Skocz do zawartości
Nerwica.com

deader

Użytkownik
  • Postów

    4 886
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez deader

  1. deader

    Wkurza mnie:

    Dawno nie narzekałem na zdebilałych klientów, trzeba nadrobić. Jakim, no kurva jakim trzeba być debilem, żeby od 3 lat zamawiać regularnie ten sam produkt (naklejki) i od 3 lat za każdym razem pytać czy nie da się ich zrobić na grubszej folii, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że przy każdym zamówieniu odpowiadamy że technologicznie nie jesteśmy w stanie na rzeczonej grubszej folii drukować? No nieskończenie debilnym debilem, ot jakim.
  2. Że cooo..? Jaki normalny człowiek w marzeniach rozkminia pracę czy utrzymywanie rodziny..? Te kwestie to raczej podpadają pod "planowanie", w marzeniach to każdy chce być Jamesem Bondem a nie Janem Kowalskim
  3. A dziękuję, znakomicie, prawie w ogóle o tych rzeczach nie myślę Mindfuck Jak nie ma żadnej alternatywy to o co się rozchodzi..? Z tego co widzę jednym pomagają antydepresanty, inni sobie terapię chwalą, jeszcze innym najlepiej i z lekami i z terapią... A leków całe spektrum... Nie wypróbowałaś zdaje się jeszcze wszystkich dostępnych lekarstw, więc trochę na wyrost ten najazd na psychiatrię. Rozumiem frustrację, bo innym działa a tobie nie, ale nie pozwalajmy minusom przesłonić plusów...
  4. Nie bardzo rozumiem czego się czepiasz. To źle że produkuje się leki z mniejszą ilością uboków? Generalnie argument jakiś z kosmosu, na mnie działa bardzo dobrze fluoksetyna która jest na rynku od dziesięcioleci - mam tym udowadniać że psychiatria nie musi dalej się rozwijać, bo ten jeden lek na mnie dobrze działa..?
  5. Sądzę że jak sobie trzaśniesz dobrą faję zielska albo potężną krechę speeda to też poczujesz się 100x lepiej niż po jakichkolwiek antydepresantach Nie całkiem rozumiem to podejście, piszesz jakbyś oczekiwał że antydepresanty wystrzelą cię w kosmos i będziesz łaził po ścianach z radochy; a to nie całkiem tak, te leki mają "przywracać do normalności", a normalność jest przecież nudna, szara i do dupy. To właśnie dlatego ludzie bez depresji, nie szamający antydepów, tak bardzo lubią sobie wypić czy coś przyćpać.
  6. Muahaha co tu się wyprawia jak spałem Nihil6, "ból dupy" to masz raczej ty, nie umiejąc przełknąć tego że ktoś może być ćpunem przeciwnym propagowaniu narkomanii. Nie mieści się w główce, co? Chcesz sobie ćpać i się tym podniecaj, to sobie ćpaj i się podniecaj, ale czemu akurat na forum gdzie ludzie próbują PRZESTAĆ ćpać?? Nie musisz odpowiadać, ja dobrze znam mechanizm. Wiesz że siedzisz w gównie, wiesz że nie udaje ci się z niego wyjść - odwracasz wiec kota ogonem, twierdzisz że to twój wybór; w ten sposób jednocześnie utrzymujesz w swoim przekonaniu pozorną "kontrolę" nad swoim ćpactwem i wywyższasz się spośród tych którzy w cwoim ćpaniu się męczą. Wiecie w czym różni się "jęczenie" adictGirl od "jęczenia" innych użytkowników? Inni sobie pojęczą w odpowiednim temacie jak to im źle, do dupy i jaki świat jest ch*jowy, po czym wstają od komputera i idą dalej ciągnąć swój wózek. A pani AddictGirl wstaje po to żeby wpierdzielić kolejną tabletę i napisac jakie to zajebste. Doprawdy, od takich wypowiedzi jest Hyperreal. Tu nie chodzi o treść, tu chodzi o ton. Nie mam nic przeciwko ludziom mówiącym o swoim uzależnieniu, nie mam nawet nic przeciwko ludziom w umiarkowanym tonie dyskutujacym o takiej czy siakiej substancji. Ale to - ??? Przecież cały ten temat to parodia ćpuńskiego bloga, ja wiem że lubimy offtopy, ale co ma wrzucanie clipów Red Hotów do tematu wątku? Co ma do tego opowiadanie przez autorkę czego to się przed chwilą nie naćpała, ile nie wciągnęła, czym to zapiła? Czemu w takim rozmarzonym tonie opowiada o helupach? Weź się dziewczyno zgłoś do Warsaw Shore, tam zagwiazdujesz; jest na forum wiele rang, ale "attention whore" to chyba jeszcze nie ma.
  7. Czy gdyby zaczęto używać ketaminy w lecznictwie, to zostałaby uznana za le p/depresyjny?
  8. deader

