Skocz do zawartości
Nerwica.com

nvm

Użytkownik
  • Postów

    2 356
  • Dołączył

Treść opublikowana przez nvm

  1. Rozważałem bądź rozważam u siebie między innymi: Nerwicę natręctw (to mi powiedział też psychiatra) Nerwicę lękową Fobię społeczną Zespół lęku uogólnionego Osobowość unikającą Osobowość anankastyczną Osobowość schizoidalną Socjopatię Schizofrenię Depresję Dystymię Zaburzenia afektywne dwubiegunowe Osobowość depresyjną Osobowość histeryczną Osobowość niedojrzałą (to mi powiedział psychiatra) Zespoł Aspergera Hiperleksję Generalnie spektrum autyzmu Zespół Tourette'a Borderline Hipochondrię Osobowość horoskopową Bycie po prostu kompletnym świrem Może jeszcze coś zapomniałem
  2. nvm

    dr. Google

    Dr Google badał mnie wiele godzin, a psychiatra doszedł do podobnych wniosków w kilka chwil, bazując powierzchownie na moich własnych odpowiedziach...choć psychiatra dodatkowo mnie zaskoczył, "zarzucając" mi osobowość niedojrzałą... Tzn. właściwie powiedziałem psychiatrze, że podejrzewam u siebie nerwicę. Później zapytał o objawy, coś tam mu powiedziałem i przyznał "Ma pan rację, to nerwica", wpisując "Zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne".
  3. Lusesita Dolores, Nie do końca dobrze - mam mieszane uczucia. Z pewnością chodzenie do pracy ma swoje zalety, choć najfajniej się czułem, gdy chodziłem do liceum :) Na drugim miejscu - studia. Nie siedzę ciągle w domu, bo bym zwariował. 2 razy w tygodniu spotykam się z kolegą i pracujemy nad projektem. Generalnie prawie codziennie wychodzę z domu - ostatnio byłem 4 razy u babć i dziadka (każdą odwiedziłem po razie z okazji Dni Babci/Dziadka, jednej coś zawiozłem, drugiej coś kupiłem w aptece), robiłem projekt, pojechałem na wyprawę do innej miejscowości z drugim kolegą, wpadałem do biblioteki, byłem na kółku filozoficznym, itp. Jak nie mam żadnego ciekawszego celu, to wychodzę po prostu na spacer. Niedawno byłem też w Warszawie (właśnie wtedy co było to lądowanie awaryjne ) Prawie codziennie rano też wykonuję ćwiczenia fizyczne. Mam poczucie, że nie do końca by mi odpowiadała atmosfera pracy...obecnie sam sobie dobieram towarzystwo, na własnych warunkach...a ja mocno przesiąkam innymi ludźmi, otoczeniem... Praca na pół etatu to już brzmi lepiej. Choć w zawodzie może być mi ciężko u mnie taką znaleźć. Najchętniej to bym pracował 2 godziny dziennie przez 4 dni w tygodniu ;D Choć ja się tak właściwie boję nawet drobnego zaangażowania. Generalnie mam nadzieję, że projekt wypali. wkuuporr, na stronie są gotowe formularze "Wniosek o pozbawienie statusu osoby bezrobotnej" i "Ponowa rejestracja osoby bezrobotnej", nie trzeba podawać żadnych powodów. Tylko trzeba sprawdzić, czy w interesującym Cię urzędzie te gotowe formularze już są, bo początkowo nie w każdym był ten o pozbawienie. Generalnie można rezygnować z przyczyn osobistych, nie trzeba ich precyzować.
  4. Tak, dokładam się do rachunków. Mam 28 lat.
  5. Fajna dziewczyna (ładna, miła, przyjemny głos) mnie zaczepiła i namawiała na konto w banku Chętnie jej wysłuchałem i porozmawiałem z nią - i tak nie miałem nic lepszego do roboty, a zawsze to miło spędzony czas (konta nie założyłem) Po wszystkim powiedziałem, że miło mi się ją słuchało, że ma miły głos
  6. 1) Mieszkam z rodzicami. 2) Żyję z oszczędności. 3) Mało wydaję. 4) Nie uśmiecha mi się praca na pełen etat - 8 godzin dziennie, a na taką muszę być gotowy. Mam poczucie, że to za dużo (społeczeństwo ma zły model funkcjonowania!), przynajmniej dla mnie. 5) Boję się zaangażowania ( l-k-przed-pochopno-ci-t62431.html oraz ergofobia-l-k-przed-prac-t50510-196.html ). 6) Realizuję obecnie pewien projekt z kolegą (nasza własna inicjatywa). Jeśli się powiedzie, to mogą być z tego niezłe zyski + być może jakaś forma pracy. Ale na razie tylko pracujemy, bez dochodów. 7) Jestem przywiązany do luźniejszego trybu życia, do odprężenia. Tak, wiem że jestem beznadziejny Nie, nie przedstawiam. Ot tak, na moje życzenie. Robię to przez internet, nigdy nie byłem w UP, nie wiem nawet gdzie się mieści
  7. nvm

