cyklopka
Użytkownik-
Postów
8 782 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez cyklopka
-
acherontia-styx, no u mnie ciut taniej, ale to mimo wszystko bardziej technikum niż studia. Purpurowy, kazać oddać, a jak nie, to walić do jego/jej rodziców. U mnie pewnego pięknego razu podziałało mirunia, a propos Ciała Pedagogicznego, niepisana zasada jest taka, żeby dzieci nie dotykać jak nie trzeba (chyba że przystopować jak biega), ale jak się same tulą, to też nie odpychamy
-
kosmostrada, jest w umowie zastrzeżone, że mogą podnieść czesne. A nie ma nowego rocznika, to jest nas tylko 12 albo 13. Nauczycielom też obcięli i chyba w czerwcu zamykamy ten teatrzyk Większość dni jestem w szkole rano, w poniedziałki i czwartki dłużej, bo kampię na świetlicy. To czy będę miała czas popołudniami zależy od tego, czy zeszłorocznych klientów jakoś upcham
-
Ja jeszcze mam oscylację między poczuciem bycia poczebną, a lękiem po co mi to wszystko Ale dzisiaj przyzwoity piąteczek, zaraz zalewam kawusię i kończę pisać artykuł.
-
"Pasja Życia" biografia Van Gogha pióra Irvinga Stone'a. Dobre studium choroby psychicznej, jeżeli ktoś oczywiście lepiej rozpoznaje objawy niż lekarze w XIX wieku. Zaskakujące portrety post-impresjonistów i ogólnie malownicza narracja.
-
Zła wiadomość, podnieśli nam czesne, bo nie ma nowej klasy. Dobra, zaczynamy dopiero za tydzień, więc jutro spędzę dzień z przyjaciółką. Zła wiadomość, popierniczyłam trochę w pracy z pakowaniem i przeprowadzaniem klas do świetlic i stołówki. Dobra wiadomość, były grupowe uściski.
-
kosmostrada, ja się boję, że wraz z ludźmi konflikty się przeniosą w inne rejony świata.
-
Zosia_89, ja niestety wieczorami się nakręcam, że powinnam coś jeszcze zrobić. kosmostrada, ja siebie też podziwiam, albo przynajmniej pytam, co ja tu robię. Chcę do apteki. A najbardziej to siedzieć w domu i grać w grę. No szkoda mi gier, bo dużo już w nich zdobyłam i postaci nie zostawię tak o. I obiecałam innym graczom, że coś razem porobimy. Teraz w ogóle unikam kompa jak ognia, bo boję się zasiedzieć jak również wydaje mi się, że powinnam się przygotować przed następnym dniem do pracy. acherontia-styx, ach, no ja mam tylko 100 podopiecznych. Uczę się 3-4 imion osób dziennie. Nikt mi nie poradzi, co z tą wojną? Zbroić się, czy brać więcej leków?
-
Zosia_89, szkoła, ale sześciolatki też są i w ogóle. Ogólnie nie pojmuję ludzi pracujących w szkole 20 lat, mnie po dwóch dniach łeb boli. Chyba będę musiała o jakieś dodatkowe lekarstwo poprosić, bo cały czas tylko w domu wiadomości w TV, a nawet na Fejsbuku w telefonie tylko artykuły o emigrantach w pociągach, obozach itd. I albo się będzie pomagać jednym ludziom kosztem drugich, albo się zaczną zamieszki. No to się boję. A matka ma Tranxene i się nie boi, chociaż ona to bardziej Ruskich. I tak w kółko. Dzisiaj jeszcze przejrzę materiały na jutro, a potem mam film. "Płynące wieżowce", bo jeszcze nie widziałam.
-
kosmostrada, no ja w dzieciństwie strasznie chciałam wierzyć we wszystko, co czarodziejskie, teraz świadomie unikam new age'owych czy okultystycznych nurtów, ale czasem fajnie pogadać o znakach, żywiołach, minerałach, bo to przedstawia znajomości i cechy w pozytywnym świetle, jakoś ludzi do siebie zbliża. Lubię alchemię, gdzie każdy kolor, metal, planeta są do siebie przypisane.
-
kosmostrada, też byk. Ale moje umiłowanie jedzenia jak i upór zostały w dzieciństwie złamane. Teraz się dopiero uczę robić uparta. Co za śmieszni ludzie, wyłączyli głos w czołówce "Ojca Mateusza", żeby mnie nie denerwować muzyczką. A musieli by wyciszyć cały odcinek, bo muzyczka jest w każdej scenie.
