Skocz do zawartości
Nerwica.com

nvm

Użytkownik
  • Postów

    2 356
  • Dołączył

Treść opublikowana przez nvm

  1. To by się zgadzało. Być może właśnie dlatego zmniejszyłem intensywność swojej religijności i zdystansowałem się do niej, a zainteresowałem się rzeczami takimi jak "Potęga Teraźniejszości".
  2. Ja mam podobnie. Obecnie pracuję nad tym, ale wówczas czuję się jakbym kłamał. [videoyoutube=5NjlQ7RwcgY][/videoyoutube]
  3. "Raczej". "Pewno". Słowa klucze Każdy skrupulat z pewnością odetchnie z ulgą, gdy dojdzie do wniosku, że "raczej" nie pójdzie do piekła Nie mam pojęcia jakim cudem ateistom takie "raczej" wystarcza W takim razie pozostaje jeszcze kwestia "litera prawa" a "duch prawa". Czyli co by było gdyby "ustawodawca" mógł się dokładniej wczuć w moją sytuację - czy wówczas uznałby, że ten przypadek podchodzi pod dane prawo. Ja staram się po prostu robić "what feels right" (choć nie zawsze może mi to wychodzić - czasem można się zagubić i trudno to rozpoznać - nie wiem też, czy wówczas jest takie zabłądzenie grzechem czy tylko niedoskonałością). Mi się grzech kojarzy z postawą typu: "Wiem, że to jest złe i właśnie dlatego chcę to zrobić, bo chcę uczynić zło" lub z postawą typu: "Wiem, że to jest złe, ale mam to gdzieś.". Niedoskonałość natomiast z nie-optymalnym dążeniem do dobra. Kiedyś starałem się bezwzględnie i ślepo przestrzegać wszystkich nakazów i zakazów, ale moje nastawienie się zmieniło z czasem, prawdopodobnie wraz z rozluźnianiem (wychodzeniem z ) nerwicy natręctw i anankastycyzmu. Czasem eksperymentuję i boję się, że mogę w ten sposób grzeszyć. Chcę być wolny, nie chcę się ograniczać regułami. Mój kolega - głęboko wierzący katolik i były ministrant - powiedział mi, że nie wie, czy nauczanie Kościoła jest w danej sprawie słuszne i że w takich sytuacjach zamierza dalej w dany sposób postępować tak jak uważa, aż ewentualnie uświadomi sobie, że dany czyn jest grzechem. Spodobała mi się taka postawa, uznałem ją za dojrzałą.
  4. A w którym miejscu widzisz takie "własne mądrości księdza, nie mające oparcia w oficjalnym nauczaniu"? Grzech śmiertelny formalny popełniasz nawet jeśli nie wiesz, że czynisz źle. Dla zbawienia i relacji z Bogiem mają znaczenie grzechy aktualne. Co to znaczy, że "wiesz, że jest to złe"? Czy jeśli uważasz, że zdecydowana większość katolików i księży odpowie Ci, że "tak, to było złe", gdy zaczniesz opisywać swój przypadek, to oznacza, że TY wiesz, że to jest złe? Czy tylko, że wiesz, że Kościół tak uważa? Co jeśli popełniłeś jakieś czyny i masz kłopot z ustaleniem, czy były one grzechami, a jeśli tak to czy śmiertelnymi? A choćby i po to, by wiedzieć, czy powinieneś się spowiadać i jeśli tak to z czego konkretnie. No i czy możesz w pełni spokojnie przystąpić do Komunii Świętej. To ja bym właśnie wolał, żeby to do skrupulanta były te wszystkie wskazówki kierowane ;] Albo, żeby były chociaż formułowane w sposób uniwersalny, aby ktoś się nie musiał zastanawiać, czy jest skrupulatem, czy tylko sobie wmawia, żeby być "uprzywilejowanym". Nie wiem też jakie "bzdurne strony" masz na myśli. To jeszcze pozostaje problem jednoznacznego rozstrzygnięcia, czy dana osoba jest skrupulatem, czy te "reguły" pochodzą z wiarygodnego źródła i czy rzeczywiście rozwiązują one całkowicie problem.
