Samniewiem
Użytkownik-
Postów
318 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Samniewiem
-
Jeszcze zapytam o jedną rzecz. Wyżej jest rozmowa o sercu. Na 150, które tyka noradre jestem od prawie roku. Dla przykładu aktualnie, przy oglądaniu TV - tętno 90 i cały czas okolice 90-100. W ciągu dnia to samo. Też tak macie? Zauważyłem to dopiero niedawno. Bić na alarm, czy to normalne przynoradrenalinie?
-
Też aktualnie zmniejszamdawkę lekko. Honey weekendu jeszcze nie mam (jaka nazwa w ogóle), ale jeśli będzie klops, to czekać na zmniejszonej dawce, aż się unormuje, czy wrócić do poprzedniej? Jak sobie pomóc natualnymi sposobami? Magnez, wit b, co jeszcze może pomóc zapobiec ewentualnemu klopsowi? Ps. Jak jest z lekami na przeziębienie i wenlą? Jest niebezpieczeństwo jakieś? Umieram na katar, pije herbę z cytryną i miodem, ale chyba będę musiał dołożyć coś. Widzę, że większość ma psedoefedrynę np.
-
Wenla 150. Mocno pobudzona noradrenalina. Niestety będę chciał zejść do 100, bo mam uczucie splatania które jest uciążliwe. Trochę jakbym miał zespół serotoninowy. Np. Zapominam słów. Miałem jedno podejście do obniżenia, ale po paru dniach poczułem się gorzej i wróciłem na 150. To może być oznaka majstrowania w dawce i próbować jeszcze raz i przeczekać, czy raczej kwestia za małej nie terapeutycznej dawki u mnie? Czy może to być też objaw przesady z jakimiś suplementami? Biore magnez, omegę 3, vit D i mace. Wiem, że nie macie szklanej kuli, ale liczę na doświadczenia.
-
Jestem na wenli 3 raz w życiu. Dwa pierwsze, to było 75, które działało mocno, stabilnie i zdarzało się, że miałem długie momenty (lata) życia na dobrym samopoczuciu. Teraz mam trzecie podejście (po nieudanej przygodzie z brintellixem, który mi chyba jeszcze zaszkodził) - tym razem juz 150mg , a przez moment nawet i więcej, żeby mnie po tym brintellixie wyciągnąć i jest bardzo różnie. Wystarczą jakieś niewielkie stresy/nie fajne sytuacje, żeby mi się obniżało samopoczucie i atakowały lęki. Czy to może być znak, że czas zmienić wenlę, bo moje receptory się np. za bardzo przyzwyczaiły? Lubie ją, nieraz mnie ratowała, poznałem ją już dobrze. Zawsze jest jeszcze zwiększenie dawki, ale przez moment byłem na wyższych i o ile psychicznie czułem się ok, to miałem wiele somatów ubocznych (drżące ręce np.) Jak można się wspomóc, żeby to ustabilizować? Staram się uprawiać jakieś aktywności, żre magnez z wit B. Czym można się jeszcze wspomóc? Co myślicie?
-
Depresja - zmuszać się do aktywności?
Samniewiem odpowiedział(a) na Samniewiem temat w Depresja i CHAD
Dzięki za wpisy. Kontekst mojego pytania jest taki, że ja w epizodzie depresyjnym (niestety mam kolejny, mniejszy niż poprzedni, ale jednak) mam całkowite poczucie bezsensu czegokolwiek. I ciężko mi iść na spacer, czy gdziekolwiek, skoro ja nie chce żyć, ale umrzeć też. -
To ja też się podzielę na szybko moimi wnioskami (nie pamietam, czy już tego nie robiłem). Wg. moich doświadczeń nie jest to na pewno lek przy depresji lękowej. U mnie jeszcze te lęki i OCD pogłębił. Na depresję rzeczywiście początkowo pomógł, potem było różnie, a na końcu bardzo źle, finalnie wróciłem do wenli. Libido - zaniżone, ale nie tak, jak na klasycznych ssri. Ja nie wrócę na pewno, ale byłem na grupce tego leku na FB i tam było całkiem dużo przypadków, gdzie ten lek pomagał.
-
Proste pytanie - czy lepiej przy depresji/epizodzie depresyjnym zmuszać się do np. aktywności fizycznej, spotkań z ludźmi etc. Czy dać sobie czas na spokojnie (czyt. pewnie leżeć w łóżku niestety), aż leki/terapia zadziałają i nie bombardować się czymś na siłę aktywnościami?
