-
Postów
2 519 -
Dołączył
Treść opublikowana przez DEPERS
-
Pregabalinę jeszcze bierzesz? Co Ci najbardziej doskwiera, lęk, czy bezsens? Czujesz się inaczej niż za pierwszym epizodem? Brakuje Ci myśli zradzających nadzieję i nie masz ochoty nawet na nic przyjemnego, bo jest Ci to obojętne?
-
A po co masz Mu ufać? On robi swoją robotę, jak nie jesteś zadowolona to trza zmienić. Nie stawiaj wszystkiego na jedną kartę. Nie ma sensu budować emocjonalnej wzięzi z obcym facetem i w ten sposób obchodzi się bez zawodów. Jeśli praca z nim nie przynosi efektu, to się fachowca zmienia. On traktuje Cię jak pacjentkę, a nie przyjaciółkę więc ja na pewno bym z nim żadnej więzi zaufania nie budował. Jak się w kręcisz, że on jest Twoim przyjacielem i zaczniesz na nim bez reszty polegać, a jak coś nie pyknie to właśnie poczujesz zawód, i pomyślisz, o nieeee, znowu to samo. Traktuj go jak hydraulika, jak po jego robocie kran cieknie to się szuka drugiego. Nie ma ciasteczek i kawy w trakcie pracy, oczekuj wykonania roboty poprawnie, a kawa później:)
-
I czegóż się tu bać, nie taki piorun straszny:)
-
https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Roy_Sullivan
-
Pokaż tego posta lekarzowi:) nie obchodzą Cię ludzie? Chyba jednak trochę tak, skoro boisz się ośmieszenia, bo przed kim miała byś być ośmieszona. Ja mam zaburzenia socjopatyczne i spływa po mnie co kto o mnie mówi i myśli. Przypominasz trochę mnie na neuroleptyku. Zero współczucia, smutku, szczęścia. Porozmawiaj o tym z lekarzem, na forum diagnozy raczej nie otrzymasz, a leczenia tym bardziej:)
-
Przecież wiem:) mam Twój portret psychologiczny na talerzu:)
-
Uciekam w odmęty świadomości. Bawcie się dobrze:) paaaaa
-
Bałaś się nie znanego:) i to jest właśnie to, strach przed nie znanym, a wystarczy się zapoznać:)
-
Już jak tak bardzo szukasz tego raka to może, chociaż zmień sobie diagnozę i poszukaj objaw somatycznych nerwicy, zawsze lżejsza choroba, a ile objawów Ooooo matko, ile to czytania no i leczenie dobrze rokuje:)
-
Ty też tak będziesz się miała:)
-
Wszystkie anomalie by wykrył:)
-
Czasami trzeba umrzeć, żeby odrodzić się silniejszym. Ja umarłem, a jednak jestem:)
-
A jednak uśmiech. Jesteś silną kobietką i po tym będziesz jeszcze bardziej silniejsza, bogatsza o doświadczenie i będziesz pisała do Ani, Hani i Michała to co ja teraz piszę do Ciebie:)
-
Rak Cię zabija, to Ty zabijaj raka. Ja zrobiłem badań za 50 tysięcy żeby pogodzić się w końcu z depresją, MRI prześwietlił całe moje ciało TK też. Po co Ty masz przez to przechodzić. Jeśli coś Cię niepokoi to idź do lekarza, bo wujas google strasznie wyolbrzymia:) i nie chce mi oddać kasy za badania
-
Może masz infekcję, ból brzucha mdłości, ja dzisiaj ledwo żyje, ciężko mi się oddycha, boli mnie brzuch. Ja tutaj jestem po to byś zyskała racjonalizm:) jesteś w opałach, a ja swoją postawą próbuje rozbić pancerz wzbogacony uranem którym się otoczyłaś. Powtarzając setki razy ten najgorszy scenariusz, no to wybacz, ale nie zasypiesz jego wpływu myciem garków, będzie Cię odrywać od codzienności. Zaprogramowałaś podświadomość, myśląc ciągle świadomie i scenariusz Ci się będzie odtwarzał do tego momentu jak już za pomocą badań jednak tego raka wyeliminujesz i wiesz co? Poczujesz ulgę, odpuści Cię całe to zmęczenie, ten niepokój i wtedy zaczniesz myśleć o qrwa trzeba się za siebie wziąć i rozpoczniesz nowy rozdział w życiu:)
-
Jesteś zmęczona ciągłą analizą i szukaniem u siebie tego najzłośliwszego typu nowotworu:) ciągle myślenie sprawia, że Twa głowa ucieka w sen chcąc się choć na chwilę zrelaksować, ale nieeeeee, Ty jej nie dajesz odpocząć, musi być ten nowotwór i koniec, żebym cały internet miała przekopać to w końcu znajdę u siebie tego raka, mam tyle objaw, teraz jak rezonans nic nie pokazał to na pewno jajniki oooo tak, muszę koniecznie znaleźć u siebie te wszystkie objawy co znajdę w internecie i w końcu będę posiadaczką tego jakże złośliwego nowotworu:) zaraz, ale po co Ci to? Ja nie szukam w internecie chorób i nic nie mam, a więc po co Ty szukasz? Jak Cię coś niepokoi, to się robi badania, a nie szuka w internecie. I to jest właśnie problem większości z Was Kochani, szukacie w internecie i zyskujecie złudną świadomość, która tylko Was zamyka, a drążąć powiększacie tylko błędne koło, to się utrwala i zradza się coraz większy lęk. I po co to wszystko? Po co karmić podświadomość złudną prawdą? Nie każdy ból brzucha to rak i rak wcale nie musi boleć:)
