
Inga_beta
Użytkownik-
Postów
2 735 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Inga_beta
-
Znachor, nie mam ciśnienia, by chwalić CBT, bo nie jestem terapeutką tego nurtu. Jestem TYLKO psychologiem;) Nie prowadzę prywatnej psychoterapii. Po prostu z racji swojej profesji orientuję się w temacie i mimo wszechobecnej, chwalonej i propagowanej psychodynamicznej, znacznie bardziej cenię terapię poznawczo-behawioralną, która wg mnie (i badań) jest skuteczniejsza. Tyle! Ale wypadało by powiedzieć jeszcze w czym skuteczniejsza? W jakich zaburzeniach? Czy rownież w silnych zaburzeniach osobowośći? A jeżeli tak jest jak to mówią badania to czym się kierowali specjaliśći na wydziale 7F w Krakowie stosując tam wyłącznie terapię psychodynamiczną? Czyżby nie znali badań?
-
Jak zacząć czuć prawdziwie..?
Inga_beta odpowiedział(a) na entliczekpentliczek temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Po prostu trzeba zwiększyć częstotliowść tych wizyt aby to wszystko szybciej szło. Przeżyć na terapii tamten dziecięcy ból odrzucenia,utraty miłośći i przestać się tego bać. -
Jak przekonać do psychiatry? Historia mojej mamy.
Inga_beta odpowiedział(a) na sophierita temat w Nerwica natręctw
Myślę że dobrze by jej było podsunąć jakieś artykuły na temat psychoterapii nerwicy natręctw, aby się przekonała że to jest wyleczalne i w dodatku wcale nie trzeba pić przy tym lekarstw. Ale gdy matka zdrowieje to wtedy jest takie niebezpieczęństwo że zaburza się cały układ rodzinny, coś co było znane przez całe 20 lat i członkowie rodziny zaczynają czuć się niepewnie. -
Mizofonia - patologiczna reakcja na dźwięki
Inga_beta odpowiedział(a) na Ania_1988 temat w Pozostałe zaburzenia
Ja najbardziej nie znoszę i nienawidzę radia, muzyki, bo czuję jak to mnie zabija. Nie mogę wtedy o niczym mysleć, na niczym się skoncentrować bo cała jestem zajęta odcinaniem się od tego dźwięku. Nie znoszę muzyki ze słuchawek, nie znoszę rozmów w pociągu czy autobusie. Nie znoszę chodzic po sklepach bo tam wszędzie muzyka. Wpadam i jak najszybciej robię zakupy i uciekam. Sąsiadów uciszam albo chodzę ze stoperami. Na szczęście w pracy siedzę sama i mam ciszę bo radio by mnie wykończyło. -
Ja też od wielu lat śpie po kilka przerywanych godzin. Czuję się wyspana ale na pewno nie działa to dobrze na organizm. Cos się dzieje ze zawsze musze być budzona w nocy, jak nie moje lęki to hałas albo jakies bóle. jakbym miała jakiś przymus wewnętrzny męczenia się ni e tylko w dzeiń ale również w nocy. Jako dziecko nigdy nie miałam spokojnych nocy i byłam budzona przez hałasy czyli chrapanie ojca którego się bałam. A teraz czuję że jakbym tak przespała całą noc to byłoby mi zbyt dobrze. Muszę o tym porozmawiać na terapii.
-
Ja też mam zaburzenia schizotypowe i anhedonię. Jedyne lekarstwo na to to dobra psychoterapia. Ja mam od 6 lat psychoterapię i jest poprawa i to znaczna ale nie wiem jeszcze ile lat czeka mnie terapii. Bo zaburzenie jest ogromne.
-
Przychodzę dzisiaj do pracy a tu taka różnica po sobotniej terapii, czuję się pewniej. Nie spodziewałam się tego.
