-
Postów
1 846 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Doktor Indor
-
Moim skromnym indyczym zdaniem – i weź to przez sito tego, że nie wiem za wiele o nerwicy natręctw – jeśli ktoś nie ma problemu ze swoją seksualnością, to nie ma takich rozkmin. Jak cię ktoś kręci i chcesz się z nim bzykać to się bzykasz, jak cię nie kręci to się nie bzykasz. Można mieć różne inne rozkminy (czy wypada, czy nie za wcześnie, czy chcę zdradzić, a może jestem zbyt pijany i będę żałował?), ale oprócz tego raczej wiesz, czy ktoś cię pociąga. Więc też myślę, że to może mieć jakiś większy lub mniejszy związek z samoakceptacją. Natomiast nie wiem, czy ktokolwiek na forum jest w stanie coś na to zaradzić. Piszą ci, żebyś poszedł do seksuologa, i to może nie być taki zły pomysł. Coś ci powiem, takiego znajomego mam, gej od zawsze, i od zawsze tego nie akceptował, tu jakieś laski na siłę, nawet się hajtnął i dzieciaka zrobił, żeby samemu sobie udowodnić, jaki to on hetero jest i że „też może być normalny”. Oczywiście związek się rozpadł bo rozpaść się musiał, a ile było przy tym nerwów i szarpaniny to tylko on wie (i ona, choć finalnie nie została z dzieckiem bo zmarło się, biedaczce, więc dzieciaka wychowują dziadkowie, ale dzieciak i tak zaraz będzie pełnoletni). On ma teraz blisko 50 lat, w końcu jest w związku z facetem i wydaje się, że w końcu jest szczęśliwy, a i związek trwa już z 10 lat i nie wydaje się, żeby miał się rozpaść, choć w ich sytuacji (jego facet miał udar, wylądował na wózku) niejeden związek hetero by się rozpadł. A te poprzednie z laskami to ciągle, nie był w stanie ich utrzymać. I w sumie nie dziwne, skoro się zmuszał, czy jak to mówił „heteryzował się”. Ja mu zawsze mówiłem – ciągnie wilka do lasu to niech wilk do tego lasu idzie, a nie udaje na siłę, że jest owcą. No ale on sam musiał do tego dojść.
-
Nawet nie wiesz jak bardzo. Ale co, ości chcesz sobie wytatuować? Porsche się nie okleja
-
„Light a man a fire and he's warm for a night. Light a man on fire and he's warm for the rest of his life.” — Indor, M.D.
-
I co by się stało gdyby do czegoś doszło? Swoją drogą, seks nie musi równać się bliskości. Też tak raz wtopiłem tylko na innym forum, typ ciągle jakieś wysrywy pisał to go opieprzyłem żeby sobie temat na to założył a nie spamował w ogólnym, a to wyszło na to że już sobie założył bo go raz ktoś tak opieprzył i opieprzałem go w jego temacie
-
Ciesz się że nie do akwarium…
-
Może po prostu wierzy, że indyki są smaczne i nie staną jej w gardle.
-
I refluksu.
-
Mmm, pleśniaczek włochaty puchaty
-
U mnie ciągle tak jest. Ja muszę mieć te leki, czuję się wtedy bezpiecznie, ale o ile nie dzieje się coś naprawdę złego, to ich nie biorę. I się przeterminowują. A z tymi początkami uzależnienia to miałem, ale nie z lekami. Pamiętam jak za gówniarza próbowało się różnych rzeczy, wtedy akurat weszły dopalacze i były jeszcze legalne, więc oczywiście trzeba było spróbować. Dobrze pamiętam, że był moment, w którym zaczynało mnie ciągnąć, zacząłem szukać powodu, pretekstu, żeby iść do sklepu – i to był ten moment, kiedy twardo powiedziałem stop, i nigdy w życiu już tego gówna nie tknąłem (a niedługo później i tak to zdelegalizowali).
-
Hahahaha co XD No tak było, nie pamiętasz? Chyba mała mi.
-
Potem wprowadził się syn z matką, nie wiem czy upośledzony czy po prostu patus, ale lżył tę babę aż miło było splunąć. „Ty k…wo! Ty ruro stara! Obyś zdechła!”.
-
Jedno z okna by sfrunęło. Albo byłoby jak u moich sąsiadów. Para ze wschodu, nie wiem jakiej narodowości. Często się kłócili, czekałem z ciekawością aż jedno zabije drugie, ale chyba nie zabiło. Raz słyszę takie głośne huknięcie czymś głuchym, ryk „A CH…J!!!” i trzaśnięcie drzwiami. Był spokój do wieczora. Niestety w nocy okazało się, że jednak żadne żadnego nie zabiło, bo jak się grzmocili, to cały blok uczestniczył.
-
Ok, tylko kamera w sypialni. Nie żeby podglądać te paskudne czynności o których wszyscy myślą, tylko jak wy się z waszymi charakterami pokłócicie, a pokłócicie się na pewno, to ja nie chcę tego przegapić Ten, jak ustaliliśmy w innym wątku, ma pędzel, który mu się ciora.
-
Kurde, to ja się może ubiorę.
-
Tycie po olanzapinie
Doktor Indor odpowiedział(a) na Niebieskozielona temat w Leki przeciwpsychotyczne
I tu wracamy do poruszanego już na forum tematu diety ketogenicznej. Ja na keto czuję się świetnie, węgli jem minimalne ilości, i zdecydowanie się nie głodzę. -
Ale mózg jest jeden i wszystko jest połączone. Miałem epizod brania seroxatu (paroksetyna), który bardzo źle na mnie działał, dlatego go zmieniłem (nie pamiętam już na co, ale w końcu doszedłem do wenli). Napiłem się na nim tylko raz. Po bardzo małej ilości alko urwał mi się film i podobno robiłem bardzo dziwne rzeczy (których nie pamiętam i może to lepiej).
-
Jak sylwester?
-
Ja miałem… hmm 22 lata temu? Coś takiego. Inna sprawa że na niej nie byłem.
-
Przedwczoraj miałem taki wyrzut energii, stwierdziłem – oho, ketony Dziś kupiłem test i faktycznie, wywaliło prawie na maksa (tylko te testy są dla cukrzyków, więc „max” tam pewnie znaczy co innego niż u mnie). Średnio się wyspałem ale nie mam takich skoków i zjazdów cukrowych jak miałem, tylko stabilny poziom energii i motywacji, głód też odczuwam zupełnie inaczej (nie ssie mnie w żołądku tak jak ssało, po prostu czuję się głodny i jest to uczucie które może się utrzymywać godzinami, spokojnie do wytrzymania) choć jem teraz tylko 2x dziennie (a wcześniej minimum 3 posiłki + ciągłe kłapanie dziobem jakichś przekąsek). Znaczy jest dobrze.
-
Nie widziałem foty z pociągu, mówię o tym z insta
-
Czy ja wiem… Masz bardzo przyjemną mordkę wg mnie.
-
To prawda. Zakończyłem już temat.