-
Postów
405 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Przemek_Leniak
-
po co karmisz swoją chorobę? Hmm myśli mordercze nie są niczym wyjątkowym w chorobach psychicznych. Jest gdzieś nawet poradnik ich dotyczący - mogę poszperać... może nawet tu na forum? Szczęśliwie nie dochodzi zazwyczaj do ich realizacji. Ale hmm o ich funkcjach (bo mają swoją funkcję takie myśli) sądzę lepiej jest jednak rozmawiać z psychiatrą lub psychologiem niż z technikiem weterynarii Niestety zdarza się że takie myśli się realizują - piszę o tym w osobnym zupełnie wątku i tam zapraszam do dyskusji głównie zresztą o tym że publiczna promocja zabijania ma realny wpływ na to że morderstw faktycznie dochodzi
-
Wiesz - gdybym nie uznał że zabicie kogoś kto zrobił mi i moim bliskim dotkliwa krzywdę jest jednak chore to zapewne nie zacząłbym się leczyć tylko po prostu zaczął takie osoby zabijać. "Ty byś to tak po prostu przyjął jako kolej rzeczy i nie chciałbyś kogoś takiego wyeliminować ze społeczeństwa." Owszem na tym polegały moje myśli mordercze właśnie acz również na tym by dokonać zemsty na najbliższych osób które mnie skrzywdziły. Konkretnie mówiąc - obsesyjnie wręcz myślałem o zamordowaniu nastoletniej córki pewnej sędzi która wyrządziła mi sporą krzywdę. Realną nastoletnią dziewczynę zamordowałem w myślach i snach wielokrotnie i na różne sposoby. I cóż mogę ci dziś napisać niż to że to jest po prostu choroba psychiczna którą trzeba i co najważniejsze da się leczyć? Odnośnie wykonawców kary śmierci - autorytetem sądzę może tu być Albert Pierrepiont poczytaj o nim https://en.wikipedia.org/wiki/Albert_Pierrepoint
-
W rozmowie o wojnie na Ukrainie zwróciłem uwagę na coś co wydaje mi się warte uwagi Dwu dyskutantów zadeklarowało akceptację jeśli nie wręcz afirmację zabijania. Jest to dla mnie osobiście dość przykre bo w swojej chorobie zmagałem się z ciężkimi myślami morderczymi. I dlatego się leczę właśnie by takowych myśli nie mieć. Ba powiem więcej na samym początku choroby miałem plan który zresztą zacząłem realizować by dołączyć do trwającej już wtedy wojny i zabijać. Leczenie daje szczęśliwie dobre rezultaty i jestem w stanie funkcjonować nie żyjąc takim myślami. Pojawianie się zupełnie analogicznych do moich objawów chorobowych treści w przestrzeni publicznej uważam za zdecydowanie szkodliwe dla mojego własnego ale i innych zdrowia psychicznego. Moim zdaniem to nie jest problem zaniedbywalny czy nieistotny. Konfrontacyjna polityka wewnętrzna naszych własnych polityków doprowadziła już do kilku morderstw popełnionych przez osoby chore psychicznie. W 2010 roku Ryszard Cyba zabił z zimną krwią Marka Rosiaka strzelając do niego osiem razy https://wiadomosci.onet.pl/kraj/zabojca-z-dozywociem-wyszedl-z-wiezienia-15-lat-temu-zabil-polityka-pis/s4w4z4e W 2019 roku Stefan Wilmont zabił nożem Pawła Adamowicza https://www.gdansk.pl/wiadomosci/Dozywocie-dla-mordercy-prezydenta-Gdanska-Pawla-Adamowicza-Wyrok-jest-prawomocny,a,257249 Obaj sprawcy są chorzy psychicznie. Świadome i celowe działania mające na celu akceptację zabijania wśród społeczeństwa nie są więc niegroźnym ani normalnym zjawiskiem są patologią która może doprowadzić do tragedii. Szczególnie narażeni na takie działania są ludzie chorzy psychicznie którzy łatwiej od innych mogą ulec manipulacji. zapraszam do dyskusji choć nie chciałbym ograniczać się do powyższego tematu wyłącznie dla przykładu napisze że chętnie porozmawiałbym również o publicznej promocji samobójstw
-
hmm akurat na tym forum słowa " nie widzę nic złego w zabijaniu" na tym forum nie są zaskakujące pojawiają się choćby w takich wątkach i sądzę że ze względu na to czym są tam powinieneś je jednak kontynuować to samo dotyczy objawów wytwórczych - bez względu na to czy to twój umysł je tworzy czy jedynie przyjmuje gotowe z propagandy Oczywiście nie podam ci żadnych propagandowych linków ani jednej ani drugiej strony bo ja się propagandą po prostu nie zajmuję nie toczę też wojny na forum a jedynie o wojnie rozmawiam o wojnie i o tym jak wpływa na ludzi i tu zarówno ty jak kiusiu jesteście dobrymi przykładami tego o czym w sumie piszesz czyli zbydlęcenia choć to nie jest dobre słowo - jako technik wety znam nieco bydło domowe i nie zauważyłem by żyło żądzą mordu albo propagandowymi bujdami a wy proszę bardzo - bez żenady formułujecie tu czystym tekstem nienawiść, chęć zabijania, odrealnienie... nie wydaje ci się że coś jest z tobą nie tak kiedy piszesz "nie widzę nic złego w zabijaniu"? poważnie uważasz że to jest objaw zdrowia psychicznego?
