Skocz do zawartości
Nerwica.com

Dryagan

Legenda Forum
  • Postów

    3 548
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Dryagan

  1. Dryagan

    Chaos

    Proszę Wszystkich o minimum szacunku do siebie nawzajem. Można się nie zgadzać, można się spierać, ale bez obelg, bez przytyków i bez jechania po sobie. Trzymajmy poziom, bo inaczej z forum robi się ring bokserski, a nie miejsce do rozmowy.
  2. Dryagan

    Chaos

    @Lusesita Dolores już dostał - miałem dać jak ukrywałem ten tekst i zapomniałem. Mea culpa
  3. @Verinia spokojnie. Widzę, że Cię to mocno odpaliło, ale twoja reakcja jest kompletnie nieadekwatna do sytuacji. Ja Cię nie atakowałem – zwróciłem jedynie uwagę tylko na jedną rzecz: żeby nie było osobistych przytyków i wyzwisk. Zresztą sama się z tym wcześniej zgodziłaś w innym poście, że nie będziesz tak robić, więc nie rozumiem, czemu nagle idzie to w stronę „forum to dno”, „admini sztuczni” i oskarżeń z sufitu. Jeśli naprawdę chcesz odejść, to oczywiście masz do tego prawo. Tylko zróbmy to normalnie: napisz prośbę na priv do administratora albo w odpowiednim wątku od tego, bez robienia hałasu w tematach. Tak będzie po prostu lepiej i dla Ciebie, i dla wszystkich. Ale proszę: przemyśl to na spokojnie. Decyzje podejmowane w emocjach prawie zawsze kończą się żalem albo kolejną rundą nerwów. Daj sobie chwilę, ochłoń, wróć do tego jutro – i dopiero wtedy zdecyduj, co chcesz zrobić.
  4. Dryagan

    Chaos

    Znowu się zagalopowałaś. Co to za personalne wycieczki i obrażanie? Rozumiem, że mogłaś się zagotować, ale takie wyzwiska niczego nie załatwiają, tylko robią burdę w wątku. Tym bardziej, że post do którego się odnosisz, został usunięty. I ważne: nawet jeśli ktoś wcześniej zachował się nie fair albo Cię sprowokował, to nie usprawiedliwia odpowiadania tym samym. To, że druga strona zrobiła coś nie tak, nie daje zielonego światła na wyzwiska i dolewanie oliwy do ognia. Jeśli chcesz, żeby było tu spokojniej i żeby inni chętniej pisali, to najlepsze, co możemy zrobić, to po prostu odpuścić przepychanki i wrócić do normalnej rozmowy bez tych wszystkich dramatów i konfliktów, bo to naprawdę zniechęca
  5. Dryagan

    Pocałunki

    Dla mnie pocałunki mają bardzo duże znaczenie, tylko że… zależy jakie i w jakim kontekście. Pocałunek w policzek bywa czysto towarzyski, taki „hej, lubię cię, fajnie że jesteś” – przyjacielski gest, bez drugiego dna. Ale bywa też totalnie czuły i wtedy ma duży ładunek emocjonalny. To jest taki komunikat: jestem obok, pamiętam o tobie, jesteś dla mnie ważna. Ja na przykład lubię podejść do Żony, kiedy siedzi przy komputerze i pracuje, cmoknąć ją w policzek albo w głowę, czasem w szyję – nie po to, żeby to był wstęp do czegoś więcej, tylko, żeby dać znać, że jestem obok i myślę o niej, to jest taka czułość na co dzień. Z kolei w randkowaniu pierwszy pocałunek potrafi być komunikatem, ale ja bym go nie traktował jako jakiegoś zobowiązania, że „od teraz jesteśmy parą”. Raczej jako sygnał: jest chemia, jest bliskość, chcę cię dopuścić bliżej. Czasem to jest krok w stronę relacji, ale czasem tylko naturalny gest towarzyski – i dopiero to, co dzieje się potem, pokazuje, czy to miało wagę. No i jeszcze jedno: to, co napisał @shadow_no, dobrze rozumiem. Pamiętam, jak zakochałem się w mojej obecnej małżonce, a formalnie byliśmy jeszcze „tylko przyjaciółmi”, takie cmoknięcie w policzek, przytulenie na powitanie czy pożegnanie potrafiło mi robić dzień… bo w mojej głowie to już nie było „nic nie znaczy”, tylko mały znak, że jest między nami coś więcej, nawet jeśli jeszcze nienazwane.
  6. Moi Drodzy, proszę o wyhamowanie, bo ostatnio w kilku wątkach robi się łańcuszek osobistych przepychanek. Zamiast rozmowy o temacie mamy dogryzanie sobie nawzajem, wyciąganie starych rzeczy i przenoszenie spięć z jednego miejsca w drugie. Jeśli ktoś Was drażni albo macie z kimś na pieńku – po prostu przestańcie wchodzić w jego tematy, odpowiadać na jego posty, dajcie ignora. Nie cytujcie, nie odpowiadajcie „bo muszę sprostować”, nie łaźcie za sobą po kolejnych tematach. To tylko napędza konflikt i wszystkim odbiera chęć do pisania. Sprawy osobiste załatwiajcie poza wątkami, najlepiej prywatnie. A jeśli nie da się dogadać – to tym bardziej lepiej odpuścić i dać sobie wzajemnie przestrzeń. Forum ma służyć wsparciu i spokojnej rozmowie, a nie regularnym starciom. Bardzo proszę nie ignorować mojej prośby – bo na razie jestem spokojny, ale coraz bardziej mnie to zaczyna wyprowadzać z równowagi. Dzięki.
  7. Dryagan

