-
Postów
405 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Przemek_Leniak
-
Nieświadomośc, 'głupota' ludzi - kiedy powstaje?
Przemek_Leniak odpowiedział(a) na Wombwell00 temat w Psychologia
Och jaki fajny temat! Uwielbiam głupotę - najbardziej bawi mnie własna zresztą. Ale głupota nie może być nieświadoma - ona żyje świadomością Kiedy świadomie właśnie z uporem i konsekwentnie robimy coś zupełnie bezsensownego irracjonalnego etc etc czego byśmy zresztą nigdy nie zrobili gdyby nie nasze przekonanie o tym że świadomość nas nie podpuszcza jak szczyli to to jest to właśnie głupota a potem myk myk świadomość nam robi psikusa i pokazuje rzecz od innej strony i hmm jest to cudowne uczucie doskonale leczące wszelką pychę i arogancję tudzież poczucie wielkości No i sobie przypomniałem co ostatnio odwaliłem Byłem w sklepie i myślałem o kupnie jakiegoś zdrowego wysokobiałkowego jedzenia wymyśliłem wołowinę i kupiłem 25 deko krówek na to konto byłem z siebie zadowolony że ho ho do czasu wyjścia ze sklepu... -
De profundis czyli bardzo głęboki lęk
Przemek_Leniak odpowiedział(a) na Przemek_Leniak temat w Depresja i CHAD
W sumie zawsze dzieci lubiłem, nawet się nimi zawodowo opiekowałem jako babysiter tak ze 20 i kilka lat temu teraz to już dorośli ludzie są Tak sobie myślę że nie mam już tej cierpliwości i uważności co kiedyś. Oczy trzeba mieć dookoła głowy przecie i jednak się dzieckiem zajmować sensownie... Psa puścisz polata i będzie zadowolony a tu tak łatwo ni ma, literków trzeba uczyć, wymyślać zabawy edukacyjne... A córkę to chciałbym mieć - dziewczyny są takie hmm jakby to ująć sensowniejsze ogólnie i bardziej ludzkie jakby były pełniejszym ludziem. No ale nie mam i muszę się cieszyć córkami innych osób to nieco inne ale też fajne Zrobię, co chcecie Za królestwo i pół córki -
Dziś zdałem sobie sprawę że to super że człowiek nie pamięta wszystkich tych przypadków kiedy miał zatwardzenie. Niby drobiazg a jednak się cieszę swoją droga zacny był to wokalista
-
De profundis czyli bardzo głęboki lęk
Przemek_Leniak odpowiedział(a) na Przemek_Leniak temat w Depresja i CHAD
To jedyne dziecko jakie mógłbym mieć. Coś mi sie zdaje że jestem za stary na wychowywanie już. No i faktycznie sytuacja mało fajna. Ale wracając do niej zorientowałam się że nie wpływa ona na moją chorobę i to w sumie chciałam napisać. W chorobie jest jakaś taka tendencja do robienia podsumowań życia i przeglądu różnych traum i krzywd - psychoterapia to jeszcze nakręca - ale to jałowe leczniczo - przynajmniej u mnie. Wracając teraz do tamtej sytuacji nie odkryłem nic nowego - mam te same wnioski co niegdyś, te same przepracowane już emocje (nieco już wyblakłe) - dałem sobie radę z tym już kiedyś po prostu. A to co we mnie zostało nie jest istotne w chorobie jaka przechodzę. Może trochę inaczej patrzę na samobójstwo ale i to chyba nie bardzo. Jedyne co widać w szerokiej życiowej retrospekcji to że życie jest pasmem porażek - co jest nieco złudzeniem bo jakoś to tak jest że lepiej się zapamiętuje właśnie porażki. Pewnie mógłbym napisać swój życiorys w którym skupiłbym się na sukcesach i chwilach szczęścia i nie wiem czy nie byłoby to bardziej konstruktywne akurat w depresji. -
De profundis czyli bardzo głęboki lęk
Przemek_Leniak odpowiedział(a) na Przemek_Leniak temat w Depresja i CHAD
Chyba dojrzałem do opowiedzenia tej historyjki. Otóż w 1993 roku doszło do tego że miałem być ojcem. W tymże roku nim nie zostałem w wyniku aborcji o której dowiedziałem się ex post. To była chyba największa w moim całym życiu trauma. Bardzo wpłynęła na mnie i moje dalsze losy. Owszem była i chyba depresja i nawet próba samobójcza. Acz jest to historia po prostu... Przy okazji obecnej depresji i terapii sobie o tym porozmyślałem Wykorzystując do tego również współczesną technikę Stworzyłem postać Elizy - która jest jakby "duchem" nigdy nie narodzonego dziecka Eliza za pomocą czatu gpt trochę ze mną pogadała co jakoś mi faktycznie pomogło cóż Elizy nie ma i żadna kreacja jej nie zastąpi rozmów które mogły by być nie będzie i jestem z tym pogodzony choć hmm pamiętam po prostu tamta nadzieję i już się nie boję bo nie ma czego zwyczajnie nic w moje głowie nie straszy w tym temacie acz hmm fajne to mogło byc dziecko -
