-
Postów
11 568 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez linka
-
LitrMaślanki, napisał, że zony nima, seks uprawiał - ale rozgrzeszenie dostał i jest lajt
-
harpagan83, ...co Ty mi tu mieszasz fizjologię człowieka do planu boskiego. Jakby bóg nie chciał wojny to by nie wymyślono bomby atomowej tak? Więc jak widać chce wojny A nie powinieneś ...bo jak widać ani skruchy w tobie ani postanowienia poprawy.... Wiesz jak to jest ....nie ma czegoś takiego jak niepraktykujący katolik - wiesz o tym? Albo jesteś katolikiem i wypełniasz zasady wiary albo nie! Nie jest ważne co Ty uważasz za słuszne ...tylko co mówi pismo święte.Więc żyjąc w zgodzie z zasadami ( a nie będąc "wylajtowanym" ) Kościoła Katolickiego NIE MA SEKSU!! A JEŚLI W OGÓLE JEST TO NUDNY!!
-
Widzisz i tym się różnimy...tobie musi to nakazać religia - ja mam zdrowy rozsądek ...i wystarczy
-
harpagan83, A słyszałeś żeby kościół albo biblia mówiła że trzeba uprawiać seks dla przyjemnosci?? Idźcie i się mnóżcie mój drogi....... zabronione jest używanie antykoncepcji = zabroniony jest seks dla samej przyjemnosci....dla mnie to chyba logiczne...... cleem stosunku płciowego jest PROKREACJA a że przy okazji może być miło - to jest. A jest coś między celibatem do ślubu a między rozwiązłością seksualną?? Nie mówię o puszczaniu się na prawo i lewo ( co nie zmienia faktu, że jak ktoś lubi - jego broszka, bo hamowanie tych popędów to dopiero może prowadzić do nerwic) ale grzechem jest każdy stosunek seksualny z kim innym niż z mężem i bez ślubu. Więc po bożemu...trzeba czekać do ślubu z tym "jedynym" i tyle. Nie może być wcześniej inny partner czy partnerka i nie piszę tu o rozwiązłości. NIby jak? Proszę cię....żadnego seksu oralnego, żadnego analnego, żadnych erotyków, żadnych zabawek, żadnej onanizacji, żadnej "manupulacji ręcznej" - toż to zberezeństwa! Spytaj księdza Dla katolików owszem, powinno być...ale jakoś dziwnym trafem nie jest......... Zabawne jest, że dla kościoła mniejszym grzechem jest wyjście za mąż, nie koniecznie będąc o tego przygotowanym, w młodym wieku żeby tylko już....... niż seks bez ślubu
-
Masz seks - z jedną osobą, po ślubie, głównie w celu prokreacji, bez antykoncepcji, nie wspominając o zabawach w stylu seks oralny czy analny..... no kreśli mi się tu prawdziwa zabawa......
-
mel89, ej wymieniłeś mój ulubiony zestaw śniadaniowy parówy gotowane i kanapki z serem ( + pomidor jak jest)
-
[videoyoutube=uCUEXpOpCGM][/videoyoutube]
-
Dokładnie tak, ale : Aczkolwiek:
-
LitrMaślanki, obawiam się że chodzi o tą pasywną stronę
-
Po pierwsze zlikwidowałam link w poście...bo jakoś czuję tu spamerstwo i reklamowanie kolejnej kretyńskiej strony, z bzdurnymi przepowiedniami za które trzeba zapłacić 12 zł. Żenująca reklama zaprawdę! KOSZ!!
-
A ja kiedyś czytałam na forum że seks analny leczy nerwicę i depresję........
-
No to spokojnie jak piszę, poważnie , fluoksetyna to najlżejszy z antydepresantów SSRI jest bezpieczny, nie uzależnia, bardzo długo wkręca się na obroty...czasem trzeba poczekać nawet 8 tygodni na efekty ale warto...stabilizuje powoli ale dość skuteczne. Dawki wąchają się od 20mg do 60-80mg. Nie bój się, nie ma czego, to ma leczyć a nie zabijać....będzie lepiej :)
-
No to może czas pomyśleć nad tym.....same leki złagodzą objawy...ale przyczyny nerwicy nie wyeliminują...nie pomogą przygotować się na nawrót.....pogadaj o tym z psychiatrą, niech ci wypisze skierowanie i poszukaj terapeuty w przychodniach psychologicznych ( chyba , że stać cię na prywatnego - co by było łatwiejsze ) będzie dobrze......
-
jaki eksperyment? No to chyba logiczne że podwyższasz dawkę to powoli ? Przepoławiania tabletki cię tak zdziwiło czy co? Chyba lepsze to niż od razu brać 40 mg. Zrobisz jak zechcesz, ja brałam seronil 3 lata ( z przerwami) i tak podnosiłam dawkę....poza tym, bez przesady to "lekki" lek...najlżejszy z SSRI i nie ma się czego bać.
-
No nerwica ma to do siebie, że leczona nieprawidłowo, nie leczona, lub gdy przerywa się leczenie na własne widzi mi się bez konsultacji z lekarzem to wraca i przeważnie silniejsza......terapia by się przydała...i leki jakieś może?
-
Psychoza nieee...miałbyś o wiele większe fazy, schizofrenia też nie bo pewnie byś sobie nie zdawał sprawy, że jesteś chory...i miałbyś halucynacje, omamy słuchowe, jakieś bezpodstawne obawy o życie - że cię ktoś chce zabić itd..... To co opisujesz to atak nerwicy lękowej ( tak wynika z badań) idź do psychiatry, niech postawi diagnozę. Zastanów się jak chcesz to leczyć, leki i /lub terapia i zacznij działac....szybko, jak najszybciej :) Będzie dobrze
-
No pewnie... słuchaj to nie tak, że Ty tego nie masz...bo Ty czujesz te objawy jako realne, czujesz się słabo, czujesz zawroty głowy - tyle tylko że nie da się tego poprzeć żadnymi badaniami bo to wszystko siedzi w głowie......
-
kite, To też nie jest normalne....nie jest zapewniam cię...i tak jak Shadow uważam że nie ma absolutnie żadnego powodu żebyś się obwiniała....
-
Bo to nasz głupi mózg nie chce przyjąć do wiadomości prawdy....smutnej...ale bezpiecznej. Co by się nie działo - nie umrzesz na nerwicę
-
Nerwicę masz tylko........