Skocz do zawartości
Nerwica.com

Przemek_Leniak

Użytkownik
  • Postów

    405
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Przemek_Leniak

  1. Chciałbym do tej wypowiedzi wrócić skoro poszukuję pozytywów w psychoterapii Był to pierwszy mocny argument na rzecz pozytywów psychoterapii w tej naszej dyskusji. Tak sobie myślę że psychoterapia może faktycznie dać to poczucie bycia słuchanym poczucie pewnych zmian mniejszego stopnia utrudnień w codziennym funkcjonowaniu i oczywiście doraźnego wsparcia. Czy to ważne w zdrowieniu - myślę że tak. Poczucie może być niezależne od wad psychoterapii na co zresztą sama psychoterapia wskazuje Jeśli Guru nie jest zbyt napastliwy ani też obojętny a zwyczajnie życzliwy to czemu miałby nie posłuchać nawet tylko imitując empatię? Samo to powinno już dać ten efekt. Człowiek czujący się zrozumianym i wysłuchanym poczuje się jednak nieco lepiej i pewniej. Uświadomienie sobie czegoś z kolei zalezy od tego czy jest to autoproces czy rzecz wdrukowana manipulacją Jeśli Guru jest hmm mało aktywny manipulacyjnie można coś sobie samemu uświadomić werbalizując myśli a nawet dostrzec jakieś schematy myślowe. Oczywiście może się też zdarzyć nietypowy psychoterapeuta mający jakąś wiedzę przydatną i się nią łamiąc zasady psychoterapii dzielący - to zmieniałoby postać rzeczy całkiem. No jest w każdym razie myślę jakaś szansa na takie zdarzenia - czy duża nie umiem ocenić intuicyjnie sądzę że to kwestia przypadku a szanse na to są jak 1/3 stosunku wykształconych odpowiednio psychoterapeutów do tych bez kompetencji fachowych
  2. Ogólnie rzecz biorąc możemy owszem stwierdzić że zdrowienie czy zdrowie jest niemierzalne ale wtedy niemierzalna jest także skuteczność metod leczenia No ale skoro da się policzyć jakoś np skuteczność pregabaliny w leczeniu lęku (wynik w Skali Lęku Hamiltona stosuje się jako przykładowy miernik) to tak też można by mierzyć skuteczność psychoterapii Oczywiście nie ma tu siły na podwójnie ślepą próbę ale i tak możliwości obiektywizacji wyniku po prostu są Trzeba tylko chcieć. czyli coś źle zrozumiałem? oki mogę nie kontynuować - to dla mnie w tej chwili w sumie raczej poboczna sprawa Nasze stanowiska są inne ewidentnie a każdy może sobie je swobodnie ocenić jak uważa Nie rozumiem zarzutu że prezentuję cokolwiek ze swoich przemyśleń jako analizę naukąwą lub taki dowód Gdzie niby? i Teraz nie wiem czy zignorować twoje tezy i manipulacje czy się do nich odnieść jednak? Proszę ułatw mi zadanie i po prostu to raz jeszcze napisz. Mogę zrobić tak jedno jak drugie. No i ja się z Tobą tu zgodzę tyle że nie ma nurtu psychoterapii który by też miał taki paradygmat
  3. Co do zdrowienia - to dobry argument. Ja może mam jakiś tu punkt odniesienia bo ujawnienie się choroby to konkretny moment i sytuacja stanowiąca cezurę u mnie między jako takim zdrowiem czyli samodzielnym radzeniem sobie w życiu a chorobą czyli czasem jednak niepełnosprawności ale oczywiście nie każdy z nas tak ma jak ja. Odnośnie informacji o weryfikacji badań opieram się całkowicie na tekstach Witkowskiego i nie mam powodu by mu nie wierzyć. Prawo nie jest blisko psychologii ale też jest nauką społeczną i ma te same problemy które opisał Witkowski a prawo jest mi nadal może nie bliskie co hmm nadal mnie interesuje - szczególnej jego filozofia i socjologia. Stawiasz mi spore zadanie. Zacznę od uwag administratora - no przecie w subiektywnych z natury rzeczy wypowiedziach nie przedstawię pełnej rzeczywistości naukowej - nie oczekuj tego bo to jest niemożliwe. Nie mam tez zamiaru nikogo do niczego zniechęcać - stąd za każdym razem gdy zachodzi taka potrzeba informuję lojalnie że nie mam specjalnej wiedzy o psychoterapii. Natomiast skoro jako administrator oczekujesz odniesienia się szczegółowego do kontrargumentów oki - mogę to zrobić i nawet zrobię to chętnie bo to może być pouczające dla mnie samego. Do roboty zatem. Nie słyszałem ani o doktor miłości ani o innych których wymieniasz. Moja nieufność do psychoterapii nie wynika ze znajomości patologii psychoterapii ani nawet z przykrych osobistych doświadczeń (choć te ostatnie mają może jakiś wpływ na zjadliwość krytyki - ale zazwyczaj jestem także zajadłym krytykiem nawet gdy dokonuję samokrytyki. Moja nieufność wynika z 5 punktów które opisałem chyba dość jasno ale ok powtórzę 1.z braku kompetencji psychoterapeutów do zajmowania się problemami psychicznymi - wynikający ze szczątkowej ich na ten temat wiedzy 2. ze słabych założeń i teorii psychoterapeutycznych czyli kiepskiej jakości paradygmatu coś co jest już w założeniach błędne - nie ma prawa zadziałać w praktyce 3. z wady samego podejścia psychoterapeutycznego czyli uzależnienia skuteczności psychoterapii nie od jej faktycznej efektywności od wiary w jej skuteczność osoby poddawanej psychoterapii (skoro od początku musimy wierzyć ze tak będzie to i ex post wierzymy że tak było nawet wtedy gdy brak jest realnych efektów.) 