Skocz do zawartości
Nerwica.com

DEPERS

Użytkownik
  • Postów

    2 519
  • Dołączył

Treść opublikowana przez DEPERS

  1. No rozumiem, że uboki nie dają funkcjonować. Mi akurat wenla bardzo smakuje. Tak, od lekarza wiem, że lekooporna bo już różne kombinacje były stosowane na najwyższych dawkach. No musisz szukać dalej i się nie poddawać
  2. Hmmm, a czy myślisz, że ja mam kolorowo. Cierpię na endogenną depresję lekooporną od dnia uzyskania świadomości, czyli od jakiegoś 4roku życia. Bezsens istnienia w pakiecie otrzymałem przy wypisie matki z położniczego. Miewasz niekiedy uczucie, że nie chce Ci się nawet nie chcieć? Bezsens egzystencji w tym świecie gdzie widzisz dookoła szczęśliwych ludzi. Wiara, nadzieja, ehhh trzeba nauczyć się pokory bo to jest klucz do tego żeby jednak dawać radę. Pamiętaj, że nie tylko Ty walczysz, nie jesteś sam, wielu walczy w tym czasie razem z Tobą. Szukaj rozwiązania. Jeśli masz podłoże organiczne depresji to trzeba dużych dawek leków. Wenlafaksyne można podkręcać do 375mg do tego dorzucić 45 mg mirtazapiny i pobądź na tym trzy miesiące, a zobaczysz, że i dla Ciebie słońce wstanie. 150 mg wenlafaksyny to dla lekoopornych może być dawką podtrzymującą jak już z najgorszego bagna się wygrzebiesz. Ja tak robię i daję radę
  3. Oj nie wiem. Może spróbuj rennie, albo coś takiego podobnego na zgagę, bo to i nudności może zredukować. Ja brałem rennie na paroksetynie bo mnie mdliło po niej i trochę pomagało
  4. Dwa lata temu jak schodziłem z wenli po pięciu latach stosowania, to półtorej miesiąca po odstawieniu dopiero brzuch mnie przestał boleć. W jelitach też jest serotonina i stosując leki też tam zachodzą zmiany
  5. Nie skreślaj jej odrazu. Psychika tak jest skonstruowana, że niekiedy jest topornie, ale pojawiają się okna gdzie włączenie wenli zaskoczy i karuzela ruszy. Trzeba się nauczyć czytać samego siebie i czuć co jest dla Ciebie, a niepotrzebne odrzucać
  6. Hmmm. Mogę Cię pocieszyć tylko tym, że nie jesteś sama z tym gównem. Bez leków tragedia, a z nimi ledwo ledwo. Wenlafaksyna ma to do siebie, że lubi podkręcić myśli w tym te destruktywne, wystarczy, że pomyślisz o tym, że serce Ci kołata i BUUUM to się zaczyna dziać na prawdę. Ja przez wiele lat jej stosowania nauczyłem się to kiełznać i separować, brać z niej to co jest mi potrzebne. Nie miałem nauczyciela nie chodziłem na terapię, wszystko robiłem metodą prób i błędów, no i na dzień dzisiejszy wydaje mi się, że wysysam z wenli wszystko. Też próbowałem mnóstwa leków i jak dla mnie to właśnie ona króluje. Podobne działanie do wenli ma anafranil, ale on też uspokaja, nie nakręca jak wenla, raczej myślenie jest wolnofalowe i logiczne. Jeśli nie stosowałaś to możesz zawsze lekarza zapytać. Pamiętaj, że to Twoje życie i trzeba próbować, szukać najlepszego rozwiązania, bo to jest właśnie życie, a siedzenie na jednym leku który tylko trzyma Cię na powierzchni, to tylko wegetacja. Szukaj, a znajdziesz ☺
  7. Uuuu kochana, to serotonina tak otępia. Na niskich dawkach wenli tak jest, ale powyżej 150 mg już jest orient. Nie wiem czy esci coś Ci zmieni, bo to typowy SSRI no, ale niektórzy piszą, że tak nie otępia. Na mnie osobiście nie działało nawet 40mg, było tylko zmęczenie. Wenla w ciągu dwóch tygodni z Ciebie zejdzie, ale wchodzisz na nowy lek który będzie wchodził, a jeszcze wenla będzie trochę działała. Przygotuj się na misz-masz w głowie
