-
Postów
405 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Przemek_Leniak
-
Mnie to interesuje z innego jednak powodu - chce ocenić na ile mogę czy warto w ogóle podejmować próby polepszenia mojego stanu za pomocą psychoterapii na ile mogę sobie zaszkodzić a na ile potencjalnie pomóc Udowadnianie czegokolwiek psychoterapeutom jest mi obojętne. Każdy może sobie wierzyć w co chce i mi nic do tego po prostu. No jest z tym spory problem masz dla przykładu https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/30139408/ tyle że to jest metaanaliza czyli opracowanie zbiorcze innych wyników badań i jest o tyle produktywna o ile te badania były rzetelne a z tym jest spory problem czy dane badanie było rzetelne czy nie można stwierdzić dzięki jego weryfikacji (powszechny jest brak takowej dla badań społecznych) i krytyce inaczej mówiąc metaanaliza fałszywych wyników badań podstawowych po prostu powieli ten fałsz
-
Tak jeszcze podsumuję to co napisałem dotąd - nie stosując chwytów ani manipulacji Słabe strony psychoterapii to: 1. brak kompetencji psychoterapeutów do zajmowania się problemami psychicznymi - wynikający ze szczątkowej ich na ten temat wiedzy 2. słabe założenia i teorie psychoterapeutyczne czyli kiepskiej jakości paradygmat coś co jest już w założeniach błędne - nie ma prawa zadziałać w praktyce 3. wada samego podejścia psychoterapeutycznego czyli uzależnienie skuteczności psychoterapii nie od jej faktycznej efektywności od wiary w jej skuteczność osoby poddawanej psychoterapii To dlatego nasze poczucie że psychoterapia nam pomogła może być złudne bo skoro od początku musimy wierzyć ze tak będzie to i ex post wierzymy że tak było nawet wtedy gdy brak jest realnych efektów. 4. zagrożenie wynikające z apriorycznej pozycji psychoterapeuty jako rzekomego eksperta - efekt Guru (czy rodzica nauczyciela i w ogóle jakiegokolwiek autorytetu) Błędy psychoterapeuty obciąża wyłącznie osobę poddaną psychoterapii i to niezależnie z czego te błędy wynikają tak czy siak odbiją się wyłącznie na nas dodałbym jeszcze jeden punkt 5. założenie psychoterapeutyczne że głównym powodem zaburzeń psychicznych jest konstrukcja wewnętrzna osoby chorej - czyli faktyczne przerzucenie winy za chorobę na chorego ale o tym jeszcze nie pisałem i to warto było by przedyskutować
-
Ok jak zatem ja manipuluję moimi czytelnikami i jaki opór to wywołuje. Manipulacja polega na wywołaniu określonej reakcji czyli skojarzenia emocji czy zachowania osoby podlegającej manipulacji. Nie jest prezentacją własnego stanowiska czy argumentu ale wymuszeniem czegoś na skróty. Pierwszą zatem jaką zastosowałem było porównanie psychoterapi z gongami. Konkretnie przypisałem gongom że aspirują do leczenia zaburzeń psychicznych. Uczciwie mówiąc gongi do tego nie aspirują - ja się z tym nie spotkałem. Skojarzenie takie jest dla mnie wygodne ale jest uproszczeniem i de facto już manipulacją. Technika stosowania uproszczeń jest klasycznym chwytem erystycznym (Erystyka to sztuka prowadzenia sporów, która skupia się na wygrywaniu dyskusji, a nie na dochodzeniu do prawdy.) Użycie erystyki wywołuje reakcję obronną w postaci tego że osoba poddana takiej manipulacji także użyje erystyki. Mechanizmjest taki - zaatakowano mnie więc się bronię - i też zaatakuję. Te moje gongi to jeszcze nie jest nieuczciwość w dyskusji. Pełnią one rolę symbolu zarysowanego bardzo schematycznie i raczej nikt nie powinien tego odebrać jako kpinę z gongów. Jest to już jednak manipulacja ewidentnie. Hmm w dyskusji nie widzę wszystkich swoich postów czemuś - to uniemożliwia analize moich manipulacji Cóż trudno sie mowi Opowiem o tym bez przykładów. Jak wspominałem jestem byłym politykiem z dość długim stażem -23 lata. To wiele dyskusji w których szlifowałem umiejętności ich prowadzenia. Znam