4. z zagrożenia wynikającego z apriorycznej pozycji psychoterapeuty jako rzekomego eksperta - efekt Guru 5. z założenia psychoterapeutycznego że głównym powodem zaburzeń psychicznych jest konstrukcja wewnętrzna osoby chorej - czyli faktycznego przerzucenia winy za chorobę na chorego Z tego wynika moja więcej niż nawet nieufność bo to są wprost sformułowane zarzuty jakie jako pacjent stawiam psychoterapii Owszem jeden z moich ale jednak nie argumentów tylko twierdzeń jest generalizacją i choć generalizacja jest metodą erystyczną to jednak potrafię jej użycie obronić Używam generalizacji konkretnie to raz w 1 punkcie pisząc że psychoterapeuci nie mają kompetencji do zajmowania się problemami psychicznymi - oczywiście mogą istnieć również kompetentni Tyle że ja jako osoba chora nie mam szans ich wyszukać i tego tyczy się akapit "Jestem chory i potrzebuję pomocy a nie zdrowy i gotów do poszukiwań (skądinąd niepotrzebnej mi wtedy) "dobrej" pomocy fachowca. O tym trzeba pamiętać - nie trafiamy do psychoterapeuty w takiej formie i mając taką wiedze by go mieć możliwość sprawdzić. To właśnie powoduje że nadużycia obciążają całą tę branżę i ją w sumie dyskwalifikują jako formę pomocy dla osób chorych." Generalizacja ta dotyczy jednak konkretnej sprawy - wykształcenia kierunkowego psychoterapeutów i tylko w tyej sprawie można by mówić o konfrontacji z jakimiś danymi Jednak nie podajesz danych o statystykach dotyczących wykształcenia psychoterapeutów tylko dane o tym że rzekomo "po terapii CBT u osób z depresją występują mierzalne zmiany w aktywności kory przedczołowej i hipokampa" Cóż ma piernik do wiatraka? no ciekawe stwierdzenie dziesiątki tysięcy publikacji z różnych dziedzin (psychologia, psychiatria, neurobiologia), które pokazują skuteczność CBT - niestety jest ono fałszywe - np. przeglądowe metabadanie bibliometryczne policzyło 6 652 RCT w obszarze zdrowia psychicznego (autor: Chen i in., 2023) — to dobry punkt odniesienia dla szacunku całej kategorii RCT psychiatrii/psychologii. Całkowita liczba RCT psychoterapii opublikowanych globalnie w latach 1900–2025: ≈ 5 000 – 15 000. Doliczmy do tego drugie tyle na też quasi-randomizowane i kontrolowane próby i mamy zakres 10 do 30 tys w latach 1900–2025 - oczywiście to dla całej psychoterapii w tym okresie a nie tylko CBT i nie każde z tych badań dało wynik że jakakolwiek psychoterapia była skuteczna Mowa o dziesiątkach tysięcy badań potwierdzających rzekomo skuteczność CBT jest jak widać po prostu manipulacją polegającą na zmyśleniu danych. ok będę to kontynuował skoro tego oczekujesz ale chwilowo przerwa pozdrawiam
  4. Tak propos takich myśli jest taki wątek na innym forum im poświęcony https://www.zaburzeni.pl/post80676.html?hilit=Myśli mordercze#p80676
  5. No tak to jest cała kupa argumentów. Owszem jest tak że i fizjoterapeutę trzeba sobie znaleźć dobrego i nam pasującego bo są różni. Jednak jest tu jednak zasadnicza różnica - fizjoterapia działa czy w nią wierzymy czy nie czy nawiążemy "relację terapeutyczną" czy nie I tego samego trzeba oczekiwać od skutecznej psychoterapii. Bezkarność psychoterapeutów to mi mało przeszkadza akurat - myślę że opinia o nich podobnie jak o np. sprzedawców cudownych garnków dla emerytów, jest wyrabiana przez nich samych i tak czy inaczej poniosą konsekwencje tego co robią. Nie moja to jednak sprawa - nie czuję misji prokuratorskiej. Brak wiedzy jednak czy zwyczajne olewanie mnie jako pacjenta po prostu dyskwalifikuje i psychoterapeutę i akceptujący go solidarny z nim zespół. Jestem chory i potrzebuję pomocy a nie zdrowy i gotów do poszukiwań (skądinąd niepotrzebnej mi wtedy) "dobrej" pomocy fachowca. O tym trzeba pamiętać - nie trafiamy do psychoterapeuty w takiej formie i mając taką wiedze by go mieć możliwość sprawdzić. To właśnie powoduje że nadużycia obciążają całą tę branżę i ją w sumie dyskwalifikują jako formę pomocy dla osób chorych. Nie rozumiem