-
No cóż może po to była wyprawa na Kursk? Ale poważniej mówiąc - wojna to naprawdę nic przyjemnego Na Ukrainie trwa ona długo choć nie cały czas z Rosjanami przecie Mieszkańcy Ługańska czy Donbasu kiedyś mieszkali w tym samym państwie co mieszkańcy Lwowa. Od 2014 do 2022 wojna domowa zebrała spore żniwo i wśród wojska i wśród ludności cywilnej. Sam początek rosyjskiej inwazji dość obfitował w zachowania Ukraińców które mówiąc oględnie nie mieszczą się w konwencjach genewskich - co ciekawe wtedy się dość powszechnie chwalili nagraniami z takich rzeczy. Mógłbym może poszperać i przypomnieć ale to zadanie raczej dla międzynarodowych komisji badających zbrodnie wojenne. To co się zmieniło ale tez nie za bardzo to że nagrań ze zbrodni jest teraz mało - te się wydostają które przejdą przez ścisłą jednak cenzurę. Nie należy z tego wnosić jednak że ich nie ma Ani też zbyt pochopnie oceniać doniesień ani jednej ani drugiej w tej sprawie propagandy. podaj link do czego? poucz się zwyczajnie a nie oczekuj linków i hmm doprawdy twoje myśli o zabijaniu mnie mierżą to twoja choroba - radź sobie z nią sam
-
Owszem jednak system stricte dyktatorski. opisujesz takowy i jako jego uzasadnienie podajesz stan wojenny - jednak uzasadnienie jest tu bez znaczenia dyktatura pozostaje dyktaturą Konstytucja Ukrainy dopóki to państwo istniało był to dokument z 1996 roku i tamta konstytucja została obalona wraz z państwem w 2014 roku. Majdanistan (tak na swój własny użytek nazywam państwo postukraińskie powstałe po rozpadzie Ukrainy) działa sobie według własnej konstytucji obowiązującej tam od 22 lutego 2014 - skądinąd jest to pożyczony od byłego państwa ukraińskiego akt prawny uchylony w nim przez Trybunał Konstytucyjny. Ciągłości pomiędzy tymi dwoma tworami państwowymi nie ma jednak ponieważ zmiana nie odbyła się zgodnie z postanowieniami porzuconej konstytucji. Oczywiście jest to bez znaczenia jako że nowy twór państwowy może mieć prawo jakie sobie chce nie oglądając się na prawo tworu który istniał wcześniej. Parlament powiadasz... no cóż w "nadzwyczajnych" wyborach w postukraińskim Majdanistanie w lipcu 2019 roku wybrano 424 członków czerezwyczajnej Rady Najwyższej zrobiono to żeby było zabawniej niezgodnie z konstytucją jaką sobie wcześniej wybrano ponieważ czegoś takiego jak wybory nadzwyczajne ten akt prawny nie znał a Majdanistan miał już Radę najwyższą wybraną w październiku 2014 której kadencja nie minęła w chwili wyboru tej czerezwyczajki i nie nie można jej było zgodnie z prawem rozwiązać nie łamiąc art 90 konstytucji Majdanistanu jako że ogres do zakończenia kadencji tej rady był krótszy niż 6 mcy ale mniejsza o to bo przecie nie chodzi tu o jakiekolwiek pozory nawet praworządności prawda? obecnie istnieje coś nazywane Radą Najwyższą liczące 396 członków i cóż jest to zdecydowanie kwiatek do kożucha dyktatury nie bardzo wiem o jakich niezależnych mediach na Ukrainie mówisz - może jakiś przykład podasz? Dyktatura Zełeńskiego wcale nie polega jedynie na tym że uzurpuje sobie on prawo do rządzenia choć do wyborów nie staje i stawać nie ma zamiaru. Ona zaczęła się bardzo wcześnie od łamania rzekomo obowiązującego prawa. Tak się składa że gadasz z kimś kto sytuację na Ukrainie jednak obserwuje i może to przypomnieć. Czerezwyczajna RN natychmiast zlikwidowała immunitet parlamentarny i rozwiązała komisję wyborczą co nie było trudne jako że składała się niemal wyłącznie z ludzi dyktatora I to było oczywiście przed jakąkolwiek wojną... Teraz to jednak żartujesz po prostu. powiadasz że czego nie ma Zełeński? władzy? jednak zachowajmy trochę choć powagi... i hmm własciwie tu chyba zakończę rozmowę bo jak pisałem z wytworami choroby i propagandy nie zamierzam debatować I owszem zaprzeczam by rosyjska armia była wielką dziczą i patologią I jestem po swojej stronie w tej wojnie. Stanowczo nie wspieram dyktatury Zełeńskiego i zdecydowanie mnie takie szubrawe zachowanie mierzi Rozpad Ukrainy w 2014 zdecydowanie mnie zmartwił - sam wybuch wojny w 2022 zresztą również nic na to jednak nie poradzę Jeszcze zbrodnie wojenne - cóż na ten temat mogę jedynie gdybać ale sądzę że są popełniane przez obie strony jak to bywa zazwyczaj na wojnach
-
Czym jest szczęście?
