Na śniadanie wypiłam smoothie z kefiru, banana i mrożonych malin, bo mi się nie chciało robić owsianki.
Potem zjadłam chipsy i jabłko, po tym już mi się nie chciało obiadu.
Na kolację zrobiłam sobie makaron z sosem z pieczonych pomidorów, pieczonego czosnku, z suszonych pomidorów. Do tego sałata z kaparami, oliwkami, nasionami i parmezan.
Ja lubię jeść, nie trzeba się objadać. Choć przyznam, że zdarza się.