czemu nie miałbym krytykować manipulacyjnych metod psychoterapii - same w sobie są szkodliwe i nieetyczne i jak najbardziej muszą podlegać krytyce. Zresztą nie ma rzeczy nie podlegających krytyce po prostu. Psychoterapia jest biznesem jak np marketing sieciowy i ma te same cechy sekty i religii co MLM tyle że w odróznieniu od MLM wymaga wysokiego kapitału poczatkowego no i MLM czasem oferuje użyteczne produkty... I bynajmniej nie jest tak że jeśli odrzucamy psychoterapię to i psychiatrię To jest dopiero manipulacja To równie sensowne co powiedzieć że odrzucając astrologię odrzucamy fizykę kwantową. Podobnie możemy krytykować metaanalizy indywidualne badania, dane neurobiologiczne i wszystko inne Tak to działa w prawdziwej nauce że wszystko podlega krytyce i sprawdzaniu - tak funkcjonuje np. fizyka i dlatego się rozwija właśnie tak dynamicznie. W odróżnieniu od paranauki która jedynie produkuje kupę bzdetów których się nie krytykuje i nie weryfikuje. Podajesz kilka badań więc ok które z nich zostało powtórzone zweryfikowane przez inny zespół jakie mają recenzje te badania i gdzie można przeczytać ich krytykę? Co nam daje wiedza załóżmy że byłaby potwierdzona kolejnymi badaniami albo choć kolejną analizą danych źródłowych o tym że "że po terapii CBT u osób z depresją występują mierzalne zmiany w aktywności kory przedczołowej i hipokampa" czego jest to efekt? słuszności założeń CBT efektywności metod czy może tego o czym pisałem czyli odwrócenia uwagi pacjenta od jego życia i choroby? Aby potwierdzić skuteczność CBT trzeba by wykazać że co najmniej duża cześć jej pacjentów po prostu zdrowieje tylko że jakoś nie ma takich badań a przecie to nietrudne psychoterapeuta może prowadzić anonimowe statystyki można je zbierać i badać i nie będa to wtedy próbki kilkunastoosobowe kiedyś tak zrobiono z psychoanalizą co opisuje zresztą Witkowski i co i utajniono wyniki 3 tys. raportów wysłanych przez praktykujących psychoanalityków bo dawały podobno mylny obraz... Taka to sytuacja jest niestety To super. Jak możesz opisz sprawę będzie to dla nas cenne. zaraz a to my tego nie umiemy? to jest dla mnie zupełna nowina - jak ja przeżyłem 53 lata nie umiejąc samo się regulować nie rozumiejąc swojej radości czy smutku i nie dając sobie w życiu rady? No wiesz bądźmy jednak poważni... albo o regresję albo o wnioski z marzeń sennych albo o jakąkolwiek inną rzecz która dany nurt sobie wymyślił jako cel nowe wzorce reagowania to CBT akurat i tylko CBT nic jednak nie wskazuje by CBT było lepsze od całkowiciew absurdalnej psychodynamicznej Bardzo cenię twój wpis bo jest próbą podjęcia dyskusji zdecydowanie merytorycznej nie mniej nie ustrzegasz się powtarzania tekstów reklamowych i zawartych w nich manipulacji to do niczego nie prowadzi bo owszem mogę te manipulacje zbić i obnażyć jak na wstępie to przykładowo robię ale to nadal bicie piany a nie refleksja nad psychoterapią Co działa w psychoterapii i jaki ma to mechanizm? Po co stosowana jest psychomanipulacja? Wreszcie czemu mimo tak ciekawej metody zwyczajnie nie zdrowiejemy? Oto są pytania No niestety i owszem. Propos tego po tym jak opowiedziałem w końcu o tym objawie w czasie pierwszego pobytu na oddziale dziennym - jeden z pacjentów skomentował to tak "wiesz chyba powinieneś pójść do psychiatry" - i wszyscy się roześmialiśmy. Zanim coś się dowiedziałem o myślach morderczych musiało minąć jeszcze kilka miesięcy i bez przypadkowej wypowiedzi psychiatry która mnie nie przyjęła na oddział zamknięty na ten temat i pociągnięcia go w ratunkowej rozmowie z psychologiem po odejściu z drugiego pobytu na oddziale dziennym do dziś bym nic nie wiedział i się tym zamartwiał A tak hmm wiedząc jaka jest funkcja tych myśli czyli po co mózg je produkuje i fiksuje się na tym makabrycznym dość temacie mogę sobie wyluzować z obawami że coś takiego zrobię Tak się po prostu dzieje w sytuacjach kompletnej bezradności i poczucia zagrożenia że mózg podsuwa takie rozwiązania celem wywołania wrażenia sprawczości (jakiejkolwiek sprawczości) Walka z takimi myślami nie powoduje że one znikną - trzeba im dać przelecieć przez świadomość bez obaw o ich realizację same znikną jak zły koszmar dobrze przy tym jest znaleźć miejsce bezpieczne i przyjazne - co zdecydowanie pomaga a jeszcze lepiej się w nim czymś konstruktywnym i wciągającym zająć dobrze jest też brać pregabalinę likwidującą objawy lękowe (czy coś innego co tam lekarz wymysli)
