Skocz do zawartości
Nerwica.com

Przemek_Leniak

Użytkownik
  • Postów

    412
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Przemek_Leniak

  1. jest za 6 12 a ja sprzątnąłem połowę mieszkania - nie poznaję siebie
  2. Czyli hmm problemy rozwiązują się w mojej głowie jak logiczne sylogizmy albo zadania matematyczne. Rozum zdaje mi się może wpływać na emocje Wewnętrzne dziecko jest na tyle dorosłe że słucha i rozumie argumenty czyli na zewnątrz wygląda to circa tak mamie jakąś opinię? Znalazłem coś takiego w You tubie to mnie opisuje dobrze ale są na tym kanale także opisy innych typów osobowości
  3. Ja jestem ekstrawertykiem co pewnie ułatwiło mi wybór... Cóż mniej mi zależy na opinii innych o mnie niż obawiam się choroby Jestem więc do bólu szczery - a myślę że nawet za wiele mówię innym o swojej chorobie Czuję się z tym jednak bezpieczniej niż gdybym coś przemilczał Rzucam temat do rozmów
  4. No mnie chyba też tak wprost nikt nie mówił o atypówce Lekarz nazwał to "spektrum nietypowych objawów depresji" ale nazwał dopiero jak go o to spytałem. W sumie przez 2 lata nie interesowałem się diagnozą dopiero jak jakaś studentka szukała ludzi do badań do pracy to do kwalifikacji był potrzebna diagnoza i wtedy wyczytałem na skierowaniu na oddział dzienny symbol F32.8 (obejmujący atypówkę i depresję poporodową której mieć nie mogę jak facet) trochę poczytałem o tym ale bez przesady żeby nie było objawu doktora google... To co opisujesz jako spowolnienie to może objaw opisywany jako "ołowiane nogi" - nic takiegojednak u mnie nie wystapiło U mnie takie siedzenie wygląda podobnie tylko myśli mam wtedy raczej zdecydowanie autodestrukcyjne Ostatnio przy pierwszej takiej myśli zadzwoniłem pod 112 W efekcie dostałem pregabalinę... Wcześniej starałem się z takimi myślami walczyć ale szło to kiepsko i wtedy miałem wrażenie mocnej derealizacji "życie w pudełku" tunelowe widzenie, kompletny rozkład emocjonalny - jakby mózg się wyłączał powoli bez pomocy bym sobie nie poradził raczej - wtedy pomógł oddział dzienny - ale nie wiem jaki czynnik był kluczowy że poczułem się lepiej...
  5. W sumie nie jest to objaw sensu stricto ale Wrażenie iż wszyscy są w zmowie albo przeciwko mnie. Urojenie w sumie ale jakieś takie niedorobione bo wyraża się jedynie nieprzyjemnym wrażeniem - zdecydowanie chwilowym. Występuje u mnie w chwilach konfrontacji z wyzwalaczami. Ale nie ze wszystkimi co ciekawe a tylko z tymi wywołującymi ostre objawy lękowe. Czyli gdy mózg zdecydowanie nie wyrabia na zakrętach i nadrabia to próbując właśnie urojeń doskonale wszystko tłumaczących... Troszkę niepokojące ale nie to że przeszkadza żyć. źródło nonsensopedia.pl autor Joker619
  6. Z badań standardowych to mam za wysoki choresterol i cukier w sumie też ale to circa odpowiednie do wieku w pierwszym a w drugim wysoki ale stanowczo nie poziom cukrzycowy (chyba że insulinoodporność w cukrzycy typu 2 ale hmm to by wyszło w pomiarach glukozy w ciągu doby a było wysoko ale bez alarmu) aż zerknę no glukoza 106 na czczo dla normy 70-99 eozynocyty i monocyty wysokie - ale bez szału - cóż od dwu lat nie odwiedzam lekarzy innych niż psychiatra lub weterynarz A cholesterol 240 w tym hdl 109 a ldl 178 ząs nie hdl 198 - no normy przekroczone co tu kryć zresztą bandzioch jest tak z 7-10 kg za duży reszta książkowo - jakbym oceniał wyniki psa rzekłbym że ujdzie w tłoku Poza tym objaw jest wyraźnie związany z depresją tyko czasem trudno wykryć co go tam akurat aktywuje w danej chwili. Zmęczenie fizyczne odczuwam całkiem inaczej podobnie jak intelektualne - w sumie tego snu nie da się z niczym specjalnie porównać. Dawno temu bo 32 lata już po ciężkim przeżyciu zdarzyło mi się przespać jednym ciągiem 72 godziny (no z przerwami na siku i łyk wody ale bez jedzenia za to) z Tym że tamto było jednorazową akcją 3 dni snu ciągiem - potem przez 30 lat to się nie powtórzyło aż do tego epizodu z depresją obecną hi hi w epikryzie wypisu z oddziału mam "Uzależniony od alkoholu" - cóś nowego ale może się postaram o rentę alkoholową jak mi tak wpisali? żarcik taki...