wiele sztuczek erystycznych i wiele sposobów manipulacji dyskutantami i słuchaczami. To w jakim stopniu pozwalam sobie z tych umiejętności korzystać to inna sprawa. Tak czy inaczej z nich korzystam. I to zawsze wywołuje oczywiście opór będący obroną nie tyle przed treściami co przed samą manipulacją Dyskusja zawierająca elementy emocjonalne zazwyczaj zwraca uwagę słuchaczy sami ulegają tym emocjom. Także jakaś ich ilość jest dla dyskusji korzystna. Tak jak dla suchego akademickiego wykładu ważne są żarty wykładowcy. Nie mniej naprawdę istotny jest problem którego dyskusja dotyczy. A tu jest nim kompetencja psychoterapeutów i w ogóle możliwość tego że psychoterapia w czymkolwiek pomaga oraz to czy szkodzi. Pisałem już że psychoterapia korzysta mocno z technik manipulacji i samo to może być szkodliwe pora byłoby je omówić i pokazać zagrożenia ale to może wieczorem pzdr
-
No i tak i nie. Oprór przed nie tyle dopuszczeniem do świadomości czegoś trudnego co będący etapem mierzenia się z tym jest zjawiskiem faktycznie występującym i jest naturalny i korzystny dla nas To jeden z etapów przepracowywania problemu Jednak występuje również opór przed manipulacją który ma nieco inną funkcję faktycznie już obronną. Kruca zjadło mi spory kawałek posta o moich własnych manipulacjach w tym watku...
-
No cóż dochodzimy do czegoś co w psychoterapii nazywa się "oporem" Opór jest reakcją na manipulację Albo na coś co kłóci się z naszym światopoglądem. Manipulacje warto sobie też myślę omówić I żeby nie było to zacznę od tych stosowanych przeze mnie No fakt że mogłem napisać że sie z tym nie spotkałem - byłoby to uczciwsze. Subiektywizm nie jest jednak niczym negatywnym. Jesteśmy właściwie zawsze subiektywni. Osiągnięcie obiektywizmu idealnego jest chyba w ogóle niemożliwe a jakiegoś jego poziomu wymaga od nas specjalnego reżimu rozumowania. Ok omówie te manipulacje i moje tu i manipulacje psychoterapii ale jak powkładam mojej ex opony do bagaznika bo to pilne... pzdr
-
tak pisząc tu zastanawiam się jednocześnie nad możliwością leczenia mnie czy to realne i dostępne czy ta wizja jest tylko właśnie ściemą a co leczyć jest - szary smutek który czuje jest głęboki i dojmujący mam poczucie życiowej porażki i bezsilności chwilowo zapewne mam ulgę lekową od najnieprzyjemniejszych objawów staram się więc być użyteczny a wolnych chwilach się tu zastanawiam pisząc to ucieczka rzecz jasna od tego szarego smutku takie pisanie i zastanawianie się wszystko jedno o czym zresztą pisze i myślę - o wojnie, o psychoterapii czy o powiedzmy Stanisławie Okrzei to bez znaczenia bo pozwala zając umysł i wypełnić czas... no oki dość tego marudzenia idę spać dobranoc
-
poważnie? no cóz ty powiadasz i tak sie o mnie martwisz? to pewnie efekt po psychotrapii... przypomne że @Melodiaa radziła ograniczac takie wstawki ale skoro sie upierasz... mnie tam ryba ale nie dziś bo jestem padły Zmiany hmm wiesz... Do niedawna zyłem zyciem jakim zawsze chciałem miałem rodzinę dom ogród i bibliotekę dziś jestemw sumie bezdomny, rozwiedziony, i do tego podjałem nauke na opiekuna medycznego życie to ciągłe zmiany... co do grzebania to jestem dość otwarty i nie mam tajemnic... dość swobodnie mówie o przeszłości nawet dla mnie trudnej czasem ludzie odbierają to jako nieautentyczne zresztą nie przeszkadzami to jednak jak odbieraja tylko dziwi to czego nie akceptuje to oszustwo i to mnie chyba w psychoterapii najbardziej póki co odrzuca nie lubię oszustów całkiem irracjonalnie - ot tak po prostu nie lubię nie że nienawidzę czy uparcie zwalczam - nie jedynie ich nie lubię uważam że zasługują na analogiczne traktowanie i tyle
-
coś powinienem napisać ale jestem zmęczony... z tymi polecajkami chodziło mi nie o kolegów a o pacjentów no a ja ani razu... może w Lublinie nie ma polecanych?