  6. Tak propos ratowania życia - no to jest moim zdaniem całkiem realne.
  7. Tak na marginesie wspomnienia o psylocybinie W przypadku każdego leku przed podaniem go waży się zalety i wady i podaje się zazwyczaj gdy zalety przeważają Nawet więc gdy mamy do czynienia "jedynie" z odwróceniem uwagi chorego mającego myśli samobójcze to jest to wskazanie do podania takiego leku. Ogólnie w medycynie robi się sporo by pacjent jednak żył Nie mam innego celu niż samemu się zastanowić nad przydatnością psychoterapii mnie samemu. Krytyka choć wygląda na działanie wrogie i tak ja odbieramy kiedy jest kierowana do nas samych zasadniczo zupełnie nie jest działaniem wrogim. Czasem tak to w życiu jest że coś wygląda na jakieś a jest inne... Celem krytyki nie jest zohydzić to co krytykujemy i to nawet wtedy gdy jesteśmy w tej krytyce mocno przesadni zgryźliwi czy złośliwi. Celem krytyki jest znalezienie i wskazanie słabości braków błędów i tym podobnych rzeczy, ale także pozytywów. To daje możliwość doskonalenia. I hmm tak jest całkiem na poważnie. Np. kiedy źle wykonuję swoją robotę jako technik wety i ktoś mnie skrytykuje nawet bardzo ostro (a szczerzę mówiąc wolę by mi powiedział że coś s/cenzura/iłem niż głaskał kotka za pomocą młotka - bo lubię jasny przekaz zwyczajnie) to ja mam szansę się poprawić i robić daną rzecz dobrze albo lepiej - wyeliminować to co jest błędem Owszem w trakcie jak mnie zjebuje to mi nieco mi niefajnie ale jestem dorosłym już chłopcem i mam do tego dystans zwracam uwagę na sedno a nie na entourage Czasem człowiek zjeby zwyczajnie potrzebuje - np. wtedy gdy ulega błogiemu samozadowoleniu... Moja ex jest technikiem wety tak jak i ja i to powoduje że dostęp do krytyki zawodowej mam zasadniczo zawsze A że ją lubię to hmm...
  8. Tak na tym moim przykładzie czy nie jest okropniej mieć myśli mordercze (a wtedy dotyczyły one zupełnie konkretnej osoby - nastoletniej dziewczyny) których się boisz niż ulegać dowolnym bzdetom wciskanym ci manipulacją przez Guru? Moim zdaniem okropniej jest mieć te mordercze myśli. Acz wtedy akurat tego mechanizmu Guru od bzdetów nie zaobserwowałem zupełnie - nie było bowiem okazji za specjalnie o sobie opowiedzieć więc i nikt mi nic wciskać nie zdążył. Tak przy okazji powodem mojego odejścia z oddziału wtedy było inne zmęczenie. Zmęczenie tym stanem skupienia uwagi na słuchaniu innych - to także jest wyczerpujące. Oraz to że czując się lepiej - pomyślałem "no kurdę dam radę" O tym że nie dam przekonałem się dużo później - nie da się bowiem wrócić do życia w którym występują czynniki zaostrzające chorobę bez wiedzy i umiejętności jak sobie z nimi radzić i sobie dać radę. Hmm sekta znaczy cię zniechęca... No mnie nieco również - a szczególnie obecność w niej Guru bez żadnych kwalifikacji. Dlatego wolałbym by psychoterapeuci byli jednak dobrze wykształceni i mieli wiedzę o chorobach psychicznych ich mechanizmach objawach i skutecznych sposobach w jakie pacjent może sobie poradzić. Czyli by ich kompetencja opierała się na w miarę możliwości solidnych podstawach a nie dmuchanych teoriach z sufitu. Ba wolałbym by nie było Guru lecz asystent zdrowienia mający umiejętności manipulacyjne i owszem ale stosujący je tak jak fizjoterapeuta do usprawniania pacjenta - usprawniania dającego wymierny efekt. Natomiast mechanizm sekty występuje w różnych okolicznościach - wcale niekoniecznie niebezpiecznych Dla przykładu chcemy nauczyć się rysować i idziemy na poświęcone temu zajęcia I tam mamy Guru który nas rysowania uczy... Oczywiście ten Guru faktycznie umie rysować i może nas czegoś nauczyć i dlatego odnosimy z tego korzyść w postaci tego że się rysować nauczymy Taki Guru nam niestraszny nawet jak jest osobiście dupkiem i narcyzem
