-
Postów
3 654 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Dryagan
-
To mogę obiecać, z pewną dozą ostrożności. Jak czas pozwoli Miłej niedzieli dla wszystkich!!!!
-
Dla zastanawiających się - kartka z kalendarza: dzisiaj jest niedziela, 23 sierpnia, imieniny Róży i Apolinarego. Dzisiaj Słońce przechodzi ze znaku Lwa w Znak Panny. Mamy 235 dzień roku. Do końca roku pozostało 130 dni. Święto nietypowe: Międzynarodowy Dzień Pamięci o Handlu Niewolnikami i jego Zniesieniu Rocznica podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow. Cytaty dnia „Przyjaciel to ktoś, kto daje ci totalną swobodę bycia sobą.” - Jim Morrison „Bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w świecie.” - Mahatma Gandhi
-
Masz rację, @shadow_no - nieprecyzyjnie ująłem cel tego wątku. Skupiłem się na kierunku, w którym później poszła większość odpowiedzi, czyli na odejściu Dalili i próbach przekonania jej do powrotu. Trochę przesłoniło mi to treść pierwszego wpisu i fakt, że zawierał on konkretne, a przy tym nieprawdziwe zarzuty wobec Ekipy. Późniejsze wypowiedzi zmieniły charakter całej dyskusji, ale nie zmieniły tego, od czego się ona zaczęła. Żeby nie było żadnych wątpliwości: stoję murem za Ekipą. Wiem, jak wygląda moderowanie Forum od środka, ile wiąże się z tym pracy oraz jak łatwo każdą decyzję przypisać rzekomej cenzurze albo złym intencjom. Jeżeli piszecie, że żaden wpis Dalili nie został usunięty, nie mam podstaw, żeby to kwestionować. Rozumiem też, że nie możecie po prostu przejść do porządku dziennego nad oskarżeniami, które uderzają w Was jako konkretnych ludzi. Jednocześnie zwyczajnie jest mi Dalili żal. Nie dlatego, że uważam ją za ofiarę administracji - nie uważam. Mam raczej wrażenie, że w pewnym momencie pogubiła się we własnych emocjach i swój odbiór sytuacji potraktowała jak bezsporny fakt. Potem każde kolejne zdanie i każda reakcja tylko bardziej wszystko komplikowały. To nie usprawiedliwia nieprawdziwych oskarżeń ani nie zwalnia z odpowiedzialności za napisane słowa, ale pozwala mi widzieć w niej człowieka, który najwyraźniej w danym momencie z czymś sobie nie poradził. Można równocześnie stać murem za Ekipą i zachować empatię wobec Dalili. Współczucie nie oznacza przyznania jej racji, a obrona administracji nie wymaga, żeby przestało nam być jej szkoda. Zgadzam się również, że teraz ruch należy do niej. Wszyscy pozostali powiedzieli już, jak widzą tę sytuację - niektórzy nawet po kilka razy. Jeśli Dalila zechce wrócić, wyjaśnić swoje słowa i odnieść się do tego, co napisała, wtedy będzie przestrzeń na dalszą rozmowę. Na razie najlepiej rzeczywiście dać jej czas i nie prowadzić kolejnych sporów w jej imieniu.