Przemek_Leniak odpowiedział(a) na AntiSocialButterfly temat w Kroki do wolności
no tak - zdecydowanie- 72 odpowiedzi
-
- filozofia
- (i 2 więcej)
-
Kiusiu być może jestem dupkiem ale chamski być nie zamierzałem po prostu - nie chcę wchodzić w zabawy w narracje które uważam za chorobowe choćby z tego prostego powodu że sam miałem myśli mordercze i zwyczajnie nie chcę samemu sobie takich stanów przypominać nawet - to nic fajnego propaganda mnie zupełnie nie interesuje i na temat jej wytworów po prostu nie zamierzam z tobą gadać chcesz w tym matrixie żyć twoja sprawa ja odmawiam No owszem ale na Ukrainie w stosunku do Rosji była ta różnica że w Rosji służby pozostały poza zasięgiem oligarchów a na Ukrainie znalazły się zwyczajnie w ich rękach. Turczynow o którym wspomniałem że był i jest człowiekiem SBU sięgnął przecie po władzę uzurpatorską niszcząc państwowość ukraińską w 2014. A został człowiekiem SBU bo tam delegowała go Tymoszenko w 2005 roku - tuż po "pomarańczowej rewolucji". Był człowiekiem oligarchii a konkretnie klanu dniepropetrowskiego a w nim cynglem Julii Tymoszenko i właśnie jako ten cyngiel działał w SBU. Oligarchia przejęła całe ukraińskie państwo włącznie ze służbami i dlatego też była w stanie to państwo zniszczyć. I wcale nie było tak że wszyscy przeciwnicy tej oligarchii byli jakimiś rosyjskimi agentami - tu zwyczajnie jedziesz właśnie tępą propagandą oligarchii . Puczyści z majdanu eliminowali po kolei wszystkich faktycznych i domniemanych przeciwników ale przypomnę że zaczęli to robić jeszcze w 2005 roku. Może zza ogólnego skoku na kasę nie za bardzo było to widać ale kto obserwował ten wie co robiono. Tak czy siak po dokonaniu zniszczenia państwa ukraińskiego w 2014 roku zostało dwoje oligarchów na placu boju Poroszenko i Tymoszenko - według tego co wypisujesz mają oni być zdecydowanie proukraińscy a jednak wystarczyło 5 lat rządów Poroszenki by Ukraińcy ich zwyczajnie odrzucili - wybierając w geście rozpaczy telewizyjnego klauna jakim był Zełeński klauna o tyle ciekawego że przecie do głosowania na niego wezwał prorosyjski podobno Azarow choć Zełęński jest zaliczany na Ukrainie do klanu dniepropawłowskiego o klanie tym mógłbyś sobie poczytać https://uk.wikipedia.org/wiki/Дніпропетровський_клан a to piszą wszak sami Ukraińcy Zełeński wspierany zresztą mocno przez jak to ująłeś prorosyjskiego Kuczmę i jego zięcia Pińczuka oraz Kołomojskiego dokonał przejęcia resztek Ukrainy na rzecz klanu dniepropawłowskiego "Po raz pierwszy w historii klan Dniepropietrowsk otrzymał na Ukrainie pełną władzę ustawodawczą i wykonawczą." - tak to widzą sami Ukraińcy. Wykorzystując okazję jaką jest wojna stworzył Zełeński system dyktatorski w żaden sposób nie oparty na jakimkolwiek demokratycznym poparciu i dla utrzymania tego status quo stara się by wojna trwała jak najdłużej nie bacząc na straty i liczbę ofiar. Co więcej zrobił z wojny również sprawnie działający model biznesowy w którym rola obywateli Ukrainy sprowadza się wyłącznie do mięsa armatniego używanego po to by wyłudzić kolejne fundusze z zachodu.
-
No moim zdaniem zdecydowanie godne. Proces degradacji demokracji jest stopniowy ale dość charakterystyczny. Demokracja jest najogólniej reżimem w którym sytuacje konfliktowe są i powinny być skanalizowane w instytucjach w których z założenia rozwiązuje się spory. Tak więc w zdrowej demokracji miejscem kłótni politycznych jest parlament i wszelkie przedstawicielskie organy kolegialne niższych stopni - sejmiki, rady miast, gmin, powiatów. Tam powinien trwać w zasadzie wieczny spór konfrontacja lecz oczywiście również i koncyliacja. Dla polityków jest to jednak niekomfortowe bo muszą po prostu ciężko wtedy pracować. Dlatego starają się oni zlikwidować tę podstawową funkcję demokratycznych organów przedstawicielskich. Służy temu np promowanie dużych partii za pomocą manipulacji ordynacjami wyborczymi. Społeczeństwu ściemnia się że służy to "stabilizacji politycznej" co jest oczywistym ale łatwym do przełknięcia dla ludzi kłamstwem. A tak naprawdę im większa praca nad sporami w parlamencie tym mniej burdelu na ulicach - bo spory nie musza się wtedy przenosić na ulice. W sytuacji rzekomej stabilizacji interesy ludzi nie są reprezentowane w parlamencie więc dochodzą oni swych praw tam gdzie mogą czyli na ulicy. U nas proces degradacji parlamentu przeprowadziło SLD w okresie swoich rządów w latach 1993–1997 i 2001–2005 acz spore "zasługi" miał tu także AWS. Próg wyborczy jest elementem degradacji demokracji podobnie jak wszelkie metody liczenia głosów promujące duże ugrupowania. Parlament jaki mamy dziś jest parlamentem patologicznym i z punktu widzenia społeczeństwa dysfunkcjonalnym. Produkuje on owszem absurdalnie wręcz ilości prawa lecz prawa kiepskiego niedopracowanego a czasem wręcz zupełnie zbędnego. Dzieje się tak dlatego że posłowie głosują zgodnie z wytycznymi ich wielkich partii i nawet nie zadają sobie trudu by wiedzieć nad czym głosują. Nie reprezentują bowiem nikogo innego w tym parlamencie niż wielką polityczną korporację do której należą. System ten jest skrajnie podatny na korupcję i absurdalne wręcz wpływy politycznych koterii i biznesowych grup interesów- również przestępczych grup interesów. etc etc - długo mógłbym na ten temat pisać ale to zupełny off topic jest
-
Czym jest szczęście?
Przemek_Leniak odpowiedział(a) na AntiSocialButterfly temat w Kroki do wolności
no tak szczęście jest po prostu zdrową hipomanią odpowiadają za nie te same przecie neuroprzekaźniki endorfiny rzecz różni się jedynie tym że zachowujemy w zdrowym szczęściu zdolność do jednak sensownej oceny sytuacji no i poczucie szczęścia nie jest długotrwałe - a właściwie jego intensywne odczuwanie nie trwa długo bo nastrój ogólny będzie się utrzymywał znacznie dłużej długie intensywne odczucie szczęścia może wzbudzać pewien niepokój i może być męczące mam takie odczucia po pierwszym okresie przyjmowania pregabaliny kiedy wszystko podobało mi się zwyczajnie za bardzo - trochę utrudniało to zwyczajnie codzienne życie, wymagało brania poprawki w myśleniu na spory deficyt krytycyzmu jaki powoduje nawet niewielka euforia kiedy organizm się przyzwyczaił było już łatwiej- 72 odpowiedzi
-
- filozofia
- (i 2 więcej)
-
Czym jest szczęście?
