Skocz do zawartości
Nerwica.com

marwil

Użytkownik
  • Postów

    1 932
  • Dołączył

Treść opublikowana przez marwil

  1. marwil

    Ziewający psychiatra

    Fizjologiczne, czy nie fizjologiczne zjawisko ale widząc jak ostatnia deska ratunku ziewa po naszych słowach, bywa w gorszych stadiach dobijające. (Wczoraj nie było, bo nie zdycham)
  2. marwil

    Ziewający psychiatra

    Nie czuję się tym urażony ani lekceważony. Zaobserwowałem tylko to zjawisko u któregoś z kolei psychiatry. Częstotliwość ziewania zwiększa się wraz z ilością podawanych przeze mnie informacji. Prywatne gabinety, bez nocnych dyżurów, wiek wykluczający karmienie piersią.
  3. marwil

    Ziewający psychiatra

    Zauważyłem, że to u nich odruch mimowolny. Rozumiem, że są jak każdy lekarz uodpornieni na choroby i cierpienia pacjenta pacjenta i nie czują adrenalinowego kopa przy badaniu. Są po to, żeby leczyć i jesteśmy tylko kolejnym przypadkiem. Bywało jednak, że przychodziłem na wizyty w bardzo złym stanie i wtedy takie ziewanie nieco mnie wkurzało i odbierałem to źle. Teraz mnie to lekko bawi. Ważne, żeby decyzje były trafne.
  4. Rzadko mi się zdarza brać ale 0,5 prawie nie czuję. 1 mg to u mnie optymalna dawka i nie sądzę by to było strasznie dużo.
  5. marwil