-
platek rozy, właśnie zamawiam z tej stronki próbki perfum dla mamy. A co do tych winogron, mogły się skórki poprzyklejać w środku człowieka, albo były czymś pryskane. Dzisiaj całe popołudnie w pracy, głównie paczenie godzinami, czy nikt nie wybiegnie z placu zabaw na ulicę. Przychodziły różne osoby i też paczyły, zamiast wziąć dziecko i nie robić sztucznego tłoku. Wielu rzeczy jeszcze nie rozumiem. Dyrektor do mnie mówi per "dziewczyna" Dopiero pod koniec dzieci się zmęczyły, to zaczęły siadać i mówić do mnie. Bo ja bardzo lubię słuchać jak 1 osoba mówi, a nie, kuna, 60. Dalej mam oscylację nastroju wg. schematu: jestem super --> ale nie utrzymałabym rodziny --> może to i lepiej, bo wojna i zamieszki. I tak w kółko
-
Sprzedałam kilka książek, jeden pacjent nie poinformował, że już wysłał przelew i wybraną kwotę wysyłki w poniedziałek, przelew odkopałam w piątek, mogłam wysłać dopiero w poniedziałek po pracy. Od wczoraj jestem zasypywana kulturalnymi mailami typu GDZIE KSIĄŻKA! !!! Powiedział by debil o wpłacie, to bym nie musiała szukać i wysłała przed weekendem. Nie wiem, po co książka komuś, kto nie umie pisać pełnymi zdaniami ani stosować form osobowych. A po tym wszystkim mi się wyświetliło "transakcja pomyślna"
-
Coś takiego było chyba w "Amelii", że marzyła, żeby czasem w codziennych sytuacjach pojawiał się sufler Ciekawe co na to Sergjei Nikałajewicz Schodow...
-
kosmostrada, dzieci w szkole nie były zbyt zainteresowane moją skromną osobą. Nie ma co przegadywać na terapii. Chamstwo to jest chamstwo, święty by nie wytrzymał. Druga rzecz, tępota nieziemska, że ślub lub dziecko się ma z racji samego wieku, a nie ze związku Rozumiesz? Przecież to idiotyczne Natomiast, że jeden czy drugi facet mówił o zakładaniu rodziny, a miał coś innego na myśli, albo w ogóle nie myślał, to nie będziemy wałkować w nieskończoność, bo żal pieniędzy. A że akurat wszystkie moje związki były żartem, którego nie załapałam, to też nie poradzę. Mogę się tylko uczyć rozumieć nowe relacje. A zła jestem, że nie zripostowałam od razu, to bym koleżaneczkę ustawiła, a teraz to mogę tylko się od niej odsunąć, bo mi pomysły na to co powiedzieć jak zwykle z opóźnieniem. No niestety taki refleks mam. Czasem mi się zdarzy coś wystrzelić w dobrym momencie, to się wtedy ludzie przewracają, nie wiem czy ze śmiechu czy z żalu.
-
Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)
cyklopka odpowiedział(a) na temat w Zaburzenia odżywiania
acherontia-styx, jedyny szkopuł, że jak mierzę małą bluzkę (bo drobna klata), to nieraz rękawki nie wejdą. Ale ogólnie jestem zadowolona, bo zapaczam na bohaterki filmów akcji chętniej niż na modelki wybiegowe. Szczyt był, jak poszłam z kolegami na Avengersów i patrząc na postaci męskie stwierdziłam, że muszę iść na siłownię -
Cicho bo serial oglądam
-
Wiesz, ja mogę zechcieć, ale raczej z kimś, kto się będzie nadawał na tatę. A nie, żeby odfajkować z listy "osiągnięcie życiowe", bo za rok ani chybi menopauza mnie czeka i pożałuję Nie będę z małpą rozmawiać, notatek już nigdy nie zobaczy.
