jetodik
Użytkownik-
Postów
8 173 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez jetodik
-
monk.2000, no mnie też te śmieciowe portale wnerwiają, najgorsze są te newsy galeriane właśnie, gdzie masz jedną linijkę tekstu i 5 zdjęć, a dookoła pełno innych obrazków np. reklamowych. 'wprost' wydaje mi się całkiem spoko serwisem.
-
Medytacja - nasza forumowa GRUPA WSPARCIA
jetodik odpowiedział(a) na Prometeus temat w Kroki do wolności
monk.2000, Moje zdanie na temat Ulricha Tolle już znasz ta jego filozofia to po prostu chwytliwe wydanie istniejących już new age i duchowych nauk. czemu chwytliwe? bo raz, że pełne patosu, dwa, że obiecujące ludziom coś nadzwyczajnego i potężnego - mówi się im, że osiągając sprzedawany przez Tolle stan umysłu znikną wszystkie ich problemy i może nie wprost ale daje się też do zrozumienia, że staną się lepsi od innych czy już poprzez samo uczestnictwo w projekcie oświecenia tacy są - Ulrich sprzedaje im narzędzie do bezwstydnego wywyższania się (a ludzie przecież uwielbiają się wywyższać i pewnie stąd w komentarzach do tych filmików youtube, kiedy ktoś jest krytyczny, otrzymuje od podążających za Ulrichem pełne arogancji odpowiedzi w stylu: "to twoje ego przez ciebie przemawia" lub "jeszcze daleka przed tobą droga do oświecenia"). proszę o przykład, bo nie widziałem żadnych błyskotliwych uwag, dotyczących np. bezrobocia, czy innych realnych problemów, widziałem za to spłycanie i uogólnianie ich tak aby pasowały do new age filozofii, czyli, rozwiązaniem wszelkich problemów zewnętrznych jest osiągniecie sprzedawanego przez Ulricha stanu umysłu. taka propaganda jest już wręcz szkodliwa - ludzie zamiast poszukiwania rozwiązań zewnętrznych problemów, które trzeba rozwiązać, szukają tych problemów w sobie, w swoim umyśle, pogłębia to oderwanie od rzeczywistości, dzięki któremu Ulrich zbija kasiorę. Jak dla mnie to on nie ma szczęścia stał się trybikiem w wielkiej machinie biznesu - utracił publiczną swobodę, do debat zaprasza tylko tych którzy potwierdzą jego filozofie, nie może sobie pozwolić na zmianę zdania (jego wizerunek guru stałby się mniej przekonujący), dlatego międli i międli ciągle o tym samym, na każdym kroku się asekurując, twórczo i intelektualnie jest sparaliżowany czy wtłoczony w jeden tor, być może te miliony które zarobił na swojej duchowości mu to wynagradzają, lecz gdyby ludzie jasno widzieli, jakim jest jednowymiarowym naśladowcą, to tej kasy też by nie było. -
monk.2000, jest jeszcze inny aspekt serwisów informacyjnych - powiada się, że bycie bombardowanym przez informacje z każdej strony źle wpływa na psychikę, dlatego warto to kontrolować - wchodzić w te serwisy, które nam odpowiadają i na tym koniec, a nie surfować bez opamiętania. no cieszę się, że wymieniliście swoje stronki, kilka z nich zasiliło moje zakładki
-
Infinity, jak się nazywają te ogólnopolskie portale? ja poszukuje jakiegoś dobrego serwisu informacyjnego, który nie jest zaśmiecony jbzdetami, przykładowo nowinkami z życia gwiazd, tak jak wp.
-
z jakich źródeł informacji korzystacie, chcąc dowiedzieć się o różnorakich wydarzeniach? :) ja jak na razie nie korzystam z żadnych serwisów informacyjnych, zazwyczaj kiedy interesuje mnie jakieś wydarzenie lub temat, to szukam dostępnych wiadomości poprzez google, jednak zakres takich informacji jest wąski - sprowadza się do tego o czym już coś wiem.