    Ziewający psychiatra

    Nowy psychiatra. Tłok w obskurnej poczekalni. Stado od godziny przeterminowanych pacjentów. Całe szczęście większość po recepty - krótka piłka. Puszczam nawet przodem zwierzającego się namolnie nerwicowca. Psychiatra, pobieżnie ale rzeczowo zajmuje się moim przypadkiem. U psychiatry nie miejsce na jęki i stęki. Dokucza mi to i tamto. Oczekuję tego i tamtego, nie życząc przy tym siego. 120 - dziękuję - do widzenia. Owszem, rzeczowo, profesjonalnie ale skubańcy zawsze prawie ziewają półgębkiem. Kiedyś mnie to deprymowało nieco, ale przyzwyczaiłem się do tego. Fakt między ziewnięciami bacznie się przyglądał. Trudno się dziwić i oczekiwać wielkiej empatii będąc kilkudziesiątym w ciągu dnia pacjentem - klientem. Człek zapracowany i "zarobiony" znużony natłokiem informacji. Następnym razem sam poziewam na wizycie, gdy ten zacznie ziewać. Oko za oko - ziew za ziew. -- 07 maja 2014, 21:04 -- Wasi ziewają?
  6. Faza depresyjna ChAD -- 15 maja 2014, 10:35 -- Podsumowanie pierwszego tygodnia: • Okresowo zwiększona drażliwość (występowała i bez leku) • Pierwsze oznaki pogorszenia snu skutecznie zduszone kwetiapiną 25mg - mimo obaw śpię b. dobrze • Jakby mniejsze zmęczenie. • Ogólne samopoczucie (z pojedynczymi dniami na niekorzyść w porównaniu do okresu bez leczenia ) po tygodniu w końcu znośne.
  7. lucy1979, to nierefundowany lek jest tylko na 100. A recept to mam chyba na 7 opakowań.
  8. Ketrelek mam brać doraźnie na spanie (u mnie przez pierwsze ok. 2 tygodnie na pełnej dawce Wellbutrinu są kłopoty ze snem i to dość męczące)
  9. Welcome back. Po 100 dniowej przerwie w leczeniu wracam do jedynego LPD, który mi jako tako smakuje. Będę zdawał relacje.
  10. macieywwa, Psych sprawdzał przy mnie: 140 zł/300mg (niedawno było 190) To lek aktywizujący - podnoszący a nie niszczący libido - tylko na ten jeden lek onegdaj dobrze reagowałem (kiedyś po miesiącu wyprowadził mnie z takiego stanu jak dziś)
  11. macieywwa, Carveza jego zdaniem nie wchodzi w interakcje chemiczne z lekami - to była jawna zachęta , "działa sedatywnie" - Zapraszam zainteresowanych do mojego zapomnianego wątku: co-siorbie-osoba-powy-ej-t47742.html Widmo - chudziutki ten włoski bramkarz Lamotrigini, ale niech tam coś łapie.
  12. Po wizycie. Skutek jak w podpisie. Na początkową bezsenność na Wellu mały Ketrelek.
  13. No trochę Marian w gorącej wodzie kąpany. 3 dni temu odstawka paro - wczoraj erotyczny sen - to czemu dzisiaj nie koszmar? Nie wiem ile czasu dyńka "dochodzi do siebie" po odstawieniu danego leku ale na pewno nie w ciągu 3 dni i zaprawienie się kolejnym lekiem wcale nie musiało być przyczyną koszmarów. Twierdzenie po 1 tabsie "lek nie dla mnie" jest niedorzeczne. Stwierdza się cokolwiek po kilku tygodniach lub miesiącach.
  14. Tak magic, to z ulotki o leku Z tym ostrożnym odstawianiem leków to nie ma co demonizować. Z kilkunastu różnych leków schodziłem z dnia na dzień, lub w ciągu max tygodnia (wg. zaleceń lekarza) i nigdy nie było żadnych sensacji.
  15. magic, Jadłem Edronax dawno i szczegółów już nie pamiętam, oprócz tego, że nie pomógł na depresję. Podobno reboksetynę można odstawić z dnia na dzień. Jeśli to ten lek zle na Ciebie wpływał to powinno się poprawić. "Objawy związane z nagłym odstawieniem leku (Edronax) występowały niezbyt często i były mniej częste w grupie pacjentów przyjmujących reboksetynę (4%) w porównaniu do grupy placebo (6%)." Jeśli na własną rękę chcesz zacząć fluoksetynę, to uważaj, bo często na początku jest (u mnie było) znaczne pogorszenie. Oj, musi być naprawdę kiepsko, że dzwonisz na tel. zaufania. Ja bym na Twoim miejscu jadł w razie czego ten afobam i dotrwał do wizyty. -- 06 maja 2014, 14:10 -- Tak. Niestety zastanawianie się, nie uwolni mnie od przymusu pracy w chorobie i codziennych obowiązków, ale jestem na