Skocz do zawartości
Nerwica.com

nvm

Użytkownik
  • Postów

    2 356
  • Dołączył

Treść opublikowana przez nvm

  1. Mam tendencję do dość częstego mycia rąk, ale to nie jest wielokrotne mycie pod rząd. Po prostu nie lubię tego uczucia lepkości między moją dłonią a myszką komputerową. Czy to ma jakiś związek z zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi? A może bardziej z osobowością anankastyczną? A może z jakąś nadwrażliwością sensoryczną? A może jeszcze z czymś innym? Co to może być? Też tak macie? Albo coś podobnego? Dodam, że w podstawówce nie lubiłem zadań z klejem, bo się lepił. Podobnie z farbami, bo się brudziłem. Podobnie brzydziły mnie moje pierwsze ejakulacje w wieku dojrzewania, co sprawiło, że już po drugiej zrezygnowałem z "masturbacji".
  2. Katolicka książka, choć bez nihil obstat: Skrupulatom na ratunek - Emanuel Działa OP Jak dla mnie to tylko półśrodki, ale zawsze coś. Szczególnie poruszająca i inspirująca jest przytoczona historia księdza. Ta książka może być dość nieźle pomocna (poziom pomocności: 6.5/10?) i zarazem tylko trochę szkodliwa (poziom szkodliwości: 2.5-3.5/10?). Summa summarum, bilans więc jest pozytywny, także polecam gorliwym katolickim skrupulatom.
  3. nvm

    Mechanizmy obronne

    Miałem jakieś 9/10 lat. Na basenie. Starszy o kilka lat brat założył mi chwyt unieruchamiający. Ot, dla zabawy. Tzn. jego zabawy, moim kosztem. Kosztem mojego publicznego poniżenia i upokorzenia. Próbowałem się wyrwać, szamotałem się. Jednak bezskutecznie. Moja mama wyciągnęła aparat, aby zrobić zdjęcie. Może nie rozumiała sytuacji? Może myślała, że się po prostu dobrze bawimy? Mój brat na pewno. Cóż mi pozostało? Mialem do wyboru 2 opcje: 1) Szamotać się dalej i głupio wyjść na zdjęciu. 2) Zrobić dobrą minę do złej gry - przynajmniej na czas zdjęcia. Tym razem - a była to pierwsza taka sytuacja, jaką pamiętam - wybrałem opcję numer 2. Stłumiłem w sobie te negatywne uczucia i zaprzestałem się szamotać. Zamiast tego uśmiechnąłem się i pomachałem do zdjęcia. Gdy zdjęcie zostało zrobione, wróciłem do gniewu i agresywnej próby wyrwania się. Stłumienie? Wyparcie? Mam poczucie, że wtedy nabyłem nowego skilla. Skilla, który mi wszedł w krew. Skilla, by chować w sobie negatywne emocje, tlumić je, a na zewnątrz emanować pozytywnymi.
  4. nvm

    Mikro-prokrastynacja

    Tak sobie myślę, czy właściwie zauważam, że u mnie jest ogromny związek między tą mikro-prokrastynacją (czy - zwłaszcza dawniej - w ogóle prokrastynacją), a tchórzostwem. Boję się robić, to co odczuwam jako naturalne i spontaniczne, więc szukam wymówek. Bo też i nie ufam sobie, tzn. swojej spontaniczności. Niniejszym wybieram, by jej zaufać, ale to nie jest racjonalne - po prostu kieruję się intuicją.
  5. A może warto byłoby udać się do psychologa?
  6. nvm

    Mikro-prokrastynacja

    Nie, spokojnie, lol Chodziło mi po prostu o to, że dziękuję Ci za życzenia powodzenia w poszukiwaniu zrozumienia Dlaczego jedyną? Czy zadawanie skomlikowanych pytań oznacza, że nie jest się zdolnym do niczego innego niż analizowanie? Poza tym: czy rzezcywiście moje pytanie było takie mega-skomplikowane? Ja tak tego nie odbieram. Dla mnie to nie jest kwestia analizowania, a bardziej pewnej samo-świadomości...
  7. nvm