-
@Melodiaa jak zostało zauważone przez @Pieprz w moździerzu zgubiłaś jeden dzień. Jest SOBOTA dopiero. Patrz teraz możesz się cieszyć dniem Mam nadzieję, że będzie dobry
-
@Melodiaa odbierasz mi całą przyjemność z bycia tą Legendą
-
No ja mam nadzieję, że pamiętasz. Forum ma krótką pamięć, ale w końcu I am Legend
-
To wątek z bardzo dawnych czasów i będzie żył. Też tu teraz jestem. I będę. Wróciłem... Dzień dobry wszystkim!!!! Kawa dla wszystkich spragnionych - na dobry dzień
-
Towarzystwo, może już wystarczy. Nie jestem administratorem i nie zamierzam moderować Forum z tylnego siedzenia. Spędziłem tu jednak wystarczająco dużo lat - również w Ekipie - żeby rozpoznać moment, w którym rozmowa przestaje cokolwiek wyjaśniać, a zaczyna jedynie produkować kolejnych urażonych i kolejnych odchodzących. Ten wątek miał dotyczyć Dalili i zachęcić ją do powrotu. Tymczasem na ostatniej stronie Dalila właściwie przestała być jego bohaterką. Zaczęły się rozliczenia dotyczące Kafeterii, Precli, moderacji na innych forach, dawnych wypowiedzi, czyjegoś ego, dwulicowości, klubów wzajemnej adoracji i całej reszty osobistych żalów. Obrona Dalili poprzez atakowanie następnych osób nie jest już obroną Dalili. Obrona własnego dobrego imienia poprzez publiczne ocenianie cudzej osobowości również nie jest wyjaśnianiem sprawy. Każdy ma prawo uważać, że Dalila zareagowała zbyt gwałtownie. Każdy ma też prawo sądzić, że została potraktowana za ostro. Można się w tej ocenie różnić bez robienia z drugiej strony potwora, manipulatora, osoby dwulicowej czy członka jakiegoś wrogiego plemienia. „Kafeterianie”, „Precle”, „administracja”, „klub wzajemnej adoracji” - za tymi etykietami nadal kryją się konkretni ludzie, a nie armie ustawione po dwóch stronach pola bitwy. Szczególnie źle brzmi tutaj używanie czyichś problemów psychicznych jako argumentu albo przytyku. To jest Forum dla ludzi, którzy z takimi problemami się mierzą. Nie diagnozujmy się wzajemnie i nie róbmy z psychiki obelgi. To, że ktoś ma trudniejszy czas, nie usprawiedliwia każdej jego wypowiedzi, ale też nie odbiera mu prawa do szacunku. Jeżeli ktoś ma do drugiej osoby konkretny zarzut, niech opisze konkretną wypowiedź lub zachowanie – bez przypisywania intencji i oceniania całego człowieka. Jeżeli konflikt dotyczy wydarzeń na innym forum, rozwiążcie go tam albo prywatnie. Jeżeli ktoś widzi naruszenie Regulaminu tutaj, od tego jest zgłoszenie i obecna Ekipa. Przenoszenie dawnych wojen z miejsca na miejsce nie przynosi sprawiedliwości, tylko zwiększa liczbę frontów. Zanim ktoś odpowie, że jedynie się bronił albo napisał prawdę: dokładnie tak uważa każda strona niemal każdej forumowej kłótni. W pewnym momencie przestaje być ważne, kto zaczął. Każdy kolejny osobisty przytyk podtrzymuje awanturę i każdy może zdecydować, że na nim się ona skończy. Jeżeli ten wątek miał pokazać Dalili, że warto wrócić, jego ostatnia strona osiąga dokładnie przeciwny skutek. Nie musicie się lubić ani zgadzać. Wystarczy przestać się wzajemnie ranić. Mówię to jako ktoś, komu to Forum nadal nie jest obojętne: odpuśćcie. A teraz spróbujmy dokonać najtrudniejszej rzeczy w historii internetowych dyskusji – nie mieć ostatniego słowa.
-
Dlaczego? To nie jest tak rzadka barwa oczu
-
@Grouchy no i niech Dalila wróci na Forum, bo ja właśnie chyba wróciłem na dobre
-
No i mamy jasność
-
Czarownic się nie boję - jestem przecież Smokiem. A każda rozsądna czarownica wie, że Smoka lepiej mieć po swojej stronie, choćby po to, żeby nie marnować zapałek przy rozpalaniu ognia pod kociołkiem
-
Ja nie mam kocich, czarownicą też nie jestem raczej
-
Za co jesteś dzisiaj wdzięczny/wdzięczna?
Dryagan odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Kroki do wolności
Za rozwiązanie pewnej sprawy, która męczyła mnie od miesięcy. Teraz mogę wrócić na Forum -
wiedziałem, że coś nas łączy
-
Ja mam niebieskie, albo szare - w zależności od nastroju
-
A sobie nagle postanowiłem wejść na discorda forumowego i to mi sprawiło radość
-
To możliwe, może też oznaczać, że teraz nie ma żadnego. W sumie to nie znam kafeterii i chyba nie chcę poznać
-
No i po co im aż tylu - skoro nie potrafią tego bajzlu ogarnąć? A może to każdy użytkownik może być adminem?