  7. Czytałem że depresja atypowa ma jakieś związki z dwubiegunówką. Mam czasem takie wrażenie że tu też występuje jakaś cykliczność a właściwie coś w stylu głębszej depresji i hipomanii (a może się tak rozwija CHAD) Dziś na przykład - a staram się brać leki mimo zapominania - z rana naszedł mnie taki spokojny szary smutek bardziej smutne pogodzenie z ewentualnością tego że z choroby nie da się wyjść i że nie wystarczy sił i napędu na pozbieranie się niż jakaś rozpacz. Trochę zniechęcenie. A niedawno jeszcze cały świat mi się podobał i mimo różnych przeszkód starałem się je omijać. Nieudana terapia ma chyba jednak poważniejsze skutki niż sądziłem bo zjazd zaczął się od niej właśnie (acz cóż mogło to być dowolne inne wydarzenie wyzwalające) Męczyła mnie ostatnio hipersomnia i troszkę się spodziewałem że wyklują się jakieś dalsze objawy... cóż jest taki wierszyk Waligórskiego; " Latał sobie z radarem pewien gacek młody I po drodze omijał przeróżne przeszkody, Lecz właśnie gdy się cieszył, że je tak omija, Wpadłszy na jedną z przeszkód rozbił sobie ryja."
  8. troszkę GPT zrobił mnie straszniejszym ale hmm to szaleństwo tylko
  9. och euforia biegacza kiedyś biegałem długie dystanse - powiedzmy że zbliżone do maratońskich i faktycznie jest takie zjawisko - wydaje się że można biec i biec bez końca... ale dziś sporo wygrabiłem i wykosiłem kawał mocno zarośniętej łąki to dość konstruktywne... chyba... ;-P
  10. Jest to upierdliwe - w końcu nie usnąłem tylko coś porobiłem do 20 - na wsi zawsze jest co ale teraz jestem zmęczony jak jakiś osioł Szukam w głowie powodu nasilenia się tego objawu i być może to samo myślenie o tym by się zarejestrować w UP a może coś innego... propos w dzieciństwie - takie coś miałem w okresie dorastania ale nie było to tak upierdliwe wtedy ot spałem po szkole dwie trzy godziny Teraz dochodzi to do w sumie z nocą do 16 -20 godzin dziennie - mało zostaje na aktywność lekarz poza tym zestawem co mam nie proponował na to żadnej chemii - więc może na to chemii nie ma. Śnią mi się sny związane z chorobą np mój zmarły Ojciec ze mną gadał o chorobie (nieczęsto mi się śni niestety - to był mądry człowiek...) Coś się więc tam pod deklem kluje i przerabia Oby w dobrym kierunku Dzięki za odpowiedź - bardzo jej mi było potrzeba pozdrawiam
  11. Objaw któremu właśnie ulegam acz wybudził mnie sąsiad chwilowo... Spałem godzinę tylko i niby się obudziłem a jakby nie bardzo... Poruszam temat tylko bo głowa jakaś niezbyt lotna i zaraz usnę pewnie znowu. Kurka Wodna ktoś też tak ma?
