Skocz do zawartości
Nerwica.com

deader

Użytkownik
  • Postów

    4 886
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez deader

  1. deader

    Wkurza mnie:

    Klienci do których nie docierają słowa "nie da się".
  2. deader

    Filmy i seriale

    Właśnie dotarłem do 11 odcinka i mam podobne wrażenie, akcja się rozkręca ale jednocześnie traci impet bo idzie w za bardzo "WTF" kierunku... Czuję się jakbym oglądał "Lost" skompresowany do jednego sezonu Bardziej podobał mi się początek chyba. Kasa O, dzięki za przypomnienie, kiedyś zacząłem oglądać ale nie dooglądałem, może czas zmierzyć się ponownie
  3. "Scarface" to film nie serial, w 2 godziny z hakiem się uporasz
  4. Mówisz o "Scarface"? Nah, poziom "ostrości" wcale nie większy niż w Breaking Bad. Obejrzyj koniecznie, klasyk. Film ma 30 lat a nadal świetnie się go ogląda. Jedna z najlepszych ról Pacino. EDIT: O fuck, mój starczy wzrok. Przeczytałem "ostre" zamiast "stare" Tym bardziej, oglądaj, film stary ale jary. Jak nic, ściągaj "Człowieka z blizną" Scena była świetna, dokładnie to samo myślałem, pamiętając co Walt ma w bagażniku Rozkminiałem nawet czy moze w scenariuszu będzie że kropnie i żonę i synka, za to że nie docenili tego co "dla nich" robił. To by było zajebiście ponure zakończenie, ale, kurde, ten koleś juz dawno przestał być miłym nauczycielem w liceum...
  5. deader

    Kącik gracza

    Kestrel, ja jeszcze w japońskie rpg nie daję rady grać, wkurzają mnie te dziwne walki w turach. Chciałem kiedyś przejść słynne Final Fantasy 7, ale poległem po jakimś kwadransie... No i MMO, uomatko, tych gier to już nie ogarniam kompletnie. Próbowałem kiedyś w kilka pograć, żeby zobaczyć co tyle milionów ludzi wsysa - nie dowiedziałem się
  6. deader

    Kącik gracza

    Moją ułomnością w ogarnianiu nowych gier strategicznych? Cóż, fakt, słyszałem o tym że strategie się uprościły, najpewniej przez to że co bardziej znane marki postanowiono wydawać też na konsolach - kojarzę że np. Command & Conquer zaczęto wydawać na "klockach" i "plejakach" - pad do gier strategicznych to nawet moim zdaniem niezbyt sensowny kontroler, tymczasem wymusił zmiany w mechanice. Tu sobie właśnie przypomniałem że do mojej krótkiej listy strategii w których coś mi wychodziło mogę dopisać Tom Clancy's Endwar - pamiętam że ściągnąłem ją żeby sprawdzić jak będzie się sprawował tak reklamowany przy niej system sterowania grą głosem; działał nawet ok, gra była uproszczona moooocno, ale i tak wytrwałem może z 5 misji bo zaczęły się "schody" Jak dla mnie każda strategia wymaga na początku trochę czasy żeby się jej nauczyć, poznać zasady, obsługę, itd.; do FPSa siadam i palce automatycznie ustawiają się na W-S-A-D Jakbym musiał to bym pewnie ogarnął, jakbym pisał do pisma o grach czy jakbym pracował jako tester. Ale dla mnie, robola który po dniu w pracy chce siąść przed pikselami - nie mam siły żeby jeszcze się uczuć mechaniki danej strategii Tak więc moje "zrywy" chęci na Company of Heroes zazwyczaj kończą się sesyjką w Brothers in Arms, a zamiast Men of War - odpalam Men of Valor Inna sprawa że to co piszesz, że gry typy Total War uległy uproszczeniu wydaje mi się jakimś kosmosem - widziałem screeny i gameplaye, jak zobaczyłem ile tam tabelek to mózg mi się zagotował
  7. deader

    Kącik gracza

    Kurde, podziwiam was, panowie, ja nie mam łba do strategii od dobrych -nastu lat. Chyba tylko w dwie grałem z faktycznym zacięciem i nawet mi jakoś szło - Dune 2 i Homeworld, ale to było laaata temu Teraz czasem mnie nachodzi żeby pograć w jakąś, np. na kilka rzutów oka takie Company of Heroes wyglądało całkiem ciekawie. Zainstalowałem i poddałem się po 10 minutach samouczka :/
  8. deader