    Co teraz robisz?

    @Doktor Indor @Verinia - to co napiszę dotyczy głównie Was, ale też trochę i inne osoby angażujące się w ten lub inny konflikt. Od dłuższego czasu wygląda to tak, że chodzicie za sobą po wątkach i każda kolejna wymiana to już nie rozmowa, tylko przerzucanie się uszczypliwościami. I niezależnie od tego, kto „zaczął” i kto ma rację – to w tej formie nie służy absolutnie nikomu, a już na pewno nie temu forum. Macie dwie opcje: albo odpuszczacie temat i ignorujecie się nawzajem (serio: nie odpisuję, nie komentuję, nie wchodzę w dyskusję), albo to się skończy moderacją, bo zaczyna regularnie psuć tutaj atmosferę. Proponuję pierwszą opcję, bo jest najprostsza i najzdrowsza: mijacie się, nie prowokujecie, nie nakręcacie. Jeśli chcecie coś wyjaśnić – róbcie to prywatnie a najlepiej wcale, bo nic nie wyjaśnicie, tylko dalej będziecie się kłócić. A każdy z Was będzie uważać, że jego racja jest ważniejsza od tej drugiej racji. Lubić się już nie będziecie, w żadnej relacji też nie będziecie, więc nie ma sensu wchodzić w żadne interakcje. Dajcie sobie i innym żyć. To moja prośba, ale taka z gatunku tych kategorycznych
  8. Napisz do mnie na co chcesz zmienić - zrobię Ci to
  9. @StaticLine Pamiętaj, że ta wiadomość, którą otrzymałaś, wcale nie mówi prawdy o Tobie. Ona mówi prawdę o kimś, kto ją napisał – o jego brudzie, potrzebie kontroli i upokorzenia. Wstyd, który czujesz, też jest „pożyczony” od sprawcy. To on powinien go nieść, nie Ty. Jeśli możesz, zrób teraz jedną rzecz dla siebie: odetnij dopływ tego syfu. Zablokuj, usuń, nie wracaj do treści, nie przewijaj tego w głowie „żeby zrozumieć”. To nie jest materiał do analizy, tylko rana do opatrzenia. A opatrunek na teraz to ciepło i uziemienie: coś do picia, prysznic, koc, muzyka, spacer po domu, kontakt z kimś bliskim – cokolwiek, co powie ciału „jesteś bezpieczna, nic ci nie grozi”.
  10. Dryagan

    Walentynki

    Na szczęście nie każdemu musi się podobać to samo fajna jest ta różnorodność, a ja zawsze będę powtarzać, że "piękno leży w oczach patrzącego".
  11. Dryagan

    Walentynki

    @Lucy32 Monica Bellucci - na zdjęciu w filmie "Malena"
  12. Dryagan

    Walentynki

    Dla mnie zdecydowanie najpiękniejsza zawsze. Nawet teraz, jak już jest starsza, ma w sobie to coś. Jako młody chłopak się zachwycałem
  13. Dryagan