-
Nie panikuj. Zginąć zawsze zdążymy - najważniejsze, żeby wcześniej nie dostać szlabanu i nie stracić punktów dla Gryffindoru.
-
Przeczytałem cały ten wątek dopiero teraz i postanowiłem się troszkę włączyć ex cathedra, może za późno. @Dalila_Powiem krótko - chociaż pewnie zaraz przestanie być krótko: nie odchodź. Mam podobne wrażenie jak @shadow_no, że z jednego spięcia zrobiło się kilka równoległych spraw: kłótnia w Preclach, kwestia znikających postów, dawne żale do administracji… Im więcej osób dorzuca swoje doświadczenia i emocje, tym trudniej już ustalić, od czego właściwie wszystko się zaczęło. Większość forumowych kłótni nie wynika ze złych intencji, tylko z ich niezrozumienia. Ktoś napisze jedno słowo albo zdanie, druga osoba odczyta je inaczej, niż zamierzał autor, a potem rusza lawina. @Doktor Indor kiedyś zarzucał mi, że jako administrator postawiłem mu jakieś ultimatum. Ja zupełnie tego nie pamiętam – byłem przekonany, że po prostu rozmawiamy i próbujemy coś wyjaśnić. Nie przytaczam tego, żeby negować jego odczucia ani wracać do dawnego sporu. Najwyraźniej on naprawdę odebrał moje słowa jako ultimatum, a ja naprawdę miałem inne intencje. I właśnie na tym polega problem: obie strony mogą być przekonane, że wiedzą, co się wydarzyło, choć każda przeżyła tę samą rozmowę zupełnie inaczej. Kilka słów także w obronie administracji. To wbrew pozorom nie jest łatwa działka. Posty czasem trzeba ukryć, przenieść albo nawet usunąć, jeżeli łamią Regulamin lub uderzają w innych. Nie wszystko, co zostało napisane, powinno pozostać na Forum na wieki. Moderacja musi mieć nożyczki, bo inaczej nie byłaby moderacją – ale nożyczki to jeszcze nie gilotyna. Nie ma żadnej odgórnej cenzury ani tajnego komitetu do usuwania niewygodnych poglądów. Parę lat byłem administratorem, więc wiem, o czym mówię. A jeśli taki tajny komitet istniał, najwyraźniej zapomnieli mnie do niego zaprosić. Oczywiście administracja również może się pomylić, niefortunnie coś napisać albo nie zrozumieć cudzych intencji. Po drugiej stronie nicku z rangą „Administrator” czy „Moderator” nie siedzi bezduszny urzędnik z pieczątką, tylko taki sam człowiek jak pozostali użytkownicy Forum. Ludzie z Ekipy również mają swoje problemy z psychiką, gorsze dni, kryzysy i załamania. Czasem są zmęczeni, zdenerwowani, zbyt szybko zareagują albo źle zrozumieją czyjąś wypowiedź. Kolor nicku nie daje odporności na emocje ani monopolu na rację. Funkcja oznacza większą odpowiedzialność, ale nie odbiera ludzkiej omylności. Od administracji można więc oczekiwać, że przyzna się do błędu, kiedy go popełni, lecz warto również okazać jej tę samą odrobinę wyrozumiałości, jakiej oczekujemy dla siebie. Administratorzy i moderatorzy są po prostu ludźmi. Dlatego warto rozmawiać i dopuszczać możliwość, że nie tylko druga strona czegoś nie zauważyła. Jak mówi biblijne porównanie, łatwiej dostrzec drzazgę w oku bliźniego niż belkę we własnym. Czasami każdemu z nas wypada uderzyć się we własne piersi – użytkownikom, moderatorom, administratorom i byłym administratorom także. @Dalila_ Emocje są ważnym sygnałem, ale bardzo kiepskim kierunkowskazem. Jeśli potrzebujesz od Forum odpocząć, odpocznij. Jeśli coś Cię zabolało, powiedz o tym, kiedy emocje trochę opadną. Nie pozwól jednak, żeby jakieś nieporozumienia wyrzuciły Cię z miejsca, któremu poświęciłaś tyle czasu i serca. Jesteś barwnym motylem tego Forum – jak odlecisz, straci wiele barw. A przy okazji: ja też Was nie opuściłem. Jestem tutaj, tylko nie mam już zbyt wiele czasu na zaglądanie i jeszcze mniej na pisanie. Czasem jednak patrzę, co się dzieje, a jak widać – od czasu do czasu nawet wychodzę z cienia.