-
a ja dziś znów rano ale hmm ten dzień jakiś dziwny - kosiłem wywoziłem popiół a na koniec podziwiałem tęczę plany pokrzyżował mi deszcz po lewej było pogodnie po prawej też a środkiem lało ale tęcza był potrójna
-
no gdyby tak było to do takiej asystencji - całkowicie zgodnej z teoriami opieki pielęgniarskiej po prostu nie potrzeba byłoby wiary ani "relacji terapeutycznej" i hmm to faktycznie byloby pomocne ale jakoś nie widzę by jakikolwiek psychoterapeuta tak się reklamował To co piszemy mówimy czy robimy w ogóle świadczy najwięcej o nas samych to co robi z tobą psychoterapeuta też świadczy o nim mam wątpliwości czy dobrze Tak nadziej ludzi chorych sa duże - łatwo je zwieść i zwyczajnie ich skrzywdzić psychoterapia powiadasz jest protetyką bliskości i zrozumienia? no nie owszem chory może mieć takie złudzenie ale to nawet nie jest proteza psychoterapeuta nie może cię zrozumieć - musiałby być tak samo chory jak ty by to zrobić natomiast co do akceptacji - no wiesz skoro planuje cię zmienić podstępnie to raczej cię jednak nie akceptuje Niech mi tak będzie - cieszę się że wywołałem twój uśmiech Uśmiech jest w życiu potrzebny pzdr Myslę sobie że zaufanie to jednak trzeba zbudować i to na solidnej podstawie autorytet także się buduje - wykazując kompetencje po prostu to jak z psychiatrami nie ządaja od nas żadnej "relacji terapeutycznej" ale możemy do nich nabrać zaufania w trakcie leczenia zaś autorytet - cóż pacjenci sami sobie polecają tych najlepszych ciekawe że to zjawisko nie występuje w przypadku psychoterapeutów
-
Hmm tak na marginesie co pomyslałbyś o mechaniku samochodowym który twierdziłby że 50% skuteczności naprawy przez niego twojego auta zależy od twojej wiary w jego umiejętności i skuteczność jego działań opartych na empatii, bezpieczeństwie i zaufaniu? nie uznałbyś go za zwykłego oszusta?
-
,,,,,,,,,,,,,,,,,, służę uprzejmie przecinkami do samodzielnego wstawienia niestety nie pomogę ale dzięki za wkład korektorski Alez jest własnie Guru a tym czego wymaga jest po prostu Wiara "Wiara pacjenta w umiejętności terapeuty jest kluczowym elementem relacji terapeutycznej, budowanej na zaufaniu, empatii i bezpieczeństwie. Ta wiara pozwala pacjentowi czuć się swobodnie w otwieraniu się i aktywnym uczestnictwie w terapii, a często stanowi nawet do 50% skuteczności całego procesu terapeutycznego, wg. badań (Lamberta i Barley'a). " Wiara a potem bla bla bla mamy zatem do czynienia z prawdziwym kultem w którym psychoterapeuta jest kapłanem (a może bozkiem) a paradygmat czyli komplet bzdetów danego nurtu terapii jest świętą księgą Mechanik samochodowy to dobre porónanie bo tak jak mechanik traktuje oczywiście samochód jako przedmiot swych zabiegów tak i terapeuta traktuje człowieka chorego jako przedmiot swych manipulacji No nie wiem czemu odnosisz wrażenie że próbuję kogokolwiek zniechęcić do psychoterapii? Gdybym krytykował astrologię też byś miał wrażenie że próbuję do niej kogoś zniechęcić? przecie astrologia to świetna zabawa - nie gorsza od gier fabularnych Wyjaśniłem już tu swe motywacje dość jasno kilka postów wyżej pzdr
-
Psychoterapia o to każda jest oparta o paradygmat psychoterapeuty jako Guru... ok a jak się to ma do takiego osiągniecia jak Prawa Pacjenta? Prawa pacjenta jak mi to ładnie podało ai google to zespół uprawnień zapewniających ochronę autonomii pacjenta i godności w trakcie leczenia, w tym prawo do świadczeń zdrowotnych, informacji o stanie zdrowia, zgody na leczenie, tajemnicy medycznej i dostępu do dokumentacji. Czyż cała psychoterapia nie jest jednym wielkim zaprzeczeniem praw pacjenta? W relacji Guru - potulny uczeń nie ma wszak ani krzty miejsca na autonomię ucznia Jego godność jest zakwestionowana już na samym początku - poddanie się bowiem bezwarunkowe domniemanemu Guru wymaga rezygnacji z godności - i na dalszym etapie sukcesywnie deptana zwyczajną manipulacją ba wypada się zastanowić czy psychoterapia jest w ogóle świadczeniem zdrowotnym - raczej nie skoro prowadzi ją ktoś nie będący medykiem jest tez psychoterapia znana z tego że co jak co ale informacje o ocenie stanu zdrowia pacjenta skrzętnie ukrywa podobnie jak dokumentację. Czy ja się tu mylę?
-
Do założeń CBT należy też krótkoterminowość - 8-20 spotkań i spadówa Cóż jednak CBT usiłuje zrobić jeśli nie nauczyć nas nowych dla nas umiejętności np "zdrowszych strategii radzenia sobie" No moim zdaniem krótkoterminowość jest akurat zaprzeczeniem idei nauczenia się czegokolwiek. To jak z nauką pisania nie wystarczy nam na to 20 tygodni i to nawet w najbardziej chłonnym czasie jakim jest dzieciństwo - zanim od pisania pierwszych kulfonów dojdziemy do automatyzmu pisania mija sporo czasu i wiele ćwiczeń tak się uczymy właśnie nieustannie ćwicząc kiedy po długim leżeniu ponownie uczymy się chodzić to także zajmuje kupę czasu 20 godzinnych spotkań z fizoterapeuta tu nic nie da krótkoterminowo to możemy hmm połapać wszy a nie wyrobić sobie nową strategię radzenia sobie ale hmm wrażenie sukcesu łatwiej jest uzyskać właśnie krótkotreminowo - zanim pojawią się pierwsze trudności ze zastosowaniem tego czego się już pono nauczyliśmy a tu CBT zostawia nas już samych bo pono swoje zrobiło ale czy na pewno zrobiło czy jedynie zrobiło wrażenie że zrobiło? no cóz ja pisze na forum nerwica poniewąż jestem chory i moja jakość życia jest niska a Ty powiadasz że czujesz się świetnie i dlatego tu ze mnie kpisz? no ciekawe Catriona ciekawe... nie przekonujesz mnie jednak za bardzo
-
Tak wrócę do tego CBT... o słabości założenia podstawowego już pisałem CBT usiłuje wpływać na dwa z trzech elementów swego założeniowego kołowrotka to jest na myśli i na zachowania co ma pono pomagać w radzeniu sobie z emocjami... Samo założenie na którym się CBT opiera jest dość jednak słabe Czy aby na pewno emocje kierują naszym zachowaniem? Przecie zachowaniem samego psychoterapeuty nurtu CBT tym zachowaniem które podejmuje w trakcie naszej terapii kieruje całkiem coś innego niż jego emocje - jest to zachowanie wyuczone i sprowadzające się w większości do odruchów podejmowanych często wbrew emocjom. Podobnie i nasze zachowania wynikają z różnych przyczyn - nie jesteśmy zdeterminowani naszymi emocjami jak chciałby to widzieć nurt CBT także i emocje wcale nie wynikają z myśli większość emocji jest reakcja znacząco myśli wyprzedzającą myśli z kolei są wytworami naszego mózgu pojawiającymi się w naszej świadomości które hmm wydaje się pozwalają nam zachować spójność świata który obserwujemy - są jego interpretacją słowną czy obrazową czy jeszcze inną np symboliczną a skoro da się powiedzieć z jakimś sensem to co napisałem powyżej to samo założenie CBT jest jeśli nie błędne to co najmniej nieścisłe i uproszczone zatem i cała zbudowana na nim teoria jest wątpliwa co najmniej... No dobrze idźmy jednak dalej - czy da się wpływać na myśli i zachowania tak by kontrolować również emocje? Hmm np czy nie przestraszymy się niespodziewanego hałasu dzięki temu że będziemy sobie coś tam wczesniej optymistycznego myśleć albo hmm robić powiedzmy przysiady no przecie nie nic nam tu nie pomoże zatem CBT a skoro nie pomoże w tak prostej sprawie czemu miałoby pomóc w lęku przed tłumem czy czymkolwiek innym? Moim zdaniem nasze emocje nie zmienią się ani my ich inaczej nie odczujemy co najwyżej możemy je tłumić w świadomości albo wypracować odruchy z nimi sprzeczne - tylko czy to aby bezpieczne? brak prawidłowej reakcji na lęk może nas kosztować życie przecie Czy idąc dalej wplyw guru jakim stara się być i jakim żąda żebyśmy go postrzegali psychoterapeuta CBT będzie miał na nas trwały wpływ czy też wpływ ten zniknie wraz z ustaniem patologicznej relacji guru-potulny uczeń No i na koniec czy naprawdę psychoterapeuta CBT zasługuje na bycie w naszych oczach tym guru Czy samo to że chce byc tym guru nie powinno nas ostrzegać że coś tu nie halo mocno. No spójrzmy na psychiatrę czy on chce być naszym guru? a fizjoterapeuta czy chce bezwarunkowego zaufania? przecie nie i jeden i drugi ma dla nas propozycje zostawiając nam autonomie i decyzyjność i chyba dlatego im ufamy bo wiedza rózni sie od presji dość ewidentnie i tak to circa widzę krytycznie
-
To jest dość dojrzałe podejście... propos lęku - ja zrobiłem sporo by tak się u mnie nie skończył nieudany pobyt na oddziale dziennym i jak pisałem w dużej mierze się to udało ale mam jakąś rezerwę przed zaufaniem Z moich doświadczeń ogólniejszych wynika ze wsparcie psychologa jest cenne - i całkiem wymierne... Propos religijności zasadniczo jestem dość wierzący acz heretycko niewatpliwie na pewnym etapie choroby poczułem potrzebę spowiedzi i religijnego czy duchowego zajęcia się jednym z problemów - konkretnie mojej zgody na to że zrobię komuś krzywdę nie planu takiego