  9. Pisząc powyższe przyglądam się efektom mojego pierwszego pobytu na oddziale dziennym. Trafiłem tam w złym stanie - miałem odczucie znajdowania się stale w klatce, widziałem tunelowo, mało i powoli reagowałem na bodźce zewnętrzne, zmagałem się z pojawiającymi się szczęśliwie od czasu tylko do czasu myślami samobójczymi i zdecydowanie częściej natrętnymi myślami morderczymi - co do których mocno bałem się że je zrealizuję, spałem po 16-18 godzin na dobę i byłem tym bardzo zmęczony - zupełnie brakowało mi nadziei na polepszenie tego stanu. Przyjście na oddział dzienny było zmianą mojej sytuacji codziennej - odciągało mnie dosłownie od mojego zwykłego życia i samej choroby. Zasadniczo jednak miałem taki cel by opowiedzieć o tym co czuję wewnątrz i jakoś to poukładać poszukać rozwiązań. Do samego opowiedzenia nie za bardzo doszło - nie pomnę już ile tam spędziłem ale ze dwa tygodnie i nie było okazji nic specjalnego o sobie i chorobie powiedzieć. O poukładaniu i znalezieniu rozwiązań problemów w ogóle mowy nie było. A jednak mój stan się z dnia na dzień poprawiał - czułem się coraz lepiej. Znikło uczucie bycia w klatce i tunelowego widzenia, ustąpiły niepokojące myśli, poczułem się zdecydowanie pewniej. Sama konieczność innego ustawienia dania powodowała że spałem mniej. Cóż zadziałało w ten sposób skoro leki brałem te same co wcześniej? Co się zasadniczo zmieniło? Otóż sądzę że to że podszedłem do sprawy poważnie czyli np słuchałem uważnie i ze skupieniem tego co mówią inni ludzie o swoich problemach - spowodowało odwrócenie mojej uwagi od choroby Dało wytchnienie i pozwoliło odpocząć. Codzienna gimnastyka interakcje z innymi pacjentami także. Motywująco działało patrzeć na to że ludzie z podobnymi lub innymi całkiem problemami starają się sobie pomóc. Tak więc owszem ani o krok się nie posunąłem w leczeniu swojej choroby nie dowiedziałem się niczego na jej temat ani żadnego problemu nie rozwiązałem to jednak w krótkim terminie (no nie tak krótkim bo kilkumiesięcznym jednak) poczułem się subiektywnie lepiej. Byłem w stanie funkcjonować. Moja choroba nie uległa jednak zaleczeniu nawet i wróciła za te kilka miesięcy z owszem mniejszą nieco siłą ale wróciła I co ciekawe byłem wobec niej podobnie bezradny jak wcześniej. Kiedy więc tak sobie to wspominam to przypisując tamto polepszenie jednak po prostu odwróceniu mojej uwagi od mojego życia i mojej choroby - widzę jego pewne zalety. no bez przesady - nasze choroby są zdecydowanie jednak okropniejsze a w końcu z nimi walczymy
  10. Systemowa manipulacja psychiką ofiary jaką jest co do swej zasady psychoterapia i konieczny w niej mechanizm Guru - potulny uczeń - to nic innego jak obraz działania sekty Nawet bez najszkodliwszych jej działań takich jak narobienie nam jako pacjentom kłopotów osobistych czy rodzinnych działa to tak że nasz czas jest zajmowany zupełnymi bzdetami robiącymi pozór leczenia. To tak jak w sekcie gdzie ktoś zajmuje twój czas zupełnie ci niepotrzebnymi treściami odciągając cię od twojego życia. Potencjalnie taki mechanizm jako odciągający cię od twojego życia więc również od choroby mógłby dać jakiś efekt po prostu odwracając twoja uwagę i fiksację na chorobie. Chorując psychicznie trudno jest nie traktować jej ze śmiertelną wręcz powagą. Jej objawy są upierdliwe tym bardziej że modyfikują nie tylko twoje postrzeganie ale i bieżącą świadomość. Kiedy masz Guru i on coś tam ci wdrukowuje to odwraca to Twoją uwagę od choroby np. kierując ją na wydumane całkiem problemy twej rzekomej nieświadomości czy rzekomych niewłaściwych wzorców myślenia czy na rzekomy rozwój osobisty albo cokolwiek innego. Nie leczysz się obiektywnie rzecz biorąc ale pozornie mniej chorujesz - twoja uwaga jest bowiem zajęta tymi dowolnymi bzdetami. To zaś daje pewien oddech od choroby. Pytanie czy taki mechanizm jest jakoś bardziej pomocny w faktycznym leczeniu choroby Czyli trwałym zmniejszaniu lub likwidacji jej objawów Naprawie jej mechanizmów lub likwidacji jej przyczyn? Albo czy może jakoś usprawnić funkcjonowanie osoby chorej? Czy jedynie udaje że to robi? Mam tu duże wątpliwości. Myślę że odwrócenie uwagi od choroby samo w sobie może być korzystne ale zupełnie nie wymaga mechanizmów sekty. Wypracowanie bowiem niezależnych od bycia w tej sekcie czyli posiadania tego Guru który odwraca uwagę mechanizmów pozwalających się oderwać od fiksacji na chorobie byłoby skuteczniejsze Użycie zaś mechanizmu sekty prowadzi do uzależnienia od niej - używamy bowiem jednak zewnętrznej używki która czasem szkodzi nam bardziej niż sama choroba pierwotna przy okazji poczytałem badania o skutkach przyjmowania psylocybiny i one są podobne do powyżej tu opisanego mechanizmu sekty psychoterapeutycznej - efekty psychodeliczne także po prostu odwracają uwagę od choroby