Przemek_Leniak odpowiedział(a) na AntiSocialButterfly temat w Kroki do wolności
najfajniejsze szczęście jest wtedy kiedy można je przeżyć na bieżąco kiedy tu i teraz czuje się ów sympatyczny błogostan i do tego przede wszystkim potrzeba umiejętności odczuwania sytuacji bieżącej oczywiście niektóre sytuacje temu mocno sprzyjają choćby udany seks z osobą którą się kocha etc jednak szczęście można odczuć równiez siedząc na schodach o poranku pijąc kawę i paląc fajkę patrzysz na ptaszyska które świrują po drzewach i zwyczajnie smakujesz chwilę najszczęśliwsze szczęście to to które umiemy i możemy smakować właściwie bardzo niewiele do niego potrzeba poza samym naszym wewnętrznym nastawieniem na jego odczucie- 72 odpowiedzi
-
- filozofia
- (i 2 więcej)
-
Tak zupełnie na marginesie zwrócę wam uwagę że procesy jakie odbywały się jakiś czas temu na Ukrainie mają obecnie miejsce u nas. U nas co prawda oligarchowie gospodarczy nie zdobyli takiej władzy jak tam ale zdobyli ją oligarchowie polityczni. Tak jak na Ukrainie doszło do walk dwu możnych klanów gospodarczych tak u nas mamy walkę dwu klanów politycznych W obu wypadkach kraj i obywatele nie zyskują na tym lecz tracą To taka sama równia pochyła prowadząca do upadku
-
hmm tak sobie myślę co najbardziej różni podejście moje i Kiusiu i sądzę że jest to różnica dotycząca zasad polityki ja 23 lata byłem aktywnym politykiem PPS i wnioski jakie mam po tym doświadczeniu są takie że najskuteczniejszą formą działania politycznego jest koncyliacja czyli po ludzku mówiąc dogadywanie się z politycznym przeciwnikiem alternatywą jest konfrontacja czyli wzajemne zwalczanie się w krańcowym etapie konfrontacja prowadzi do wojny Kiusiu ceni wojnę i w niej pokłada wszelkie swe nadzieje Dla mnie wojna jest porażką obu jej stron a to dlatego że obu stronom przyniesie ona zawsze więcej strat niż zysków W ogóle konfrontacja wiąże się zawsze z nieuchronnymi stratami. Jeśli spojrzeć na politykę ukraińską bardzo ogólnie to póki była ona koncyliacyjna - czyli do końca pierwszej kadencji Kuczmy to nawet mimo niekorzystnych zjawisk takich jak gigantyczna korupcja kraj rozwijał się jako tako Konfrontacja oligarchów zaś bardzo szybko zniszczyła kraj prowadząc w końcu do jego rozpadu i wojny domowej a prowadzona dalej do wojny z Rosją. Kiusiu nie zwraca uwagi na to co działo się na Ukrainie widząc całe zło w mitycznym "złym Putinie" - ba przypisuje wszelkie działania ukraińskich polityków niezgodne z linią tych których propagandzie ulega właśnie owemu "złemu Putinowi". Jest tak bo w myśleniu konfrontacyjnym zawsze musi istnieć wróg który zawsze jest oczywiście źródłem wszelkiego zła. Nigdy też nic złego nie robią "nasi". Moim zdaniem to odrealnione podejście - ale owszem typowe dla małp naczelnych.
-
E tam z tą wiedzą... Ona owszem może jakoś zmienia poglądy - ale trzeba pamiętać że zawsze i z samej swej natury wiedza jest niepełna Choć tego zapewne nie widać w tym co piszę to jednak mam świadomość że mogę się mylić... wiedzę po prostu można zdobyć - to jest dostępne niemal dla każdego pytanie czy wiedza coś realnie zmienia? Tak z moich doświadczeń wynika że najwięcej zmienia wiedza nadająca się do praktycznych zastosowań W moim życiu zdecydowanie więcej zmieniła wiedza jaką zdobyłem ucząc się na technika weterynarii i potem pracując w tym zawodzie niż wcześniejsze studia prawnicze Teraz okazało się że brakuje mi wiedzy o tym jak zajmować się ludźmi - poszedłem więc znów do szkoły żeby zostać opiekunem medycznym I znów już na zupełnie początkowym etapie jest to wiedza realnie przydatna natomiast wiedza o polityce na Ukrainie od 1991 jest raczej ciekawostkowa i w sumie jedyne do czego się nadaje to to że można się nią podzielić nic praktycznego z niej nie wynika... hmm z drugiej strony jakbym się tą Ukrainą nie interesował to zapewne nie nauczyłbym się np. języka ukraińskiego kilka razy w życiu mi się nawet przydał - żeby np. wyjaśnić Ukraińcom jak mają dostać się do szpitala w Lublinie czy porozmawiać z klientami gabinetu weterynaryjnego którzy po polsku czy angielsku nie mogli się dogadać z młodymi lekarzami najwięcej czytam po ukraińsku, podobnie jak i po rosyjsku zresztą dlatego np. swobodnie mogłem opisać budowę drona gerbera bazując na tym co napisali na ten temat wcześniej inni właśnie w tych dwu językach
-
Ciekawa rzecz którą właśnie zaobserwowałem. Hipersomnia występuje u mnie jako drugi objaw - w circa stałym cyklu objawów. Ostatnio właśnie znów się pojawiła. Na początku miałem problem z jej rozpoznaniem bo po prostu przedłużał się sen nocny i odbierałem to jako efekt przemęczenia dość intensywnym życiem w ostatnim okresie. Ale wczoraj przespałem olbrzymią już ilość czasu także w ciągu dnia. Znaczy się choroba się pogłębiła po prostu
-
Czym jest szczęście?