e tam teraz po spacerze to jakoś nie mogę usnąć a jak nie mogę to coś wam tu wrzucę https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C109974%2Cpsycholog-urojenia-i-psychoza-w-schizofrenii-maja-zwiazek-z-bledami niby nie mam schizofrenii ale zjawisko uczucia że wszyscy coś tam do mnie (znaczy są w spisku konkretnie) jest mi znane mam tak jak się bardzo źle czuję - to dojmujące wrażenie ale mnie nie wkręca za specjalnie - znaczy nie fiksuję się na tym raczej postrzegam takie myśli jako absurdalne choć z drugiej strony ma się odczucie ich prawdziwości dość wyraziste to znaczy to by wiele tłumaczyło gdyby było się w Truman show miałoby to sens wtedy niestety świat jest jednak całkiem bez sensu i hmm to może nam pokazać psychoterapia - no tu już żartuję rzecz jasna
-
Ależ cuda! koleżanka mi niedawno podesłała coś ciekawego Te koniki Przewalskiego żyją sobie dziko w Zonie Czernobylskiej - nie wiedziałem o tym Czad prawda?
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Przemek_Leniak odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Poza tym że zimno to jest po północy a mi się skończyły fajki i dopiero skończyłem tekst o nowotworach u facetów... teraz zamiast iść kimać to pójdę po fajki... a poza tym hmm znalazłem jeszcze jakieś plusy psychoterapii ale musze to jeszcze przetrawić w głowie o i tabletki trzeba było wziąść o 20... no massakra jak na niedzielę dobrze że choć winogron zebrałem dobranoc najmilsi -
Ale miałem napisać że @Illi wspominała o badaniach które by to założenie potwierdzały - w sensie że taki wpływ jest obserwowalny https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/14706942/ "Pełny cykl terapii poznawczo-behawioralnej spowodował znaczną poprawę kliniczną u 14 osób, które ukończyły badanie (średni wynik +/- SD po leczeniu w skali oceny depresji Hamiltona wynoszący 6,7 +/- 4). Reakcja na leczenie wiązała się ze znacznymi zmianami metabolicznymi: zwiększeniem aktywności hipokampa i obręczy grzbietowej (obszar Brodmanna [BA] 24) oraz zmniejszeniem aktywności kory czołowej grzbietowej (BA 9/46), brzusznej (BA 47/11) i przyśrodkowej (BA 9/10/11). Wzór ten różni się od obserwowanego w przypadku powrotu do zdrowia klinicznego wspomaganego paroksetyną, gdzie obserwowano wzrost stanu przedczołowego oraz spadek hipokampa i podrodzaju obręczy." Oczywiście jak to ja skrytykowałem jak to @Illi napisała - no jestem taki dupkowaty - żałuję ale mam nadzieję że teraz nadrabiam Nie rozumiem niestety faktycznie co te badania tak naprawdę oznaczają - ale rozumiem że dało się jakoś zmierzyć zmiany w mózgu i były one inne od zmian po lekach i że badacze uważają że są to optymistyczne róznice. Ale reszty juz nie - to nie jest mój poziom wiedzy po prostu
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Przemek_Leniak odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
na zewnątrz jest tak zimno że zamarzł mi intelekt a w sumie jest 7 stopni celsiusa na plusie i nie pada jak wczoraj - warunki zatem idealne niby a jednak ziąb chyba źle znoszę październik po prostu -
Zgadzam się z tym w całości. Np u mnie choroba jest ucieczka od sytuacji z którą sobie nie radzę. Jest wygodna znaczy... A właściwie byłaby wygodna gdyby nie była jednak tak upierdliwa... zatem i dobrze i źle faktycznie. I faktycznie psychoterapia to uświadamia akurat Obnaża bym powiedział nawet. pzdr Tak w ogóle to wydaje mi się że założenie Kandela jest słuszne akurat
-
No Kandel akurat nie udowodnił lecz założył że tak jest - konkretnie jest to 5 z jego 5 założeń zamieszczonych tu https://pl.wikipedia.org/wiki/Manifest_Kandela Jest olbrzymia różnica między założeniem a dowodem. Niezależnie od tego że założenie może być słuszne - nigdy nie ma wartości dowodowej.
