Skocz do zawartości
Nerwica.com

linka

Legenda Forum
  • Postów

    11 568
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez linka

  1. montechristo, to nie jest drugi epizod tylko cały czas ta sama jedna niezaleczona ku*wa depresja. Też wydaje mi się, że skoro jak dotąd próbowałeś tylko jednego leku, terapię dopiero zaczynasz to narazie chyba szpital nie jest tak potrzebny, skoro inne możliwości nie są wykorzystane jeszcze .
  2. linka

    Nie wiem co zrobić

    Polecam udać się do innego psychiatry - 10 minut to króciutko na wydanie diagnozy. Poza tym, psychiatra nie wspomniał nic o terapii - jak mniemam - co też o nim za dobrze nie świadczy.
  3. zdesperowany1, 3 tygodnie mało, mało, mało czekaj miesiąc - półtora - ja mniej więcej po takim czasie zwykle odczuwałam już poprawę, choć jak brałam fluo pierwszy raz to już po dwóch tygodniach czułam się troszku lepiej
  4. zdesperowany1, eh eh eh, fluoksetyna ma to do siebie że ma perfidne skutki uboczne przy "wchodzeniu" dlatego ja zawsze zaczynałam od 20mg a teraz jestem narazie na 10mg - 8 dzień więc zupełnie jak Ty Skutki uboczne powinny przejść po około 2 tygodniach, ja bym radziła tyle wytrzymać, no chyba, ze nie dajesz rady żyć - wtedy do lekarza. Nie spodziewaj się też zbyt szybkiej poprawy stanu zdrowia - 4 do 8 tygodni to zwykle czas kiedy fluo zaczyna naprawdę działać. Z tego co wiem bardzo szybko w krótkim czasie podniosłeś dawki, lekarzem to ja nie jestem ale już trzeci raz biorę ten lek i jakbym miała wejść na 40 czy 60 mg po 9 dniach to bym wykorkowała........
  5. Nie mam takich problemów bo....nie mam kasy na prywatnego lekarza U mnie w przychodni zdrowia psychicznego nie czeka się na wizytę - jak się człowiek chce dostać to trzeba poprostu wstać wcześnie rano, iść wyciągnąć kartę i pstryk - jest się u lekarza. Co do psychologa to sama byłam w szoku, myślałam, że okres oczekiwania będzie długi a okazało się, że na terapię zostałam zapisana na "za tydzień" - więc chyba mam szczęście. Lekarz psychiatra z 20 letnim stażem klinicznym - więc chyba doświadczenie ma, a co do terapeutki to byłam się narazie tylko umówić więc nic na jej temat nie mogę powiedzieć - zobaczymy
  6. magdalenabmw, to idź na pieszo chyba to nie 10km .......... chłopak cię raz nie może podwieźć? Żaden znajomy z autem?
  7. Tomek1974, a możeby tak terapia rodzinna?
  8. magdalenabmw, no to zawijaj pupę w troki i maszeruj na drugi koniec miasta.............. bo tekst, ze tam jest za daleko świadczy o tym, że jak widać poprostu ci się nie chce....... Co do tematu, jak byłam u pana psychiatry to w skierowaniu na terapię wypisał mi numer choroby f43 i tak sobie odszukałam i: (F43) Reakcja na ciężki stres i zaburzenia adaptacyjne Podstawą wydzielenia i rozpoznania tej kategorii zaburzeń są nie tylko objawy i przebieg, ale również stwierdzenie jednego z dwóch czynników przyczynowych: wyjątkowo stresującego wydarzenia życiowego, powodującego ostrą reakcję na stres albo znaczącej zmiany życiowej prowadzącej do trwałej, przykrej sytuacji, która powoduje zaburzenia adaptacyjne. Mniej ciężkie stresy psychospołeczne ("wydarzenia życiowe") mogą przyczyniać się do wystąpienia całego szeregu zaburzeń zaklasyfikowanych w innych miejscach tego rozdziału, ale ich znaczenie etiologiczne nie jest zawsze oczywiste i zależy od osobn zej wrażliwości pacjenta. Znaczy to, że wydarzenia życiowe nie są konieczne, ani wystarczające, aby wyjaśnić wystąpienie zaburzenia i kształtowanie jego obrazu klinicznego. Natomiast zaburzenia ujęte w tej grupie powinny być zawsze bezpośrednią konsekwencją ostrego, ciężkiego stresu lub trwałej sytuacji urazowej. Wydarzenie stresowe, czy trwała przykra sytuacja jest pierwotnym i nadrzędnym czynnikiem przyczynowym, bez którego nie byłoby tego zaburzenia. Zaburzenia te można więc uważać za dezadaptacyjne reakcje na ostry lub przewlekły stres. Uniemożliwiają one skuteczne radzenie sobie i wsku k tego prowadzą do trudności w funkcjonowaniu społecznym. Ponadto mam zaburzenia dysocjacyjne (nerwicę konwersyjną) : Wspólnym rysem zaburzeń dysocjacyjnych czy konwersyjnych jest częściowa lub całkowita utrata normalnej integracji pomiędzy wspomnieniami przeszłości, poczuciem tożsamości, wrażeniami czuciowymi i kontrolą ruchów ciała. Wszystkie typy zaburzeń dysocjacyjnych mają tendencję do ustępowania po kilku tygodniach lub miesiącach, szczególnie jeśli ich początek był związany z urazowym wydarzeniem życiowym. Bardziej przewlekające się zaburzenia, szczególnie niedowłady i zaburzenia czucia, mogą wiązać się z nierozwiązywalnymi problemami czy trudnościami interpersonalnymi. Zaburzenia te były wcześniej asyfikowane jako różne typy "histerii konwersyjnej". Obecnie uważa się, że są one pochodzenia psychogennego i są ściśle związane w czasie z urazowymi wydarzeniami, nierozwiązywalnymi czy "nie do zniesienia" sytuacjami, czy też z zaburzonymi relacjami z otoczeniem. Objawy często są odbiciem wyobrażeń pacjenta o tym, jak przejawiałaby się choroba somatyczna. Badanie lekarskie i dodatkowe nie potwierdzają żadnej znanej choroby somatycznej czy neurologicznej. Poza tym można się dopatrzeć, że utrata funkcji jest wyrazem potrzeb psychologicznych czy konfliktów. Objawy mogą rozwijać się w ścisłym iązku ze stresem psychologicznym i często występują nagle. Kategoria ta obejmuje tylko zaburzenia funkcji somatycznych będących normalnie pod świadomą kontrolą oraz zaburzenia wyrażające się utratą czucia. Zaburzenia obejmujące ból i inne złożone doznania somatyczne, związane z czynnością wegetatywnego układu nerwowego, są zaklasyfikowane jako zaburzenia pod postacią somatyczną [zaburzenia z somatyzacją] Heh, lekarz z 20letnim doświadczeniem klinicznym, chyba wie co mi jest nie? Zobaczymy co powie pani terapeutka za tydzień na terapi Tak się dziś dokształciłam.................i znowu się nie zabrałam za naukę........yhhhhh
  9. linka

