Skocz do zawartości
Nerwica.com

Perłowy

Użytkownik
  • Postów

    79
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Perłowy

  1. Też ciężko u mnie, miałem kilku tygodniowe ciut lepsze okresy w drugiej połowie zeszłego roku gdzie mogłem pracować i jakoś tam funkcjonować. Teraz juz od ponad miesiąca ta porąbana niemoc, sen nieregenerujacy, jakby mózg nie funkcjonował i był przegrzany całkowicie. Jprdl
  2. Może nie do końca z tej grupy leków o ile wiem, ale przeciwdepresyjna mirtazapina u mnie powoduje wzrost lęków, szczególnie w pierwszej połowie dnia. Z tym ze zacząłem to zauważać dopiero jak zacząłem brać sie za siebie i zmniejszać dawkę,uprawiać sport itp itd. Wcześniej gdy bylem na maksymalnej dawce 45mg i żyłem bardzo niezdrowo,jak na to patrze z perspektywy lat, byłem I tak jednym wielkim chodzącym lękiem i nie mialem szans z takim samopoczuciem zauważyć jak mirtazapina na mnie wpływa. Niestety okazało się że dalsze zniżanie dawki jest baaardzo trudne nie wspominając już o całkowitym zejściu z tego syfu.
  3. A ja sie zastanawiam dlaczego tyle z nich uznano za czarownice i spalano na stosie
  4. Perłowy

    Terapia

    Polecisz jakiegoś robota?
  5. Ja tam, w zależności od samopoczucia, lubie nawet o byle czym i bez znaczenia porozmawiać nawet jak mnie temat srednio interesuje. Pozwala to na chwilę oderwać sie od swoich myśli, taka ciekawość niemalże dziecięca swiata. Choć mam raczej na myśli osoby z dalszego otoczenia lub obcych bo jesli o rodzinę chodzi to za dużo traum miedzy nami i w moim przypadku moje problemy z sobą wywodzą się glownie z domu rodzinnego więc to o czym piszę jest tez trudne zazwyczaj w rodzinnym wydaniu...chociaż nie niemożliwe i puste rozmowy dla samej rozmowy tez sie potrafią zdarzyć. Ja się wlasnie nauczyłem w ostatnich kilku latach być bardziej elastycznym ,poza ostatnim rokiem,gdy samopoczucie przez wydarzenia zyciowe sie pogorszyło, aby właśnie próbować być kompletnie tu i teraz w kazdej rozmowie i nie podchodzic autmatycznie negatywnie do danego tematu, z tym ze tak jak napisałem wczesniej do Dalji, to ważne żeby moja relacja z rozmówcą nie była obciazona przeszłością bo wtedy to tez tracę bardzo szybko zainteresowanie celowo. Skoro kogos nie trawię to raczej ciężko zdobyc sie na elastyczność lol. Więc jeśli chodzi i grupę jakichś znajomych czy bezpośrednich współpracowników z którymi mi nie po drodze to mam tak samo jak Ty raczej.
  6. Wg mnie takie "pozytywne /cenzura/y" są równie ważne bo pozwalają wyrwać sie chociaż na chwilę podczas rozmowy z negatywnego toku myślenia w ktorym osoby z zaburzeniami tak czesto lubią lub bardziej ,ze tak sie przyzwyczaili, "pływać".
  7. Jeśli Ci przechodziło to najprawdopodobniej teraz też przejdzie, tak samo jak mi,choc mi przechodził ten dziwny stan po kawie po połowie dnia mniej wiecej. Od tego czasu nie tykam kawy na czczo może też powinnas pomyśleć żeby tego nie robić na przyszłość. Mi w ogóle kawa raczej nie służy I rzadko ja piję po tym jak kiedys piłem ją nalogowo.