działania wcale ale po prostu zgody na to że w obronie własnej (nawet gdy będzie ona działaniem niekoniecznie racjonalnym i zdrowym) zrobię coś czego w sumie nie akceptuję nie widzę bowiem możliwości by temu zapobiec ale jakoś się nie mogę do tego zebrać - może choroba mnie znieczuliła religijnie a może nie spodziewam się że mi to ulży? tak czy inaczej jest jak jest tak ogólnie nie ufam autorytetom nie czuje potrzeby by ktoś przejmował nade mną kontrolę a gdy czuję to niestety odpowiednich osób zwyczajnie nie ma mogę doceniać kogoś za coś ale to co doceniam musze najpierw zobaczyć reklamą trudno mnie sobie kupić manipulacją podobnie choć cóż jak każdy inny oszust sam tez daję się oszukać może tylko trudniej niż inni... Czy powinniśmy mieć ślepe zaufanie i starać się je mieć? nie sądzę że trzeba się starać wbrew doświadczeniom własnym - to byłoby mocno odrealnione byłby to masochizm pzdr
-
No to jest moja słabość pisze tak jak się nauczyłem przez lata bycia politykiem czyli hmm tak by to przemawiało do ludzi ale w sumie też trochę chcę wywołać dyskusję nie ufając za specjalnie swoim własnym osądom sprawy są one bowiem przesadzone z założenia - tak się bowiem nauczyłem by przekraczać linię bezstronności to wywołując sprzeciw zachęca do dyskusji Liczę na inny ogląd z tym że nie na przepychankę errystyczną do czego doszło tu z kokeshim - bo to jałowe zupełnie a na inny ogląd po prostu innymi słowy wiem że moje myślenie może być błędne i najprawdopodobniej gdzieś jest a ja tego nie dostrzegam To w ogóle nie jest proste dostrzec swe własne błędy i ocenić ich wagę niestety nie mam innego aparatu niż własne przemyślenia nie dysponuję wiedzą w temacie psychoterapii (no może z wyjątkiem pewnych technik manipulacji stosowanych również w polityce) ani psychologii nie mówiąc już o psychiatrii tylko tym zatem mogę się posługiwać czym dysponuję pisząc i myśląc zdobywam pewną wiedzę ale jest ona dość ogólna jednak jakoś jednak własną opinię musze sobie wyrobić gdybym tego nie spróbował zostałbym na etapie albo apriorycznej akceptacji albo post traumatycznego odrzucenia psychoterapii oba wyjścia wydają mi się być nieodpowiednie z jednej bowiem strony potrzebuję pomocy i być może mógłbym ją w psychoterapii faktycznie znaleźć z drugiej wiem już że może to być dla mnie niebezpieczne musze więc zważyć ryzyko i poznać za i przeciw na tyle na ile umiem to ocenić nie bronię przy tym nikomu tu bronić psychoterapii przed moją krytyką szanuję zdania które mówią że komuś pomogła poczuć się lepiej i właściwie trochę na takowe czekam z nadzieją acz hmm nie powoduje to że zaniecham szukania dziury w "całym" - choćby dlatego że widziałem już ze całe jest dziurawe i to mocno kwestia kolejnych prób to trochę kwestia masochizmu kto bowiem raz się sparzył na zimne nawet dmucha pzdr
-
No cóż czasem tak właśnie o sobie myślę i hi hi znam kilka osób nawet tu na forum które by się z tym zgodziły
-
dziś nad podziw nieźle - widac kto rano wstaje temu... lepiej
-