Przemek_Leniak odpowiedział(a) na AntiSocialButterfly temat w Kroki do wolności
przypomniało mi się jak czytałem kobyłę Tatarkiewicza "O szczęściu" - wtedy pomyślałem sobie że szczęście jest wtedy gdy się tego nie czyta... mnie najbardziej przekonuje definicja bodaj Marka Aureliusza - hmm jednak nie bo Marka Tuliusza Cycerona że szczęście to ogród i biblioteka Ad felicitatem hortus et bibliotheca homini necessaria sunt- 72 odpowiedzi
-
- filozofia
- (i 2 więcej)
-
Kiusiu ja nie jestem ani lekarzem ani psychoterapeutą tylko technikiem weterynarii - nic ci nie umiem pomóc w tematach które uważam za chorobowe ale owszem możemy pogadać chwilę o Ukrainie Tu częściowo się zgodzę - Kuczma powiedzmy że lawirował On sam nazywał to polityką wielowektorową... Tak realnie rzecz biorąc robił interesy z kim się dało po prostu. Janukowycza bym prorosyjskim nie określił - był to ostatni prezydent Ukrainy przed jej rozpadem. Jego polityka moim zdaniem prowadziła do utrzymania jedności Ukrainy. Tak było już w czasie pierwszych wyborów które prawdopodobnie wygrał i następującej po niej antypaństwowej akcji oligarchów zwanej "pomarańczową rewolucją" Linkowałem tu już wywiad z Kwaśniewskim który opisywał tamtą sytuację dość szczegółowo Janukowycz miał jak najbardziej możliwość siłowego pogonienia pomarańczowych ale tego nie zrobił Moim zdaniem był to dobry ukraiński polityk - pewnie jeden z ostatnich. Bojko to chyba na zasadzie że mógłby zagrozić dyktatorowi Zełenskiemu jest prorosyjski... i na tejże zasadzie Symonenko kim jest Gracz to hmm a nie nie zapytam bo co mnie to interesuje? o Krymie jednak pierdoły opowiadasz Do secesji Krymu powiadasz by nie doszło bez Rosji? moim zdaniem doszło do tej secesji przede wszystkim z powodu działań puczystów majdańskich a przede wszystkim człowieka SBU jakim jest Turczynow oczywiście działania Awakowa i Naływajczenki nie były bez znaczenia
-
Wiesz z perspektywy 23 lat w polityce uważam że obowiązkiem polityka jest niedopuszczenie za wszelką cenę do tragedii. I są do tego odpowiednie środki i metody. W temacie Ukrainy zupełnie zgadzałem się i zgadzam z tym co proponowała Sawczenko tyle że oczywiście czas na tamte działania minął nieodwracalnie. Już po wejściu rosyjskich wojsk wszczęto negocjacje i należało je prowadzić a nie zabijać własnych negocjatorów jak zrobił Zełeński. Rosjanie nic by nie osiągnęli gdyby nie trafili na podatny grunt już na samym początku ich interwencji. Można to sobie dobrze zobaczyć na przykładzie Krymu w 2014 - co częściowo już wam pokazałem zresztą. Na Krymie poparcie dla odłączenia się od Ukrainy było bardzo wysokie już od 1993 roku kiedy Krym ogłosił niepodległość. Kuczma załatwił to korupcją liderów tamtejszej społeczności ale to oczywiście nie dało trwałego efektu. Stąd secesja Krymu w momencie rozpadu Ukrainy była zupełnie jasna i zasadniczo nie do uniknięcia. Podobna jednak sytuacja jak na Krymie miała miejsce również na większości zajętych przez Rosjan w początkach 2022 terytoriów które Rosja utrzymuje do dziś. Można było oczywiście w ogóle nie eskalować sytuacji do tego stopnia by nastąpiła inwazja. To nie było trudne... Ale warto się na chwilę pochylić nad fragmentami tego co wypisuje Kiusiu Jak mu wyszło że Kuczma był kiedykolwiek prorosyjski? Zapewne coś przegapił z faktów np to że Kuczma był i jest nadal aktywnym politykiem ukraińskim i że pracował na rzecz wszystkich swoich wychowanków od Juszczenki po Zełeńskiego. Niestety tak działa ignorancja po prostu... Nigdy też nie twierdziłem że Rosja nie prowadziła swojej polityki na Ukrainie. Odnośnie Krymu Kiusiu dość ciekawie kwestionuje słowa Eugeniusza Mironowicza z 2012 roku które zacytowałem... To zabawne bo Mironowicz jest dość znanym polskim profesorem historii. https://pl.wikipedia.org/wiki/Eugeniusz_Mironowicz Zdecydowanie nie prorosyjskim przy tym. Gdyby zajrzał do podanego linku wiedziałby choćby kogo cytuję - nie chciało się jednak zwyczajnie. Lepiej bzdury wypisywać. Ale podjął Kiusiu ciekawą rozmowę o Polsce w 1939 roku i odpowiedzialności za przebieg wojny. Tak działalność polskich władz w 1939 roku była wobec Polaków zbrodnicza. Przede wszystkim odpowiedzialnym jest tu oczywiście Rydz-Śmigły ale również Mościcki i Składkowski. I nie jest to jedynie moje zdanie. tak samo oceniali to współcześni - Kiusiu o komisji Winiarskiego oczywiście nie słyszał i trudno się dziwić propaganda o tym milczy bowiem. Pisząc o podobieństwie efektów dezinformacji i propagandy do objawów chorób psychicznych miałem na myśli pewne dość konkretne rzeczy i teraz skoro się odniosłem do pisaniny Kiusiu je tu na tym przykładzie wypunktuję: 1. coś co jest mi znane jako moje własne chorobowe myśli mordercze wygląda