    Filmy i seriale

    Minęło już trochę czasu, ale dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że "Zmienników" nigdy tak naprawdę nie oglądałem. Widziałem jakieś urywki, z dzieciństwa pamiętam kawałek piosenki tytułowej (Bo miała "brzydkie" słowo, hehe) ale całościowo - nigdy. Właśnie to naprawiam, obejrzałem wczoraj pierwszy odcinek i dziś jak tylko przestanie mnie napierdzielac łeb - pewnie kolejne
  9. deader

    Wkurza mnie:

    Że głupiego Ketonalu bez recepty nie spzedają Jeszcze rozumiem że tramal trzymają pod kontrolą, ale czy da się naćpać ketonalem..?
  10. deader

    Filmy i seriale

    OK, zebrałem się i obejrzałem, skoro taka masowa podnieta. Jak dla mnie kawał niezłego bełkotu, próbującego udawać sztukę. Z miejsca przypomniał mi się film: [videoyoutube=r16GL3N4PdM][/videoyoutube] Identyczna beztreściowość.
  11. deader

    Kącik gracza

    Dobra metoda, też mi się zdarza. Ale ej, czy "Metro" nie jest ruskie..? Jakby przeplatać oryginałem w cyrylicy to byłoby coś
  12. deader

    Kącik gracza

    Przekonał mnie, mam nadzieję, że postęp będzie dalszy i już niedługo postacie w grze nie będą miały rysów twarzy co by nie narzucać graczom konkretnej formy a za to pozwolić wejść głębiej w świat gry i dać ponieść się własnej wyobraźni. Takie gry są, ale są to zdecydowanie bardziej, hmm, eksperymenty relaksacyjne, powiedziałbym. A w FPSach czy RPGach jednak wolę "gaduły" z charakterkiem.
  13. deader