  8. Ja kawy nie mogę pic na czczo. Czuję sie wtedy masakrycznie choc ciezko to opisać. Drgawki, zmieszanie jakbym spalił jakies nielegalne substancje
  9. Siłownia to wg mnie zbyt wąskie określenie. Bardziej my pasowało ze sport ogólnie czy ruch jest lekarstwem na głowę, sam bylem tego przykładem. A jaki ruch to juz kazdego sprawa indywidalna i sam musi to w sobie odkryc. Niestety ja nie docenilem tego wystarczająco, I gdy sprawy w moim życiu sie pokomplikowaly i przestałem to robic teraz juz jest bardzo ciężko a wydaje sie Niestety niemożliwe żeby wrócić do formy nie tyle fizycznej bo może z 10kg mi przybyło ale Bardziej psychicznej. Mnie ruch odmienil pozytywnie baaaardzo parę lat temu aż ludzie z mojego otoczenia nie mogli uwierzyć. Zacząłem od powrotu na rower ktory uwielbialem za młodego. Po 2 czy 3 latach jazdy i wielu tys km przejechanych potrzebiwalem nowego bodźca wiec zacząłem biegać a gdy nadeszla pandemia zacząłem ćwiczyć w domu z roznymi trenerami youtubowymi. I wlasnie te ćwiczenia w domu chyba najbardziej mi pomogły, trening z masa wlasnego ciała, czasami tylko z ciezarkami a jak w moim przypadku butelkami z woda Do tego zacząłem rowniez chodzic na długie spacery jak rowniez długie wędrówki górskie. Czlowiek nie tylko buduje lepsze cialo, co akurat dla mnie wtedy było na ostatnim miejscu, ale przede wszystkim ksztaltuje charakter,bez przerwy przekraczając i odkrywajac nowe granice jak rowniez miec lepszą kontrolę nad oddechem. Fizycznie to bylem sprawniejszy niz najsprawniejsi z mojego niewielkiego otoczenia ,ktorych zanim sam zacząłem sie ruszac uwazalem za supermanow. Endorfiny z tych ćwiczeń to to czego mi najbardziej brakuje, one mnie utrzymaly "na powierzchni " przez wiele lat, szczególnie mieszkajac samemu i majac problemy z sobą od wielu lat. Cóż, może kiedys mi to wróci. Jeszcze 2 lata temu po pracy fizycznej mogłem sobie iść pobiegać 15km, przejechac 50km rowerem czy porządnie spocić sie w domu spalając 400 kcal w 40 minut a teraz odkad moj stan sie pogorszył i uklad oddechowy ( z powodu chyba nerwicy? C.uj wie ) nie jest w stanie znieść 2km biegu No ale tak czy siak, polecam kazdemu spróbować jakikolwiek ruch i sie łatwo nie zniechecac a gdy cos naprawdę nie podpasuje to szukac dalej
  10. Po 15 latach działa nasennie w sumie nadal ale na pewno nie tak uspokajająco jak na początku. Pierwsze może 2 miesiące mniej więcej byly super i naiwnie myślałem ze znalazlem tabletke szczęścia no ale później okazało sie ze trzeba pracować też nad sobą ( jaką niespodzianka,nie? ) Ogólnie teraz jesli ja zasypiam tylko dzieki mirtazapinie to ten sen jest ale nie czuje sie w ogóle wypoczety obojętne ile bym spał. Muszę byc w stanie zrobic sobie drzemkę przed wzieciem lęku żeby funkcjonować jakoś a jesli nie jestem w stanie to nastepny dzień mam raczej straszny
  11. Perłowy