    Wkurza mnie:

    To, że nie ogarniam siebie samego. Jestem jak 6589g8gnwgu389n590qwnf90mqf-0.
  8. nvm

    Chciałbym umrzeć

    Nie wiem, może Ty wiesz? Zrozumienie, że nie ma nic do zrozumienia :) ...o ile lubisz takie bełkoty w stylu zen. Tak naprawdę cała ta duchowość, to jedna wielka ściema. Zwykły narkotyk. (no dobra, trochę się zgrywam teraz; zgorzknienie przeze mnie przemawia) Duchowość bardziej zabiera, niż daje. Ja przebudzeniem nazwałem to doświadczenie, gdy byłem przez kilka minut obserwatorem siebie jako działającego automatycznie. Jakiś rok czy pół roku temu zdarzyła mi się także sekunda bez myślenia (mój nowy rekord) - było to gdy obudziłem się w nocy. To było...wow! No ale cóż...byłem na duchowym haju, to teraz mam zjazd... Benjamin Smythe jest oświecony i nieszczęśliwy. Warto było?
  9. Jak nie podejmę, to też mnie skreślą i też przez kilka miesięcy nie będę mógł się zarejestrować...
  10. Kolejna sprawa: trudno jest mi ocenić, ile powinienem w danej sytuacji o sobie ujawniać... Jeśli ujawnię za dużo, to mogą być tego niefajne konsekwencje (tarcia, konflikty, stres, nieznane). Jeśli jednak nie zaryzykuję, to będę się dalej kisić w swojej strefie komfortu. Ryzyko przynosi mi świeżość i wolność, daje nową nadzieję, rozbudza mój organizm, uwalnia go. Tylko czy zawsze się to opłaca? Czy mogę zaufać tej wewnętrznej inspirującej sile? A może jest to po prostu głupiutkie wewnętrzne dziecko, które powinienem kontrolować?
  11. nvm

    Witam

    Może w końcu wypadałoby się przywitać, bo jeszcze tego w sumie nie zrobiłem A więc witam :)
  12. nvm

    Chciałbym umrzeć

    Zrozumienie intelektualne? Zrozumienie czego?Wolność jest w swobodnym działaniu, gdy "lewa ręka nie wie co czyni prawa".
  13. Bo inaczej musiałbym się stawić w UP lub by mnie skreślili, ale wtedy przez 3 miesiące nie mógłbym się zarejestrować ponownie.
  14. Gdy mam ochotę coś zrobić (czuję się do tego zainspirowany, ekscytuje mnie to), to nie bardzo umiem to na spokojnie przeanalizować. Widzę tylko opcję, by wejść w realizację tego i opcję by wejść w wątpliwości (wejść w lęk). Ktoś ma podobnie? Pachnie mi to NN. UPDATE: Często docierają do mnie pewne konsekwencje zrobienia czegoś, dopiero gdy już zaczynam to robić...lub - co gorsza - gdy już to zrobię...
  15. nvm

    Chciałbym umrzeć

    Muszę = "Jeśli tego nie zrobię, to będzie tak źle, że jest to dla mnie nie do zaakceptowania"Chcę = "Jeśli to zrobię, to będzie fajnie; ale jeśli tego nie zrobię, to też będzie OK" Czymże jest przebudzenie?
  16. Dziękuję, tego właśnie szukałem... W takim razie nadal co miesiąc muszę się rejestrować i kilka dni później wyrejestrowywać z UP...
  17. No właśnie to miało być od 1. stycznia 2018 :) Te artykuły to pewnie z 2016 lub 2017 r.?
  18. Lęk że:a) pochopnie wpakuję się w jakąś sytuację, niedługo później zmienię zdanie, ale już będzie za późno i będę musiał znosić konsekwencje; Generalnie mógłbym sprowadzić to pewnie do tego: lęk, że nie będę mógł się odprężyć :) b) hmm...w sumie to mam lęk przed terapią...nie wiem dokładnie dlaczego...może boję się, że wypłyną jakieś trudne emocje...albo boję się, że moja osobowość tak się przeobrazi, że...nie wiem, na przykład stanę się bardziej dojrzały i normalny i stracę dostęp do pewnych radości dostępnych mi dlatego, że jestem odmienny. Nie bardzo potrafię znaleźć taki złoty środek...przynajmniej trudno mi tak samemu analizować...może w rozmowie z drugą osobą byłoby prościej... UPDATE: Ad. a) Na przykład napiszę przed spaniem do kolegi, że mam coś do sprzedania. On się tym zainteresuje i później będę musiał poświęcić czas i energię na to. Ale jutro jak się obudzę, to będę wolał się zająć innymi sprawami, lecz będę ograniczony wcześniejszym zobowiązaniem. Będę czuł presję, nie będę mógł się odprężyć. A nie wiem, ile to zejdzie, bo trudno mi zrobić wycenę (to też może sprawić, że rozmowa będzie niezręczna), itd. Na myśl o tym czuję presję i stres. UPDATE 2: Ad. b) Boję się, że samo zaangażowanie się w terapię już istotnie zmieni moją osobowość, już dokonam poważnego wyboru życiowego - nie wiem czy właściwego, więc boję się to zrobić pochopnie. Z drugiej strony, mogę prawdopodobnie odwlekać to w nieskończoność, by kontemplować, czy terapia to dobry pomysł czy nie.
  19. nvm

    Chciałbym umrzeć

    Ja zauważyłem, że jeśli nie wykraczam poza strefę komfortu, to zaczynam się w niej kisić. I dopiero jak skoczę w przepaść, mimo swoich (racjonalnych w moim odczuciu) wątpliwości, to doznaję ulgi. Dopiero jak wchodzę w ryzyko, to pojawia się flow i czuję się lepiej. Innymi słowy: muszę jechać po bandzie i iść w nieznane - wtedy w pewnym sensie mi się poprawia. Ale z drugiej strony boję się: l-k-przed-pochopno-ci-t62431.html .
  20. Ok, dziękuję. A czy wiesz może co dalej z tym? Wycofano się z tego? Wejdzie później?
  21. Czy tylko ja tak mam, że często mam poczucie iż "chcę" coś zrobić (tak czuję), ale boję się, że dana decyzja może być pochopna? Co mogę z tym zrobić?
  22. Hej, nie wiem czy to właściwy dział, ale trudno. Od 1. stycznia 2018 r. miała być dostępna opieka zdrowotna dla wszystkich polskich obywateli, mieszkających w Polsce. Tym samym miała zniknąć konieczność posiadania ubezpieczenia zdrowotnego. Weszło to w życie? Ktoś coś wie?
  23. nvm

    Chciałbym umrzeć

    Czyli jesteśmy w piekle?
×