u Kiusiu tak: "Mam nadzieję, że (...) że załoga zginie.", "nadal trzymam kciuki, by (...) zabiła jak najwięcej" 2. wytwory całkiem analogiczne do wytworów psychozy: "Rosja zawsze była despotią", "Władcy Rosji to brutalne chamy" 3. postulaty zupełnie oderwane od rzeczywistości: "Putin mógłby w każdej chwili kazać wycofać wszystkie wojska okupacyjne z Ukrainy, oddać Ukrainie Krym i Donbas i kazać odesłać do Ukrainy porwane dzieci, gdyby tylko chciał. To wyłącznie jego wina, że tego nie robi.", "Najlepiej, gdyby Rosja się rozpadła i to, co z niej by zostało, było okupowane lub ogarnięte wewnętrznymi walkami, a wszyscy rosyjscy reżimowi politycy, urzędnicy i wojskowi zostali albo zabici, albo unieszkodliwieni w więzieniach i aresztach. Albo gdyby prezydentem Rosji został Garri Kasparow." to jest całkiem jak zapis objawów ciężkiego stanu chorobowego - znaczącego odrealnienia Być może życie w urojonym świecie przed czymś człowieka chroni - bo nie ma dwu zdań ten urojony świat jest atrakcyjny - jednak stanowi również dość realne zagrożenie. Nie bez powodu z takich stanów się leczymy w naszym codziennym życiu przecie. Problem polega na tym że nie da się odciąć od własnych emocji i stanów psychicznych które są często zupełnie cynicznie podsycane przez tych którzy widzą w tym swój interes. Jak wspomniałem na mnie cała ta sytuacja ma realny zupełnie wpływ i poniekąd dlatego właśnie o tym tu piszę. Staram się bowiem nie ulec szaleństwu Mam zupełnie podobne spostrzeżenia z tym że lubię również Polaków... Nie spotkałem także nigdy jakoś wrogiego do mnie Rosjanina.
-
Ale ale... Temat w sumie dotyczy naszego radzenia sobie z wojną. Ja radzę sobie kiepsko. Np. Wchodzę tu w niepotrzebne dywagacje które nic nie zmienią Czuję się pozostawiony sam sobie Nagabywany dezinformacją i propagandą I w gruncie rzeczy bezradny wobec politycznych gier ludzi którym zupełnie na mnie i moich bliskich nie zależy. Niepokoi mnie wizja przeniesienia wojny tu gdzie żyję. I hmm ten strach wzbudza moją wrogość do miłośników wojny.
-
Powtórzę raz jeszcze że podstawowym obowiązkiem władzy demokratycznej i odległej jej armii jest ochrona ludności cywilnej. Podobnie obowiązkiem dowódców wojskowych jest szanowanie życia i zdrowia żołnierzy. To co obserwujemy a Ukrainie jest zbrodnią na narodzie i armii - całkowitą patologią. Reżim Zełeńskiego skazał Ukraińców na zagładę po prostu. Szansę przeżyć i żyć godnie mają ci co uciekli. A uciekło ponad 5 milionów ludzi. I wcale nie uciekli oni przed Putinem ale po prostu przed śmiercią. Reżim nie podjął żadnych kroków celem ich ochrony.
-
Kiusiu pisze głupoty których zdecydowanie nie chce mi się punktować bo nie lubię rozmawiać z chorobą po prostu a ulegnięcie propagandzie także jest rodzajem choroby Reżim to słowo które oznacza dosłownie porządek a w kontekście władzy oznacza jakiś sposób jej sprawowania. Także i owszem jest na Ukrainie reżim i ten typ sposobu sprawowania władzy konkretnie nazywa się dyktaturą. Nie należy też mylić Ukraińców z reżimem Zełeńskiego. Jak w każdym narodzie są różni ludzie tak jest i w ukraińskim. Sondażowe dane o nastawieniu Ukraińców do Polaków i odwrotnie akurat nie są optymistyczne - raczej się nie lubimy patrząc na to statystycznie. Statystyka mało tak naprawdę nam jednak mówi. Stosunki między ludźmi zależą w większości od ich prywatnego nastawienia do ludzi z którymi się znają i spotykają a nie stereotypów jakie się ma wobec ludzi zupełnie sobie nieznanych. Statystyka bada zaś głównie stereotypy. W codziennym życiu ja np. spotykam codziennie Ukraińców i skłamałbym gdybym powiedział że ktokolwiek z nich był wobec mnie nawet nie wrogi ale po prostu nieuprzejmy. Więcej pracowałem z Ukraińcami od dawna i czasem zależało od nich moje życie - nie mogę tym ludziom dać złego świadectwa. Ale oczywiście zdarzają się Ukraińcy przestępcy i łotry. Ja nie spotkałem osobiście ale widzi się ich w programach policyjnych choćby. Ok pogadamy jak pozałatwiam sprawy
-
wojna buldogów Kuczmy - bo tak Juszczenko jak Janukowycz byli ludźmi Kuczmy znana jest jako pomarańczowa rewolucja Wybory zostały wtedy nie tyle sfałszowane co unieważnione przez działanie pomarańczowych - był to początek końca ukraińskiej demokracji (choć hmm po tym co wyprawiał Kuczma mało już dziwiło) Jak zniwelowano wolę wyborców opisywał niejaki Kwaśniewski i hmm jest to dostępne do dziś w necie o tu https://t.prezydent.pl/kancelaria/archiwum/archiwum-aleksandra-kwasniewskiego/archiwum-wywiadow-krajowych/rok-2004/grudzien-2004-r/polityka-18-grudnia-2004-r Juszczenko się dość szybko skompromitował... i w końcu Janukowycz wygrał wybory i to wygrał je faktycznie a buldogi mu przeciwne nic nie zorganizowały by kolejne wybory