    Samotność

    tylko że dla mnie atrakcyjność to właśnie całość, a nie wycinek „ładna buzia + szczupła sylwetka”. Nawet jeśli ktoś patrzy „analitycznie”, to przecież wygląd to nie jest wyłącznie statyczne zdjęcie twarzy, tylko to, jak człowiek wygląda w ruchu, jak się nosi, jaka jest jego mimika, gesty, postawa. Przykład: dziewczyna może mieć naprawdę ładną twarz i super figurę, ale jak chodzi sztywno, ciężko, bez wdzięku - dla mnie to natychmiast obniża atrakcyjność. Albo inna: ktoś jest obiektywnie śliczny, ale ma wieczny grymas na twarzy, minę „obrażoną na cały świat” – i to robi z tej urody coś zimnego, nieprzyjemnego. I odwrotnie: ktoś może nie mieć „idealnych” rysów, ale ma lekkość, naturalny uśmiech, pewność w ruchu, fajną postawę – i nagle jest dużo bardziej pociągający niż osoba z katalogu mody. Więc ja się upieram: atrakcyjność to nie suma parametrów z listy, tylko wrażenie, jakie robi człowiek (kobieta) jako całość. A to „wrażenie” często najbardziej robią rzeczy, które nie są oczywiste.
  14. Dryagan

    Samotność

    To ja chyba nie jestem typowym przedstawicielem gatunku, bo mnie się podobają dojrzałe kobiety. Oczywiście jeśli są zadbane – ale to „zadbane” rozumiem szeroko, nie jako wieczny makijaż i rozmiar XS, tylko jako to, że ktoś dba o siebie, ma w oczach życie, energię i swój styl. Dla mnie kobiety 40+ często mają coś, czego młodsze dziewczyny dopiero szukają: spokój, pewność siebie, klasę. Mniej grania pod publikę, mniej udawania, więcej świadomości, kim się jest i czego się chce. No i rozmowa – to jest ogromnie atrakcyjne, kiedy kobieta ma swoje zdanie, poczucie humoru, pasje, a nie tylko „ładną buzię i cycki”. Jasne, że każdy ma swoje typy i jednemu będzie się podobała 18-latka, innemu 45-latka, ale robienie z czterdziestek kategorii „nieatrakcyjne z definicji” to dla mnie jakiś absurd. A prawda jest taka, że atrakcyjność to nie metryka – tylko to, jak ktoś się nosi, jak patrzy, jak mówi, jaką ma aurę. I akurat w tym wiele kobiet po czterdziestce wygrywa z młodszymi.
  15. No i chociaż jakiś optymistyczny akcent, ale kochanie siebie - nie oznacza nienawiści do wszystkich pozostałych. Każdy ma tu swoje racje i swoje emocje, ale mam wrażenie, że czasem recepta jest jednak jedna: nie odbierać wszystkiego jak wielkiej obrazy majestatu. Też nie jestem święty – są na Forum osoby, które potrafią mnie konkretnie wkurzyć (nie będę robić wycieczek personalnych), ale staram się ze wszystkich sił tego nie pokazywać. Bo serio: po co nam te kłótnie i udowadnianie, że „moja racja jest najmojsza”? I tak nikt nikogo nie przekona, a już na pewno nie adwersarza. Za to łatwo jest nakręcić konflikt o pierdołę w wielkie halo, bo w nerwach pada coraz więcej niepotrzebnych słów i potem już trudno zawrócić. No właśnie: po co? To jest Forum czy Discord. Ma służyć pomocy, rozmowie, rozrywce i trochę oddechowi – a nie dokładaniu sobie nerwów. Jeśli coś zaczyna iskrzyć, to czasem najlepsze, co można zrobić, to odpuścić, przewinąć albo obrócić sytuację w żart. Zanim poleci riposta, warto się zatrzymać i pomyśleć: „czy to mi w ogóle jest potrzebne?”, „co chcę tym udowodnić i komu”? Proszę, wróćmy do normalnej rozmowy. Dzięki za uwagę
  16. Ludzie, czy można tu mieć trochę spokoju? Nie mam czasu na Wasze przepychanki, bo pracuję. Widzę, że zrobiła się awantura i zaczęły się wzajemne docinki. Nawet jeśli to temat offtopowy, to nadal obowiązuje kultura i szacunek. Proszę: stop z obrażaniem się, wycieczkami osobistymi i nakręcaniem emocji. A jeśli emocje biorą górę, zróbcie krok w tył i wróćcie później. Forum ma pomagać, a nie dolewać oliwy do ognia.
  17. Dryagan

    Witajcie.