    Afirmacje

    @Anika78 ta afirmacją którą polecił Ci lekarz jest bodajże najpopularniejszą afirmacją z jaką sie spotkałem. Pierwszy raz na kursie silvy 20 lat temu. Na mnie ona jednak raczej nie działała lub po prostu nie byłem wtedy gotowy psychicznie na autosugestie. Z racji lęku uogólnionego swego czasu nawet przekonywanie siebie w łóżku przed samym snem ze wszystko jest ok mi pomagało. Taka prosta afirmacją a jednak miala pozytywne skutki. Jednak ja muszę byc psychicznie gotowy na afirmacje. Od czasu jak ta działała zycie mo się troche posypalo niestety i znowu jestem na etapie ze zadna raczej by nie zadziałała.
  12. Dlaczego to wydaje się wyzwaniem?
  13. O dziwo ostatnie 2 dni nie byly takie najgorsze
  14. Widać Cię @aniam97 Ciężka sytuacja, w dużym stopniu podobna do tej co sie dzieje niestety w mojej głowie. No może poza tą sytuacją z matką. Choć i to w moim przypadku to tez długa historia
  15. Spać spałem az 10 godzin ale że ok 5 rano sie położyłem to spałem do niedawna. Nie mam nad tym żadnej kontroli. Przez takie spanie i tak różny przez to styl życia czuję jakby mój mozg nie funkcjonował. Czlowiek jakieś ma tam przeblyski jak odstawi Mirte na jeden dzień i następnego juz trzeba do niej wracać. Ech może sie dziś zmotywuje lepszą pogodą choćby do wyjscia na rower. Inaczej zwariuje wychodzac z domu raz, góra dwa na tydzień
  16. Jak widać nie tylko Ty tak masz
  17. Beznadziejnie jak niemalże codziennie od mniej więcej półtora roku. Powrót z moimi dolegliwościami z wieloletniej emigracji i stres z tym związany rozbiły mnie całkowicie. Dwa lata w Polsce a ja jestem i czuję sie na kompletnym dnie w każdej dziedzinie życia. Jedyny plus to jest chyba taki ze mam dach nad głową... Do tego stopnia że codziennie wielokrotnie myślę żeby z tym skończyć tylko będąc w tym stanie nawet logistyka tego wydaje się jak wejście na Mount Everest. Co wydawało sie polepszeniem mojego samopoczucia zdecydowanym, czego skutkiem byl powrót do Polski, wystarczyło na pół roku. Ogłupienie lekiem bardzo trudnym do odstawienia po dlugim czasie brania tylko przelewa ogrom goryczy. Chciałbym napisać tu coś pozytywnego, że czuje sie coraz lepiej, ze jakoś leci. Niestety tak nie jest. Podarowałem sobie branie mojego oglupiacza wczoraj, nie chciałem brać go nad ranem znowu gdy nie mogłem spać żeby być nie znowu zamulony jak nie wiem caly dzien. Stąd pewnie częściowo jestem w stanie odrobinę czysciej myśleć i to napisać. Wracam do leku dzisiaj, miesiac miodowy po odstawieniu tego leku trwa u mnie jesli juz gora jeden dzien. Mam nadzieję że chociaż Wam ostatni czas lepiej mija...
  18. Perłowy

    Energetyki

    Też tak kiedyś właśnie mialem i choć ciężko sie było odzwyczaić od kawy co 2 godziny i czegos słodkiego to w końcu polubiłem ten stan i był git
  19. Perłowy

    Energetyki

    Na mnie też raczej energetyki juz nie działają. Kiedyś jak bylem w kiepskim stanie psychicznym mi pomagaly ale odkąd zmienilem diete,zrezygnowałem z cukru,zacząłem uprawiać sport i przestałem sie masturbowac regularnie, to przestały na mnie działać. Zawsze mam ( tzn miałem do niedawna bo z racji perturbacji zyciowych kiepski stan psychiczny ostatnio wrócił ) taki sam poziom energii przez caly dzień, nie ma zwyżek ani spadków jak w przypadku roznych używek jak energetyki czy kawa. Ciekawie jest w pracy oglądać jak ludzie nabuzowani roznymi używkami maja energię na plus minus półtorej godziny a jak używka przestanie działać to zupelnie inne osoby bez grama energii.
  20. Ja swego czasu próbowałem ale raczej nie widziałem żadnych efektów poza tymi uszczuplajacymi portfel...
  21. Jesli znasz ten cytat to go spróbuj zrozumieć. Bez urazy ale czuję że masz dość zamkniety umysł więc nie bede sie rozpisywał. Jeśli dookoła Ci ludzie powtarzają co mozesz spróbować zeby zmienić cos w swoim życiu to jest szansa że mają rację ale Ty wszystko odrzucasz. Też tkwilem wiele lat w maraźmie i jezeli juz cos piszę to z własnego doswiadczenia i doświadczeń innych ludzi ktorych znam a nie powtarzam jakichś teoretycznych bełkotów. Powodzenia
  22. Te debilne rady jak je nazywasz są bardzo dobre. Od razu widać z Twojej wypowiedzi że za bardzo sie skupiasz na tym by kogoś znaleźć. Trzeba najpierw pomyśleć o sobie jak i co w sobie zmienić żeby byc może byc bardziej atrakcyjniejszym, nie tylko fizycznie. Skoro coś nie działa przez 20 lat tak jak u Ciebie to znaczy że cos robisz źle i robienie wszystkiego caly czas tak samo to chyba logiczne że skoro tak dlugo to robisz I nie działa to wątpliwe by po tak dlugim czasie zaczęło działać. Einstein to dobrze opisał w jednym zdaniu: " The definition of insanity is doing the same thing over and over again and expecting different results"
  23. Kojarzę ten szpital, sam sie zastanawiam czy sam w nim nie wyląduję w którymś momencie. Co się dzieje u Ciebie?
  24. Też lubisz obserwować ludzi uzależnionych od cukru i różnych energetyków jak im energia spada po godzinie dwóch podczas gdy Twój poziom energii jest caly dzien podobny ?
×