    Mechanizmy obronne

    To bardzo ciekawe sformułowanie, nvm, ale nie rozumiem o co Ci chodzi. Dlaczego uważasz, że mechanizmy obronne są złamanym sercem? Och, dziękuję za to pytanie. Na wstępie pragnę zaznaczyć, że należy to traktować bardziej w sposób poetycki, niż naukowy, więc proszę nie kazać mi wskazywać naukowych badan, potwierdzających, że mechanizmy obronne = złamane serce. To bardzej taka poezja. A o co mi konkretnie chodziło? A no nawiązałem do słów Gangaji, niech zaraz je odszukam... Dobra, nie znalazłem, nie chce mi się tego teraz szukać. Ale chodziło o to, że obawiamy się złamanego serca. I że z tego powodu się zamykamy, robimy się zatwardziali. Tylko, że właśnie takie zamknięcie, zatwardziałość już jest złamanym sercem. (przynajmniej w pewnym sensie, wiadomo, że to się jednak trochę inaczej odczuwa; choć z drugiej strony jest też tak, że tym zamknięciem przykrywamy właśnie to i tak już złamane serce i tylko kurczowo trzymamy się w ten sposób swojego złamania). Połączyłem to z mechanizmami obronnymi, ktoś może zaprotestować. No to ja pytam: czy istnieją mechanizmy obronne, które - idąc po nitce do kłębka - nie są tak naprawdę formą takiego zamykania się?
  8. nvm

    Mikro-prokrastynacja

    Złe polecenie lub nazwa pliku. Errro, error, error! Dlaczego cyborgiem, skąd taki pomysł? Eee...nie bardzo wiem, do której wypowiedzi miałaby to być aluzja...hmm...ale może już po prostu nie pamiętam, musiałabyś mi przypomnieć, jeśi tak.
  9. A gdzie ja niby idę na "całościową walkę z wiarą i Bogiem"? Słuchaj, to nie moja wina, jeśil nie chcesz lub nie potrafisz czytać ze zrozumieniem tego, co piszę i kurczowo trzymasz się swojego czarno-białego (nerwicowego?) myślenia. O ile pomyłka w przypadku połączenia katechety z księdzem to był drobiazg, o tyle nieuważne czytanie i pochopne osądzanie/ocenianie w tak istotnych kwestiach, to już sprawa poważniejsza. Robisz sobie jakiegoś chochoła, który ma mnie przypominać i z nim wojujesz, zamiast porozmawiać ze mną. Nie wiem czy jest sens się w ogóle wtrącać do Twoich rozmów z wytworami Twojej wyobraźni, nawet jeśli one mają mnie w założeniu przypominać. Ale z drugiej strony - kto Ciebie wyprowadzi z błędu jeśli nie ja? Zgoda. Choć nie wiem, czym tak właściwie jest wiara, co rozumiesz pod tym pojęciem. No ale po co precyzować. Lepiej niech to będzie mgliste, niejasne pojęcie, w którym nie wiadomo o co chodzi. A gdzie ja niby tak napisałem? Inna rzecz, że Katechizm Kościoła Katolickiego pisze podobnie... Może. Nie wiem. To zależy jak zdefiniujesz wiarę. Obawiam się, że bez tego ani rusz. Nie rozumiem tego pojęcia Być może jestem agnostykiem. Ale prawie całe życie praktykowałem katolicyzm (rzymski) i uważałem się za osobę wierzącą. W pewnym okresie nawet głęboko wierzącą. A czy to była prawdziwa wiara, to nie wiem, bo nie wiem czym jest wiara. Dziękuję Za to pozwolenie! A gdzie ja niby tak napisałem? Czym jest zdrowa i/lub przeciętna wiara? Bo tak Cię odbieram - że stosujesz bezczelne presupozycje. Prowokować? A gdzie ja niby tak napisałem, do jasnej choinki?!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Czy naprawdę tak ciężko jest czytać ze zrozumieniem i sobie nie dopowiadać?!!! aajgijgbrb9tjjsg (gryzę klawiaturę (żart)). Nie zgadzam się z tym. Można dyskutować właśnie po to, aby dopiero wspólnie dochodzić do prawdy, a nie z góry zakładać, że ją się ma, a dyskutatnt to zakłamany idiota, który na pewno jej nie ma. Też się nie zgadzam! Mogę nie wierzyć w powodzenie jakiejś sprawy, ale mogę wierzyć, że warto i tak spróbować!!!!! Niom.
  10. To w takim razie dlaczego każesz mi sobie coś wmawiać? Cóż to niby za "prawda", skoro trzeba do niej na siłę, kompulsywnie i infantylnie przylgnąć, uparcie udając, że się w nią wierzy? Cóż to niby za "prawda", skoro wymaga z Twojej strony wywierania presji i wmawiania innym? Cóż to niby za "prawda", skoro wymaga z Twojej strony traktowania z góry osób, które chcesz przekonać za pomocą emocjonalnych presji?
  11. nvm