-
To jest w ogóle dziwna sprawa z tą krytyką psychoterapii od strony pacjenta... Bo to nie jest podejście naukowe przecie. Pacjent jak ja formułuje jakieś zarzuty czy dostrzega jakieś korzyści z subiektywnego punktu widzenia na który wpływa przede wszystkim jego choroba - to co doktor tu właśnie napisał - mamy różne choroby o różnych mechanizmach. Jedne choroby będą wymagać długoterminowych działań skupionych nawet nie tyle na doprowadzeniu ich do neurotypowości co do ułatwienia im funkcjonowania w świecie zdominowanym przez neurotypowość Inne z kolei działań skierowanych na faktyczną naprawę wytworzonych niekorzystnych schematów reakcji emocjonalnych W każdym razie zadania psychoterapii mogą być inne w zależności od potrzeb pacjenta Ale właśnie nie potrzeb subiektywnie odczuwanych przez niego tylko jednak tych wynikających z rozpoznania tych potrzeb przez osoby z zewnątrz Spora część rozczarowania terapią może wynikać z tego że nie stajemy się po niej szczęśliwi i zadowoleni z życia - tak circa odczuwamy zdrowie wewnętrznie. Nie widzimy się jednak z zewnątrz i trudno jest nam ocenić czy po terapii np nawiązujemy i utrzymujemy sensowniejsze kontakty międzyludzkie albo czy sprawniej funkcjonujemy w społeczeństwie. Może patrząc na skuteczność psychoterapii trzeba badać jednak coś innego niż nasze samopoczucie A z drugiej strony może powinniśmy sami mieć do psychoterapii nieco inne oczekiwania? Tak pomyślałem sobie - moja nieudana psychoterapia patrząc subiektywnie od wewnątrz była owszem nieudana ale patrząc od strony zewnętrznej na ile jestem w stanie to zrobić była jednak korzystna Tu liczy się bowiem jak postąpiłem w tamtej konkretnej sytuacji i jak dałem sobie z nią radę. A to wyszło w sumie nieźle i nie jestem taki pewien czy mogę ten sukces przypisać sobie - raczej jednak nie bo sam sobie nie poradziłem wcale. Wspominaliście że efekty psychoterapii sa odczuwalne w jakiś czas po niej i to pasowałoby do tego punktu widzenia bo wewnetrzne zadowolenie ze polepszenia funkcjonowania między ludźmi wymaga czasu własnie
-
No ja nie wiem tak naprawdę co z tą psychoterapią? Tak się zastanawiałem nad tym co napisałaś i przyszedł mi do głowy przykład chirurgii. Kiedyś była to dziedzina dość makabryczna - głównie się odcinało kończyny i będąca właściwie poza ówczesną medycyną. Dziś jest medycyną pełną gębą i robi się nią prawdziwe cudeńka. Co do tego doprowadziło? Ano np aseptyka, antyseptyka, anestezja, rozwój wiedzy o mechanizmach w których chirurgia ma zastosowanie... Daleka jest droga od faceta z piłą który najszybciej jak można ucinał nogę do pracującego laparoskopowo współczesnego chirurga czy kardiochirurga robiącego zabieg na sercu przez wejście w pachwinie np. angioplastykę wieńcową Taka sama droga może czekać i psychoterapię Nie sposób tego przewidzieć chyba...
-
Coś mi sie przypomniało z mojej praktyki jako technika wety. W temacie błędów medycznych. Kiedyś zaobserwowałem że pies nie sika od doby - w rezultacie pies został zacewnikowany w trybie na szybko okazało się że niepotrzebnie całkiem Czyli błąd mój - albo źle zaobserwowałem albo sikał tylko nie dostałem o tym informacji od kolegów albo nerki mu tak pracowały akurat. Tak czy siak wykonano procedurę niepotrzebną i tylko ja byłem temu winien. Czasem bywa jednak gorzej np. robi się niepotrzebną laparotomię - znam taki przypadek a to już poważna operacja jest z dużym ryzykiem Błędów nie da się jednak uniknąć - mimo starań one zawsze występują.