-
Pluszowa, hah
-
INTEL 1, Plucie na kościół dla mody należy odróżnić od krytykowania kościoła na podstawie argumentów i od plucia na kościół z osobistych pobudek. Negatywne stanowisko wobec religii katolickiej (już niezależnie czy nazywając je pluciem czy krytykowaniem) przy jednoczesnym ochoczym korzystaniu z dni wolnych od pracy z okazji katolickich świąt nie jest ani trochę hipokryzją, jeśli plucie na kościół/krytyka kościoła, nie jest motywowane tymi wolnymi dniami. Czyli krytykowanie kościoła za dni wolne od pracy przy jednoczesnym wymaganiu aby te dni były i ochoczym korzystaniu z nich jest faktycznie hipokryzją, ale już krytykowanie kościoła za coś zupełnie innego niż święta i jednoczesne korzystanie ze świąt, wcale hipokryzją nie jest. A odnośnie wolnego od pracy w święta katolickie jedynie po wyrażeniu deklaracji przynależności do kościoła, to aby było to miarodajne i rzetelne, trzeba by było pójść jeszcze dalej, mianowicie, deklaracja negatywna odbierałaby deklarującemu nie tylko dni wolne z okazji świąt, ale również obowiązek finansowania kościoła w jakimkolwiek stopniu, natomiast deklaracja pozytywna, nakładałaby na deklarującego ten obowiązek jak i odbierałaby prawo do korzystania z wszystkiego co sprzeczne z kościołem.
-
dawno nie widziałem użytkowniczki WidzęCię, ktoś wie czy jeszcze tu zagląda?
-
Bardzo kocham moją siostrę i mam wyrzuty sumienia
jetodik odpowiedział(a) na Kejfas temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Niete, obrazek, który wkleiłeś zdaje się imputować mnie jakieś obrzydzenie wobec związku autora...raz, że to nieprawda, dwa, że nie wypowiadaj się w moim imieniu ( zwłaszcza tym coraz bardziej wszędobylskim, miałkim językiem kwejka). PannaNatalia, ja też sobie nie wyobrażam, ale tu nie chodzi o mnie ani o Ciebie -- 11 gru 2014, 15:40 -- oj wstałem chyba dzisiaj lewą nogą, nie bierz tego do siebie Niete -
Bardzo kocham moją siostrę i mam wyrzuty sumienia
jetodik odpowiedział(a) na Kejfas temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Kurde, ale romantyczny związek, na serio, z nutą perwersji, ale jak tam wcześniej niejedna osoba napisała, nie robicie nic złego...odnośnie otoczenia, najważniejsze, żeby się nie dowiedziało. a to chyba nie jest takie trudne nie? Trzymam za Was kciuki :) -
dziwna definicja, ja używam tego słowa w zupełnie innym znaczeniu, szuja, kanalia coś w tym stylu. tak czy siak musisz przyznać, że nie wiesz czy gdyby znowu zależało Ci na czymś, to z tym czymś by Ci nie wyszło, więc nawet wg tej definicji błędnie się skazujesz na dożywotnie bycie śmieciem. a mnie wiele rzeczy na których wcześniej zależało nie wyszło, nie uznaje się na tej podstawie za śmiecia, a z perspektywy czasu uważam, że to były bzdury i kompletnie mi to głowy nie zaprząta.
-
czyli prawdą jest, że śmieć to osoba, której nie poszło w sporcie? w ogole to sport sie tym charakteryzuje, ze bardzo niezdrowo jest podchodzic do niego ambicjonalnie, zwlaszcza, ze tam wygrywa jeden a przegrywa piecdziesieciu. frustracja, kontuzje, spadki samooceny taki czesto jest tego final, wezmy przyklad pierwszy z brzegu: Diablo jak oberwal to wpadl w depresje.
-
nie trzeba być bardzo ufnym, nie ma motywu wiec ryzyko jest male, zreszta ewentualna szkoda tez. jakas gwiazda showbiznesu to juz sie bardziej powinna pilnowac jesli nie chce zobaczyc swojej pipy w fakcie.