przekręcić. Wola walki wewnętrznej była jednak na tyle silna że wkrótce zorganizowano Majdan który obalił ostatnie istniejące legalne i demokratycznie wybrane władze Ukrainy. W Kijowie do władzy doszli zwyczajni uzurpatorzy w rodzaju Jacyniuka i Turczynowa a wschód kraju i Krym tym razem trwale się odłączyli. Zaczęła się wojna domowa w byłym już państwie ukraińskim... Dla postukraińskiej większości terytorialnej w której zaczął rządzić Poroszenko wojna stała się sposobem funkcjonowania. Były jednak i inicjatywy pokojowe i to warte przypomnienia. Otóż była taka ukraińska pilotka Sawczenko - autentyczny bohater wojenny a później polityk nawołująca do podjęcia rozmów pokojowych z Ługańskiem I Donieckiem i pogodzenia się z utratą Krymu W odróżnieniu od Poroszenki czy Zełeńskiego Sawczenko naprawdę miała na myśli dobro Ukrainy i Ukraińców... Nie chciała wymordowania milionów rodaków... cóż Ukraińcy wybrali inaczej i teraz ich już nikt o zdanie nie zapyta
-
Kuczma zatem i taki cytat odnośnie historii Krymu "We wrześniu 1993 roku na Krymie odbyła się pierwsza tura wyborów prezydenckich. Spośród wielu kandydatów liczyło się dwóch – Mikołaj Bagrow i Jurij Mieszkow. Pierwszy był reprezentantem starej nomenklatury sowieckiej i skłaniał się zostać prezydentem Autonomicznej Republiki Krymu oraz zaakceptować państwowość ukraińską. Mieszkow, lider Republikańskiej Partii Krymu, popierany przez blok partii i organizacji „Rosja”, opowiadał się za niepodległym państwem krymskim sprzymierzonym z Rosją lub wręcz wchodzącym w skład Federacji. Zgodnie z Konstytucją z 6 maja 1992 roku, ubiegał się on o stanowisko prezydenta Republiki Krym. Mieszkow wygrał z dużą przewagą nad rywalem (73%) w drugiej turze głosowania, które odbyło się 4 lutego 1994 roku. Politycy ukraińscy zajęci wyborami parlamentarnymi i prezydenckimi umożliwili dużą swobodę działania prezydentowi Krymu, który przejął miejscową administrację, służby policyjne i stworzył własną gwardię prezydencką. Mieszkow podjął także starania nad wprowadzeniem rubla rosyjskiego jako waluty państwowej na Krymie oraz zaproponował władzom Rosji rozmowy na temat zawarcia traktatu określającego warunki integracji z Federacją. Sytuacja na półwyspie wymknęła się całkowicie spod kontroli Kijowa, a prezydent Krawczuk miał nawet wyrazić opinię, że Krym został stracony przez Ukrainę. Wszystko zmieniło się dość szybko, gdy okazało się, że Rosja nie zamierza wspierać prezydenta Krymu i organizacji rosyjskich w działaniach na rzecz oderwania od Ukrainy." Cóż zrobił Kuczma? ano wysłał na Krym wojsko które po prostu przegnało Mieszkowa, dogadał się z pozostałymi politykami krymskimi i szefem Krymu zrobił swego zięcia Anatolija Franczuka. De faco tak Ukraina podbiła w 1994 niepodległy Krym. Mieszańcom Krymu mało się to spodobało jak możecie się domyślać - tym bardziej że Kuczma miał tam akurat olbrzymie poparcie zanim zrobił ten podbój rodzinny. Bajania Kiusiu niewiele mają wspólnego z prawdą jak widać... Dość podobnie postępował Kuczma na całej Ukrainie tak więc pomimo swojej polityki wybrano go również na druga kadencję - acz jego poparcie było niemal dokładnie odwrotne od poczatkowego. ale zamiast wam to co już opisane opisywać po prostu podam link https://repozytorium.uwb.edu.pl/jspui/bitstream/11320/6334/1/Eugeniusz Mironowicz_Polityka zagraniczna Ukrainy 1990-2010.pdf warto sobie naprawdę poczytać
-
Myślę że... Dla polityków których poparcie nie jest zależne od ludzi - ludzie ci są nieistotni. I takim politykom jest wszystko jedno czy funkcjonują w systemie pokoju gdzie poparcie sobie kupują czy podczas wojny gdy narzucają je przemocą ba chyba nawet łatwiej im funkcjonować w czasie wojny Zełeński nie wydaje ani grosza na propagandę - robi to za niego budżet państwa którego jest dyktatorem A co go obchodzi że Ukraińcy giną? - ano nic - on ma się świetnie Dla Putina z kolei wojna jest marginesem jego działań i jest równie nieistotne że giną tam obywatele jego państwa. Choć w tym porównaniu moralniejszy jest chyba jednak Putin bo Rosja jednak osiąga korzyści z tej wojny natomiast Ukraina po prostu ginie i niszczeje. Powody wybuchu tej wojny nie są wcale tajemnicze i nie leżą w jakichś osobistych aspiracjach Putina jak chciałby to widzieć nasza propaganda - od strony Rosji sprawa jest dość jasna od bardzo dawna. Widać to na przykładzie Krymu i jego ostatniej historii, ale i ogólniej da się pokazać dlaczego dla Rosji jest ważną sprawą marginalizacja Ukrainy. Natomiast czemu Ukraińcy poszli w takim kierunku czyli ku samozagładzie to warto się pozastanawiać - myślę że stało się tak bo wierzyli wbrew faktom że będzie dobrze - ostatnio zaś że wybrali faktycznie sługę narodu a nie jego kata.