  12. Hmm z punktu widzenia technika weterynarii koronawirusy są groźne i owszem ale powszechne jest ich dużo zresztą i bywają znacznie bardziej śmiertelne niż Covid-19 U zwierząt niektóre sieją śmierć masowo a u ludzi jest ich znanych chyba 4 czy 5 i najbardziej śmiertelnym był zdaje się MERS-Cov Epidemia epidemią ale panika jaką wywołała to osobna sprawa i doprawdy ciekawa jako nauczka na przyszłość
  13. Przerwe wam sympatyczna kłotnię jeśli pozwolicie otóż ja mam problem ze Sobą - konkretnie to jestem świrem akceptuję to bo trochę nie mam innego wyjścia ale jednak wolałbym być zdrów propos mruczenia znacie te piosenkę? tekst jest wazny ale to mmm mmm mmm jest też przyjemne
  14. Hmm czuje się nieźle acz jakoś dziwnie (ostatnio zapominam brać leków)
  15. Urodziłem się we Lublinie któren jest właściwie mniastem - ostatnio metropolitalnym i nawet ma kosmodrom... Od 2008 mieszkam na wsi https://photos.app.goo.gl/fnHTTJdzh597oQDaA Która się troszkę od tamtego czasu zmieniła https://photos.app.goo.gl/FaXvXFX86BpvaZxP9 Wolę wieś - daje wolność i jest bardziej ludzka
  16. owszem tyle że rzecz nie leży w erystyce możemy sobie pogadać o tym jak termin homofobia się pojawił jako stricte polityczny jako były polityk lewicowy miałem się okazję przyglądać początkom kariery Biedronia, Niemca czy Legierskiego - mam pewne przemyślenia w tym temacie (jedynie Niemca nie poznałem osobiście) Jednocześnie znam naprawdę sporo ludzi będących homoseksualistami zupełnie prywatnie z przeróżnych kręgów społecznych i zawodowych (jak się tak chwile pozastanawiałem to jest ich dużo - stanowczo ponad liczbę która by można określić jako marginalną) zdecydowanie często nie pasujących do agendy politycznej. Po prostu ludzi - wcale nie bazujących na orientacji swej jako wizytówce i dyplomie zarazem.
  17. Myślę Zew że rozszerzanie definicji tak by spełniła nasze ideologiczne nastawienie jest słabe. Wstręt do pajaków, niechec do pająków, ignorancja wobec pajaków czy uprzedzenia wobec pająków - owszem mieszczą się w arachnofobii ale wtedy gdy są innym opisem lęku z nimi związanego. Tymczasem czy naprawdę występuje lęk przed homoseksualizmem? czy też jest to reakcja nielękowa na określony wykreowany obraz homoseksualistów? Idąc Twoim torem myślenia homoseksualizm trzeba by określić jako heterofobię. Urzedzenia wobec pedofilii zaś jako pedofilofobię. Moim zdaniem to manipulacja by była i nic ponad to. Troszkę pojechałeś jak myślę. Raz że zawsze zadziwia mnie rzekoma znajomość uczuć Boga Dwa że czy niechęć do homoseksualizmu jest strefą uczuć czy intelektu uważam za dyskusyjne. Trzy wreszcie - koszt społeczny i margines... Zobacz my chorzy psychicznie też jesteśmy marginesem i można by uznać że nic się nie dzieje że wariat jest określeniem pejoratywnym a nie stwierdzeniem faktu choroby OUN. Wracając do kwestii fobii - fobia może być indywidualna tymczasem odrzucenie homoseksualizmu ma charakter jednak społeczny. Faktycznie warto ocenić czy "jakieś zachowanie jest szkodliwe dla innych ludzi" Sam homoseksualizm szkodliwy raczej nie jest dotyczy bowiem indywidualnej seksualności - sfery czysto prywatnej a dodatkowo faktycznie nijak osobom postronnym nie szkodzącej. Inaczej jednak wygląda sprawa z agendą ideową i kulturową forsowaną przez partię potworków jaka jest ruch literkowy, bo ta wykracza ostro poza sferę prywatną i nieszkodliwość dla postronnych. Hmm poznałem w życiu sporo osób homoseksualnych - tak kobiet jak mężczyzn - jedynie niewielka ich grupa była skłonna forsować grupową agendę. Zazwyczaj byli to zwyczajni ludzie nie budzący we mnie żadnych lęków wstrętów czy uprzedzeń.
