Skocz do zawartości
Nerwica.com

Perłowy

Użytkownik
  • Postów

    79
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Perłowy

  1. Perłowy

    Cześć wszystkim!

    Święta racja z tym wszystkim, praktycznie niemożliwe zeby sie od tego wszystkiego oderwać będąc uzależnionym w mniejszym lub większym stopniu od tych rzeczy.
  2. Witam wszystkich Czy jest może ktoś z okolic Katowic chętny/ chętna pogadać?
  3. Totalny brak checi do wszystkiego, lęki i fobia społeczna. A u Ciebie?
  4. U mnie też tak jakoś średnio delikatnie rzecz ujmując
  5. Ja mam takie otępienie po samej mircie 15g. Apetyt jest ale próbuję go kontrolować bo łatwo przybieram na wadze. Kiedys z 10 lat temu probowali mi przepisac Wenle do mirty ale na czytałem sie tyle w necie na temat tego połączenia tzw California rocket fuel ze w końcu nie wzialem Wenli.
  6. Jesli chodzi o Twoje problemy z erekcją. Obstawiam ze sa one spowodowane masturbacją. Tez tak kiedys miałem gdy regularnie się onanizowalem. Podczas masturbacji bylo cudownie a jak przyszlo co do czego z dziewczyna to flak po paru posunieciach. Odkąd przestałem sie onanizowac wszystko minelo. Nie bylo latwo przestac robic cos co robilem przez 20 lat, ba nawet bardzo ciezko i zajęło mi to w sumie okolo roku. Stopniowo zmniejszalem częstotliwość, najpierw co 2 lub 3 dni. Później raz na tydzien az w koncu zaczalem dostrzegac pozytywne skutki tego takie jak pewnosc siebie zwiększona, lepsza koncentracja, wiecej energii. I zaczęło mi sie to podobac wiec eksperymentowalem nadal zmniejszajac częstotliwość do kilku tygodni az wreszcie pewnego razu po bodajże 3 tygodniach od ostatniej masturbacji pomyslalem ze moze sprobuje sobie ją odpuścić całkowicie. Z dochodzeniem z kobietą nie ma najmniejszego problemu teraz, trwa to zazwyczaj z 15 sekund za pierwszym razem po dlugiej przerwie heheh. Polecam
  7. Mała w Tobie wiara człowiecze, mała wiara. Walenie konia, obniża testosteron, a podnosi prolaktynę, reakcja aby organizm odpoczął przed następnym razem. Także ogranicz bo będziesz miał depresję prolaktynową Święta z tym racja, masturbacja robi z mózgu siekę nie mniejszą niż narkotyki
  8. To ja Ci w tym juz nie doradze Patrząc teraz na siebie wiem ze marnuje ogrom czasu na bycie wlepionym w ekran telefonu z roznorakich powodow np i kiedyś w przeszlosci tez tak mialem dopóki sobie nie uzmyslowilem ile go trace niepotrzebnie. Czekam znowu na olśnienie heh
  9. Ja zaczynalem biegac w wieku 38 lat i dalo sie, ale dopiero gdy zaczalem cwiczyc z masa wlasnego ciala po okolo roku to wtedy radosc z biegania sie zaczela i mega mi to poprawialo nastroj po biegu,niestety do tego stopnia ze sie od tego uzaleznilem i teraz gdy z powodow zawirowan zyciowych zapuscilem sie znowu i nie jestem w stanie przebiec 2 km to nie mam innej alternatywy na poprawe nastroju. Najgorsze zawsze jest pierwsze kilka km jak juz zaczniesz biegac, nawet gdy biegalem kilka razy tygodniowo,zawsze pierwsze km byly mordergą ale pozniej juz niemal zawsze konczylem z bananem na ustach. I tak mialo wielu moich wtedy znajomych. Niektorzy polegli i odpuscili bieganie przez te pierwsze km horroru lol.Jakbym mial znow zaczynac biegac to bym zaczal od spacerow i wkladaniu miedzy chodzenie odcinkow biegowych. Polecam sprobowac
