mniej w nich chodzę, od flaneli przez bawełnę po te z lnu, zawsze zawijam rękawy +pincet do męskości, lubię swoje przedramiona kiedy są widoczne, zawsze coś na nich jest: zegarek, rzemienie, jakieś coś, jest mi wtedy ze sobą przyjemnie. Na dupę spodnie wszelakie, bojówki, jeansy, joggery itd nie chodzę w dresach, krótkie spodenki z jakiegoś porządnego materiału to mój dres na chillout w domu, lubię je też nosić kiedy jest ciepło. Zimą lubię takie puchaaate kurty np na snowboard, choć sam nie jeżdżę, raz jechałem i rozjechałem szkółkę dla maluchów nvm, marzy mi się kurtka HH jaką w filmie Babylon AD miał główny bohater, Torop, czy jakoś tak, szukam jej od czasu do czasu od ponad dekady... Z marnym skutkiem. Lubię też skóry ale takie z kapturem, nieco luźniejsze i neutralne, nie tak charakterystyczne jak np ramoneski, tego bym raczej nie założył, obecnie nie posiadam żadnej, same podróby:p i co tam więcej, skarpetki też białe tylko bez falbanek, choć nie próbowałem... Zwykle jednolite, mogą być szare aby nie były w jakieś wzory rodem z koca w rosyjskiej chacie. Majty to bokserki, strasznie fajne mają w medicine, ostatnio były jakieś z górami, podróżami, lasami, całą szufladę tego mam a typowych męskich gaci nie znoszę. Eksperymentów raczej nie czyniłem, miałem kiedyś bawełniane rajstopy ale to było bardzo dawno i miały klapę na fistaszka także bez śmiacia proszę A co do Junga to jedną z moich ulubionych piosenek od lat jest forty six & 2, if u know what i mean
  4. Tak mi przyszło do głowy... Masz swój typ, towarzyszki, partnerki, członka drużyny - jeden ciort - to zamień swoje wrażenie na temat ogółu na coś użytecznego, jak Cię laska oceni po wykształceniu, statusie mieszkaniowym czy prawku to już wiesz, że to nie Twoja bajka i nie tracisz waszego wspólnego czasu - druga rzecz, Shadow próbował Ci delikatnie zasugerować, że na dziś, z nastawieniem które wyłania się z Twoich słów, sam sobie jesteś największą przeszkodą, zamiast wymagać od świata i rodzaju żeńskiego zacznij od tego na co sam masz wpływ, ułatw sobie proces. Kończąc, potrzebny jest akt woli, pierwszy krok, skoro coś Cię pcha w stronę kobiet to musisz tego dotknąć, wtedy będziesz miał własne doświadczenia i wnioski. Ludzie piszą tu o sobie i swoich przemyśleniach dość otwarcie, może któraś dziewucha Cię interesuje albo przynajmniej uśmiechasz się kiedy widzisz jej posty, dołącz do rozmowy, napisz na priv, nie zjedzą Cię, powodzenia
  5. Nadrobiłem, już znam temat i wybacz Śmojda - trochę kobiet poznałem i mam taką teorię, że to też ludzie każdy z nas jest inny i nie ma co zbytnio generalizować, że dziewczyny są dziś takie a siakie. Jedno Ci powiem, żeby nie wiem co tam sobie wymyślił człowiek to jak go trafi głupieje zupełnie i to jest ok Łał Verinia, podoba mi się to co napisałaś, powodzenia
  6. Każdy dorosły musi a przynajmniej powinien, żeby nie robić kłopotu sobie i innym. Bezpieczeństwo powinno być wzajemne, np jestem duży, pewny siebie i zaradny, chętnie spełniam swoją rolę, ale potrzebuję żeby ewentualna partnerka widziała w pierwszej kolejności mnie, później to co mam do zaoferowania. Wtedy przestaje to być festiwal potrzeb, wyobrażeń i traum a zaczyna się rezonowanie ze sobą, wtedy może być fajnie, po ludzku, prawdziwie, po coś. W przeciwnym razie to jest konstrukt mający z założenia wypełnić nasze braki a nie związek. Zapomniałem o czym był wątek ale post mnie zjeżył
  7. Nie lubię świtu

    Glow up

    Dzięki za odpowiedzi, fajnie to ujęłyście. Verinia i Melodiaa O to właśnie mi chodziło, bardziej niż o sam wygląd. Nie o bycie idealnym albo wiecznie uśmiechniętym, tylko o taki sygnał, że człowiek jest zadbany, obecny, życzliwy, przynajmniej neutralny i nie niesie na twarzy samego ciężaru. Podoba mi się też to rozróżnienie, że życzliwość nie musi oznaczać bycia miłym dla każdego za wszelką cenę. Bardziej chodzi o bazowe nastawienie do ludzi, ale z granicami. Mogę ale nie muszę i nie jestem bezbronny/bezbronna. No i tak, higiena, czyste ubrania, zapach, pielęgnacja — niby proste rzeczy, a mocno wpływają na odbiór. Może “aura” to trochę właśnie połączenie tego, jak człowiek wygląda, jak się czuje ze sobą i jaką energię wysyła innym.
  8. Nie lubię świtu

    Glow up

    W moim wieku, blisko 40stki uważam, że fajnie jeśli ludzie nie wyglądają generycznie. Bez względu na lata, fajnie jak mamy świeże, pachnące praniem ciuchy - to podstawa - a jeśli idzie o glow up to może energia jaka od nas emanuje? Ostatnio o tym myślałem, że w sumie sam zobaczyłbym w sobie ciężar i zmęczenie, to nie jest atrakcyjne raczej nie przyciąga więc... Uśmiech?
×