    Kącik gracza

    Też nie lubię protagonistów-milczków, tak samo jak fabuły opowiadanej wyłącznie "z oczu" postaci, bez filmowych cut-scenek. Czytałem kiedyś wywiad z jakimś developerem, nie pamiętam z jakiego studia, w którym przekonywał że to są środki służące większej immersji gracza w świat gry - w sensie, bohater nie mówi, żeby gracz nie odczuwał po inym głosie że "to nie on", tak samo miało być z opowiadaniem fabyły w trybie POV. Ja zaś wolę jeśli bohater gada, bo wtedy jest większe pole popisu do nadania mu jakiegoś "charakteru" (najlepsze przykłady - trylogia Max Payne, Alan Wake, Mass Effect, Prey, Duke Nukem, Heavy Rain, Shadow Warrior, wszystkie części GTA /oprócz "III" bo tam graliśmy niemową/, Far Cry, Bad Company...) , oraz lubię wyreżyserowane, dynamiczne, filmowe scenki, bo nic mnie tak nie nudzi jak oglądanie przez kilka minut stojąc w jednym miejscu jak NPC-e sobie gadają (Half-Life 2, FEAR, Call of Duty...). W ogóle mam takie małe marzonko odnośnie scenek w grach. Mianowicie: postęp w grafice cały czas ma miejsce. Lokacje, przedmioty, coraz bardziej realistyczna fizyka świata przedstawionego... Mimo to, w scenkach nadal widać że postacie są sztuczne. Najbardziej zaawansowane graficznie tytuły potrafią wygenerować wodę która wygląda realistyczniej od prawdziwej, ale nadal nie są w stanie poazać twarzy którą pomyliłbym z ludzką. Kiedyś, dawno temu, w połowie lat 90tych, kiedy nastąpił przełom technologiczny i gry zaczęto wydawać na płytach CD, dość powszechnym zjawiskiem były gry określane jaki "interactive movies". Dla tych którzy mogą nie pamiętać - polegały one na tym że scenki fabularne były nakręcone z żywymi aktorami później wklejonymi za pomocą green (wtedy jeszcze blue) screena w wyrenderowane lokacje. [videoyoutube=2ih4xObQF9E][/videoyoutube] No i tutaj dochodzimy do mojego marzenia: chciałbym, żeby powrócono do tej zagrywki. Scenki chciałbym żeby były zrealizowane z żywymi aktorami, natomiast reszta gry - tradysyjnie, na którymś z obecnie stosowanych silników. Owszem, narzuca to pewne ograniczenia, przykładowo - ciężko byłoby w ten sposób pozowolić graczom na kustomizację postaci, znaną z takich tytułów jak Fallout czy Elder Scrolls. Ale w FPSach przykładowo nieczęsto taka opcja się pojawia - najczęściej mamy narzuconego z góry bohatera. Moim zdaniem byłoby to "zjadliwe" i nie byłoby dużego dysonanu - bowiem jak wspomniałem, grafa w nowych tytułach jest naprawdę dobra, a podczas strzelanin nie ma za bardzo czasu żeby skupiać się na tym czy morda kierowanej postaci w 100% odpowiada mordzie aktora. Pewne gatunki zresztą dałoby się w pełni zrealizować z pomocą aktorów - że wspomnę choćby o bijatykach. Pamiętam jakim szokiem było te 20 lat temu zobaczenie w Moktal Kombat wojowników wyglądających "jak ludzie". I pamiętam też jakim rozczarowaniem było dla mnie to że ostatni MK użył modeli 3D w miejsce digitalizowanych aktorów...
  14. Kupiłem sobie okulary 3D, takie super-prymitywne niebiesko-czerwone, jakie kiedyś można było w komiksach z Kaczorem Donaldem znaleźć, i pykam w Rad Racer'a OLDSKUL! <3
  15. Ja to traktuję jako komplement Że nie zmieniam zdania co kwadrans to znaczy
  16. Wow, czyli mogę jechać i ona jeszcze nic nie będzie o tym wiedzieć? Cool
  17. Jak wypierdzisz motyw muzyczny z Simpsonów to ci nawet dam lajka AddictGirl - JAJEBIĘ. 1 ost od moderatora i już uszy po sobie. Już wszystko jest żartem, "bo nie mozemy tylko jęczec na forum". Do jasnej Anielki, pogrzeb sobie po forum, to zobaczysz że tu jest nie tylko jęczenie. Tam gadamy o filmach, siam o muzyce, tam i owam o serialach czy dowcipach. Znajdziesz tu pełen przekrój "nie jęczenia". Ale twoje pierdzielenie o tym co ile czego wyćpałaś nie jest zabawne, a postawa "żeby się coś działo" - z taką postawą zapraszamy na Onet, na HyperReal, bo tu nie chodzi o to żeby się "coś działo". Możesz nakręcić tysiac filmików, tysiac ekshibicjonistyczneo samobiczowania, a dla mnie nadal będzie się liczyło pierwsze wrażenie. I drugie. A były one raczej blisko dna i mułu. Jak szatana kocham, niedługo zacznę wrzucać te twoje filmiki na Wiochę bo tylko tam się nadają. Chcesz być sławna - proszę bardzo.
