Midori,
Gone girl oglądałem przedwczoraj, Ben Affleck to jednak beznadziejny aktor, biorą go do filmów chyba tylko jako wabika dla kobiet, które nie wiem co w nim widzą. Sam film tak średnio się oglądało, wziąłem go na dwie raty, podejrzewam, że pewne motywy skopiowano z innego filmu, którego akcja rozgrywa się w kostnicy (tam mąż też zdradzał żoną, była zemsta, liściki-wskazówki robiące mu mindfvck i kilka innych podobieństw) niestety nie pamiętam tytułu.
Końcówka muszę przyznać była ciekawa, trudno było przewidzieć czy wygra zło czy dobro, ja kibicowałem złu - nie chciałem aby prawda wyszła na jaw.