  11. Tu mam poważne braki ale znam coś węgierskiego niby dziecięca piosenka ale tu w wykonaniu dość słynnych Gruzinek a tu 3 wersje w zależności od regionu w którym mieszają Węgrzy 1 to wWęgry 2 to Mołdowa 3 to Rumunia i Szeklerzy z Transylwanii piosenka jest tak stara że pewnie średniowieczna a jest o tym że idzie wiosna i że wszystko będzie się kochać - a są napisy angielskie nawet czasem sobie to nawet śpiewam w wersji czysto madziarskiej a szczególnie wczesną wiosną
  12. Tak prawdę mówiąc to wolę jednak dynamiczniejsze basowe kawałki niż tamto o np to o czym to jest to pojęcia nie mam a chyba że ciemno jest i głośno za to to jest o tym że To Dziwne co się stało z potomkami Czingis Hana -Yuve Yuve Yu znaczy dziwne dziwne magia akwolitów taka
  13. no taak słucham Twoich - fajne kurczę ma głębię też mi nieznane swoja droga lubisz basy? To Piraci z Karaibów oryginalnie a tu panowie się popisują rzecz jasna bass bobby ma spore możliwości wokalne co bardziej widac np tu to nisza ale czasem lubię
  14. oj jest!!!! To jak mogę to wrzucę coś co lubię i chętnie posłucham teraz piosenka jest o tym że jak się czegoś nie zrobi to przylecą ptaszyska i zeżrą nam ziarno - tak circa about z innej beczki lubię też to piosenka to ramol straszny (tekst jest z okresu między 1683 a 1700) ale głos Shirley Colins tu jest dla mnie boski takie wykonanie angielskich ballad chyba lubię najbardziej może tylko troszkę bardziej lubię to ale to dla odmiany nowinka z 1969
  15. och też lubię dźwięki i czasem sobie sam coś puszczam Mamy jakiś wątek o muzyce? muszę poszperać...
  16. Ale hmm pogadajmy może o potencjalnych zaletach psychoterapii. Czy dla przykładu ten mechanizm sekty może czemuś służyć? W wersji w której żyjemy latami psychoterapiami raczej nie, natomiast krótkoterminowo odciąga nas od naszej choroby i myślenia o niej, zajmuje czymś w sumie nawet nieistotne czym (choć wolałbym żeby było to coś konstruktywnego jednak a nie degradującego i dekonstruktywnego) Z drugiej strony może dekonstrukcja ma jakiś sens? Tylko jaki? Tak czy siak od nas a nie od jakiegoś nieuka winno zależeć co dekonstruujemy - to moja prywatna opinia Niom jeśli miałbym powiedzieć co mi się podoba to bym rzekł że taka w sumie terapia rogeriańska bez jej blablologii jednakowoż ale chyba mocno poszerzona o kompetencje i wiedzę terapeuty no i jednak diagnozę tyle że nie psychoterapeuty a jednak lekarza tak by poza afirmacją była jeszcze jednak wsparciem merytorycznym Czyli coś w rodzaju fizjoterapii tyle że dotyczącej psychiki. A Waszym zdaniem? pytam bo naprawdę jestem ciekaw. pzdr
  17. No nie będę tu oponował bo się zwyczajnie nie znam... może coś się tam da zakombinować metodologicznie Psylocybina powiadasz - no cóż jakiś potencjał ma niewątpliwie ale hmm z drugiej strony ten Timothy Leary ciągle mnie nachodzi przy takich rozważaniach high hopes było a skończyło się żenująco fajnie byłoby nie powtórzyć tamtych błędów
  18. teraz takie źródło „Psychologia”, OpenStax Poland, 2020, www.openstax.org. i taki z niego cytat "Żadne badania nie dowiodły jednak, aby jedno podejście psychoterapeutyczne było skuteczniejsze niż inne (Abbass et al., 2006; Chorpita et al., 2011); nie wykazano też żadnego związku między wynikiem leczenia klienta a poziomem wyszkolenia lub doświadczenia lekarza praktyka (Wampold, 2007). Niezależnie od tego, jaki rodzaj psychoterapii wybiera dana osoba, jednym z kluczowych czynników decydujących o powodzeniu leczenia jest jej związek z terapeutą (relacja terapeutyczna)." Ja bym to tak podsumował - cała psychoterapia polega na mechanizmie Guru - potulny uczeń i na wierze jej ofiary w jej skuteczność. Wielu ludzi "leczy" się latami rzekomo skuteczną psychoterapią uzależniając się od tej patologicznej relacji i wiary w złudzenie, inni przekonawszy się o prostactwie tego oszustwa szukają czegoś innego czasem nie mniej wcale patologicznego. Realną przydatna pomoc w zdrowieniu hmm nie wiem czy ktoś dostaje w ogóle Być może ma to miejsce w przyjaznych środowiskach ludzkich - rodzinach grupach przyjacielskich etc a nawet u psychologa ale to z daleka od psychoterapii zdecydowanie tak sobie myślę że tę część krytyki w której jechałem ostro po psychoterapii w sumie zakończyłem teraz pora zobaczyć czy ma ona jakieś plusy może...