etapie, gdy wygrana w lotto, lub wielki spadek po nieznanym krewnym, (lub jakaś potężna darowizna) dałyby mi oddech i spokój. Ponurkowałbym na Bali, pojadł homarów, posiorbał pysznych drinów. Takie pozytywne bodźce dobrze by na mnie wpłynęły. Póki co, zadowalam się browarkiem z wędką po pracy, ostatnio pograłem na konsoli, obejrzałem jakiś film. Spotkałem ze znajomymi. To i tak przełom po tym co było do niedawna. Wiem, że gdy odzyskam zwyczajnie siły, to żadne szczególne bodźce nie będą mi potrzebne i będę jak dawniej cieszył się życiem. Tak naprawdę to jakiś urlop, wyjazd, zmiana otoczenia na tym etapie napewno dobrze by mi zrobiły.
  16. Marian. Odstawiłeś dopiero co paro. Jeśli nie decydujesz się brać tego Ludiomilu to może zaczekaj dłuższy czas i poobserwuj się, zanim zaczniesz jeść inne przysmaki. To chyba nie jest tak, że lek się wypłucze z organizmu i pozamiatane z dnia na dzień. Może ten okrojony z paro zestaw wyda, a jeśli od razu zaczniesz gabapentynę to się nie przekonasz.
  17. Widmo, Nie chcę nakręcać tej dyskusji, ale to sami psychiatrzy uogólniają temat, gdybają i przeczą jeden drugiemu. Czochrać powyższe. Jutro czeka mnie kaźń. Psychiatria w moim przypadku wyczerpała prawie swój arsenał. Śpię dobrze Nie mam niepokoju, lęku Nie mam depresyjnego myslenia Nie mam smutku Mam za to: ciągłe zmęczenie czasem rozdrażnienie izolowanie się od otoczenia, porzucenie zwykłych kontaktów brak zainteresowania tym, co zawsze pociągało, a także ważnymi obowiązkami "W wypadku zdecydowanej dominacji faz depresyjny- ch i znacznego nasilenia objawów depresji dopuszcza się monoterapię LPD, najlepiej SSRI, moklobemi- dem lub bupropionem, ze względu na dostępne dane pokazujące niewielkie ryzyko zmiany fazy, jednakże preferowana i rekomendowana jest terapia kombi- nowana z lekiem normotymicznym (LNT) I lub II ge- neracji. Żadnych SSRI, SNRI Co do normotymika, to podchodzę jak pies do jeża, mam nadzieję, że doc. mi odpuści.
  18. Hej Widmo, świeżak to tak pieszczotliwie :) Oznacza to nic więcej jak to, że krótko się leczyłeś i obyś nie został zgredem, jak niektórzy. W Twoim wypadku b. dobry efekt farmakoterapii (a może to naturalna poprawa? - tego nikt nie udowodni) pozwala na bezkrytyczną postawę. Jednak największe autorytety psychiatrii w tej dziedzinie błądzą po omacku i przyjęta wiedza nie jest wcale taka oczywista nawet dla nich. Kilka cytatów z opracowań najwybitniejszych polskich specjalistów: "Zalecenia typu „nigdy nie należy sto- sować leków przeciwdepresyjnych u pacjentów z zaburzeniami afektywnymi dwubiegunowymi” są zupełnie niepraktyczne. Każdy psychiatra praktyk wie, że w wielu przypadkach bez leków przeciw- depresyjnych nie można się po prostu obejść. Od ponad 20 lat autor niniejszej pracy zajmuje się głównie pacjentami z zaburzeniami afektywnymi dwubiegunowymi i — jak sam uważa — nie ma chyba zasady leczenia, której w tym czasie by nie złamał." zasady są po to, by je łamać - podoba mi się "Chociaż doświadczenie kliniczne przemawia za stosowaniem LPD w depresji dwubiegunowej, to nie ustają dyskusje i kontrowersje co do zasadności i sposo- bu (czy tylko w skojarzeniu z lekiem normotymicznym, czy w monoterapii) takiego postępowania. Ostrożność przy stosowaniu LPD u pacjentów z CHAD wynika z ryzyka zmiany fazy i indukcji manii/ hipomanii" "SSRI wiążą się z ryzykiem zmiany fazy w stop- niu porównywalnym do placebo" "Wpływ leków przeciwdepresyjnych na inne parametry przebiegu zaburzeń afektywnych dwubiegunowych (np. na ewentualne skracanie czasu remisji lub indukowanie faz mieszanych) nie został dostatecznie zbadany. "Kontrowersyjna pozostaje skuteczność LPD w de- presji dwubiegunowej. Jak już wspomniano, LPD w depresji dwubiegunowej są mniej efektywne niż w nawracających zaburzeniach depresyjnych i epi- zodzie depresyjnym" "Kontrowersje budzi również