    Mikro-prokrastynacja

    Rozumiem, ok to dziękuję Ale tak nie będzie. Ja, Lelouch vi Britannia, rozkazuję wam: rozumiejcie mnie!
  12. nvm

    Mikro-prokrastynacja

    Sheldon mode ON Czy to sarkazm? Sheldon mode OFF
  13. Jeszcze odnośnie "celowości" - może być po prostu tak: Jest mnóstwo różnych wszechświatów, z różnymi prawami fizyki. W niektórych z nich, te prawa umożliwają zaistnienie życia. Wówczas mieszkańcy takiego wszechświata odbierają je jako racjonalnie uporządkowane. W pozostałych prawa są takie, że życie nie powstaje. Wówczas wszechświat jest pusty pod tym względem toteż i nikt tam się nie dziwi, że to wszystko tak bez sensu wyszło
  14. nvm

    Mikro-prokrastynacja

    @anemon, dziękuję za odpowiedź. Nie, to nie są problemy z koncentracją...raczej. To jest mikro-prokrastynacja, która tworzy podświadome nawyki kompulsywnego uciekania od wykonywanego zadania, co może prowadzić do drobnych rozproszeń.
  15. Eee...no niezupełnie, bo to były 2 różne osoby. To z egzaminem to katecheta, a tamten to był ksiądz na rekolekcjach Mam nadzieję, że wyrażasz w ten sposób swoją frustrację. Może niektórzy rzeczywiście szukają wykrętów, ale to nie jest powód, aby imputować to wszystkim, którzy nie zgadzają się z - jak to określił @rafs - myśleniem teleologicznym. Zauważ, że takim sposobem mówienia możesz wywołać agresję lub wycofanie się rozmówcy i zniechęcać w ten sposób do rzeczowej dyskusji. Dla mnie to jest najeżdżanie na rozmówcę, aby zniechęcić go do przedstawiania swojego rozumowania - i właśnie taka postawa jest dla mnie dezorganizacją rozumu. No ale mam nadzieję, że w Twoim przypadku był to po prostu wyraz frustracji. Mnie na przykład już takie najeżdżanie i pochopne osądzenie z góry wyprowadza z równowagi i utrudnia jasne myślenie. Mam nadzieję, że nie taki był Twój zamiar. Fałsz. Samo istnienie Boga nie rodzi jeszcze żadnych kosekwencji moralnych.
  16. nvm

    Mikro-prokrastynacja

    Jakie znacie najbardziej subtelne formy mikro-prokrastynacji? U mnie to jest próbowanie przez chwilę, czy może jednak wybór bardziej tchórzliwej akcji będzie dla mnie akceptowalny. Wiązać się to może z zaczynaniem na chwilę alternatywnej czynności, patrzeniem w danym kierunku, wyobrażaniem sobie. A jak to jest u was? Nie pytam o takie najbardziej oczywiste formy prokrastyancji - celowo nazwałem temat mikro-prokrastynacja.
  17. nvm

    Mechanizmy obronne

    Dlaczego miałabyś być zazdrosna o Evię? Wspominam o niej, bo: Wydawało mi się, że ją szanujesz/cenisz. Ona kojarzy mi się z tematem: "Czy depresja to na pewno choroba?" (czy jakoś tak)
  18. nvm

    Mechanizmy obronne

    To nie było zdziwienie Chodziło mi o to, czy jest to jedyny powód stosowania idealizacji. Bo ja myślę, że u mnie idealizacja jest potrzebą samą w sobie Obawiam się, że droga do wolności wiedzie przez ciemną noc duszy, czyil zaakceptowanie tego lęku i samotności. To jest moje nindo, nie znam lepszego. Otworzyć się na ból emocjonalny, który tłumiło się od dziecka i pozwolić, by wypłynęła cała ta rozpacz, związana z tragizmem życia. Myślę, że Evia by tym słowom przyklasnęła.
  19. nvm

    Badanie osobowości

    Obecnie czekam na badanie osobowości. Czy ktoś orientuje się może, czy będę badany także pod kątem zaburzeń osobowości?
  20. Mam tak samo jak Ty. Pasuje u mnie wszystko z wyjątkiem punktu 2. I tego, że obecnie nad punktem 5 pracuję
×