  5. A więc piekło jest jeśli umierasz w stanie "grzechu śmiertelnego", nie żałujesz za niego i nie przyjmujesz miłosiernej miłości Boga. Myślę, że można to skompresować do: jeśli umierasz w stanie "grzechu śmiertelnego" i nie żałujesz za niego. Z innego źródła ( http://rodzinakatolicka.pl/index.php/rodzinakatolickadorosli/31-literatura/32437-treci-moralne-w-wychowaniu-seksualnym-cz-1 ) przykładowy grzech śmiertelny: Gwoli ścisłości dodam, że jest rozróżnienie na grzechy formalne i aktualne - tzn. powyższa dziewczyna formalnie popełnia grzech śmiertelny, ale -jeśli dobrze rozumiem - żeby był to grzech śmiertelny aktualny, potrzebna jest jeszcze pełna świadomość i dobrowolność. A zatem "pełne poznanie" można różnie interpretować - w najbardziej pesymistycznej wersji można przyjąć, że jeśli wiesz, że Kościół Katolicki głosi, że "nie wolno", to już masz pełną wiedzę o grzesznym charakterze czynu i o jego sprzeczności z prawem Bożym. Nie wiadomo jednak, czy tak jest rzeczywiście, tzn. czy świadomość, że KK twierdzi, że to grzech, rzeczywiście jest równoznaczna ze świadomością, że to grzech, nawet jeśli samemu się tak nie uważa. Plus nie możesz przecież wiedzieć, czy na jakimś poziomie nie miałeś jednak tej pełnej świadomości. Jest też wersja, że musisz nie tylko wiedzieć, że coś jest złe, ale również że jest to bardzo złe (że jest to materia ciężka). Są zatem różne warianty i nie do końca wiadomo, jak się w tym obracać. Jedni sugerują, że grzech śmiertelny to jest coś, co można z łatwością popełnić, więc lepiej się na wszelki wypadek spowiadać, jak masz wątpliwości. Takie podejście może Cię jednak wpędzić w skrupulactwo (religijną nerwicę). Inni twierdzą, że grzech śmiertelny to jest coś, co z psychologicznego punktu widzenia popełnić jest bardzo trudno i na pewno byś o tym wiedział. Nie bardzo wiadomo kto ma rację i jak jest naprawdę. Generalnie KK każe robić rachunek sumienia, czyli analizować swoje wspomnienia, by rozpoznawać grzechy i ich ciężar oraz umiejętnie je ubierać w słowa, by je dobrze wyznać na spowiedzi. Wtedy grzechy zostają odpuszczone (dla śmiertelnych jest to w praktyce jedyna droga), a na Twoim duchowym koncie zmienia się status z "Grzech śmiertelny" na "Łaska uświęcająca". Niestety nigdzie na to konto nie możesz się zalogować, żeby sprawdzić, czy jak umrzesz, to pójdziesz do piekła, czy tylko do czyśćca, ewentualnie do nieba. Aha, jeszcze jest kwestia całkowitej zgody - tutaj też nie wiadomo, jak to interpretować. Ludzie debatują, spierają się. Także jeśli nie stosujesz się dokładnie do nakazów i zakazów KK, to możesz mieć problem. Przynajmniej jeśli masz skłonności nerwicowe. Z drugiej strony, jeśli stosujesz bezwzględne ślepe żołnierskie posłuszeństwo, to trudno mówić wówczas chyba o prawdziwym rozwoju duchowym. Jeszcze jedna kwestia. Z jednej strony jedni mówią, żeby się spowiadać na wszelki wypadek. Z drugiej strony jest to odradzane. Na przykład tutaj: http://www.laskawa.pl/jaksiespowiadac Niby jest rozwiązanie - pytać spowiednika. Jednak tutaj pojawia się kolejny problem, znany osobom zaznajomionym z tematem nerwicy natręctw. Co się dzieje, gdy ulegamy swoim lękom i pod ich wpływem próbujemy uzyskać upewnienie, potwierdzenie?
  6. nvm

    Oświecenie

    xD Ten chłopczyk to ja.
  7. nvm

    Oświecenie

    Moim zdaniem religie to przede wszystkim polisy ubezpieczeniowe przed wiecznym piekłem. W takim razie polecam granie na kurniku xD
  8. [videoyoutube=abURdMNNgro][/videoyoutube]
  9. [videoyoutube=t2tGEiYU9KU][/videoyoutube]
  10. [videoyoutube=qSLvcJ4I1mw][/videoyoutube]
  11. [videoyoutube=snFYdP5nK3g][/videoyoutube]
  12. [videoyoutube=_Qq6dQwLh1s][/videoyoutube]
  13. [videoyoutube=ORVJzCQc99E][/videoyoutube]
  14. [videoyoutube=7l_QYJfLNqI][/videoyoutube]
  15. [videoyoutube=XkvLYlTLywM][/videoyoutube]
×