    Kącik gracza

    O fuck, 50 giga na dysku do zainstalowania nowego CoD? Na X360 wyjdzie pewnie jak zawsze na jednym DVD9, czyli w 8,5 giga się będą musieli zmieścić. Czyżby na PC aż tyle miejsca zajmowały tekstury lepszej niż na konsolach fade-away-generacji..? Ciekawe ile będą "ważyć" wersje na Xbox One i Ps4, teoretycznie mogą "ścigać się" z tym pecetowym ogromem gigabajtów jako że obie będą miały BlueRay jako nośnik, dwuwarstwowe płyty właśnie coś koło 50 giga mieszczą... Ciekawe, ciekawe. Cóż, jak wyjdzie to się dowiem Wracając do głównego nurtu tematycznego - obecnie, oprócz miarowego katowania GTA V, "odkrywam" gierki na Androida. Aktualnie moją największą podnietą jest Carmageddon - gierka którą za małolata katowałem miesiącami. Teraz mogę rozjeżdżać bezradne ludziki na telefonie w pociągu! Przy okazji - Reiben oraz chyba ktoś jeszcze wspominali o tym że nie wyobrażają sobie grania w FPSy na padzie. Ja jeszcze do niedawna nie wyobrażałem sobie grania w FPSy na dotykowym ekranie telefonu, pierwsze odpalenie Dead Trigger to była porażka, pomyślałem "nope, w strzelanki to ty sobie na komórce nie pograsz"; no, ale jako że to mój ulubiony gatunek to opcja "poddaję się" nie wchodziła w grę - na Wii się nauczyłem, to tego nie okiełznam? Zawziąłem się i po krótkim treningu zacząłem ogarniać takie sterowanie, dziś pykam już bez większych problemów. Co prawda w przeciwieństwie do mychy czy pada pozostawiam włączone auto-celowanie, ale ważne że da się pograć Ja jestem można powiedzieć "fanem" Bethesdy, strasznie podobają mi się ich Fallout'y, a cykl Elder Scrolls - musi być jednym z najlepszych gier na świecie: ponieważ generalnie nie znoszę fantasy Magów, smoków, trolii itd. Tymczasem np. Oblivion "wyssał" kilka tygodni z mojego życiorysu, a Skyrim zakończyłem prawie rok po rozpoczęciu grania (!) - tak mnie wessał ten świat. Robiłem wszystkie questy jakie się trafiały, chodziłem wszędzie gdzie się dało, przeczytałem nawet większość książek umieszczonych w grze
  9. Hmm, nie całkiem... Zapodałbym ci końcówkę "Scarface" z YT, ale skoro nie znasz, a to TAKI film - to nie chcę spoilerować. Zalecam za to jak najszybsze zapoznanie się z tym klasykiem, bo aż wstyd nie znać Po obejrzeniu wróć tu i powiedz czy zakończenie w takim stylu by ci odpowiadało :) http://www.filmweb.pl/film/Cz%C5%82owiek+z+blizn%C4%85-1983-4833
  10. Haha, ciekawe ile "regionalnych odmian" powstało. "HWDP - wyraża więcej, niż tysiąc słów..."
  11. carlosbueno, to chyba raczej ci co karierę wojskową robią, jak byłem na komisji wojskowej to z oczu zgromadzonych tam osobników nie wyciekała inteligencja.
  12. Dla mnie weekendy to dwa dni ulgi, mogę robić co chcę, nikt mi nie truje dupy, nie myślę o pracy - wolność, jednym słowem. No ale ja jestem nerdem-domatorem, zawsze znajdzie się jakiś film/serial do obejrzenia, książka do przeczytania, gra do zagrania czy muza do posłuchania. W weekendy też dużo częściej gotuję coś bardziej fikuśnego od jajecznicy, bo mam czas.
  13. Nie sądzę - miałem takie wkurwy jeszcze zanim zacząłem się leczyć, zdarzają mi się też czasem w dni kiedy jestem kompletnie wyspany, np. w weekend albo w poniedziałki. Nie mam zresztą po fluo aż tak wielkiego pobudzenia - łykam rano, powinienem wedle tej teorii przychodzić do pracy nakręcony, ale nie ma tak różowo. Plus teoretycznie powinienem być wyspany bo biorę też leki nasenne i zawsze te 8, minimum 6 godzin snu mam. Na noc biorę mianserynę która zdaje się pobudza wytwarzanie serotoniny, poranna dawka fluo powinna więc mieć "na czym pracować". Jako że takie objawy występują we wzmożonym stopniu od około miesiąca, składam to na karb aury - jesień się zaczęła, "normalni" ludzie chodzą przydupieni a co dopiero ktoś z depresją Latem było całkiem OK, powiedziałbym że nawet bardzo OK. Nie miałem nawet jakichś strasznych problemów z porannym wstawaniem. Zniknęło słońce i ciepełko - i dupa
  14. Siemasz. Przede wszystkim to niech odstawi wszystkie leki które bierze na urojone dolegliwości - może sobie tym bardziej zaszkodzić niż pomóc. Następnie zaś jeśli chcesz mu faktycznie pomóc, to musisz mocniej zaangażować się w sprawę wizyty u psychiatry. Nerwice się leczy farmakologicznie i terapią, nie da rady inaczej. Jeśli sam nie może się za to zabrać to rozważ opcję załatwienia tego "za niego", znajdź lekarza, umów wizytę, postaw go niejako "pod murem" - jeśli nie ma jakichś urojeń że "i ty Brutusie..." to może coś to da..? Relanium to lek przeciwlękowy, nie na każdego działa usypiająco (jestem żywym przykładem - nawet kilka tabletek naraz nie powodowało u mnie senności tylko właśnie dawało poczucie spokoju w stresowych sytuacjach). Zresztą nie piszesz ile czasu je łyka i jak dużo - na ten lek rośnie tolerancja.