    islamoterroryzm

    Reiben, ależ dla ciebie to może być nawet najprawdziwsza prawda, możesz sobie nawet to wypisać w pokoju na ścianie - ja na tym forum takich wpisów nie chcę i mam wrażenie, że reszta administratorów też nie. To nie miejsce na takie dyskusje i takie obraźliwe posty będą usuwane. Głosząc takie hasła zachowujecie się dokładnie tak samo jak ci których oskarżacie - i nie ważne kto zaczął. Nienawiść jest destrukcyjna i toksyczna. -- Cz sty 07, 2010 2:08 pm -- Reiben, nie interesują mnie twoje przekonania, szczerze mówiąc - możesz sobie je wypisywać nawet na ścianie pokoju. Tutaj nie. Jeśłi znowu zobaczę tu lecące bluzgi, i teksty "do gazu" temat zostanie zamknięty a winowajcy dostaną "nagrody".
  10. linka

    Problem z pracą

    WSRH, hmmm nie wiem....dla mnie wiesz to ci prywatni często są mało warci - bo tylko kasa kasa kasa się liczy Tu nie ma zasady - są lepsi i gorsi, państwowi psycholodzy terapeuci też muszą mieć ukończone kursy i szkolenia więc nie koniecznie są gorsi.
  11. linka

    Problem z pracą

    WSRH, możesz znaleźć psychologa na NFZ wtedy nie płacisz nic, a prywatne wizyty kosztują coś koło 70-80zł za godzinę. To lie czasu zajmie terapia - tego nikt ci nie może powiedzieć oprócz psychologa, myślę, że regularnie przez kilka miesięcy.
  12. linka

    Problem z pracą

    Moze psycholog pomoże ci znaleźć odpowiedzi na te pytania? Może podpowie jak kierować swoim życiem żeby było lepiej?
  13. linka