Wiesz ja poniekąd robię to właśnie co i Ty czyli zastanawiam się nad sensownością terapii po zresztą dość nieprzyjemnych doświadczeniach początkowych krytyka nie wynika z jakiejś mojej szczególnej wiedzy @Catriona ma rację że ja się zupełnie na tym nie znam tyle że jest powód dla którego musze się zastanowić nad sensownością jakichś ponownych prób z psychoterapią i w tym zastanawianiu się krytyka bardzo mi pomaga to taka technika po prostu krytykując coś obnażasz tego słabe strony a kiedy je już znasz możesz zwrócić uwagę czy ma to coś także strony dobre i wtedy podjąć świadomą decyzję czy z danej rzeczy korzystać czy też nie moje apriorycznie dobre podejście do psychoterapii zostało zburzone zatem, zamiast apriorycznego musze wypracować przemyślane pzdr Jest jeszcze jeden powód dlaczego piszę iż "Złożoność psychoterapii jest jednak jedynie złudzeniem - po to fabrykowanym byśmy wierzyli w jej rzekomą skuteczność." Jest nią reklama psychoterapii która jest bardzo specyficzna i cóż oczywiście istnieje po to byśmy w skuteczność psychoterapii wierzyli. Specyfika tej reklamy jest warta osobnego omówienia. Tak na szybko zwrócę jedynie uwagę że psychiatria takiej reklamy nie potrzebuje -bo? cóż bo jej skuteczność jest po prostu jej reklamą pzdr
-
Złożoność psychoterapii jest jednak jedynie złudzeniem - po to fabrykowanym byśmy wierzyli w jej rzekomą skuteczność. Dowody skuteczności czegoś mogą być banalne - znajdujemy choćby jednego pacjenta którego konkretny problem został rozwiązany dzięki psychoterapii i mamy dowód Tyle że jest z tym żenujący nieco (a przynajmniej żenujący niektórych) problem. Fizjoterapia jest może nie tak złożona jak psychoterapia a na pewno nie tak obrośnięta pustą gadaniną a jednak jej skuteczność jest mierzalna. Nie budzi też specjalnych wątpliwości że aktywizacja mięśni czy uzyskanie ruchomości stawów ma swe źródło w fizjoterapii bo możemy porównać pacjentów jej poddanych i tych z niej nie korzystających i zobaczyć różnicę. Pacjent chodzi sprawnie albo nie chodzi ma ruchome stawy albo nie ma. Dlaczego to taki problem w psychopterapii? Warto się nad tym zastanowić. Co do CBT - czyli pomysłu na terapię poznawczo behawioralną - jest on następujący najpierw jest założenie (nie żaden wynik badań naukowych nad tym zjawiskiem tylko założenie wzięte zupełnie z sufitu) że jest powiązanie między naszymi myślami, emocjami i zachowaniami i to dość konkretne bo zakłada się w CBT że myśli wywołują emocje, a emocje wpływają na nasze zachowania a zachowania wzmacniają myśli i że jest tu miejsce na skuteczną modyfikację tego nadal rzekomego (bo to wciąż założenie) kołowrotka I jeśli to założenie jest błędne błędne jest i całe CBT . Co więcej jest tez błędne także wtedy kiedy okazałoby się że nie da się skutecznie modyfikować naszych myśli manipulacją psychoterapeutyczną. A także wtedy gdyby okazało się że wpływ guru jakim również w CBT pozostaje terapeuta jest nietrwały... I chyba w kilku jeszcze przypadkach ale jak pisałem to za trochę bardzo fajny argument! znajomość mechanizmów funkcjonowania mózgu to jedno ale widzimy także po prostu efekty jego pracy i po tych efektach już możemy coś ocenić np psychiatrię ale już nie psychoterapię usunięcie objawu lekami jest obserwowalne po prostu - natomiast cóż właściwie robi psychoterapia co byśmy mogli zaobserwować? co do pojęcia zdrowia - owszem jest ono dyskusyjne i uznaniowe WHO promuje taką definicję - Zdrowie to stan pełnego fizycznego, psychicznego i społecznego dobrostanu, a nie tylko brak choroby lub niepełnosprawności. i mnie się ona całkiem podoba jako w sumie zupełnie nieosiągalna
-