  18. Hmm ja w sumie ukończyłem prawo ale szczęśliwie się nie obroniłem nigdy wyprodukowałem za to jako murzyn coś zw 28 dyplomantów Technikiem wety zostałem jakoś przed 50 - fajny konkretny zawód. Z tymi preferencjami to masz rację jest to wkurzające - im bardziej się starasz tym masz bardziej pod górę. Tak poważnie to choroba dość mocno wywołuje niepełnosprawność. To że w złym stanie miałem problem w zejściu z dachu to pikuś, gorzej że funkcje umysłowe wysiadają w znacznym stopniu. To ogranicza - jak się nie możesz skupić nie napiszesz pisma urzędowego - dla mnie to zresztą wyzwalacz i ostatnia próba skończyła się jazdą na izbę przyjęć szpitala psychiatrycznego, ale też nawet prostego tekstu zawodowego z zakresu opieki weterynaryjnej. Zaburzone postrzeganie powoduje że żle się ocenia sytuacje i podejmuje błędne działania. W ramach anegdoty - zapisałem sobie tak "środa czwartek 11 a 15 pracownik socjalny" a że pamięć krótkotrwała mi siada to odczytałem to po kilku dniach jako zapis iż w środę jestem umówiony o 15 na ul. czwartek 11a a nie prawidłowo że pracownik socjalny jest w CIK w środę i czwartek między 11 a 15... z pomyłki zdałem sobie sprawę łażąc po lubelskim Czwartku i widząc że brak tam numerów między 9 a 17... W sumie błąd możliwy chyba tylko w Lublinie - ale jednak wkurzający... no człowiek się zrobił jakiś taki zdziadziały ograniczony i zaczynają go boleć nogi choć szwankuje pamięć a nie stawy czy mięsnie jakaś tam niepełnosprawność to jest mam wrażenie i to w czasie gdy w sumie czuję się dobrze raczej pomoc dla osób z orzeczoną niepełnosprawnością jest szersza niż tych z po prostu diagnoza choroby także mnie rada pracownika socjalnego jakoś przekonuje że warto wystąpić z wnioskiem o orzeczenie nastawiać się nie ma co ale spróbować można
  19. Przemek_Leniak

    HIT czy KIT?

    Hit Damska reprezentacja w piłce nożnej?
  20. Tak - myślałem konkretnie o zamordowaniu nastoletniej córki sędzi która odmówiła mi adwokata z urzędu o którego prosiłem ze względu na chorobę psychiczną jaka mam w której wyzwalaczem są sprawy sądowe w tym ta w której wnosiłem. Jakoś z tego koszmaru wyszedłem - było to w listopadzie grudniu 2023 czy masz zwierzęta domowe?
  21. W tym wypadku było to zupełnie jednorazowe spotkanie z psychologiem z Centrum Interwencji Kryzysowej w Lublinie - bardzo udane. A tak wyszło że udało się je odbyć dosłownie w godzinę po odejściu z terapii. natomiast drugie spotkanie dwa dni później to spotkanie z zaufanym psychologiem z którym spotykam się od dwu lat circa raz w miesiącu w gminie (dzięki lokalnemu gminnemu ośrodkowi pomocy społecznej) o tyle wyjątkowe że psycholog przyjechała na moją prośbę w dzień przed swoim urlopem. To zdarzyło się po raz pierwszy więc nie mam tu jakieś praktyki. Szukałem sposobu na przepracowanie nawet pobieżne sytuacji z zakończeniem terapii na oddziale dziennym - głównie po to by nie stracić w ogóle chęci do jakiejś terapii. W sumie nie wiem jak są finansowane takie wizyty nawet. Dla mnie są bezpłatne.