  18. Ueee..? Jaki najazd? Dziewczyno, żeby mi pojechać to byś się musiała wysilić trochę. Jak na razie najbardziej wkur*wiające są te pieprzona kursywa i bold który za każdym cytatem muszę usuwać...
  19. Ja też śpieszę z naprawieniem mojego przeoczenia: droga Addictgirl, "deader" nie oznacza w żadnym wypadku "wymarły". Jest to drugi poziom stopniowania przymiotnika "dead" i oznacza "bardziej martwy".
  20. Heh, czyli jednak co człowiek to opinia... Mi tam wyzywanie od najgorszych nie przeszkadza, w końcu po to są pewne słowa żeby wyrażać pewne emocje, a że emocje czasem "pękają" to i słowa nie-tak-ładne mają prawo polecieć. Moim zdaniem na forum gdzie jest multum osób zaburzonych, wyzywanie nie jest niczym grzesznym, ot, ujście emocji. Za to dużo bardziej przeszkadza mi to że Addict Girl wypisuje jakie to gówno i syf te leki które bierze, a zaraz potem z kiślem w majtach podnieca się czego to się nie naćpała. Mindfuck do kwadratu. To mi dużo bardziej przeszkadza, bo wyzwiska po mnie spływają, ba, jak chce to niech obraża moją matkę, ojca, dziadków - popier*dolona jest to jej wolno. Ale ja jestem ćpunem z długą abstynencją, i czytanie tego jak ona się podnieca ćpaniem budzi we mnie tego ćpańskiego demona. Już pisałem, że wcześniej do głowy by mi to nie przyszło, a po poczytaniu jej postów zapierdzieliłem clonazepam przez nos - wbrew wszelkiej logice. Kalectwo umysłowe na pewno jakieś posiadam, w końcu jakbym nie posiadał to by mnie tu nie było. Nie wziąłem sobie tego do serca, jak najbardziej, ale nie dlatego że "wiem w jakim stanie się koleżanka znajduje" bo jak na moje oko połowa tego co pisze to ściema. Najpierw jest "poważaną i szanowaną osobą" - potem "zepsutym egzemplarzem bez pracy". Najpierw pisze że lekarstwem dla uzależnionych od benzo jest zamiana jednego benzo na drugie, potem na trzecie, pory roku Vivaldiego normalnie; potem pisze że to syf, gówno, i trzeba leczyć elektrowstrząsami. No i bezrobotna ćpaczka którą stać na oxycodon, tatuaże, e-papierosy, tja, już w to uwierzę. Nie wziąłem do serca, bo panna ewidentnie pierdzieli farmazony, jak na przykład nazwanie mnie nieudacznikiem życiowym. Fakt, Rockefellerem nie jestem, ale śmiem (bez chełpienia się) stwierdzić że swoją pracą i zawzięciem osiągnąłem pewne rzeczy w życiu, nie będę się przechwalał tutaj jakie bo kto ma wiedzieć to wie (czy to z forum czy ze zlotu) a kto chce się dowiedzieć to zawsze sobie może moje posty postudiować. Bogata gówniara która histeryzuje przesadnie, wzięłaby dupę w troki i w miesiąc-dwa zmieniła sytuację o co najmniej 90 stopni. No ale jak ona mówi że jest bezrobotna, że nigdzie jej nie przyjmą - to widzę, że to jest pierdzielenie, bo praca w jej mniemaniu to pewnie tylko biurówka i 5000 na rękę. Niestety, jak się jest ćpunem to trzeba odpokutować za swoje debilne decyzje. Ja 10 lat temu zapieprzałem jako pomocnik drwala, ganiałem jako pomocnik geodety, byłem wróżką na smsy - za psie pieniądzie, ale za SWOJE pieniądze. Teraz jestem kierownikiem działu druku wielkoformatowego w drukarni. Skoro taki debil jak ja zdoła osiągnąć coś takiego, to taka super-osoba jak AddictGirls na pewno jest w stanie osiągnąć jeszcze więcej, nie..? Podsumowując - ja nie czuję się obrażony, tylko zniesmaczony.
  21. A dziękuję [ukłon ze zdjęciem cylindra] No to git
  22. W sumie racja. Czyli rozumiem że dialog na obecnym poziomie z nią też nie narusza regulaminu z mojej strony?
×