-
Trauma to może za silne słowo ale nie znalazłam innego. A wpływ na psychikę zależy od tego na jaką osobę to trafiło. Gdyby trafiło na zdrową to wtedy ona by to przyjeła jako nowe dośwaidczenia czy inne poglądy, jak to piszecie. W kazdym bądź razie, gdy mi się coś takiego przydarzyło z poprzednią terapeutką, na poprzedniej nieudanej terapii, to mój obecny terapeuta zaczął od uzdrawiania tamtego, ponieważ ten brak zaufania, negatywne nastawienie, spodziewanie się teraz tego samego co na tamtej terapii, urazy do tamtej terapeutki, oczekiwanie że on mnie będzie tak samo traktował jak ona, unikanie mówienia tego czego się bałam mówić na tamtej terapii, negatywne skojarzenia które nabyłam na tamtej terapii, wzmagałyby moje lęki i uprzedzenia do obecnego terapeuty i uniemożliwiałaby mu prowadzenie terapii. Dlatego pierwszym etapem terapii było wypowiedzenie wszystkiego o co miałam pretensje i co mi się nie podobało oraz rozmowa na ten temat. Terapeuta stwierdził że trudniej jest prowadzić terapię w przypadku osób które miały negatywne dośwaidczenia w poprzedniej terapii, ponieważ to wszystko przenoszą na kolejną terapię. A to jak będziemy się starać o tym myślec nie ma nic do rzeczy, ponieważ uczucia nadal pozostaną takie same, a zmiany w sobie polegają na zmianie uczuć, wewnętrznych przekonań a tego nie da się przeprowadzić za pomocą podjecia decyzji że będę czuć to i to lub odbierać to w taki sposób w jaki ja chcę.
-
Pięćset, Na następnej terapii na pewno trzeba będzie zacząć od pracy nad traumami z tej grupowej. Ale przynjamniej bedziesz miał doświadczenie że jak terapeuta zacznie ci coś wmawiać to jak najszybciej z takiej terapi trzeba uciekać. Mnie na jednej terapii też terapeuta wmawiał że czuję złość. Czułam się bezsilna i bezradna. To było okropne. Dopiero w domu udało mi się to przemyśleć i mu potem wytłumaczyć że się mylił. On od tamtej pory już mi niczego nie wmawia.
-
Witam,cieszę się, że nie jestem sama, poznajcie moją histori
Inga_beta odpowiedział(a) na ekspert_abcZdrowie temat w Witam
Witaj To czy kiedyś bedzie zależy tylko od ciebie. Od tego jakie podejmiesz decyzje. -
Gdy zrobiłam przegląd historii mojego życia to zauważyłam, że po jakichś traumatycznych wydarzeniach zawsze ścinałam włosy. Oczywiście wtedy nie zdawalam sobie z tego sprawy.
-
A mnie terapeuta wkurza gdy mi insynuuje że jestem na niego zła. A ja nie jestem. I nie wiem co mam zrobić aby mi tego nie mówił. CZuję się bezsilna, bo choć zaprzeczę to wiem że on mi nie wierzy. Jak mam mu wytłumaczyć że się myli? Ostatnio z ironią mu powiedziałam- Tak, ma pan rację , jestem na pana zła. Ale obawiam się że on za jakiś czas znów mi powtórzy to przypuszczenie, którego ja nie czuję.
-
Ja czułam się odrzucana gdy terapeuta nie patrzył na mnie tylko spoglądał w bok. Zatykało mnie wtedy i nie mogłam mówić. Miałam to samo ze wszystkimi ludźmi. Powiedziałam mu o tym. Chyba pierwszy raz się z czyms takim spotkał bo był zdziwiony. No i biedak od tamtej pory, chyba ze 3 lata wpatrywał się we mnie cały czas w ogóle nie odrywając ode mnie wzroku. Ale ja tylko w ten sposob czułam się przez niego chciana i zauważana. Teraz już nie musi tego robić.
-
Ja miałam taki przypadek że terapeuta mi wyznaczył 2 spotkania na miesiąc zamiast sześćiu. To było na zakończenie sesji więc tylko to przyjełam z niedowierzaniem i poszłam do domu. Przez cały tydzień to trawiłam i rosła we mnie na niego złość. A gdy weszłam na następną terapię to zaczęłam wręcz na niego krzyczeć, że mnie olewa, że jestem dla niego na ostatnim miejscu, że zatyka mną dziury w terminarzu, że mu na mnie nie zależy. On to wszystko potraktował jako element terapii a potem mi wytłumaczył dlaczego tak się stało. A w końcu załatwił swoje sprawy tak że znalazł dla mnie te 6 terminów. W końcu wyszło na to że mnie ni e olewa lecz bardzo chce mi pomóc a te zajęte terminy to były na szkolenia po to aby mi móc lepiej pomóc. Jak nie będziesz szczery na terapii to terapia ci nie pomoże. Musisz mówić na terapi wszystko co czujesz, to podstawa.