-
Ty walczysz, a My dopingujemy:) będzie tylko wygrany:)
-
Za dużo razy zadajesz sobie pytanie, a jeśli nie pomoże, wyprzyj go pytaniem, a dlaczego miało by nie pomóc? Ty piszesz, a ja już byłem w takim stanie, że nikt nie miał prawa się do mnie odezwać. Odtrąciłem wszystkich i znienawidziłem cały świat, nie spałem nie jadłem i tak 13 miesięcy, aż trafiłem do szpitala z wyczerpania schudłem ponad 30kg w rok z kawałkiem. Po powrocie ze szpitala, zacząłem wyszukiwać fizycznej przyczyny mojego stanu, tak jak Ci już pisałem MRI prześwietliłem każdy milimetr mojego ciała, angiografie, krew na setki odczynników, choroby egzotyczne i nic. Jak już to wszystko wyelminowałem, to trza było pogodzić się z tym, że to depresja. Pierwsi lekarze okazali się niewypałem, bo ja jestem pacjentem który oczekuje i za darmo na pewno pieniędzy im nie zapłace, zresztą dwóm nie zapłaciłem bo w ryj im powiedziałem, że są śmieszni i nie zapłacę za wizytę z której nic nie zyskałem. Trafiłem na lekarkę która mnie na kierowała na zrozumienie z czym się borykam. Kopałem, kopałem i wykopałem słynne CRF i na tamten czas był to dla mnie strzał w dziesiątkę. Teraz nawet niekiedy do niego wracam. Myślę, że u Ciebie problem polega na znalezieniu takiego lekarza który wytłumaczy i oświeci. Na pewno niechęć będziesz musiał przełamać sam jeśli chodzi o tą terapię. Jeśli już te lęki ustąpią na tyle, że będziesz funkcjonował , to trza się zmusić i wyrwać z tego błędnego koła w które wpędziła Cię nerwica. Twoja sytuacja jest całkowicie do opanowania. Ja byłem w dużo gorszej i się wygrzebałem, a już czekałem na śmierć. Po tych przeżyciach postanowiłem, że już nigdy nie dopuszczę do takiego stanu. Musisz dokładnie opowiadać lekarzowi co Cię najbardziej trapi z czym masz problem. Podstawą jest Cię wyciągnąć na taki poziom z którego będziesz w stanie tą terapię podjąć. Jak lęki się nasiliły, to znaczy, że coś się dzieje i stopniowo będzie się to stabilizowało:)
-
A co Ty w ogóle bierzesz w jakich dawkach i jak długo? Siedzisz, więc z Tobą całkiem nieźle, ja leżałem 13 miesięcy. Jak masz niski poziom serotoniny no to raczej samoocena leży, bo widzisz wszystko to co złe, a to serotonina pozwala spojrzeć na świat jednak trochę pozytywniej. Stąd Twoje zmartwienia. Jak leki zaczną działać, to na pewno to poczujesz, że życie nie jest takie tragiczne, a sama jednak jesteś wartościową kobietką:)
-
Zazwyczaj brałem go razem z wenlafaksyną, raz wziąłem z paroksetyną, parę razy z anafranilem i tylko z wenlafaksyną był synergizm, ale tylko jednodniowy, na drugi dzień jak wziąłem to już nie było psychicznego pobudzenia, tylko fizyczne i to dość silne. Nie brałem go nigdy ciągiem. Tolerancja na niego rośnie do takiego stopnia, że nawet po tygodniu od wzięcia, podczas następnej kapsułki już to nie było co po pierwszej. Brałem raz na jakiś czas, tak co trzy tygodnie, czasem dwa miesiące było przerwy. Nie sądzę by on aktywizował długoterminowo, raczej doraźnie, taki jednodniowy kop w tyłek
-
Lekarz Ci nie przepisze modafinilu raczej, nie wiem czy on w Polsce w ogóle jest stosowany, bo jakiś czas temu tylko w Grecji był stosowany jako lek. Ja brałem 200 mg zwykłego, a wersji zmodyfikowanej FL 100mg, ściągnąłem go ze strony z suplementami. Ok 300 zł za 20 caps. Do 150mg wenli brałem jedną kapsułkę i wyrywało z trampek, dopaminę czuć znacznie w porównaniu do bupropionu. Ciśnienie wali konkretnie i puls też, aż gęba pali i oczy łzawią. Myślę, że na 300 mg plus modafinil, no to zawał, albo wylew jest gwarantowany i modafinil trzyma jak w termosie. Także zastanów się tęgo, czy warto