-
No tak, to w sumie logiczne, bo jakby noradrenalina podnosiła libido, to lekarze by przepisywali wszystkim, którzy na to narzekają wenlę w wysokich dawkach. Chyba pozostaje "jeździć, obserwować". To samo z włosami. Ewentualnie fajnie, jakby się jeszcze inni, którzy mają doświadczenie z podobnymi do 225 dawkami wypowiedzili, bo to też jak zawsze może być kwestia indywidualna.
-
Czyli erekcja jeszcze była w miarę? To ja mam tak już od jakiegoś czasu, czyt na mniejszych dawkach. Będę to obserwował, jeśli się okaże, że też mi włosy lecą, to pierdziele. Nie chce sobie dołożyć kolejnej rzeczy, która mnie dobije. Chociaż po tym, co Ty piszesz, to mam wrażenie, że ta noradrenalina rzeczywiście mi już wcześniej wjechała przynajmniej lekko. Swoją drogą, czy jeśli noradrenalina działa podobnie jak adrenalina, to nie powinna wpływać korzystkie na funkcje seksualne właśnie, tym samym na np. libido i erekcje? Chyba, że odwrotnie rozumiem ten mechanizm. Rozumiem, że stąd też jej aspekt aktywizujący i można liczyć idąc za tym na poprawę nastroju.
-
W sensie masz na myśli, że libido zero? Bo w sumie to się nie znam na dragach i nie wiem, jak jest na amfie Ja w sumie nigdy nie miałem senności na wenli akurat (i za to m.in ją lubie), ale to wiadomo kwestia indywidualna. Wchodziłem przez tydzień na 187,5 i teraz 225mg po tygodniu. Dziś drugi dzień dopiero, jeszcze nie czuje zmian (no może mam wrażenie, że mi serce jakoś mocniej bije, ale mogę sobie wkręcać). I ja bardziej potrzebuje w sumie wyciągnięcia z doła w sensie nastroju, niż napędu, ale dam znać. Trochę się zaczynam martwić, że podobnie jak na tym brintellixie wcześniej, nie czuje za bardzo uboków przy podbijaniu dawki. Oby to nie był znak, że wenla nie siądzie tym razem.
-
Wjeżdżam od dziś na 225mg, czyli już pewnie realnie zahaczę o tą całą noradrenalinę. Czego się finalnie spodziewać w kwestii: 1. Samopoczucia (boje się o lęki, ale jak z nastrojem oprócz tego?) 2. Snu 3. Wagi (coś czytałem, że noradrenalina powoduje szybsze spalanie tłuszczu, a ja już wystarczająco w sumie schudłem ostatnio) 4. Libido (chociaż to najmniej ważne ostatnio)
-
Jak u mnie z lekami, to wiesz. W zeszłym roku jak załapała wenla (i to bardzo szybko), to miałem podobne myślenie, jak @Relfi że co by się nie działo, to dam sobie radę ze wszystkim. W tym roku jakoś nie mogę dojść do tego momentu niestety.
-
Od dziś zacząłem schodzić. Aktualnie to bezsens i brak motywacji do życia. Ten epizod rok temu był inny jakoś. Zaczął się, od razu wjechałem z wenlą 75 (nawet nie czekając na lekarza) i po miesiącu mniej więcej było już czuć pierwsze efekty, coś tam zacząłem wychodzić, żyć i szybko się skończyło. Tutaj najpierw był ten brintellix w styczniu, który mi jeszcze większego syfu narobił przez miesiąc, potem dopiero wenla, potem zwiększanie wenli i tak czas leci i nic. Niestety dokładnie tak...
-
Tak sobie myśle @Relfi czytając ten fragment, że ja tak trochę mam. Tak mnie już zmęczyły te wszystkie nerwice, depresje, problemy, że nie chciałbym realnie umrzeć, ale czasem człowiek nie ma już siły na życie tym życiem. Pytanie jak się wyrwać kiedy nie chcesz żyć w życiu, które masz, a zmienić go nie można. Dokładnie @DEPERS. Czasem mam wrażenie, że te moje wizyty, to takie odbębnienie dla hajsu. I to wygląda niestety tak, że wiem, że potrzebuje zmiany lekarza i terapii, a sił na ich znalezienie i umówienie często brakuje. W ostatnim tygodniu codziennie kończyło się to na "dobra jutro poszukam" i szedłem znowu spać. I tak zleciał kolejny tydzień i już w sumie 3 miesiące. Potrzebuje chociaż lekkiego dzwignięcia z dna tak jak piszesz, póki co się nie udaje. Nawet na odpisanie Wam tutaj zbierałem się kilka razy.
-
Nie wiem, czy mieliście okazję zobaczyć, ale bardzo ciekawe: