Skocz do zawartości
Nerwica.com

nvm

Użytkownik
  • Postów

    2 356
  • Dołączył

Treść opublikowana przez nvm

  1. Spoko, wiem, rozumiem Po prostu tak było mi prościej zedytować odpowiedź Właśnie ja bym wówczas prosił o wyjaśnienie: dlaczego uważa, że "jak coś jest racjonalne, matematyczne, jak coś działa wg prawa to to sprawka wyższego umysłu"?
  2. nvm

    Czym jest wstyd?

    Cóż. Może u mnie to dlatego, że jako dziecko byłem ofiarą przemocy fizycznej ze strony rówieśników. Wiedziałem, że bycie negatywnie postrzeganym przez innych będzie prowadzić do bycia ofiarą przemocy fizycznej i generalnie do tego, że będzie mi trudniej w życiu... Mam też skłonnoć (taki mój alief) do przyjmowania czyjegoś zdania na mój temat jako swojego własnego...
  3. Oczywiście, że tak. Ja akurat nie jestem ateistą. Tzn. w jakimśtam sensie może i jestem (bo na pewnym, głębszym poziomie, w nic tak naprawdę nie wierzę), ale raczej nie identyfikuję się z tym pojęciem. Ja się z tym zgadzam - świat stwarza wrażenie uporządkowanego. A dlaczego z góry zakładasz, że nadał je "Ktoś"? W pewnym sensie rzeczywiście tak to wygląda. Rzeczywiście tak to wygląda. Pytanie: co to byłyby za stałe prawa, gdyby nie dało się ich wyrazić matematycznie? A to niby dlaczego? Dlaczego uważasz, że źrodłem tych praw musiał być umysł?
  4. nvm

    Czym jest wstyd?

    Ok, rzeczywiście jest jedna rzecz, której wstydzę się przed samym sobą - a dla odmiany nie wstydzę się jej przed innymi. Bo inni niby zrozumieją - a przynajmniej będzie im się wydawać, że ją rozumieją. Natomiast ja sam jej nie rozumiem: Kilka miesięcy temu wybrałem wejście w kompulsje, w kompulsywność. W tchórzostwo, w stare uwarunkowania. Wybrałem uwstecznienie. Choć nie musiałem. I nie rozumiem dlaczego. Dlatego też nie chcę / nie umiem /nie potrafię sobie tego wybaczyć... Gdyby nie to, to nie musiałbym czynić tego - wspomnianego 2 moje posty wyżej - eksperymentu, który mi wszystko skomplikował...
  5. Za mało danych, ale brzmi znajomo - brzmi trochę jak ja swego czasu, co by mogło wskazywać na natręctwa. U mnie to było bardziej na zasadzie: "Dlaczego nie praktykujesz? Przecież racjonalnie jest na wszelki wypadek się podporządkować Kościołowi - najwyżej zmarnujesz sobie życie, ale tak ryzykujesz trafienie do piekła".
  6. nvm

    Czym jest wstyd?

    Dlaczego uciekłaś? Dlaczego klikasz krzyżyk? (Może potrzebujesz kogoś, kto będzie Ci zadawać właśnie takie pytania?) Jeśli tylko tyle potrafisz, to gdzie tu jest Twoja wina? Zrealizowałaś 100% swoich mozliwości? Jeśli tak, to przecież jest to powód do samo-zadowolenia... Czyli jesteś przekonana (masz belief), że nie jesteś winna, ale jednocześnie wydaje Ci się (masz alief), że jesteś winna? A czy zaakceptowałaś to, że tego nie akceptujesz? Dlaczego wstydzisz się tylko niektórych rzeczy spośród tych, których nie akceptujesz? Czym się one wyróżniają?
  7. nvm

    Czym jest wstyd?

    Ja się wstydzę tego, że zmusiłem się do wyobrażania sobie, iż gwałce i torturuję moją ukochaną mamę. A także różne inne obrzydliwe rzeczy, najgorsze możliwe, jakie tylko przychodziły mi do głowy - zmuszałem się do wchodzenia w nie. Myśli okrutne, związane z sadyzmem, okrucieństwem, gwałtem, homoseksualizmem, pedofilią, itp. Zrobiłem to w ramach eksperymentu auto-terapeutycznego, opartego między innymi na tym: Ale oprócz tego także na: Chęci przeżycia katharsis (odreagowania tłumionej od dzieciństwa wściekłości) Chęci działania przeciwnego do potencjalnie wcześniejszego stłumienia pewnych rzeczy w sobie (integracja cienia) Chęcie odzyskania elastyczności w swoim mysleniu, anulowania blokad Szukałem sposobu na re-integrację swojej psychiki. Dlatego też nie wstydzę się tego przed samym sobą - bo się rozumiem. Jedynie żałuję niektórych efektów. Choć widzę również pozytywy. W szczególności - lepiej/mocniej wiem czego nie chcę i jaką drogą chcę iść. Wstydzę się tego natomiast przed innymi - przed pochopnie osądzającymi bezmyślnymi debilami, którzy mnie nie zrozumieją i pochopnie mnie osądzą...boję się ich reakcji, więc się wstydzę i duszę się z tym w sobie...
  8. Ważna rzecz - trzeba zmienić czapkę, aby nie uciskała głowy...
  9. nvm

    Czym jest wstyd?

    "Wstyd możemy podzielić na wstyd zdrowy i toksyczny. Toksyczny wstyd, wstyd, który zniewala, subiektywnie odczuwany jest jako wszechogarniające poczucie własnej niedoskonałości, ułomności. Jeżeli ktoś odczuwa toksyczny wstyd, to czuje się bezwartościowy, przegrany, czuje, że nie stanął na wysokości zadania, jako człowiek. Toksyczny wstyd powoduje rozszczepienie 'ja' (zob. np. ego). Rodzi poczucie izolacji (zob. nieprzystosowanie społeczne, wykluczenie z grupy społecznej) i całkowitego osamotnienia." ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Wstyd_(emocja) )
  10. nvm

    Czym jest wstyd?

    Co jest wstydliwego w stanie zdrowia? Czy dla Ciebie wstyd to synonim braku akceptacji czegoś u siebie? Bo dla mnie nie. Czy uważasz, że to jest obiektywna ocena?
  11. nvm

    Czym jest wstyd?

    Mówię o niesprawiedliwym zawstydzaniu kogoś...jeśli interesuje Cię temat wstydu, to polecam ksiązkę: John Bradshaw - Toksyczny wstyd Tutaj z kolei ja nie rozumiem o co Ci chodzi...cóż, musiałabyś podać jakiś konkretny przykład. Ale skoro wypisałaś sama czego się wstydzisz, to znaczy, że tak naprawdę się tego (już?) nie wstydzisz. Gdybyś się wstydziła, to bałabyś się te rzeczy napisać
  12. nvm

    Mechanizmy obronne

    Przed doświadczaniem wypartych traum. Tak. Mechanizmy obronne służą ochronie przed złamanym sercem. Tylko, że mechanizmy obronne już są złamanym sercem. Praktykowanie mechanizmów obronnych, to praktykowanie złamanego serca. Intelektualizacja, racjonalizacja, wyparcie, tłumienie... Brzmi znajomo. Nie rozumiem do konca, ale brzmi znajomo...chodzi tutaj - z tego co rozumiem - o wypieranie swojego cienia (patrz: C.G. Jung). Nieprawda! Ja nigdy nie zaprzeczam! To mnie nie dotyczy! I już na pewno nie jestem narcyzem!!!111jedenjedenjeden (żart ) Nie wiem. Ja raczej robię w ten sposób, że buduję model innych osób, na podstawie modelu samego siebie. A czy oprócz tego stosuję wyżej wspomnianą projekcję? Trudno powiedzieć... Brzmi znajomo... Tylko po to?
  13. nvm

    Czym jest wstyd?

    Dlaczego? A dla mnie niesprawiedliwe najeżdżanie na kogoś - spowodowane wywyższaniem się, bezmyślnym osądzeniem i posiadaniem zakutego łba - jest niesprawiedliwością... To, że ktoś jest za głupi, aby zrozumieć Twoją sytuację, nie oznacza że ma rację w jej ocenie...
  14. nvm

    Czym jest wstyd?

    Z mojej strony to nie jest narcyzm, lecz bunt wobec niesprawiedliwości...
  15. nvm

    Czym jest wstyd?

    Niemowlę w pełni akceptuje siebie. Dlaczego w pewnym momencie przestaje? Pełna akceptacja siebie jest wartością domyślną...wstyd to po prostu chowanie siebie przed innymi. Jeśli wstydzisz się sama przed sobą, to znaczy że nie chcesz uświadomić sobie czegoś, co w Tobie jest. Ale dlaczego nie chcesz? Jak myślisz? Co by się stało, gdybyś to sobie uświadomiła?
  16. To nie jest takie proste. Tzn. jest proste ale nie aż tak. Polecam: św. Ignacy Loyola - o rozeznawaniu duchów
  17. No żesz. Mógłby to dodać. Ale nie - po co ryzykować "relatywizm moralny"? Lepiej ryzykować skrupulactwo Mój katecheta też pewnie wolał, jak mu na egzaminie Bóg podpowiadał odpowiedzi. Lepiej to brzmi w opowiadaniach niż inna sytuacja, w której Bóg go ponoć natchnął, aby na innym egzaminie ściągał Tak, i do tego pielęgnowałem w ten sposób wysokie poczucie własnej wartości, że spełniam swoje wysokie standardy (wykazuję widocznie pewne cechy osbowości anankastycznej, która zresztą ma wysoką współ-chorowalnośc z ZOK). Dzisiaj również jest to dla mnie pewien plus w trzymaniu się takich zasad, ale już tak nie idealizuję tej wartości. Czasem jestem gotów się "zeszmacić" w imię wyższego dobra. Taki Gowin ze mnie trochę
  18. Być może zainteresuje Cię ten temat:
  19. A więc jednak! Chodziło o nas...markać!
  20. Kiedyś (w liceum) na rekolekcjach ksiądz powiedział, że przejście na mieście nie po pasach to grzech. Po wyjściu z rekolekcji, szedłem z grupą znajomych - w tym z koleżanką, która bardzo mi się podobała (byłem w niej wręcz zauroczony). Grupa postanowiła przejść przez jezdnię nie po pasach, no to ja z nimi. Po powrocie do domu załamałem się i padłem na podłogę, wpadając w rozpacz, że pójdę do piekła, że to bez sensu, że nie potrafię nie grzeszyć, że nie dam rady... Dopiero następnego dnia, na tych samych rekolekcjach, ten sam ksiądz powiedział, że to nie jest tak, że z grzechami nie można przystępować do komunii (czyli że się idzie do piekła, bo dla mnie to było to samo - bycie wykluczonym ze zbawienia). Że: 1) Przed komunią jest spowiedź powszechna, która gładzi grzechy lekkie 2) Sama komunia gładzi grzechy lekkie 3) Nie wolno przystępować tylko w przypadku grzechów śmiertelnych Dopiero wówczas zacząłem bardziej się interesować kwestią rozróżniania grzechów lekkich od ciężkich PS: Generalnie i tak później długo staralem się unikać wszelkich grzechów, choćby najlżejszych - w tym skrupulatnie przestrzegać tego, by przechodzić tylko po pasach i na zielonym. To był obłęd, bo napędzałem w ten sposób swoją kompulsywność.
  21. nvm

    Ciągły niepokój

    Niepokój to stłumiony lęk...
  22. Bo dzięki temu chociażby przerywasz połączenie między bólem głowy a natrętnym myśleniem. Umysł się uspokaja, a ból - który woła o Twoją uwagę - w końcu może zostać wysłuchany. Znika dodatkowa warstwa cierpienia psychicznego.
×