  19. Hmm tak o tych technikach manipulacji Własciwie każda która przychodzi mi do głowy ad hoc jest niebezpieczna i sama w sobie szkodliwa O manipulacyjnym umniejszaniu godności pacjenta napomknąłem przy temacie pytań. W dość oczywisty sposób oddziaływuje to na chorych psychicznie i jest dla nich samo w sobie szkodliwe. Ale cóż jakoś trzeba temat ruszyć zacznijmy od tego CBT o którym już było W teorii jest ona techniką dyskusji polegająca na zadawaniu ukierunkowanych pytań, które zachęcają do głębokiej refleksji, krytycznego myślenia i samodzielnego dochodzenia do prawdy Troszkę inaczej jest w praktyce. Pytania zadaje psychoterapeuta w taki sposób by wywołac konfuzję pacjenta. Ponieważ zadaje wyłącznie pytania robi wrażenie że zalezy mu na odpowiedziach - to jednak nieprawda Zależy mu jedynie na podkopaniu naszegio sposobu myślenia i dlatego nic nam nie zaproponuje. Celem jest dekonstrukcja postaw przekonań pogladów przemyśleń. Środkiem do tego celu sa pytania w stylu: "Jakie są dowody na to, że moje przekonanie jest prawdziwe?" "Czy istnieją dowody, które temu przeczą?" "Czy istnieje inne możliwe wyjaśnienie tej sytuacji?" "Jakie są konsekwencje tego przekonania dla twojego życia?" "Co się stanie, jeśli zmienię to przekonanie?" "Co dla ciebie znaczy, kiedy mówisz...?" "Dlaczego powiedziałeś akurat to?" Nie ma przy tym znaczenia którego w danej chwili psychoterapeuta użyje. Ponieważ nasze postawy przekonania poglądy są dość często niespecjalnie przemyślane istnie łatwa możliwość ich zakwestionowania skłaniającego nas do ich zmiany. Tylko czy ignorant jakim jest psychoterapeuta ma prawo dążyć do zmiany naszych postaw przekonań czy poglądów? Czy robi to dla naszego dobra (jak twierdzi paradygmat psychoterapii) czy mechanicznie i bez sensu albo nawet na naszą szkodę z takim zamiarem? Cóż moim zdaniem nikt nie manipuluje ludzmi celem ich dobra. Wybór szkodliwych metod nie idzie z dobrymi intencjami po prostu. No tyle że psychoterapeuci przynajmniej na poczatku działalności są sami zindoktrynowani na tyle by uznać że dobro można osiągnać nikczemną metodą. Jeszcze bardziej szkodliwe są metody psychodynamiczne i ogólnie wszelkie postfreudowskie Implikacja wspomnień, wróżenie ze snów, przeniesienie czyli hmm wmówienie pacjentowi że jego opór wobec psychoterapeuty manipulatora to rzekomo odbicie jego stosunków z rodzicami czy innymi bliskimi... Manipulacja i wtłaczanie pacjentowi całkiem mu zbędnych treści jest typowe dla całej psychoterapii. To charakterystyczne że kiedy faktycznie potrzebujemy pomocy nikt nas na psychoterapii nie pyta o nasze potrzeby czy problemy lecz wtłacza nam manipulacyjnie właśnie zupełnie nam zbędny szit. wracając do owej "rozmowy sokrastejskiej" zabawne rzeczy dzieją się kiedy mamy przemyślane kwestie których czepi się manipulator i jesteśmy świadomi jego manipulacji... Najczęściej ludzie wtedy porzucają terapię i słusznie bo szkoda czasu na przepychanki z manipulatorem Jaka jest skala takich porzuceń? Otóż spora od 30 do 60% rozpoczynających psychoterapię ją przerywa To należałoby zaliczyć do nieskutecznych psychoterapii rzecz jasna.