  22. Hmm taki stan się u mnie pojawił w trakcie nieudanej terapii grupowej Potrzeba kontroli - myśli nie tyle natrętne (choć tak) co szybkie - intelektualna analiza problemu i bezsenność W sumie stan premanentnego czuwania w reakcji na zagrożenie wywołane zdarzeniami na terapii grupowej. Wyniki analizy sytuacji okazały się słuszne jeśli chodzi o przewidywania rozwoju sytuacji. Ale skutki np. hipersomniczne odczuwam do dziś. O tyle nieprzyjemne że leki moje na to w zasadzie nie działają, za to ratunkowe kroki w postaci spotkań interwencyjnych z psychologami i owszem pomogły.
  23. Hmm ostatnio pod wpływem znajomej psycholog która suszyła mi głowę (bardziej jako znajoma niż zawodowo) zrobiłem wstępną rundkę po pracownikach socjalnych - koniec końców trafiając na panią która się zajmuje moim rejonem pogadaliśmy informacyjnie ale padła między innymi propozycja żeby się udać do Miejskiej Komisji Orzekania o Niepełnosprawności... Kiedyś o tym myślałem ale bardziej w kontekście uzyskania kuratora (pomysł był średni) i nawet gadalem z psychiatrą na ten temat. W sumie faktycznie bywa tak że się do niczego nie nadaję co zresztą obczaiłem w pracy na dachu - ledwie po 30 min prób z niego zlazłem... Na takie chwile może i zasiłek byłby niezły acz wolałbym nie mieć zasiłki i nie mieć takich stanów. W każdym razie orzeczenie otwiera pewne możliwości korzystania z pomocy np dostep do pomocy stowarzyszeń zajmujących się niepełnosprawnymi - szkoleń zawodowych np z ogrodnictwa. Co byłoby fajne by spróbować kolejny raz zatrudnić się w muzeum wsi lubelskiej - technik wety z kursem ogrodniczym i orzeczeniem byłby chyba atrakcyjniejszy jako kandydat do pracy... Więc byłoby sądzę warto przynajmniej spróbować po dwu latach w sumie braku kontaktu z państwem czy samorządem (poza pomocą psychologiczną z MOPR i w sumie dzięki nim uzyskaną psychiatryczną) trzeba się jakoś spróbować na nowo poskładać póki czuję się dobrze jest na to czas ta pomoc dla niepełnosprawnych jest dość dobrze zorganizowana jak się wydaje
  24. Hmm jestem przeciwnikiem ruchu literkowego i to raczej ostrym przeciwnikiem. Z tym że dotyczy to ideologii i śmieciowej czy patologicznej kultury która z tym ruchem jest ściśle związana. Ludzie natomiast są różni i dotyczy to również homoseksualistów tak kobiet jak mężczyzn - nie są spod jednej sztampy. Ci którzy po prostu są sobą są ciekawi bywa że sympatyczni bywa że nie - jak to ludzie po prostu.
  25. Tak sobie myślę że zjawisko różnego działania leków jest związane z tym że mózg na który biochemicznie te leki działają jest organem o znacznym jednak skomplikowaniu. Nie tylko chodzi mi o jego organizację ogólną ale i o to że jest wysoce osobniczy. Ogólne czynniki biochemiczne są oczywiście wspólne - serotonina, dopamina, noradrenalina etc I poniekąd na nie działają leki. Ale efekty jakie odczujemy zalezą od naszych indywidualnych szlaków biochemicznych - stopnia ich deregulacji za biochemią ogólną idzie indywidualna szczegółowa organizacja organu Niemożliwa do rozpoznania diagnostycznego bo brak do tego narzędzi I w skrócie myślę że dlatego właśnie leki to nie wszystko czego potrzeba by zdrowieć Ot taka tam opinia technika weterynarii i nic ponad to
×