Ok posypuję głowę popiołem 5 słów za wiele - mogę spokojnie kokeshiego ignorować I tak już dalej uczynię Co do nurtów psychoterapii i ich rzekomego zbadania - nie nie żaden nie jest tak naprawdę weryfikowalny a zatem o żadnych wiarygodnych badaniach skuteczności mowy być nie może wrócę tu do linkowanego już wywiadu z dr. Tomaszem Witkowskim "Co by pan zatem radził osobom chcącym skorzystać z pomocy psychoterapeuty? Po pierwsze, pamiętać, że psychoterapia może zmienić jego system wartości. Dlatego radziłbym wybierać takich psychoterapeutów, którzy są bliscy światopoglądowo. Po drugie, pacjent i terapeuta powinni ustalić konkretny cel terapii, a nawet wstępnie określić długość jej trwania – np. 10 czy 20 sesji. Innymi słowy, podpisać, mówiąc językiem biznesowym, kontrakt, w którym zostaną ustalone podstawowe zasady współpracy obydwu stron. Jeśli więc mam np. fobię i boję się jeździć środkami komunikacji miejskiej, to po pół roku terapii mam wsiąść do autobusu, tramwaju czy metra. Bez babrania się w całym życiu, wracania do dzieciństwa czy analizowania snów. Po trzecie, szukałbym psychoterapeuty poznawczo-behawioralnego, bo ten kierunek opiera się na podstawach empirycznych i ma udowodnioną naukowo skuteczność. Oraz, co ważne, zakłada pomoc pacjentowi w jak najkrótszym czasie. W pierwszym tomie „Zakazanej psychologii” starałem się obszernie napisać, co psychoterapeuci powinni robić, a czego nie, by wykonywanie ich zawodu było etyczne." To dość prosty test skuteczności jaki każdy może przeprowadzić -= mamy problem i oczekujemy że bez jawnych czarów marów w wyniku ponoć skutecznego działania psychoterapii go będziemy mieć rozwiązanego. Nad tym czy Witkowski ma rację pisząc że poznawczo-behawioralny kierunek psychoterapii ma cokolwiek udowodnionego to bym się mocno zastanowił... I myślę że warto to zrobić ale to może za troszkę jednak co też ty nie powiesz? ok to jaka skuteczność ma analiza snów w psychodynamicznym nurcie i czemu służy? oświeć mnie bom ciemny zaskocz mnie i podaj te statystyki skuteczności
-
Propos szklanej kuli Na tym to w sumie polega że wyssane z palca teorie są tym do czego sposobami stricte manipulacyjnymi psychoterapia usiłuje ludzi chorych dopasować Brak wiedzy o funkcjonowaniu mózgu czy szerzej OUN brak oparcia w potwierdzone wiedzy psychologicznej za to dobre rozeznanie w freudystowskiej czy dowolnej innej mitologii to to co przede wszystkim trzeba zarzucić psychoterapii. Również sama “relacja terapeutyczna“ czyli to że psychoterapeuta kreuje się na guru jest patologiczna Twierdzenie że ktoś po 1200 godzinach pierduł wie jak powinniśmy funkcjonować psychicznie jest oczywistą bzdurą. Szklaną kulę wróżki będziemy traktować raczej jako zabawę ale szarlataństwo psychoterapeutyczne mamy skłonność traktować na poważnie. I nie dość że tracimy czas który moglibyśmy poświęcić na zdrowienie to jeszcze możemy sobie zaszkodzić jak każdą inną psychomanipulacją. Bo psychomanipulacje działają - kto z nas nie uległ reklamie, nie stał się ofiarą oszustwa lub nawiązując do obecności merytorycznej kokeshiego nie uległ tandetnej propagandzie?
-
to już nieco wiekowy artykuł ale dobry https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1541325,1,ciemna-strona-psychoterapii-czy-psychologowie-to-pseudonaukowcy.read
-
Tak w ogóle to ten nurt psychoterapii nazywa się dynamiczny ale hmm zajmują się oni tak istotnymi sprawami jak analiza snów w sumie szkoda że nie wróżą jeszcze z ręki albo ze szklanej kuli Sennki egipski rulez w tym paradygmacie... o przepraszam Die Traumdeutung a nie egipski no ale przynajmniej nie kryją się nijak ze swym freudyzmem to akurat jest zupełnie jasne że chodzi tu o te stare bujdy starego dobrego kokainisty Freuda