-
No ok wróciłem ze szkoły możemy porozmawiać. Kiedy rozmawiamy sobie o obecnej sytuacji na Ukrainie to zamiast opowiadać propagandowe pierdoły warto wrócić do historii tego kraju. Obecna sytuacja nie wzięła się tam znikąd. Jej początek to oczywiście zamach stanu i faktyczny rozpad demokratycznego jeszcze państwa który nastąpił podczas Majdanu w 2014 roku. To wtedy oligarchowie ukraińscy obalili ostatnie faktycznie demokratycznie wybrane władze Ukrainy. Zanim to jednak nastąpiło doszło na Ukrainie do powstania faktycznej oligarchii i walk pomiędzy oligarchami. Zacznijmy więc może raczej od 16 lipca 1990 kiedy to Rady Najwyższej Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej XII kadencji podjęła dość ciekawą uchwałę - Deklarację o suwerenności państwowej Ukrainy Prawdę powiedziawszy już w czerwcu XXVIII Kongres Komunistycznej Partii Ukrainy przyjął rezolucję "O suwerenności państwowej Ukraińskiej SRR" i lipcowa uchwała RN USRR była jego realizacją po prostu... Ukraińcy nie byli pierwsi w takich działaniach w ZSRR przy tym ani też nie oznaczało to jeszcze że opuszczają ZSRR. Jednak dla Ukrainy dokument był kluczowy ponieważ zrywał z dotychczasowym konstytucyjnym porządkiem USRR. Mało kto pamięta ale w tym dokumencie zawarto pewne postanowienia np. trwałej neutralności Ukrainy i rezygnacji z broni atomowej. Już na tym etapie istniał podział polityczny na większość zwaną "grupą 239" i mniejszość zwaną "radą ludową". Był to jednak tak naprawdę jeszcze podział w łonie samych komunistów. Jednak szybciutko zaczęło powstawać co było jeszcze wtedy zalążkiem późniejszej oligarchii która zdominowała politykę Ukrainy aż do jej upadku. Już w 1990 roku w Kijowie miały miejsce protesty studenckie których organizatorem był niejaki Markijan Iwaszyszyn - młody działacz stał się szybciutko lokalnym oligarchą a przy tym cóż jakby nie patrzeć był piewcą SS Galitzien... Protesty które organizował Iwaszyszyn doprowadziły do zmian we władzach USRR - Premierem USRR został niejaki Fokin Co ciekawe dziś postać wyklęta w tej części Ukrainy która administruje reżim Zełeńskiego. Fokin w sumie jest autorem niepodległości Ukrainy ale nie należy do oligarchów... 24 sierpnia 1991 roku - w reakcji na pucz Janajewa a właściwie na upadek tego puczu RN USRR XII kadencji ogłosiła Deklarację niepodległości - i ten akt stanowił już o tym że na terytorium USRR obowiązuje już wyłącznie prawo krajowe a zatem zrywał z ZSRR i jego prawodawstwem. Pewnym problemem w tym było istnienie na terenie USRR innego tworu państwowego czyli Krymskiej Autonomicznej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Tak sobie myślę że sprawę Krymu jednak pominę w szczegółach choć warto zaznaczyć że w momencie ogłoszenia niepodległości Ukrainy status Krymu był problematyczny i że wzięto to pod uwagę również przy tworzeniu nowego ukraińskiego państwa. Od 5 maja 1992 kiedy Republika Krymu ogłosiła niepodległość należy mówić o faktycznie istniejącej unii dwu odrębnych państw Ukrainy i Krymu. Sytuacja ta utrzymała się do 21 września 1994. Status Krymu to jednak temat do którego niewątpliwie wrócimy. No ale póki co wróćmy do samej Ukrainy. 1 grudnia 1991 zorganizowano referendum niepodległościowe połączone z pierwszymi wyborami prezydenckimi. W referendum i wyborach brała również udział ludność autonomicznego wtedy jeszcze Krymu. Wybory wygrał Leonid Krawczuk a w referendum poparto opuszczenie ZSRR. 8 grudnia trzy republiki Rosja Ukraina i Białoruś rozwiązały ZSRR i zawiązały Wspólnotę Niepodległych Państw . Ukraina trochę w WNP była a trochę nie była ale to znów inna historia. Na Ukrainie zaczęło się organizować w miarę normalne życie państwowe. Acz w miarę normalne znaczy tyle że równocześnie z powstawaniem kolejnych struktur państwowych tworzyła się również oligarchia na razie jeszcze nie tak można by obalić państwo. Fokin o którym wspomniałem i który do tej pory był premierem Ukrainy przestaje nim być 1 października 1993. 18 października premierem zostaje Kuczma. Kuczma był już oligarchą pełną gębą pełniąc wcześniej funkcję dyrektora Południowyego Zakładu Budowy Maszyn _ (największego w ZSRR przedsiębiorstwa technologii rakietowych i kosmicznych ale zajmującego się także innymi dziedzinami) Już w czasie bycia dyrektorem w ZSRR zbudowało on swoja potęgę gospodarczą i polityczną którą później wykorzystał. Po serii politycznych awantur odbyły się wybory już do RN Ukrainy XIII kadencji (taką numerację stosowano) oraz wybory prezydenckie które wygrał Kuczma. Okres rządów Kuczmy jest dla historii Ukrainy kluczowy. Myślę że wiecie że wtedy właśnie powstała i umocniła swoje pozycje oligarchia ukraińska. Kuczma to nie tylko dwie jego kadencje ale również jego następca który pochodzi spod jego skrzydeł czyli Juszczenko oraz większość oligarchów którzy kształtowali politykę na Ukrainie w sposób pozaparlamentarny czy to w czasie tak zwanej Pomarańczowej Rewolucji czy później na Majdanie. To Kuczma stworzył takie postacie jak Medwedczuk Tihipko, Tymoszenko i Poroszenko Stąd także ich należy traktować jako spuściznę Kuczmy. No dobrze ale wróćmy do Kuczmy. Kuczma.... hmm a może dam wam chwilę?