-
Postów
11 621 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez linka
-
Moim zdaniem, jeśli po roku terapii nie widać żadnych efektów należy zastanowić się nad zmianą - albo terapeuty, albo i terapeuty i nurtu terapii.
-
[videoyoutube=TLgacbYRQ_I][/videoyoutube] I jak tu gościowi racji nie przyznać?
-
Polecam film "Dogma", film dokumentalny "Zeitgeist" oraz przecudowne skecze o bogu pana Georga Carlina
-
Wszystko może zaszkodzić....tylko zależy o jakie szkodzenie idzie. Już kiedyś pisałam, terapia jest jak otwieranie starej rany w celu wyczyszczenia. Niby nas tylko troszkę boli, sączy się ropa, to ruszamy do lekarza i nagle zaczyna się piekło....ranę trzeba otworzyć i oczyścić. Martwa tkanka musi zostać wycięta - to początkowa faza terapii.....wtedy kiedy właśnie uświadamiamy sobie ile pracy przed nami, wtedy kiedy dopiero zauważamy jak mam spaprane w głowie....ale po tym okresie, terapeuta powoli zaszywa ranę, jeszcze czasem urażając zdrowe tkanki które zaczynają odrastać........przerwanie terapi to jak zszycie rany do połowy....nic to nie da a stan chorobowy powróci..... gdy rana jest zszyta zostaje tylko jedno, nauczyć pacjenta dbania o nią, dbania o siebie..wtedy kończy się terapię i "zaleczony" musi sam stawić czoa swojemu życiu...dać radę.....i uczyć się zdrowieć dlaej. No i oczywiście jak trafimy na zidiociałego psychologa, bez wiedzy specjalistycznej co to sobie prowadzi terapię bo mu się wydaje, ze "się zna" to i nawet zdrowej osobie może to zaszkodzić i to poważnie.
-
chojrakowa, a może w krytycznych chwilach warto choć na moment zamknąć oczy i wrócić do tamtego momentu......czy Ty chodzisz na jakąś terapię?
-
chojrakowa, kiedy ostatni raz nie analizowałaś tego c się dzieje dookoła i byłaś tak najzwyczajniej w świecie szczęśliwa? Kiedy ostatni raz tak się śmiałaś że aż poleciały ci łzy?
-
Vi., nie, wybacz, nie każdy ma inne zdanie - bo twoje z racji braku jakichkolwiek znajomości z realnymi ludźmi jest wypaczone. Nie mówię tego żeby ci wrzucić czy cię obrazić, ale żeby ci wyjaśnić na jakiej zasadzie działa przyjaźń, znajomość, koleżeństwo .... bo nie masz o tym pojęcia.
-
lakuda_reaktywacja, Racja całkowita :)
-
Vi., proszę cię...w "kontaktach" to można być jak się kogoś co najmniej zna telefonicznie.....
-
Nie wiesz jak powstają ludzie?....ja się o tym uczyłam na biologii...i nie widzę tutaj nic boskiego...był sobie plemnik i była sobie komórka jajowa.......itd itd. No i jeszcze dodam że zdolności rozrodcze to nie konsekwencja boga tylko ewolucji ( które to słowo dla katolików jest synonimem teorii spiskowej ). no cóż , różnica w tym że na to pytanie da się odpowiedzieć. odsyłam do podręcznika fizyki . Na wypadek pytania dlaczego ptak lata odsyłam do podręcznika biologi dział ornitologja . W wypadku samoloty podręcznik fizyki dział aerodynamika Z tym odsyłam do książki od biologii. Dla mnie ten komentarz którym teraz strzeliłeś był żenujący.....to twoja sprawa, jak już pisałam...możesz wierzyć w co zechcesz ale nie wmawiaj mi czegoś czego udowodnić naukowo mi nie możesz....choć troszkę .
-
Ja tu nic boskiego nie widzę...ludzie codziennie podejmują decyzje których konsekwencje są opłakane lub dzięki którym unikają np śmierci. Taka kolej rzeczy, tak toczy się życie.... Aczkolwiek łatwiej jest uwierzyć , że to "palec boski" i czuć się tym "wyróżnionym" - bóg o tobie pamiętał
-
Thazek, no to spoko, wierzysz w jego istnienie? Masz prawo, a ja mam prawo wierzyć w to, że on nie istnieje.....i dlaczego niby "na pewno ktoś istnieje" - masz na to dowody? Tobie może do wiary w istnienie nie są potrzebne mi tak Oczywiście komentarz był w tonie ironicznym ale nigdzie tam nie widzę obrażania boga.....tylko spiętych katolików buka, skąd wiesz jaką wizję boga mają w głowie ludzie? Mi by na myśl nie przyszło już od wielu lat utożsamiać boga z istotą nie mówiąc już o "starszym dziadku z brodą" i wątpię czy jakiś ateista w ogóle sobie go wyobraża....bo jak ma sobie wyobrażać i uosabiać coś czego nie ma?
-
Mnie kino zawsze uspokajało, ciemno, wygodnie, bezpiecznie, nie "czuję" tego tłumu ludzi no i dobry film - odwraca uwagę. Poza tym, to jednak walka z lękami, pewnie, że łatwiej dać za wygraną...ale w ten sposób to już w ogóle nic tylko się zamknąć w domu..... Stawianie czoła wyzwaniom - poza tym jak pisałam dobry film + dobre towarzystwo ( które wie z czym się zmagasz) i możliwość wyjścia z kina w każdej chwili (świadomość tego) - i powinno być ok. Jak bym poszła.
-
Eee moim zdaniem jest zabawny Czy prawda/fakty = przesadzanie?
-
-
Jestem ogromną fanką SF i ten film akurat zupełnie mi się nie podobał. No ale ale, wracajmy do tematu
-
zdesperowany1, nudzi ci się? Nie masz co robić? To znajdź sobie zajęcie a nie dopisujesz nic nie wnoszące idiotyczne posty.....
-
A próbowałeś terapii?
-
Wróciłam, a było tak fajnie...w zasadzie zastanawiam się czemu prowadziłam wojnę z moją siostrą przez 18 lat mojego życia....ona jest na prawdę fajna a do tego moja siostrzenica....eeeehhhh - fajnie fajnie, dlaczego ona mieszka tak daleko No ale witam i wracam na stanowisko
-
jakubkowa, a jak to leczysz?
-
harpagan83, wiesz że on ma 67 lat !! Nieźle się trzyma
-
harpagan83, a oglądałeś? Świetny!! Ubawiłam się na nim pierwszorzędnie, parodia wszelakich filmów o zabijakach, klimat Kill Billa i Od zmierzchu do świtu A czy ta wspaniała obsada nie nazywa się Jessica Alba albo Michele Rodriguez ?
-
Spakowałam się, jutro o 10.50 wbijam do pociągu i wyruszam na ferie :) Jakoś się spinam...nie lubię jeździć sama pociągami...nawet w środku dnia...
-
Kwiaty i bilet do kina, teatru? Kwiaty i jakieś dobre wino :) Albo np wyciągnij ich najładniejsze zdjęcie gdzie są razem, np ślubne i daj do fotografa do powiększenia i opraw ładnie :)
-
to Ty dawanie prezentu nazywasz "wtrącaniem się" ........dziwne. Zależy jakie masz kontakty z rodzicami - jeśli ok - i zawsze dajecie sobie prezenty na święta, w urodziny - to głupio byłoby pomijać takie fajne święto jak rocznica ich ślubu...zwłaszcza, że trzydziesta :)