    to brzmi jak mocna fala lęku, który się nakręcił myślami o tętnie. 110 po stresie często trzyma się właśnie dlatego, że cały czas to kontrolujesz i boisz się, że „już nie zwolni”. Na teraz: schowaj ciśnieniomierz i przestań sprawdzać puls ręką. Usiądź i przez 5 minut oddychaj tak, żeby wydech był wolniejszy i dłuższy niż wdech (spokojnie, bez siłowania). Potem zimna woda na twarz i nadgarstki, uchyl okno, krótki spacer po mieszkaniu – cokolwiek, co przerwie nakręcanie się w głowie. Jak możesz, zadzwoń do kogoś znajomego i po prostu pogadaj, żeby nie siedzieć samemu z tym strachem. Jeśli masz ból w klatce, duszność albo czujesz, że to „inne niż zwykle”, to nie forum – tylko jedź po pomoc na SOR albo dzwoń na pogotowie. Jeśli masz propranolol, bierz wyłącznie tak, jak masz zalecone, bez dokładania “na własną rękę”.
  18. Dryagan

    Witajcie.

    Rozumiem, że dostałeś propranolol „w ciemno”, bez badań, to tym bardziej bym to potraktował jako sygnał, żeby sprawdzić temat porządnie u kardiologa. Lekarz rodzinny czasem daje taki lek, żeby doraźnie przytępić objawy (kołatanie, drżenie), ale to nie zastępuje sprawdzenia, co się realnie dzieje z sercem. To, że coś dzieje się „przy okazji” stresu, nie jest jeszcze stuprocentowym dowodem, że serce jest zupełnie poza tematem. Stres potrafi mocno podkręcać różne rzeczy, więc ja bym nie kombinował na zasadzie „na pewno nic”, tylko zrobił podstawowe badania i miał to zamknięte. Holter na przykład. Najfajniejsze w tym jest to, że jak wykluczysz sprawy somatyczne, to potem łatwiej walczyć z samym lękiem, bo odpada Ci ten głos w głowie: „a może jednak…”. A wtedy faktycznie ma sens iść do psychiatry czy na terapię, bo to już jest praca z mechanizmem nerwicy, a nie z samym tętnem.
  19. Dryagan

    Witajcie.

    @Adam1989r ja bym się jednak nie sugerował tym, co tu ludzie napiszą, bo mamy trochę za mało informacji. Zwłaszcza na temat jak przebiegała dotychczasowa diagnostyka i leczenie, bo najpierw dobrze byłoby po prostu wykluczyć, że to coś „od serca” albo inna sprawa z organizmu (np. tarczyca). Czy w ogóle konsultowałeś to z kardiologiem? Bo tachykardię się leczy betablokerami. Ale jeśli wyjdzie, że wszystko jest ok od strony kardiologicznej, to wtedy raczej psychiatra niż internista, bo to już temat typowo lękowy. I jeszcze jedno: jak ktoś Ci będzie podpowiadał benzodiazepiny, to ostrożnie. To naprawdę powinno być tylko doraźnie i pod kontrolą lekarza, bo łatwo się w to wkręcić i potem jest duży problem z odstawieniem. Na sam moment, gdy „utknie” pobudzenie, przestać sprawdzać tętno i zająć się czymś prostym: spacer, prysznic, porządki, cokolwiek, co odciąga uwagę. I trochę przewrotnie: nie walczyć na siłę, tylko pozwolić temu opaść, bo im bardziej próbujesz „wyłączyć natychmiast”, tym częściej się to nakręca.
  20. i przez przypadek wyszło multikonto nieładnie... jak chcesz mogę połączyć obydwa konta
  21. I jeszcze informacja dla @libed - logowanie za pomocą maila było wprowadzone 3 lata temu, więc nie tak bardzo ostatnio. No i info o tym było, a jakże. Sam własną łapą pisałem: Ale gdyby trzeba było zmienić mail przypisany do konta - to też służę. Jest taka mozliwość - wystarczy do mnie napisać pw (albo do innego admina jeśli wola)
  22. Oczywiście, że jest - wszelkie pytania tutaj
  23. To raczej nie jest lek po którym się tyje, z reguły tyje się jednak od żarcia. Niektóre leki mogą wzmagać apetyt, ale ten raczej nie
  24. Jak ktoś tak mówi to sam sobie podcina skrzydła. Jesteś swoim największym wrogiem, sam sobie nie dajesz szansy i tyle w temacie. Pisałem Ci już o tym.
×