-
Ta emocja którą czujesz to jest poczucie odrzucenia przez terapeutę. I stąd do niej nienawiść, za to że cię nie chce. Oczywiśćie ujawniają się też tu uczucia do rodziców. Musisz z nią koniecznie o tym porozmawiać, dostając od niej satysfakcjonującą cię odpowiedź. Sprawa musi byc wyjaśniona do końca, tak abyś się pozbył wszelkich watpliwośći że ona cię nie chce. Powiedz jej o tej nienawiści i innych uczuciach do niej. I na podstawie tej rozmowy zorientujesz się jakie ona ma wobec ciebie zamiary. Bo jeżeli okaże się że nie możesz jej ufać, to trzeba zmienić terapeutę. Być może przeżyłeś w dzieciństwie taką sytuację że najpierw rodzice cię chcieli, cieszyli się że się urodziłeś a potem zaczęli być niezadowoleni z ciebie.
-
Dziwne uczucie, jakim darzę przedmioty.
Inga_beta odpowiedział(a) na kikikunia123 temat w Nerwica natręctw
Ja miałam coś podobnego. W piwnicy trzymałam stare meble, tak na wszelki wypadek, że może kiedys mi się przydadzą. Ale że zabierały mi dużo miejsca więc postanowiłam je wyrzucić. I tu zaczął się dramat. Wynosiłam półke na śmietnik i czułam że wynoszę małe dziecko, które przeraźliwie płacze i błaga aby je zostawić. Z kolejnym meblem było podobnie z tym że on przejawiał inne cechy charakteru i inaczej reagował. Każdy przedmiot miał swoje cechy charakteru i zachowywał się indywidualnie, niektóre się obrażały na mnie. Ja tak to mocno przeżywałąm, że przestałam je wyrzucać na śmietnik tylko sprzedałąm na allegro. One wolały przejść w inne ręce niż iść na śmierć na śmietniku. A tak naprawdę to ja projektowałam na te przedmioty to co było zamknięte i niewyrażone we mnie, tego czego sama nie potrafiłam poczuć, bo jestem odcięta od swoich uczuć. Ja całe dzieciństwo przeżyłam w strachu że rodzice mnie wyrzucą na śmietnik i tam umrę z głodu. -
bardzo prosze o jakąkolwiek pomoc czy porade
Inga_beta odpowiedział(a) na monietta temat w Nerwica natręctw
Ja wprawdzie nie mam nerwicy natręctw ale mam natrętne myśli i lęki. Takich myśli nie daje się zdusić albo odwrócić od nich uwagi zajmując się czymś innym bo i tak wracają. lepiej jest je uzewnętrzniać, opowiadając o nich innym, rozmawiając o tym co się czuje. I to nie jeden raz ale dużo razy. Ja sobie radzę w ten sposób że rysuję to o czym myśle oraz dużo piszę, zapisuję wszystko co mi się pojawia w głowie, nawet przez godzinę czy dwie. Takie wyrzucanie z siebie tego , pomaga. No i dobrze byłoby się zastanowić dlaczego chcesz wbić ten nóz w brzuch. Takie uśwaidomienia najbardziej pomagają. -
Wkurzają mnie agresorzy wyżywający się na ofiarach.
-
hub-ert, Dzięki To wszystko już stare dzieje ale to nadal we mnie siedzi, bo wtedy z tym wszystkim byłam sama. Nie miałam nikogo komu mogłabym chociaż opowiedzieć o tym co czuję. Mam te wszystkie emocje stłumione i wyparte.
-
Wyjasnie bo może to nie jest tak oczywiste, że ja nie mieszkałam ze swoim mężem, mieszkałam w akademiku a on mnie śledził, nachodził, groził, włamywał sie do pokoju, okradał i robił różne inne rzeczy ktorych nie pamietam. Czego nie dopełniłam aby chronić moje dziecko gdy było w brzuchu?
-
A kiedy ty mnie przeprosisz? Za co mnie zaatakowałaś? Wyśmiewasz się z emotek i empatii a sama bardzo zabiegasz o sympatię nowych osób które cię tu jescze na forum nie znają, wpisując się w powitania. Dam ci spokój jak mnie przeprosisz. Zabolały mnie bezpodstawne ataki. Nie pomyliłaś się w mojej ocenie oceniając mnie jako słabą na której łatwo będzie się wyzyć- bo takiej osoby szukałaś.Szukałaś ofiary.