  15. Jest coś takiego, nazywa się ASP No ale mimo mojego zgryźliwego komentarza, to ba, pewnie że byłoby miło gdyby było coś takiego. Tak samo miło by było gdyby były jednostki wojskowe zbierające osoby o ilorazie inteligencji powyżej 80 z instruktorami nie w stylu "Full Metal Jacket". Bo choć wojo mnie szczęśliwie ominęło, to nie powiem, jakieś podstawy obrony na wypadek wojny to bym chętnie poznał. Tylko że po wielu zasłyszanych historiach o "fali" i podobnych "przyjemnościach" to myślało się tylko nad tym jak wykombinować zwolnienie/odroczenie służby wojskowej. Dziś może temat mniej aktualny bo z tego co kojarzę armia jest ochotnicza. Nadal jednak - znam dwóch wojaków, obaj prezentują kulturę osobistą godną cegły. Pustaka wręcz.
  16. Tak samo my jak w poprzednim stuleciu jeszcze wojowaliśmy z dresami/skejtami ich hasełko parafrazowaliśmy jako "cHusteczki W Dużej Paczce" Jeszcze jeden fajny slogan pamiętam, wtedy dresy nas (metali, punków) nie lubiły i nazywały "brudasami" i "pedałami" ze względu na noszenie długich włosów; nie byliśmy dłużni i szybko skleciliśmy hasło: "Łysa pała = znak pedała"
  17. Ja co prawda nie odczuwam "poschizowania", ale mam dokładnie taki sam "rytm dobowy" - z rana zamuła totalna, w ciągu dnia się rozkręcam, a jak wracam do domu z roboty to już jest w ogóle luz i chillout. Zdaje się, niestety, że praca jest czynnikiem stresogennym i nie ma na to rady - trzeba zaciskać zęby i napierdzielać, nie poddawać się. Ostatnie dni są przerypane, poranki - poziom niewyspania "over 9000", dochodzi do tego ze normalnie kimam w pracy. Dziś zostałem nakryty przez kumpla, wściekł się trochę. No ale tłumaczenie nic nie zmienia. Dla niego (i innych z ekipy) poranne wstawanie to jest coś, prawda, nieprzyjemnego, ale nie potrafią pojąć jakie to jest wyzwanie dla mnie. A już mówienie że to przez moją pojebaną głowę w ogóle nie trafia, niby wszyscy wiedzą że lece na Prozaku bo się z tym nie kryłem, jak zacząłem brać to powiedziałem wszystkim bo byłem przygotowany psychicznie na ewentualne uboki przy początku leczenia; niestety dla nich sprawa wygląda tak, że skoro biorę Prozak (nie chce mi się im tłumaczyć że tak naprawdę to Seronil, Prozak bardziej "rozpoznawalny" a substancja w sumie ta sama) to pierwszego dnia łykania już powinienem był skakać, biegać, szaleć i sypać dowcipami. No niestety, świadomość społeczna odnośnie leków antydepresyjnych i depresji jest jeszcze mniejsza niż jeśli chodzi o narkotyki i uzależnienie. Dziś ciotka do mnie wpadła i zobaczyła pudełko z ziołami - nie było tam nic narkotycznego, ot, damiana, kocimiętka, afrykański tytoń i kilka innych; od razu zaczęła wyć niczym syrena alarmowa że się narkotyzuję... Jak wspomniałem, nie mam "schiz" i lęków, za to mam objaw w postaci wyjątkowej wkurwicy która mi się czasem załącza, czy to bez powodu czy wywołana jakimś stresującym wydarzeniem. Wydaje mi się to w pewnym sensie podobne do twoich lęków i niestety nie liczyłbym na to by fluoksetyna coś w tej kwestii pomogła. Biorę już ponad pół roku, pomogła mi na depresję, ale na te moje wkurwy to tylko medytacja albo benzo. Najlepiej medytacja po benzo Z tego co pamiętam to masz jakieś przepisane do doraźnego stosowania, wiem że benzo nie mają dobrej opinii ale myślę że używane z głową mogą bardziej pomóc niż zaszkodzić. Ważne by nie wprowadzać ich na stałe do "menu". Starać się jeśli już łykać, to nie częściej niż dwa-trzy razy w tygodniu. Ewentualnie postarać się od lekarza o wypisanie końskich dawek hydroksyzyny bądź podobnego leku - ja osobiście mogę polecić braną przeze mnie prometazynę (Diphergan), nie jest to może porównywalne mocą do benzodiazepin, ale w dawkach które ulotka określa jako stosowane do premedykacji przed zabiegami (czyli 100 mg hydroksyzyny / 50 mg prometazyny) pomagają się uspokoić. Poza tym to leki bezpieczne dla organizmu (ponoć nawet nie "w miarę bezpieczne" tylko właśnie bezpieczne - słowa mojej psychiatry, która benzo nie chce mi przepisać za żadne skarby, więc skłonny jestem jej uwierzyć), na pewno nie powodują uzależnienia fizycznego. Inna sprawa że na wielu ludzi te leki zdają się działać mocno nasennie - nieraz czytałem już wypowiedzi zachwalające hudroksyzynę, ludzi mówiących że po 10 mg zasypiali w mgnieniu oka. Ja niestety (lub na szczęście..?) jestem zdaje się jakiś lekoodporny, ponieważ sama hydroksyzyna mnie nie usypia, a już na pewno nie w takiej ilości; dawki 150-200 mg sprawiają że się faktycznie nieco wyluzowywuję. Leki to jednak, wiadomo, nie wszystko. Czy oprócz ufnego szamania fluo chodzisz na jakąś terapię, ewentualnie - czy robisz sobie sam "autoanalizę mózgu"? Ja wiem że na pewno nie czułbym się na takim poziomie jak teraz gdybym po "wkopsnięciu" się Seronilu poprzestał na łykaniu tabsów bez żadnej pracy nad sobą.
  18. Popieram w 100 procentach! Zresztą pisałem o tym w swoim rancie. Tu akurat od kiedy tylko zobaczyłem laserowe pointery to wiedziałem że to jakaś ściema, bo niby czemu jakiemuś płatnemu zabójcy miałoby zależeć na tym żeby pilnować przez X lat czy dopełnili warunki umowy, kiedy zleceniodawca wiadomo że wykituje za niedługo? Ja bym poczekał aż umrze, zgarnął kasę i olał moje "cele". Tutaj mała anegdotka - w planach jest powstanie spin-offu w którym Sal będzie głównym bohaterem. Na razie mało konkretów, mówi się ze będzie to raczej serial komediowy. Ja nie ukrywam, że liczyłem na końcówkę w stylu "Scarface". W takim wariancie wszystko o czym piszesz mogłoby się zdarzyć.
  19. deader

