Skocz do zawartości
Nerwica.com

jetodik

Użytkownik
  • Postów

    8 173
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez jetodik

  1. jetodik

    3postawy

    Masturbow, a co ćpiesz? bo coś mi się zdaje, że w tym leży przyczyna :]
  2. jetodik

    3postawy

    no zobaczymy, głosowanie trwa :) na razie przewaga znużonych i nie bądź taka pesymistka jeszcze wiele może się odmienić :]
  3. jetodik

    3postawy

    przypuszczam, że na tym forum najwięcej to jednach znużonych
  4. Dark Passenger, a jak oceniasz tą sulbutiamine i z jakiego sklepu zamawiałeś? jest to dostępne w aptekach? słyszałem, że 2 razy w tygodniu można tylko to brac aby nie wzrosła tolerka. btw a ta betahistyna jak się sprawuje? poczytałem, że działa na zawroty głowy, ja akurat biorę olanze i jak wstane nagle to mam zawroty głowy w dodatku jestem wysoki i serce ma chyba problem dopompować krew do mózgu.
  5. jetodik

    Nocne Smarki

    wyzsza technologia jest przytłaczająca, dopóki wszystko gra to spoko, ale jak cos sie zyebie to potrzebni są fachowcy :/
  6. jetodik

    zadajesz pytanie

    ostatnio byłem 4 lata temu jak wyglądałby Twój wymarzony dzień?
  7. jetodik

    3postawy

    Witam czytając Teilharda, natrafiłem na pewną prostą klasyfikację, mianowicie są 3 postawy wobec życia: - znużony, lepiej się położyć niż stać, lepiej istnieć w małych wymiarach niż w dużych, lepiej nie istnieć niż istnieć, lepiej nie doświadczać niż doświadczać itd. to taki który jak idzie na wycieczke górską to szybko traci sens wyprawy, szybko się zniechęca i powraca. - poszukiwacz przyjemności, coś w rodzaju epikura, cieszy się chwilą, cieszy go doświadczanie, jak nazwa wskazuje życie dostarcza mu przyjemności więc woli istnieć niż nieistnieć, ale nie jest jednym z tych, którzy dla jutrzejszego dobra poświęcą teraźniejsze. to taki który jak idzie na wycieczkę górską to gdzieś w połowie drogi usiądzie na polanie, rozłoży kocyk, zrobi sobie piknik i nie ma potrzeby wspinać się wyżej bo tu mu dobrze. - gorliwiec, jego zasadą jest zbliżanie się do celu, nastawiony na postęp, parcie do przodu, zdobywanie, to taki który jest prawdziwym alpinistą, jak idzie na wycieczke górską to podejmie ryzyko i trud wspinaczki do samego końca. z przykrością muszę stwierdzić, że moja postawa oscyluje między znużonym a poszukiwaczem przyjemności, ze wskazaniem na znużonego, zwłaszcza teraz jak biorę olanzapinę 2,5mg i wenlaflaksynę 37,5 mg, czasem jak mam lepszy dzień i nie biorę leków to jestem poszukiwaczem przyjemności, tego gorliwca prącego do przodu jest we mnie bardzo mało przez co nie osiągam swoich celów i marnuje swój potencjał od wielu już lat :/ a jak u Was wygląda sytuacja?
  8. ja już niedługo się przekonam jak smakuje sulbutiamina, bo znajduje się na mojej liście, a na fenibut mnie nie stać, pozostane przy baclo doraźnie.
  9. Dark Passenger, no i z tego co doczytalem fenibut ma dłuższy czas działania a gbl krótki i jest okropny w smaku.
  10. powiedzcie w czym lepszy taki phenibut od o wiele tańszego baclofenu czy gbl?
  11. not, chłopieca twarz http://ocdn.eu/images/pulscms/NGY7MDQsMCwwLDI4MCwxNjg7MDYsMzIwLDFjMg__/cd7d5d76dcbe02e727c7f8d1549a9bcf.jpg
  12. a co myślicie o takim połączeniu: olanzapina 2,5mg + wenlaflaksyna 37,5 mg + tianeptyna + tyrozyna? te pogrubione biorę aktualnie :) ale olanzapina mocno mnie przymula i myślałem o tianeptynie oraz tyrozynie jako odblokowaniu
  13. bittersweet, staram się wierzyć w to co mówi mi rozum, serce i doświadczenie, tak krótko mówiąc :)
  14. Sigrun, nie, ktoś kto wierzy to wierzy i tyle, a jaką drogą wierzy, czy oszacowania prawdopodobieństwa, czy spójności przesłanek, czy rozważenia i odrzucenia elternatywnych hipotez czy w końcu bezrefleksyjnym bo tak, to już jest kwestia indywidualna. Ja doskonale rozumiem o czym piszesz, mianowicie o tym, że wiara polega na bezrefleksyjnym przyjęciu dogmatów, czego tu nie rozumieć. i poprzez alternatywne przykłady wiary jak u tego boksera, oraz alterantywne formy wiary, jak oszacowanie prawdopodobieństwa, pokazuje, że Twoja koncepcja wiary jest bardzo zawężona. Odnośnie wątpliwości to one tak na prawdę użyźniają wiarę, dla mnie wiara, która nie mierzy się z wątpliwościami, wiara polegająca na wyparciu i awersyjnej reakcji na wszystko co mogłoby jej zagrozić jest bardzo słabą, skostniałą wiarą.
  15. Sigrun, no dobra, ale wiara nie ma definicji berefleksyjnego przyjmowania dogmatów, bokser który wychodzi do ringu i wierzy w swoje umiejętności, w swoje zwycięstwo to znaczy, że przyjął dogmat? nie, przyjmowanie dogmatów to już prędzej wyznanie a nie wiara.
  16. Polki są bardzo ładne, spotyka się nieraz na ulicy ładniejsze niż światowe aktorki, ale może achino za dużo czasu spędza na mieszance alko z psychotropami i już mu się obraz pyerdoli.
  17. ego, jest refleksja, biorę pod uwagę sytuacje w której się znajduję, są pewne prognozy na podstawie tego jak było do tej pory itd., te wszystkie operacje myślowe razem wzięte dają pewne globalne przeczucie.
  18. ego, a to nie jest dogmat tylko przeczucie :]
  19. Sigrun i gdyby w tej wiedzy pojawiły się wątpliwości, czyniąc z tej wiedzy wiarę, to by znaczyło, że nagle opierasz się na dogmatach? come on. rozumiem, że jak wierzę, że pożyje jeszcze m.in. rok a przecież wiedzieć nie mogę, to znaczy, że przyjąłem bezrefleksyjnie jakiś dogmat? ciekawe jaki :]
  20. Sigrun, ja też nie mówię o religii katolickiej. czyli sama przyznajesz, a nawet zaświadczasz swoim przykładem, że wiara nie musi opierać się na dogmatach i o tym właśnie przecież piszę.
  21. Sigrun, czy Twoja wiara w życie po śmierci jest wiarą opartą na bezrefleksyjnym przyjęciu dogmatów?
  22. Sigrun, mylisz wiarę z wyznaniem pozwole sobie spytać o jedną rzecz, wierzysz w życie po śmierci?
  23. Davin, właśnie o tym pisze, mylenie 'żywej' wiary, z bezrefleksyjnym przyjmowaniem dogmatów to jak mylenie uprawiania sportu z jego oglądaniem :] dlatego porównanie jest trafne Sigrun,
×