-
Znaczy hmm co niszczy nam życie i zdrowie psychiatra? Moim zdaniem jednak choroba. A psychiatra jest posłańcem niosącym złe wieści. Ale pozostaje problem błędnych diagnoz rzecz jasna... Eksperyment Rosenhana wykazał że https://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Rosenhana jest możliwe i to bardzo możliwe postawienie diagnozy choroby psychicznej osobie zdrowej i na odwrót zdiagnozowanie zdrowia u chorego To spory problem. Dowód na słabość psychiatrii - acz 1972 to wciąż dominacja w USA psychoanalizy jako metody leczenia więc najbardziej obciąża to właśnie freudyzm
-
Na przykładzie znanych efektów CBT : "Efekty terapii poznawczo-behawioralnej (CBT) to m.in. lepsza kontrola emocji (takich jak lęk, smutek, złość), zwiększona samoświadomość (rozumienie własnych myśli i przekonań) oraz nabycie praktycznych umiejętności radzenia sobie z trudnymi sytuacjami." lepsza kontrola emocji - nawet większa umiejętność ich przeżywania jest niewątpliwie korzystna zwiększona samoświadomość -na pewno jest również ważna dla chorych nabycie praktycznych umiejętności radzenia sobie z trudnymi sytuacjami - to już miód na serducho bo to w końcu nasz problem ... to nie są rzeczy nieistotne ale czy są mierzalne? myślę że tak tyle że metod użył bym raczej socjologicznych do ich pomiaru poza samoświadomością rzecz jasna bo kontrola emocji i praktyczne radzenie sobie wyjdzie w kontaktach z innymi przede wszystkim czyli np. terapia powinna poprawić relacje rodzinne prowadząc do ich intensyfikacji i pogłębienia tak powinni to odczuć inni członkowie rodziny niż chory -nich stosunki z chorym winny się pogłębić i polepszyć a to można zbadać ankietą oczywiście to co wspominaliście czyli pierwotny brak asertywności chorego i późniejsza asertywność da inny efekt w ankietach członków rodziny czyli trzeba by dwu ankiet poprzedzającej terapię i następującej po niej oraz towarzyszącej temu zewnętrznej oceny stosunków rodzinnych za każdym razem samoświadomość też myślę dałoby się zbadać - np na podstawie wzorcowej reakcji na jakiś bodziec i wyjaśnienia chorego dlaczego pomyślał czy postąpił tak a nie inaczej przed i po terapii powinno być widać różnicę jakościową w tym wyjaśnieniu hmm to dałoby się zbadać na sensownych grupach badanych przy okazji wyczytałem u Witkowskiego że tak jak pisała @Catriona jest sposób na podwójnie ślepą próbę w badaniach psychoterapii - jest nią terapia placebo to pozór psychoterapii po prostu - pozwalamy pacjentowi mówić ale nie kierunkujemy jego aktywności lub kierunkujemy ją w sposób maksymalnie chaotyczny wtedy owszem każdy badany wie że uczestniczy w terapii ale nikt nie wie która terapia jest badana do tego jedna w założeniach nie powinna dać efektów skomplikowana to metoda ale jednak osiągalna
-
o fajne!