    Problem z pracą

    Psycholog i to szybciutko, zaczym zaczniesz na serio olewać pracę - a szkoda jeśli jest dobra.
  14. magdalenabmw, ale ja nie piszę tu o żadnej socjofobii ..........kobieta nie chce pracować - nie musi ale niech nie ma do męża pretensji, że on lubi przebywać z ludźmi i tego potrzebuje - więc musi być kompromis. Nie może być tak, że ona jest domatorką więc on też ma być i ch*j bo ona mu pierze gotuje sprząta i wychowuje dzieci - i co z tego?? On też pracuje - mają równe prawa i muszą szanować siebie nawzajem. Są dobrani tyle, że się nie dogadują. Poza tym, dla mnie klasyczny model rodziny to oboje pracujących rodziców więc wiesz...... Nie chce pracować - niech sobie znajdzie hobby, pasję bo jeśłi jej świat ograniczy się tylko do męża dzieci i domu to nie będzie o czym z nią porozmawiać nawet....wybacz..... [Dodane po edycji:] magdalenabmw, a Ty się zastanów co ON czuje............tyra cały dzień, codziennie podbija do domu a tam gderająca żona, która narzeka...a jak chciałby RAZ W TYGODNIU iść na piwo z kolegami to ma sajgon. Uważasz że wyzywanie i straszenie rozwodem w takiej sytuacji jest normalne ???!! To się na terapię nadaje......
  15. magdalenabmw, no chyba nie bardzo skoro dzieci uczęszczają do przedszkola Wybacz, ale jeszcze więcej kobiet prasuje, pierze i sprząta a do tego pracuje......matko, przecież nie mówię, żeby tyrała po 12h dziennie, niech sobie znajdzie pracę na pół etatu, znajomych z pracy, pogada z ludźmi, wyjdzie z domu.....no litości. Bez martyrologii proszę, dzieci gotowanie i sprzątanie da się pogodzić z pracą. Jak nie chce pracować, to niech się nie dziwi, że mąż ma innych znajomych niż TYLKO ona i z nimi też chciałby spędzić czas. Easy.
  16. magdalenabmw, a zachowanie żony wyprowadza męża z równowagi. Trzeba dojść do jakiegoś porozumienia ....poza tym ale bez obrazy, jak ona siedzi w domu (a nie musi, nie jest chora) to tam gnije, nie ma kontaktu z ludźmi.....i jej jedynym partnerem do rozmowy jest mąż.....ile można.....a z kim on ma pogadać o sporcie i innych pierdach?? KOMPROMIS - są 4 tygodnie w miesiącu - raz wychodzą razem, raz on z kolegami a pozostałę dwa weekendy spędzają razem w domu z dziećmi....... Trzeba szanować obie strony .................a nie tylko jedną............
  17. Ja mam tak, że generalnie nie bardzo mogę spać w dzień. Znaczy mogę, ale wolę tego nie robić bo budzę się z biciem serducha, uczuciem lęku i rozbicia, przechodzi po pewnym czasie .......ale jak mam gorszy okres w życiu po prostu nie sypiam za dnia.
  18. Klinika leczenia nerwic = oddział szpitala psychiatrycznego.
  19. No nie, pewnie lepiej cały czas siedzieć z marudzącą i wiecznie niezdowoloną żoną w domu............ Nie, ma mieć też swoje życie, swoje koleżanki ............ Jesteś z tego dumna, że jesteś na utrzymaniu chłopaka?? Bez obrazy ....ale dla mnie to jest nie do przyjęcia...... Nie, żebym ci życzuła, albo cuś, ale jesteś młodziutka, żeby cię kiedyś nie zostawił chłopak a wtedy zostajesz bez środkó do życia ....... Poza tym, nie posiadanie żadnego innego świata niż "świat związku" jest toksyczne i chore........ Słuchaj ja do życia potrzebuję ludzi a nie tylko mojego chłopaka, nie da się, poprostu to chore nie mieć znajomych innych poza tą jedną osobą.....
  20. Tam ta daaam byłam sie zapisać na terapię do psychologa, licząc na miesięczne albo i dłuższe oczekiwanie na wolny termin a pani psycholog do mnie: 14 styczeń
  21. zdesperowany1, no takie są skutki uboczne fluoksetyny, a Ty szybko wszedłeś na wysoką dawkę....musisz przeżyc, albo zmniejsz dawkę i wolniej ją zwiększaj.
  22. Ja wolę ustne egzaminy, pisemnych się boje i nienawidzę czekać na wyniki Aczkolwiek u mnie teksty o nerwicy by nie przeszły niestety.... Czekają mnie właśnie dwa ustne egzaminy i jedno zaliczenie - czy wyczuwają zaburzenia Mo nie wiem ja jak umiem to mówię, a że zwykle nigdy nie umiałam to wodolejstwa stosowanego mogę pisać doktorat i zawsze się uśmiecham szeroko - to zwykle działa na +
  23. WW_18, alkoholu pić OCZYWIŚCIE NIE WOLNO....to jest substancja psychoaktywna i nie należy mieszać jej z lekami....... Poza tym, jak piszesz to pisz O SOBIE, bo każdy ma inne reakcje i to, że na ciebie połączenia lakoholu i leków nie wpływa nie znaczy, ze nie wpłynie na kogoś innego Ja, cóż, piąty dzień na seronilu 10mg narazie i ewentualnie jak lezę do szkoły to jem 0,25 xanaxu, jak narazie nic pozytywnego nima - skutki uboczne za to są, brak apetytu, jadłowstręt no i z lekka zwiększone lęki i napięcie, ale nic to przeczekać trzeba i już.
  24. Romekzkrakowa, do tego służy taka ikonka w przeglądarce ODŚWIEŻ........
×