-
jakie? tylko, że wiesz, to, że kiedyś coś nie wyszło nie znaczy, że kolejne sprawy by nie wyszły, na których z czasem mogłoby zależeć. jednak nie bardzo chce próbować wyprowadzać Cię z tego wygodnickiego poglądu, bo odnoszę wrażenie, że jest Ci z tym dobrze, a wtedy zrobiłbym być może niedźwiedzią przysługę. z drugiej strony, pomysł terapii wskazuje, że jednak mimo wszystko chcesz inwestować w siebie :)
-
a na czym opierasz to twierdzenie, że jesteś śmieciem i to w dodatku, że takim bezwarunkowym - nieważne co zrobisz to nim pozostaniesz? czyli niczym nie zapełniłaś pustki po wyrzuceniu z siebie religii... a co tak w tej religii Cie pasjonowało? Uwielbialas sie modlić, zgłębiać doktryne?
-
ego, mnie np. kiedyś omotał new age i być może w związku z tym wchodzę na facebooki jego przedstawicieli żeby im docinać, ale traktuje to jako hobby, sprawianie sobie satysfakcji i nie odgrywa to dużej roli w moim życiu...a Ty masz jakiś cel? pasje? myślę, że gdybyś przeniosła punkt ciężkości na tego typu sprawy, byłoby Ci lżej - obciążająca nienawiść zamieniłaby się w chłodną pogardę, co wcale nie musi się wiązać z porzuceniem krytyki katolicyzmu.
-
interesująca dyskusja, dobrze się czyta.
-
są teksty które dla wiekszosci facetow bylyby nie do zaakceptowania, ale czy dla wszystkich? przykladowo "twoj kumpel jest lepszy w lozku niz ty" ktos by mogl odebrac jako istotna informacje, by sie podszkolic, ktora odebralby bez gniewu, w kontekscie jego uwielbienia dla kobiet okrutnych.
-
Reiben mnie chodziło o dopowiedzenie takich wydarzeń i koncepcji podróży w czasie, które by pasowały nie do teorii współczesnych fizyków, tylko do wydarzeń filmu, czyli chodzi tu o uczynienie go spójnym wewnętrznie, a nie realistycznym. Z góry zakładam, że ten film to przecież fikcja i myślę, że aby dostrzec jak przedstawione w niej wydarzenia, zgrabnie się łączą, trzeba ją umieścić w odpowiednim również fikcyjnym kontekście. Tylko tyle. Odnośnie Prometeusza to jak się komuś nie podobał, znaczy tylko tyle, że ma inne gusta i oczekiwania od filmów niż ja. Btw, nie wiem czy jest osobny dział na seriale, ale polecam Wataha 2014 - intrygująca akcja odgrywa się w surowym bieszczadzkim klimacie, postacie są wyraźne i naturalne, dzięki czemu ma się wrażenie jakby się tam było pośród nich -- 11 gru 2014, 15:48 -- Nightcrawler 2014, przedni, emocjonujący film, oglądałem z otwartą japą tak mi się spodobał
-
Obejrzałem wczoraj Przeznaczenie 2014. Nie lubie filmów z motywami podróży w czasie, jednak skusiłem sie pozytywnymi opiniami. Ten był na tyle dobry, że obejrzałem do końca (choć do tego przyczyniło się też nastawienie na super końcówkę, o której czytałem już wcześniej) i na tyle słaby, że nie chce mi się dopowiadać wydarzeń do zapętlonej historii, do której trzeba je dopowiedzieć, jeśli ma stanowić spójną całość. Jak ktoś lubi zabawę z interpretacją i podeszła mu incepcja to polecam. Jak dla mnie jeśli już SF to takie jak Prometeusz, w których nie ma wehikułów czasu za to jest eksploracja kosmosu.
-
sanczezrodrigez, Chyba na serio zbłądziłem skoro palę trawkę i nawet nie wiem o tym, że ją palę Tak czy siak dzięki za info