    Pseudoefedryna

    Kurde w życiu bym sobie nie dał kota po kablach, w ogóle, niczego w żyłę sobie nie wyobrażam zapodawać, ale już draga gotowanego w kuchni to tym bardziej
  20. Myślę że to niekoniecznie było czynnikiem decydującym o takim a nie innym tempie ostatniego odcinka. Sądząc po popularności serialu, to twórcy mogli spokojnie nakręcić jeszcze jeden sezon. Aczkolwiek uznaję to jako głos optujący za tym że zakończenie mogłoby wyglądać inaczej i nie jestem sam w swoim malkontenctwie
  21. No, w sumie fakt, nie wziąłem tego pod uwagę. Jak widać do pracy w GUSie się nie nadaję, za to mógłbym zrobić karierę w dziale PR jakiegoś polityka
  22. Carlos chyba chce nas wpędzić w głębszą depresję
  23. Legalny full etat w drukarskim piekle. 1/3 uzytkownikow na etacie I tylko 1/4 bezrobotnych to moim zdaniem niezly wynik zwazywszy na tematyke forum.
  24. deader

    Wkurza mnie:

    Ze akurat dzis, kiedy wybitnie potrzebuje posiedziec na forum - Netia postanowila urzadzic awarie internetu w calym moim rejonie; moge tylko tapac z mojego trupiastego tabletu podpietego pod net z telefonu :/
  25. Ja nie chodzę na stricte terapię, ale mogę powiedzieć że pomiędzy moją psychiatrą a mną jakaś więź się utworzyła, wizyty są bardzo miłe, zawsze pogadamy o czymś niekoniecznie związanym z moim leczeniem, nie jest tak że wchodzę a babka coś burcząc pod nosem wypisuje recepty i mówi "następny proszę".
×