-
Pawlikowska miała taki sposób, co się nazywał "szalupa ratunkowa". Trzeba sobie wybrać jakieś krótkie filmiki, piosenki, płyty, zdrowe potrawy, które zawsze bezbłędnie poprawiają nastrój. Ostatnio jak miałam niechęć/presję związaną z pójściem do pracy, to nuciłam sobie "Wielką miłość do babci klozetowej" z repertuaru Big Cyca Obejrzę serial, zjem coś i biorę się za recenzję, to się chociaż pisemnie wyżyję na debiutującej wokalistce
-
platek rozy, ja jeszcze nie wiem, co przyniesie przyszłość. Zgadzam się, że ok jest, kiedy ludzie, którzy nie mają dzieci pomagają innym, służą im swoją wiedzą i innymi wartościami, jeśli chcą. To jest korzystne dla społeczeństwa, wspólnoty, która u nas zanika. Ja nie pałam uczuciami do cudzych dzieci, a przynajmniej nie od pierwszego wejrzenia - musimy się dobrze poznać
-
platek rozy, jeszcze bym od biedy zrozumiała, jakbym się wszędzie pchała ze słit-mężusiem i zaglądała ludziom do wózków, to ktoś by mógł rzucić, "ah, pewnie chcecie niedługo własne". Ale ja się z nikim nie spotykam, ba, nawet pierwszy raz od niepamiętnych czasów nawet zakochana nie jestem Istnieje może jeden kolega, któremu bym nie odmówiła spotkania, ale to tak na spokojnie, a nie od razu weź się wprowadź, rób mi dziecko i mów mu Sebastian Ze swojej strony czuję, że mogę być szczęśliwa z mężem i dzieckiem, bądź bez męża i dziecka, jak nad sobą popracuję. Widzę ile ludzie wydają choćby na książki i lekarstwa dla dzieci, poza tym boję się wojny/zamieszek/terroryzmu, który mógłby w przyszłości dotknąć moje dzieci i wnuki. Łatwiej się żyje bez takiego obciążenia. Z drugiej strony pewnie miłość do dziecka i radość z tego jak żyje i rozwija się zniwelowała by te obawy. Nie zmienia to faktu, że takie teksty to sobie prostaczka może walić do swoich koleżanek z podstawówki i kuzynek, bo do ciotek już jej nie wypada. W ogóle bez żadnej refleksji nad tym na jakim ktoś jest etapie życia, w jakiej jest sytuacji materialnej i osobistej, tylko, że trzeba odfajkować ślub w wieku 29 lat i dziecko w wieku 30. Pokobrowało te tępe rury, czy co?
-
Aleście natłukli postów. Dzisiaj odrobiłam obowiązki nauczyciela, farmaceuty i być może dziennikarza muzycznego jeśli jeszcze dzisiaj dam radę coś napisać o jakiejkolwiek płycie. Dzieci jeszcze za bardzo nie ogarniają, potrzeba kilku lekcji żeby przełamać lody. Już byłam taka zadowolona, że już mam i umowę o pracę, i praktyki dzisiaj podbite, ale mi koleżanka zepsuła dzień. Opowiadałam coś o dzieciach w szkole, to mi powiedziała, głupia torba, że jeśli chcę mieć własne, to powinnam jakoś teraz. A zła jestem na siebie, że tylko jej odburknęłam coś w stylu "a co jeśli nie chcę", a powinnam jej była od razu wytłumaczyć, dlaczego jej zachowanie było niewłaściwe. Nawet gdyby rozmawiała z małżeństwem, które planuje powiększenie rodziny, mówienie co i kiedy powinni byłoby nie na miejscu. A już nie powiem, jak to wypada do osoby, która jest niezamężna (bo dwa ostatnie związki dopiero po dłuższym czasie się okazały niepoważne), z nikim się nie spotyka, której nawet terapeutka mówi, że lepiej być wolną niż z kimś, z kim się nie można porozumieć, która dopiero niedawno odkryła, że w życiu może się potoczyć tak albo tak i szczęście trzeba uzależniać od siebie, a nie od innych osób w swoim życiu. W sumie wracałyśmy kawałek tym samym autobusem, ale zamiast stać z dziewczynami, poszłam sobie kawałek dalej usiąść. Trudno darmo, menopauza się zbliża wielkimi krokami, muszę se klapnąć, bo jeszcze mi się osteoporoza zrobi.
-
Artemizja, ten tekst zasłyszałam o kogoś i nie przestaje śmieszyć. Moim szmatom praktycznie wszystko wolno
-
Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)
cyklopka odpowiedział(a) na temat w Zaburzenia odżywiania
Siłownia i ciężary nie zrobią z Ciebie kulturystki nie bój się Się nie boję, chcę być silna. Kiedyś uprawiałam sztuki walki i od tego został mi zarys mięśni ramion. Po kilku tygodniach tańca zarysowała się łydka. Czyli ja + trening = wyraźniejsze mięśnie. TruchłoBoga, większość zaburzeń odżywiania podchodzi pod autodestrukcję, więc się nie krępuj. -
Ferdynand k, ale ja shotguna zaliczam do broni lekkiej. Ciężkie to są działa rakietowe. platek rozy, to chyba z bł. Bronisławą byłaś na roku Wysiedziałam na spotkaniu organizacyjnym, mało nie usunęłam (ale by był wstyd), trochę wiem, trochę nie wiem, jutro mam tylko dwie lekcje, ale wcześnie rano. Pierwsza lekcja z pierwszą pierwszą klasą. Czekam aż się wszystko jakoś ułoży. Mama dostała Tranxene i już ani o wojnie nie gada, ani że sobie nie poradzę. Dobry lek
-
Davin, żeby pociągać za struny paznokciami, nie zaś piórkiem. Skos wynika z ułożenia dłoni względem linii strun. Kobieta nic nikomu nie jest powinna