kwestia zalecanego czasu stosowania LPD." "u chorych z wyraźną przewagą faz depresyjnych, bez zmiany fazy po LPD w przeszłości można rozważyć długoterminowe podawanie leku przeciwdepreyjnego" "Brak skuteczności leków przeciwdepresyjnych w profilaktyce zaburzeń afektywnych dwubiegunowych Temat wydaje się przynajmniej z pozoru na tyle eg- zotyczny, że nie był chyba nigdy systematycznie ba- dany" Takie kwiatki mogę mnożyć i niestety nie napawa mnie to optymizmem. -- 06 maja 2014, 10:14 -- "Osoby z chorobą afektywną dwu- biegunową (z depresją w przebiegu CHAD) nie są zwykle do tych badań kwalifikowane. Stąd też, for- malnie rzecz biorąc, jest znacznie mniej dowodów na skuteczność LPD w terapii depresji w przebiegu CHAD niż mogłoby się wydawać." -- 06 maja 2014, 10:27 -- "trudno jest jednak orzec, czy i które LPD są naprawdę skuteczne w terapii CHAD. Do niedawna obowiązy- wała zasada, że LPD w ogóle nie powinny być stoso- wane w leczeniu depresji w przebiegu CHAD."
  19. Niedawno zażyłem na własną rękę 4 dawki lupuliny. Kolejne 4 zostawiam na jutro, zeby nie przedawkować. To lek starej generacji i niesie niewiele skutków ubocznych. Marian, niestety nie sprobujesz, nie dowiesz się, czy koncepcja psycha jest dobra. Z leczeniem się na własną rękę nie widzę nic zdrożnego. To i tak loteria i mozna próbować znając zasady na chybił-trafił, albo dać losować lekarzowi. Występują paradoksy takie jak u S jak..., gdzie np alprazolam wywołuje hipo i to, ze dany lek działa na noradrenalinę, nie musi oznaczać, ze zgodnie z regułką nasili pobudzenie i lęk, niepokój.
  20. Ależ Widmo (z całym szacunem) to swieżak..
  21. Widmo, "Dobra decyzja. Trzymam kciuki :) Nie dosc, ze chad sie ciezko leczy to jeszcze ciezko trafic na dobrego lekarza stad zanim postawi sie kreske na lekach warto poszukac naprawde dobrego lekarza." Dzięki :) Obiektywnie dobra decyzja. Za długo to się ciągnie, bez progresu. Uczucia mam mieszane z przewagą negatywnych. Chętniej poddałbym się obrzezaniu a nawet badaniu proktologicznemu. Przyswoiwszy ostatnio nieco wiedzy i nauczony doświadczeniami, bedę stawiał twarde warunki. Trafienie do naprawdę dobrego lekarza nie jest niestety żadną gwarancją sukcesu, oczywiście lepiej, żeby nie był tumanem. Miałem zaszczyt (podobnie jak macieywawwa) być "ustawianym" przez docenta Ł.Ś. i słabo to wyszło. Oczywiście idę po recki przymusowo optymistycznie, zarazem z wielką obawą, czy mi to bardziej nie zaszkodzi. Marian_Paździoch, Alleluja :) Trzymam również za wszystkich kciuki.
  22. No i zapisałem się na wizytację na środę. Miałem wahania z wyborem (zmiana po wieloletniej monogamii) ale ujęło mnie, że psych. jest młody, był w lutym na ogólnopolskiej konferencji o leczeniu ChAD. Odbiera tel. osobiście i sam oddzwania. Odpowiada na e-maile. Jednoczesnie jest seksuologiem, więc pewnie nie waży się dać nic szkodliego na pytę. Szkoda, że nie doczekałem się spodziewanej naturalnej remisji. Tak, dobrze czasem posmiać się z choroby. W weekend odwiedzili mnie znajomi, zawleczki wyjęte... korona niebieska- znaczy temperatura idealna,,, rozsiadłem się na leżaku i mówie do kolegów: "a teraz mnie pocieszajcie" i "rozpalajcie grilla sami, bo ja jestem chory".
  23. sebastian86, Tutaj właśnie w IPiN na Sobieskiego jest klinika nerwic: http://www.ipin.edu.pl/wordpress/kliniki/klinika-nerwic Klinik jest kilka. Ja i zapewne macieywwa leżeliśmy w w skrzydle dla afektywnych (II klinika). A Ty zapewne trafisz na oddział nerwic j.w. (po sąsiedzku) -- 05 maja 2014, 09:26 -- macieywwa. Ja tam wytrzymałem 3 -mce. Miałem wolne wyjścia, więc umilałem sobie czas na wypady do pizzerii (nie wiem czy tam jeszcze jest - na przeciwko kościoła). 4 zimne warki strong i duża marinara były najlepszą terapia.
  24. Badania tam robią fachowo. Szczegółowe krwi, hormonów itp. Tomograf nawet miałem.
×