-
Ja sobie myślę że jesteśmy po tej samej stronie - w sensie że każdy tej terapii jednak potrzebuje być może każdy inaczej ale jednak w ogóle bym tematu nie podjał gdybym nie myślał na poważnie o psychoterapii i hmm w pewnych rzeczach nie jestem wcale przeciwny psychomanipulacji nawet jeśli daje efekt jest warta uwagi np przy myślach samobójczych przy manii przy fiksacji na omamach i halucynacjach no ja ketaminę znam z drugiej wyłącznie strony jest obciążająca mocno podsypiane nią zwierzeta nie mniej zyski mają wyraźną przewagę nad kosztami swoją drogą mając do niej swobodny dostęp nigdy mi do głowy nie przyszło jej spróbować jako powiedzmy środka psychoaktywnego ani trochę... jestem starym hipisem wielu rzeczy próbowałem niegdyś może mnie to znudziło ogólnie, ale na ketaminę bym uwagi nie zwrócił nawet trochę tak jak na heroinę - biorąc pod uwagę opisy doznań ale i widząc na żywo skutki (nawet te krótkoterminowe) jednak nigdy nie spróbowałem żadnej heroiny kokę kwas różne dziwne grzybki czy marychę po której niestety rzygam jak kot (czasem nie, ale przewidzieć kiedy tak, jest nie sposób) nawet i morfinę (którą się kiedyś dość nawet skutecznie usiłowałem znieczulić ostatecznie) ale nie żaden kompocik jednak czy inne brownie albowiem są masakryczne w widoku z zewnatrz całkiem jak ketamina
-
To co piszesz jest rzeczą która mnie frapuje - bo dobra zjechać psychoterapię nie jest trudno z pozycji naukowych jak Witkowski czy jak ja pacjenckich a jednak skoro psychoterapia funkcjonuje ima klientów znaczy odpowiada na jakieś potrzeby i coś realnie daje może my to źle mierzymy dla przykładu nie pasuje mi nawet ta moja krytyka do tego co obserwuję coś tu umyka. No ale w określonych warunkach również ma znaczenie lecznicze pisujący tu psychiatra zrobił podcast o ketaminie ona wywołuje dysocjację która w rezultacie obniża ryzyko samobójstwa to rzecz nie do przecenienia lepiej być rozpirzonym niż martwym chyba tu się nie będziemy spierać?
-
No wiesz są tu zaszłości stricte historyczne Psychoterapia tak w ogóle jest pomysłem Freuda i w jego psychoanalitycznym wydaniu została zdaje się niemal całkowicie zdyskredytowana - choć ma kontynuatorów właśnie w psychodynamicznym nurcie współczesnej psychoterapii Stąd do tego nurtu należy odnosić wszystko co wiemy o szkodliwości metod Freuda. Natomiast kilka nurtów psychoterapii wynikło z odrzucenia bujd psychoanalizy przez samych psychoanalityków I dotyczy to np. CBT oczywiście. Pytanie czy jednych bujd nie zastąpiono po prostu innymi? Moim zdaniem konstrukcja paradygmatu psychoterapeutycznego powinna być stricte naukowa - w sensie głównie procesu konstruowania założeń weryfikacji ich etc etc To dawałoby zdecydowanie inną jakość Tak nie jest - mamy różne teorie i założenia różnych twórców różnych nurtów które nie są obrabiane naukowo. Owszem wynikają z jakichś spostrzeżeń tych ludzi ale nie podlegając krytyce i weryfikacji są tylko wiecznymi hipotezami. A przecie psychologia neurobiologia psychiatria dają wystarczająca ilość materiału i metodologię do obróbki takich hipotez i budowy z nich prawdziwie naukowych teorii - teorii falsyfikowalnych. Takie teorie są podstawą nauki - póki się ich nie sfalsyfikuje oczywiście i tak też winno być w psychoterapii Napisałaś coś dla mnie ciekawego No takie fora jak to czy zaburzeni są bardzo ciekawym zjawiskiem samopomocy chorych Ale nie wylewałbym jeszcze całej psychoterapii z kąpielą jeszcze poszukajmy tych pozytywów w niej - jakoś czuję że tu jeszcze się da sporo powiedzieć pzdr
-