-
Nie, na śnie akurat nie próbuję oszczędzać - te 7-8 godzin to u mnie absolutne minimum. Sen mam jak barometr zdrowia psychicznego: dopóki śpię, wszystko trzyma się mniej więcej w granicach normy, a kiedy przestaję, nie zanosi się na lekki deszczyk, tylko na trzęsienie ziemi (określenie „małe” pozostawiam niepoprawnym optymistom). U mnie brak snu nie kończy się jedynie niższą wydajnością - po pewnym czasie rzeczywistość przestaje być wiarygodnym źródłem informacji. Wolę więc stracić kilka godzin na sen, niż później negocjować z nią warunki powrotu do współpracy.
-
Sprawy mają się całkiem nieźle, tylko czas zdecydowanie nie chce ze mną współpracować. Ciągle coś robię, coś załatwiam i próbuję nadgonić, a doba uparcie nie zamierza mieć więcej niż 24 godziny. Na odpoczynek czasu brak, na myślenie właściwie też - co czasem nawet wychodzi człowiekowi na dobre. Czyli ogólnie żyję i staram się nie wypaść z zakrętu.
-
Czy zaburzenie/ choroba psychiczna zmieniła Was również na lepsze?
Dryagan odpowiedział(a) na Melodiaa temat w Psychologia
Mam chyba pewien problem z samym stwierdzeniem, że choroba może zmienić człowieka na lepsze. Choroba sama w sobie niczego dobrego nie daje. Przychodzi i jest łomot: odbiera siły, poczucie bezpieczeństwa, czasem kawałek normalnego życia. Nie uszlachetnia automatycznie, nie czyni nikogo bardziej empatycznym ani silniejszym. Równie dobrze może człowieka osłabić, zamknąć w sobie, napełnić lękiem czy goryczą. Ważniejsze wydaje mi się więc nie to, co robi z nami choroba, ale co my zrobimy z jej doświadczeniem. Walka o możliwie normalne życie, uczenie się funkcjonowania mimo ograniczeń, kolejne podnoszenie się po gorszych okresach – to wszystko rzeczywiście może wzmocnić człowieka i ukształtować jego charakter. Może też nauczyć lepszego rozumienia innych, mniejszego oceniania i doceniania zwyczajnych, spokojnych dni. Nie jest to jednak zasługa choroby, tylko człowieka i pracy, którą wykonał, żeby nie pozwolić jej odebrać sobie wszystkiego. Mogę więc powiedzieć, że choroba w jakimś zakresie ukształtowała mój charakter. Tylko nadal nie wiem, czy stało się to dzięki niej, czy raczej wbrew niej. Chyba najuczciwiej byłoby powiedzieć, że stworzyła warunki, w których musiałem się jakoś określić. A to, w jakim kierunku poszedłem, nie zależało wyłącznie od niej. I nie zawsze musiało prowadzić do wzmocnienia - bo człowiek ma prawo również nie mieć już siły. -
Od zawsze miałem "fobię" telefoniczną. Nawet nie wiem gdzie to ma swój początek. Nie przeszło z wiekiem. To nie tylko strach przed rozmowami z obcymi, ale w ogóle. Ze znajomymi też, dlatego tu na forum też z nikim nie rozmawiałem. Nie odbieram jak nie muszę. Wolę sms, wiadomość tekstową... cokolwiek. Z racji mojej pracy czasem muszę z kimś rozmawiać, ale zazwyczaj mówię, że lepszy sposób to mail