  20. z mojej strony to nadal zastanawianie się nad sensem psychoterapii metaaanalizy to raczej jest taki przerywnik - przecie nie będę tego zgłębiał - to mi niepotrzebne bardziej mnie interesują te manipulacje psychoterapeutów dla przykładu ich zwyczaj celowego nie odpowiadania na pytania pacjenta - rzecz dla medyka nie do pomyślenia zupełnie tu jest jedną z ściślej przestrzeganych zasad ma ona swój sens jednak jako technika manipulacyjna stricte i nawet ją znam choć jest tak chamska że nie przypominam sobie bym jej użył kiedyś nie odpowiadanie na pytania jest bowiem bardzo niegrzecznym zachowaniem - demonstracją pogardy dla pytającego ale właśnie chyba o to chodzi Jest to metoda manipulacyjna ustawiania hierarchii - bezkarnie na brak odpowiedzi na wprost zadane pytanie może ktoś o wiele od nas możniejszy I to dlatego psychoterapeuci ją stosują - by podnieść i utrzymać swój status Guru a może zna ktoś inny powód takiego afrontu dla pacjenta? takich technik jest sporo więcej - czasem zdecydowanie bardziej agresywnych wobec pacjenta i mogą przynosić one realne szkody w psychice z moich obserwacji zaś wynika że i przynoszą podwójnie ślepa próba w psychoterapii jest zdecydowanie nieosiągalna jak niby ukryjesz przed pacjentem że bierze udział w psychoterapii? Metaaanalizy są pochodną czasem przydatną ale w naukach społecznych i humanistycznych nadużywaną w reszcie cóż pełna zgoda
  21. znaczy o tym mówisz? https://bip.brpo.gov.pl/pl/kategoria-tematyczna/szpitale-psychiatryczne w sumie, właśnie się dzięki tobie dowiedziałem, że takie coś istnieje
  22. Nie jestem zwolennikiem terroru grupy... @Catriona się ze mną spiera na różne sposoby i w sumie mi to nie przeszkadza cieszyłbym się, gdyby było to bardziej merytoryczne, rzecz jasna ale jako sama informacja zwrotna, jest to dla mnie ciekawe Tak w ogóle, padło tu kilka naprawdę solidnych argumentów za psychoterapią i są one ważne, bo padają ze strony jednak pacjentów... Krytyka zawsze jest zresztą cenna - choć ciężka do przyjęcia. przykład - owszem lepiej byłoby, gdybym stosował interpunkcję może nie wpływa to na merytorykę, ale ułatwia odbiór treści W odpowiedzi na krytykę interpunkcyjno-gramatyczną, pozwoliłem sobie na żart Ale nie znaczy to, że bagatelizuję problem. Wiem, że on istnieje, acz wiem też, że kiedy zacznę wstawiać przecinki, będzie Wam jeszcze trudniej, bo wstawiam je czort wie czemu, akurat nie tam gdzie trzeba - mówią, że to dysleksja czy cóś takiego W każdym razie z doświadczenia wiem, że byłoby gorzej niż jest Zresztą mogę spróbować o i powstawiałem jest lepiej?
  23. Z tym zweryfikowanie jest tak w skrócie że wyniki badań weryfikujących nie będą opublikowane Publikator odmówi że względu na to że publikuje się tylko teksty wynoszące coś nowego a weryfikacyjne podobno nic nie wnoszą... Więc nikt nie robi badań weryfikacjnych bo wszak liczą się publikacje Witkowski to szerzej omawia Z metanalizą to jednak już jedno fałszywe badanie ją zafałszuje tyle że proporcjonalnie do swego znaczenia w niej. Znów odwołam się do Witkowskiego który wskazuję że nawet 60% badań podstawowych może być wadliwe... A to już nieco zgroza
  24. Biorąc pierwsza z brzegu czyli listy badanie podstawowe i tylko jego dostepne publicznie wnioski mamy "Terapia poznawczo-behawioralna nie wydawała się mieć wpływu na odpowiedź, uznaje się jednak, że krótki czas trwania terapii może być w takich okolicznościach niewystarczający." czyli co własciwie? moim zdaniem to badanie wykazało nieskuteczność CBT (która jest z założenia właśnie krótkoterminowa) ale jak to potraktowano w metaanalizie to nie wiem i się nie dowiem bo nie mam 39 euro na zbyciu w drugim badaniu (fantastycznym dla badanej psychoterapii) czytamy "Ponad dwie trzecie uczestników otrzymało wcześniej jakąś formę psychoterapii lub poradnictwa w ciągu co najmniej pięciu sesji, a ponad połowa z nich otrzymała wcześniej terapię poznawczo-behawioralną, przy czym odsetek osób, które wcześniej otrzymały leczenie psychologiczne, był porównywalny w obu grupach." no sorry ale to już jest wynik bo te osoby były w ciężkiej depresji którym CBT ewidentnie nie pomogła skoro są nadal w ciężkim stanie po tej psychoterapii... etc etc nie chce mi się czytać tego nawet po łebkach...
  25. chcąc przeczytać tę mateaanalizę musisz wybulić 39 euro https://www.cambridge.org/core/journals/psychological-medicine/article/abs/effectiveness-of-psychotherapy-for-treatmentresistant-depression-a-metaanalysis-and-metaregression/8372937109ADD2A118E295C3DCF14658 ale to ci nic nie da bo nie zweryfikujesz przecie wszystkich badań podstawowych których ona dotyczy (masz je wymienione w referencjach) a błąd w jednym już badaniu podstawowym powoduje że błędna będzie i cała metaanaliza i to jest słabość metaanaliz właśnie czemu żadne z badań podstawowych nie będzie zweryfikowane wyjaśnia w zakazanej psychologii Witkowski to efekt wadliwego systemu nauk społecznych po prostu Zupełnie inaczej jest w powiedzmy fizyce - tam badania będą na pewno powtórzone przez inny zespół i potwierdzone lub zakwestionowane ten mechanizm w naukach społecznych nie działa jednak zupełnie stąd wiesz można smiało powiedzieć że badania skuteczności psychoterapii są palcem na wodzie pisane
×