xmarcinx92, też biorę 10mg i tylko na początku byłem zamulony (czy też inaczej - senny), teraz jest ok. I co najważniejsze - lęków nie mam dosłownie przed niczym.
Największy minus to takie nienaturalne pobudzenie.
Jeśli nie stanie się jakiś cud i nie zostanę zaproszony przez kogoś na sylwka to skończy się tak jak zwykle to bywało od ostatnich X lat - dom, komputer, sen.
Chciałem napisać jaki to mój ojciec jest be i w ogóle ale czytając posta od Aurora92 po prostu zwątpiłem Współczuję i podziwiam zarazem, ja bym nie wytrzymał takiego stanu.
Marzenia? Zaakceptować siebie -> znaleźć partnerkę życiową -> ożenić się/założyć rodzinę.
Cele? Na już - wyjść z długów (czy też inaczej mówiąc - spłacić kredyty do końca) i zacząć oszczędzać. Do tego jakaś lepsza praca by się jeszcze przydała