  8. 750? Czasami? To spodziewałeś się, że jak bierzesz normalnie 150-300mg, a raz weźmiesz 750 to Ci się poprawi na pstryk ja brałem przez miesiąc 450mg i nie ma zbyt wielkiej różnicy między 150, a 450 mg w odczuciach psychicznych poza większą apatią. Z fizycznych to brak łaknienia i pocenie. No, ale doraźnie
  9. Może i masz rację, dlatego też pisałem żeby skonsultować z lekarzem prowadzącym. Ja np po tym zwyczajnie przestawałem oddychać w nocy, łapał mnie bezdech i się wybudzałem dusząc się, a brałem propranolol, metokard, biblock i po wszystkich było tak samo. Teraz biorę rozżedzacze krwi i czekam na zabieg. No, ale nie zmienia to faktu, że to niektórym służy
  10. To się nie przejmuj, ja mam spoczynkowe 160 i trzepotanie z migotaniem przedsionków wywołane zapewne długoletnimi stosowaniem wenlafaksyny, czeka mnie ablacja, a po niej kardiowersja. Niestety kiedyś za wszystko przyjdzie nam zapłacić
  11. Nie no ja po wenli to same erotyki miałem, a na paro to zawsze w śnie była tajemniczość i napięcie jak w dreszczowcu, często mi się śniły takie dawne czasy i jakieś poszukiwania. I to odzwierciedla moje oblicza, tylko wenla pokazywała jedno, a paro drugie, normalnie separowane sny. A na tritico to zbieranina bezsensowna była, płytki sen i na esci też. Teraz na anafranilu to nic mi się nie śni
  12. Leki trzeba umieć brać, sulpiryd się wypala, ale ja robię przerwę i po powrocie jest ok. On nie aktywizuje nie wiadomo jak i nie pobudza, ale daje skupienie i chęci. Do SSRI i snri dobry dodatek, mi pasuje
  13. Wenlafaksyna dość skutecznie zakłóca działania sulpirydu. Jedynie w ogromnych dawkach aktywizuje, mnie nie rusza już nawet 300mg co kiedyś wyrywało mnie z trampek. Paroksetyna również tłumi działanie sulpi, nie wiem jak escii bo brałem go z mirtą, ale bez sulpi. Od wczoraj na anafranilu i sedacji już nie było za to były chęci mimo czterodniowej przerwie w pracy, a zamuły nie było
  14. Sulpiryd nie imputuje senności, dopamina wycisza poprzez większa koncentrację, czas zaczyna płynąć wolniej, to, że jesteś spokojny to nie znaczy, że śpiący, po sulpirydzie wręcz są kłopoty ze snem. Piszę co czuję, a biorę już ok trzech lat ów specyfik. Senność jak najbardziej zainicjowana przez wenle i to nie jest senność typu chce się spać tylko jesteś zamulony, ciężka głowa, zero pomysłowości, ani aspiracji
  15. Tak, otumanienie serotoninowe i blokada dopaminy stąd problem z pamięcią. I rozdrażnienie noradrenalinowe stąd pojawianie się myśli, że wszyscy na Ciebie zwracają uwagę. Wenlafaksyna ma to do siebie, że bardzo goni myśli i te pozytywne i te destrukcyjne. Dodatkowo na niej jest duża niestabilność samopoczucia (deszcz & słońce) żeby to okiełznać to trzeba lata doświadczenia, albo dorzucić neuroleptyk
  16. To znaczy, że byłem w takim stanie, że nie było mi ani źle, ani dobrze (sedacja) wegetatywne odczuwanie czegokolwiek, czy rzeczy które powinny martwić i te które powinny cieszyć, taki stan zawieszenia emocjonalnego. Nie zbyt przyjemne uczucie, ale lepsze niż depresja która nie daje Ci czegokolwiek zrobić bo wszystko jest dla Ciebie bezsensem
  17. Ja byłem na 300mg rok, ale emocjonalnie wyjałowiony. Próbuj, akurat do wizyty się zainstaluje i będziesz wiedziała czy lek dla Ciebie, a jeśli nie to przy okazji zmienisz. Obserwuj swój stan
  18. Ej no nie poddawaj się. Wszystkie leki tak działają na początku, że pogarszają stan. Przejdziesz na inny i będzie to samo. Trzęsiawiki i zawroty głowy przejdą, to jest reakcja organizmu na nową substancję. Serce też się uspokoi to jest efekt noradrenalinowy na początku brania
×