Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nie lubię świtu

Użytkownik
  • Postów

    422
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Nie lubię świtu

  1. Nie miałem nic przeciwko, ale już przeszło:p zawsze można się pomylić i zjeść więcej ale nie będę bo jak mi się tolerancja zwiększy i wrócą demony to się zmoczę w nachy zamiast odprężyć.
  2. Jakbym siebię czytał
  3. Sposób bycia terapeutki - Może wytłumacz jej kulturalnie - tak kiedy skończy już swoją myśl, że szanujesz, słyszysz, może nawet rozumiesz ale zdarzają się jej wycieczki do nikąd co powoduje w Tobie napięcie, niechęć, poczucie straty czasu, whatever wpisz tu swoje. Lepiej ją z tym zderzyć niż np z nagła przestać do niej chodzić. Nie miej litości, wybrała sobie trudną pracę za którą dostaje dobre pieniądze. Chyba nie powinno być tak, że w tym miejscu napotykasz nowe trudności związane stricte z osobą terapeuty. To powinien być Twój czas. Zlewające się dni - terapia to krok, a dni pomiędzy sesjami to już inna para kaloszy. Wiem, że chorując bywamy w kiepskiej formie i czasem potrzebujemy złapać oddech. Tylko niech to będzie etap, potrzebny i skończony. Na przykładzie dnia wczorajszego: nie jestem w dobrym stanie, często nie wiem co ze sobą zrobić, szukanie motywacji jest bezcelowe, po prostu podejmuje małe decyzję i się ich trzymam. Wczoraj był to spacer, wybrałem się w bliżej nieokreślonym kierunku, ostatnio często zaglądam do pobliskiego parku więc tam skręciłem. No i tak, pierwsza przyszła ulga, lekki chłód wywiany z pod drzew, schronie przed słońcem. W taki upalny dzień jak wczoraj miałem szczere poczucie spełnienia, że dotarłem do konkretnego, sensownego miejsca. Drugi był zając. Początkowo policzyłem ile ja tych leków zjadłem, czy nie zafundowałem sobie razy dwa:p Ale nie to był mały zajączek z białą dupcią i ogonkiem. Ze 20 metrów w głąb drzew jesze kilka i wyraźnie widoczny cud zajęczej inżynierii czyli dziura. Nie podchodziłem jakoś specjalnie blisko, żeby nie straszyć zwierząt, klapnąlem troszkę bliżej. Może z 10 metrów, po zającach było widać, że zaczynają się niepokoić i to była nasza granicą. Posiedziałem tam chwilę, w zasadzie to ciesząc się z cholera wie czego. A te zajączki to jak zobaczyły, że nie jestem głody i nie wykonuje gwałtownych ruchów to w moment były wszędzie dookoła. Później polazłem na ławkę. Rozwaliłem się po całej długości. Zauważyłem, że jestem dobrze wychowany bo buty jednak miałem w powietrzu x) napiłem się, zapaliłem papierosa, poszperałem za muzyką, popatrzyłem na aranżację alejki wokół. Już miałem się zbierać kiedy zagadnęła mnie jakaś laska, na oko rocznik 2023/24 a rudy taki rozczochraniec w wielkich okularach. Rodzice coś tam ją strofowali ale takie miny, spojrzenia i uśmiechy trzaskała, że w moment wszyscy się żeśmy śmiali. Wróciłem do domu kilkukrotnie jeszcze uśmiechając się do swoich myśli. Czy zrobiłem coś co robią ludzie zdrowi? Czy lubię spacery? Czy lubię obserwować? Nawet nie wiem. Ale kiedy dzisiaj to piszę, cieszę się, że nie przewracałem się tamtego dnia w pościeli upoconej tym całym gównem które mnie zwykle trawi. Życie jest jakie jest. Ale często sobie nie pomagamy. Nom nie tylko terapeutka lubi gadać i musi skończyć Tradycyjnie fajnie, że jesteś w ruchu, trzymam kciuki.
  4. To zależy od tempa nabierania tolerancji. Jeśli nie jesteś senna, nie nabierasz wody, nie czujesz się dziabnięta, nie robi Ci się słabo to chyba można brać i brać. W każdym razie wyczytałem a sam biorę bardzo krótko. Zaraz przyleci jakaś dobra dusza co zajada to od 10 lat to się dowiemy
  5. Nie lubię świtu

    Ozempic

    Temat rzeka, brany na własną rękę może być bardzo szkodliwy. Po zrobieniu odpowiednich badań i konsultacji ze specjalistą odpowiednio dobrana dawka nie powinna być szkodliwa. Ale zawsze jest coś, nudności, rozregulowane trawienie i wydalanie, odbijanie i inne cuda. Musiałabyś się głęboko wczytać w temat. Sam interesowałem się już dawno, ktoś z rodziny to brał i chciałem coś tam wiedzieć.
  6. Nie lubię świtu

    Ozempic

    Dokładnie. Jednak baaardzo ogólnie mówiąc zmniejsza apetyt i zwiększa sytość.
  7. Do mnie zawsze coś rozmawia albo gra. A taka cisza może wyostrzać jaźń, brak bodźców, relaks i człowiek się na siebie otwiera. Dzięki
  8. Lol, za to że się podzieliłaś? xd
  9. Czyli, że ja nie mam? Czy jak:p
  10. A ja jestem zimnolubny i nic się nie nasila. Wychodzi na to, że dziś za Tobą chodzę i się z Tobą nie zgadzam A tak poważnie: jak jeszcze byłem chory na całego to każda zmiana pogody była przykra.
  11. Tutaj trzeba by też pytać tych którzy wyraźnie przekroczyli granicę zakochania, pozostali w związku i są a przynajmniej byli w nim przez dłuższy czas szczęśliwi. Przecież wtedy wszystko się zmienia od czynników chemicznych po rolę jaką odgrywa partner. To jest mega istotną zmianą, kiedy ktoś przestaje być rozdziałem a zaczyna być Twoją historią.
  12. W sumie to przerzucamy się własnymi wrażeniami, nie są to wyniki badań naukowych:p Shad niżej napisał o tendencji spadkowej, ja miałem odwrotnie - i kto ma rację? Każdy i nikt
  13. To nagle to jest w późniejszych historiach nie znoszących ciężaru niuansu. Ludzie są tylko ludźmi nawet w decydujących momentach, nawet wtedy, kiedy chodzi o osoby które szczerze kochali. Nagle to człowiek może odejść z tego świata, a w związku może po prostu nie widzieć, że ta druga osoba obrała odmienny kierunek.
×