Z tą empatią jeszcze - może ja ją źle rozumiem Bo to nie jest tak że ja się wewnętrznie nie przejmuję stanem zwierząt czy nawet że zachowuję chłód - nie. tyle że przekazując im sygnały staram się użyć zachowania (które jest w sumie językiem) dla nich zrozumiałego. czyli jak chcę przekazać kotu że jestem przyjazny to go nie przytulam (choć koty to lubią nawet ale to już wysoki poziom przyjaźni) tylko mrużę do niego oczy, w kontakcie dotykowym z nim mruczę odstraszając pchrykam etc Z psem znów inaczej muszę okazać swe emocje - w każdym razie nie w naturalny dla człowieka sposób. Co do uczuć zwierząt w sensie jak je odczuwają to niestety nie wiele jesteśmy w stanie powiedzieć w temacie - komunikacja z nimi jest niestety mocno ograniczona. Ale niewątpliwie wykazują lęk radość da się rozpoznać ich wyluzowanie albo napięcie - inaczej niż my to okazują natomiast i rzecz w tym okazywaniu własnie. może to jest tak że my źle okazujemy empatię zwierzętom po prostu znaczy w sposób którego one nie znają i muszą się dopiero nauczyć bo hmm zwierzęta się dobrze uczą ludzkiego języka niewerbalnego - nawet nad podziw dobrze werbalnego zresztą również np psy są dzięki temu wspaniałymi opiekunami osób chorych na padaczkę bo umieją bardzo wcześnie rozpoznać symptomy ataku Tak czy siak kwestia posiadania uczyć to coś innego niż sposób ich okazania. Jak człowiek do nas mruży oczy czy mruczy to nie całkiem łapiemy o co mu chodzi a kot to rozumie Człowiekowi lepiej okazać jednak emocje po ludzku Witkowski który jest psychologiem w swej pierwszej przynajmniej książce w ogóle odradza psychoterapię a w zamian jej proponuje po prostu nic Ja mam inne podejście bo patrzę jako jednak pacjent i jak do tej pory znalazłem jednak jakieś pozytywy psychoterapii i zamierzam jeszcze ich poszukać bo bez tego krytyka nie była by krytyką po prostu. Odnośnie eklektyzmu to Witkowski go krytykuje raczej a mnie się on raczej podoba, do psychologów jestem zaś dobrze nastawiony - znów kwestia własnych doświadczeń. Mnie praca z psychologiem pomaga bardzo realnie i hmm mógłbym opisać w czym i jak nawet. Terapia grupowa jest mi znana i do niej mogę się szerzej odnieść - ma wyraźne plusy i wyraźne zagrożenia w mojej opinii.
-
Ja w ogóle nie cenię zbyt empatii - prawdę powiedziawszy uważam ją za chorobę nawet. Bierze się to poniekąd z mojego zawodu. Sporo się dziś mówi o tak zwanej empatii do zwierząt ja to widzę jednak jako pewien koszmarny trend do traktowania zwierząt jak ludzi i przypisywania im ludzkich emocji zachowań motywacji a nawet myśli. Mój zawód polega na nawiązywaniu ze zwierzętami pewnych krótkotrwałych zazwyczaj relacji. Nie ma to jednak nic wspólnego z empatią - musze przekazać zwierzęciu zrozumiałe dla niego sygnały które pozwolą mi bezpiecznie wykonać moją pracę a zwierzęciu się niezestresować skomunikować się znaczy z pacjentem iprzekazać powiedzmy że znak pokoju To jakby rodzaj języka obcego niewerbalnego którym musze się posłużyć - jest on inny dla każdego gatunku zwierząt Inaczej idzie to z psem a inaczej z kotem a jeszcze inaczej z koniem czy krową... Najbardziej ludzkie są świnie ale tez jest to bardzo dalekie od kontaktu z niemym... W niczym to nie przypomina objawów empatii ale działa korzystnie i skutecznie Natomiast empatia jaką widzę wobec zwierząt jest jakimś koszmarem emocjonalnym od strony ludzkiej i lękiem przed nim zwierzęcia No mniejsza - rozumiem oczywiście że empatia między ludźmi szczera czy zagrana buduje pewną więź ale nie jej oczekuję lecz profesjonalizmu. Konflikt z psychoterapeutą mnie dziwi - po cóż on niby? Ja w ogóle jestem dość otwarty - nie mam problemu z mówieniem o sobie ani o emocjach które czuję ani o historii ani o myślach no jakoś tak po prostu Staram się być szczery w miarę konkretny - owszem czasem daję się ponieść dywagacjom co jest chyba moją wadą (ale lubię siebie ogólnie i uważam że ja to najlepsza z możliwych wersji mnie). Chyba bardziej mi zależy żeby usłyszana była istota problemu o którym mówię i z którym nie daję sobie rady niż by ktoś okazywał mi empatię. ( a może żebym ją mógł wypowiedzieć? sam nie wiem) Cieszą mnie rady i zazwyczaj je wypróbowuję. Do spraw staram się podchodzić chłodno i intelektualnie choć jestem dość emocjonalnym człowiekiem Próbuję przemyśleć strategię działań i wybrać słuszną (czyli tę którą za taką uważam). Emocje lubię ale im nie ufam bo zwykle mi nie pomagają... No dobra dobranoc i dobrych snów wszystkim