  10. Wróciłem z kilkunastoletniej emigracji w Wlk.Brytanii w zeszłym roku. Od 2011 jestem na mirtazapinie. Odizolowałem się od wszystkiego zupełnie będąc w Polsce. Mirtazapina tak na mnie działa. Nie jestem w stanie zawrzeć dłuższej znajomości a utrzymywanie jakiejkolwiek istniejącej też mi zupelnie nie wychodzi. Rodziny swojej brak tylko mama z siostrą ale kontakt z nimi częściowo przez mirtazapine jest bardzo ciężki. Mama koło 80tki, siostra starsza z zupełnie innej bajki. Będąc jeszcze w UK uprawiałem sport przez 6 ostatnich lat gubiąc nadwagę spowodowaną mirtazapiną. Zawsze to on mnie ratował przed zupełna załamka jeszcze na obczyźnie, endorfiny bo przebiegnięciu np 15 km robiły swoje. Uzależniłem się od tego. Sport rowniez dal mi sile na powrot do pl. Odkąd zacząłem pracować w pl zapuściłem się znowu. Nie jestem już w stanie przebiec 2km bez zadyszki i przerwy. Nie potrafię już ratować się sportem. Leków na pewno nie chce już brać nowych mając świadomość jak ciężko z nich zejść po kilku próbach zejścia z mirtazapiny. Co mi wiec pozostalo? Niestety alkohol stal sie jedyna ulga. Bez wielkich ilosci ale ze 2 lub 3 drinki dziennie. I spirala sie nakreca. Mam szczescie ze mam prace w ktorej ode mnie zalezy ile pracuje ale przez to wszystko od poczatku roku przepracowalem moze 1/3 tego co powinienem. I tez 1/3 zarobilem oczywiscie. Nie mam pojecia jak wyjsc z tego marazmu. Od tygodnia juz ponad nie bylem w pracy, mieszkam sam, absolutnie zero kontaktu z ludzmi, zadnej rozmowy w 4 oczy z nikim. Jedyne wyjscie jakie mialem z domu bylo 2 dni na rowerze po ok 40km dziennie. Rower byl tym co zapoczatkowalo moja przemiane na lepsze w uk.Do 2017 roku gdy kupilem rower w uk bylem alkoholikiem uzalezionym od gier video i na garsci roznych antydepresantow. Od tego czasu stopniowo wychodzilem jak mi sie wydawalo na prosta az do zeszlego roku i powrotu do pl. Odkrylem wtedy siebie na nowo. Te 2 ostatnie dni na rowerze nie przynioslo ulgi choc bylo dobrze chociaz przebywac wsrod ludzi troche poza swoimi 4 scianami. Przepraszam za chaos myślowy. Po prostu chcialem to wyrzucic z siebie
  11. To wszystko jest indywidualne bardzo. Być może z racji że jesteś na mirt tylko kilka mcy ten czas może być krótszy. Również, biorąc mirtazapine mozna schudnąć,sam jestem tego przykładem, ale trzeba sporo ćwiczyć i liczyć kalorie. Ja sie dużo dowiedzialem o tym leku z fb grupy anglojęzycznej wsparcia ludzi biorących mirte na którą trafiłem po nieudanym odstawieniu z dnia na dzień po 10 latach brania mirty. To jest bardzo trudny lek do odstawienia niestety i chyba juz sie pogodziłem ze bede na nim do konca życia
  12. Perłowy

    Wsparcie

    Czlowiek skupia się na tu i teraz przy morsowaniu, wszystko inne schodzi na plan dalszy,zazdroszczę i żałuję że mój stan zdrowia nie pozwala na zimne kąpiele czy prysznice.
  13. Perłowy

    Cześć

    Chciałem się przywitać z wszystkimi. Od kilkunastu lat na mirtazapinie, w międzyczasie miałem epizody z buspironem i diazepamem. 6 lat temu zacząłem zmieniać styl życia na zdrowszy. Zrzuciłem ekstra kg które nabyłem przez branie mirtazapiny,i zacząłem czuć powoli że żyję. Niestety po zmianie pracy i miejsca zamieszkania w zeszłym roku od początku tego roku dopadł mnie straszny dół, niestety całkowita samotność nie pomaga, o wsparciu rodziny mogę zapomnieć więc pomyślałem że może poznanie "podobnych" ludzi może być pomocne. Pozdrawiam wszystkich
  14. Hej Tobie. Czy nadal szukasz kogos do pogadania?
×