-
Tam pozbyłaś się agresji a na tym wątku nabijasz sobie punkty. Zarzucasz mi że ja nie uszanowałam autora. A ty mnie uszanowałaś? To ja nie zasługuję na szacunek. ? Twoje posty wyrażają szacunek do mojej osoby? jedne osoby się szanuje a na drugie wylewa błoto?
-
Nie znoszę takich fałszywych ludzi jak ty, którzy idą się na kimś wyżyć, po to aby się pozbyć swojej agresji a potem udają dobrych, bo potrzebują być lubiani.
-
Moje reakcje są reakcjami dziecka. Ta pani atakowała mnie w bardzo podobny sposób jak rodzina, czyli używając oskarażających pytań, nie licząc się z moimi tłumaczeniami,atakując nie wiadomo za co i dlaczego. A im bardziej się tłumaczyłam tym oni wynajdowali nowe powody do ataków. A ja ciągle nie wiedziałam co zrobiłam źle i za co na mnie krzyczą oraz co mam zrobić żeby przestali krzyczeć, dlaczego nie słuchają tego co mówię, dlaczego to przeinaczają, jak mam postąpić żeby byli zadowoleni. Zrobiłam sobie sesję oddechową na to co tu zaszło, na której uświadomiłam sobie że celem tej pani było skrzywdzenie mnie.
-
Kiki-4, Ja kiedyś w ciąży byłam w podobnym stanie psychicznym, bo miałam zaburzenia schizotypowe, ale u mnie dodatkowo jeszcze mój mąż się nade mną znęcał i groził że mnie zabije. Też czułam że jestem na granicy oszalenia i nie miałam nikogo kto by mnie wsparł czy jakoś pomógł. A ta pani, która tutaj udaje dobrą, EmInQu, tak skomentowała to co przezyłam: "Ktoś Ci przystawił pistolet do skroni i na siłę wcisnął obrączkę na palec? Dziecko Cię prosiło o życie ze zwyrodnialcem? Do ciąży doszło w wyniku gwałtu, czy dzięki korzystaniu z przyjemności? Chcesz, żeby ktoś głaskał Cię po główce za to co Cię spotkało, a Ty jak się zachowujesz w stosunku do własnego dziecka i jego przyszłości(również przyszłych wspomnień)? Jesteś osobą dorosłą i nie jesteś bezbronna, a Twoje dziecko jest. Taka jest zasadnicza różnica na chwilę obecną. Twoje dziecko nie jest odpowiedzialne za Twoje dzieciństwo, a Ty za jego owszem, bo się na nie zdecydowałaś. Wybacz, ale lukru na Ciebie nie zamierzam wylewać. Żałuję, że nie mam możliwości poznania Cię z pewną dziewczyną, która była w podobnej(sytuacja mieszkaniowa i finansowa oraz znęcanie się), acz z drugiej strony gorszej sytuacji od Twojej( dwoje małych dzieci, w tym jedno upośledzone). Ona uciekając z dziećmi i paroma złotówkami w portfelu ten Twój ckliwy/żałosny usprawiedliwiający się tekst przeżułaby i wypluła . Cały czas zależy Ci tylko na rycerzykach stających w Twojej obronie, którzy będą klepać Cię po ramieniu i przymykać oczy na Twoje złe decyzje. Masz więc takich. Czerp zatem energię, by bez końca się usprawiedliwiać i robić z siebie ofiarę. To Twoja rola. Dlaczego(Twoim zdaniem, nie moim) miałaś więcej odwagi by znosić ból fizyczny i psychiczny niż ratować dziecko? Dlaczego ( wg. Ciebie) dziecko znaczyło dla Ciebie mniej niż ten, który Ci je zrobił? Chcieć, a móc to dwie różne sprawy. Nie byłaś nawet w stanie ochraniać go, gdy było w Twoim brzuchu. Pisałaś, że mąż się wtedy nad Tobą znęcał. W porządku. Miałaś do czynienia ze zwyrodnialcem. Dziecko jednak nie było wówczas u Ciebie na szczycie hierarchii ważności, by o jego bezpieczeństwo walczyć. Swój brak zaangażowania usilnie próbujesz teraz rozgrzeszyć swoją traumatyczną przeszłością. Dziecko jednak z nią nic wspólnego nie ma. Nie ono Cię skrzywdziło" Można przeczytać w wątku Ewidentny koniec To co przeżywamy uznawane jest za robienie z siebie ofiary.