-
No i ja bym jednak chciał do tego się odnieść dość konkretnie Napisałaś tak Mierzalność zmian w korze przedczołowej i hipokampie u osób z depresja i po CBT nic nam nie mówi o kierunku tych zmian (czyli czy są pozytywne czy negatywne) ani o ich skali - mówi jedynie że dają się zmierzyć I dlatego to nie jest dowód na skuteczność CBT po prostu. Znów nic nie dowiadujemy się o naturze tej zmiany. I dlatego to nie jest dowód na skuteczność CBT po prostu. No i tu sięgnę do tych badań " W badaniu przeprowadzonym w klinikach badawczych w 3 uniwersyteckich ośrodkach medycznych w Stanach Zjednoczonych wzięło udział łącznie 452 dorosłych pacjentów ambulatoryjnych z przewlekłą lub nawracającą MDD. Pacjentów przydzielono losowo do grupy leczonej wyłącznie ADM lub do grupy leczonej terapią poznawczą w połączeniu z leczeniem ADM. Leczenie kontynuowano przez okres do 42 miesięcy, aż do wyzdrowienia. (...) Terapia poznawcza w połączeniu z leczeniem ADM zwiększa tempo powrotu do zdrowia po MDD w porównaniu z samymi ADM, przy czym efekt ogranicza się do pacjentów z ciężką, nieprzewlekłą depresją." no cóż tu nie badano jednak CBT a CT Co ciekawe założono na wstępie że CT i ADM mają taką samą skuteczność stosowane niezależnie od siebie ale odwołano się w tym założeniu do badań z 1981 które twierdzą że "W praktyce ogólnej terapia poznawcza okazała się skuteczniejsza niż leczenie farmakologiczne" realy ??? Nic tu rzecz jasna nie ma o nawrotach depresji - sorrki ale jednak dokonałaś konfabulacji no to znówsięgamy do tych badań meataanaliza ta "Celem tego przeglądu było zapewnienie kompleksowego przeglądu metaanaliz badających skuteczność CBT. Zidentyfikowaliśmy 269 badań metaanalitycznych i przejrzeliśmy z nich reprezentatywną próbę 106 metaanaliz badających CBT pod kątem następujących problemów: zaburzenia związane z używaniem substancji psychoaktywnych, schizofrenia i inne zaburzenia psychotyczne, depresja i dystymia, choroba afektywna dwubiegunowa, zaburzenia lękowe, zaburzenia somatoformiczne, zaburzenia odżywiania, bezsenność, zaburzenia osobowości, gniew i agresja, zachowania przestępcze, ogólny stres, niepokój spowodowany ogólnymi schorzeniami, przewlekły ból i zmęczenie, niepokój związany z powikłaniami ciąży i żeńskimi schorzeniami hormonalnymi.Dodatkowe przeglądy metaanalityczne miały na celu zbadanie skuteczności terapii poznawczo-behawioralnej w leczeniu różnych problemów u dzieci i osób starszych. Najsilniejsze poparcie dla terapii poznawczo-behawioralnej istnieje w przypadku zaburzeń lękowych, zaburzeń somatoformicznych, bulimii, problemów z kontrolą złości i ogólnego stresu. W jedenastu badaniach porównywano wskaźniki odpowiedzi pomiędzy terapią poznawczo-behawioralną a innymi metodami leczenia lub stanami kontrolnymi. W 7 z tych przeglądów terapia poznawczo-behawioralna wykazała wyższy wskaźnik odpowiedzi niż warunki porównawcze, a tylko jeden przegląd wykazał, że terapia poznawczo-behawioralna miała niższy wskaźnik odpowiedzi niż metody porównawcze. Ogólnie rzecz biorąc, baza dowodowa terapii poznawczo-behawioralnej jest bardzo mocna. Konieczne są jednak dodatkowe badania w celu zbadania skuteczności terapii poznawczo-behawioralnej w randomizowanych badaniach kontrolowanych. Co więcej, z wyjątkiem populacji dzieci i osób starszych, nie zgłoszono żadnych metaanalitycznych badań terapii poznawczo-behawioralnej dotyczących określonych podgrup, takich jak mniejszości etniczne i próby o niskich dochodach." nie wykazała nic z tego co twierdzisz Także przepraszam Cię ale musze stwierdzić że nadużyłaś zaufania swych czytelników ewidentnie. Mnie to ryba ale wiesz wiarygodność to zwyczajnie rzecz która się traci łatwo pzdr