-
Postów
34 884 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Arhol
-
Dzienne Wrony - Nocne Darki (czynne 24 h na dobę) - cz. 2
Arhol odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Off-topic
na_leśnik, czy kocia ikona mocy jest tak wielka jak mówią legendy? SrebrnaSowa, indeed,same shit different day. -
Dzienne Wrony - Nocne Darki (czynne 24 h na dobę) - cz. 2
Arhol odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Off-topic
WP jest szary papier...powszechne,ale jednak do dupy. D: . Co do rządów endriu...będzie jedno i to samo co za Bronka. -
Używając taniej metafory,relacje są jak fajerwerki,startują,czasem z większym,lub mniejszym impetem,eksplodują i czasem pozostają w wersji wspomnień,przyzwyczajenia,czasem się wypalają,czasem trwają dłużej,ale każda w końcu się skończy.
-
What are people? What is the "self"? So long as you look like someone else, no one can't tell who's really on the inside.
-
A suicide means you've killed the most important existence of all: yourself.
-
Everyone has different faces.
-
-
[videoyoutube=Z7Et0a8fnuw][/videoyoutube] [videoyoutube=z30Y572EmCk][/videoyoutube] moja 2 faworytów.
-
Everyone lives their own way. Whether you live for yourself or live for others... that is your own decision. A life of earnestly protecting and tending to someone isn't bad either. Though it's not that glorious of a life.
-
-
Bardzo mądre słowa kazimierzu61 Zgadzam się z nimi w 99,99% ( jakiś margines błędu trzeba sobie zawsze zostawić ) Ja tez się zgadzam, ale nie mam pojęcia, jak to zrobić. Jakaś dobra książka? Poradnik jak żyć w zgodzie ze sobą? Terapia mi nie pomaga. Psycholozka ma czas dla mnie raz na 2-3tygodnie i ona ledwo pamięta nasze spotkania. Za każdym razem rozmawiamy o czymś innym. Nie ma niestety chyba,to dla każdego z nas indywidualna droga,zajmująca mniej,lub więcej czasu..imho nie ma wytycznych Cóż mogę dodać od siebie,fakt - najważniejszym jest nauczyć się żyć w zgodzie z samym sobą,to niezaprzeczalna prawda,także dobrze się oswoić z samotnością,dłuższą czy krótszą - znać oba stany,gdy są ludzie wokoło - godni zaufania i mówię ogólnie - znajomi,przyjaciele,partner/ka,whatever. Często jednak to też prowadzi do aspołeczności,egoizmu i innych cech,które utrudnią powrót do społeczeństwa ( o ile będziemy chcieli wrócić),granica między jednym a drugim często jest bardzo cienka. No i inna kwestia,jesteśmy ludźmi,istotami chciwymi z natury,zawsze będziemy chcieli więcej,lepiej,inaczej...w mojej opinii nie ma czegoś takiego jak 100% zadowolenie,zawsze chcąc jedno,musimy zrezygnować z drugiego,nieważne jak dobijające to może być,nie da się złapać wszystkich srok za ogon... A ryzyka i konsekwencji z tym idących - nijak nie przewidzi,w niczym nie ma gwarancji.
-
Osobiście już nie mogę się doczekać niedzieli i możliwości zamknięcia w pizdu tego gównosztormowego tematu. Niezależnie czy wygra człowiek krzak z prezesem i kotką z krzyżem za plerami i maciorowiczem w sejfie,czy chujowy zdesperowany szogun Janusz bezwąsy kłamliwy i tak nas będą przysłowiowo "rżnąć w srake", wybór między zatwardzeniem a gównem typu szampan.
-
Generalnie bycie samemu wiąże się z dużą dozą nudy. Ten ktoś obok wypełnia Ci niemal cały czas jaki posiadasz. Będąc samą zaczyna Ci doskwierać nadmiar czasu. Wstajesz i jeśli nie idziesz do pracy czy szkoły to co? Nie ma się do kogo odezwać, nie ma co robić i dlatego wydaje Ci się, że nie masz po co wstać. Dlatego chociaż brzmi to banalnie trzeba znaleźć sobie jakieś zajęcie, nie musi Ci to sprawiać przyjemności nawet. Ja przez długi czas chodziłam do znienawidzonej pracy z uśmiechem na ustach. Miałam po co wstać, w pracy pogadało się z różnymi ludźmi, powściekało, a później do domu sen, komputer, sen. Tak wpadłam w ten rytm, że w zasadzie pokochałam to całym sercem. Pracę znienawidziłam jeszcze bardziej, bo odbierała mi wolny czas na bycie samą, na sen który uwielbiam i na wiele innych pierdół w jakich znalazłam przyjemność. Pokochałam bycie samą. I choć czasami trafiały się momenty zwątpienia, że chciałabym kogoś mieć, do kogoś się przytulić to jednak później dochodziłam do wniosku, że nic na siłę, bo przecież jest mi dobrze i robię co chcę. Dziś nie jestem sama i czuję, że jak nie spędzę kilku dni w tej samotności jak kiedyś to chyba wybuchnę. Więc jak widzisz, wszystko można polubić, ale przede wszystkim trzeba polubić siebie. W kwestii izolatki prawie do wszystkiego idzie przywyknąć,nic dodać nic ująć. Aczkolwiek fakt,zabiera to sporo czasu.
-
https://portal.abczdrowie.pl/masturbacja tóóó,piszo o + patroszenia jaszczuroida.
-
Jeśli ani relacje z innymi ani relacje ze sobą nie są wyznacznikiem szczęścia, to co nim jest? Niedawno zaczęłam uczyć się bycia ,,sama dla siebie''. Dotąd wszystko robiłam dla drugiej osoby, ,,dla nas''. Próbuję być samowystarczalna i nie czerpać zapewnień o poczuciu własnej wartości od innych. Ale okazuje się, że gdy cokolwiek robię dla siebie - nie ma to sensu. Nie widzę różnicy - wstaje dziś z łóżka, czy nie. Nie ma to znaczenia. Gdybym miała dla kogo wstać - to jeszcze rozumiem. Ale dla samej siebie? Po co? Mowilam o tym psycholożce. Ona powiedziała mi, że człowiek stworzony jest do bycia z innymi i że rozumie mój ból. Nadal jednak nie wiem, jak radzić sobie sama, bez Tego Drugiego. Nie wiem, po co to wszystko. "Przestawienie się" może zająć sporo czasu,tym bardziej jeśli jakoś się przywykło że zwykle ktoś jest obok. Tak i w relacjach,dystansie do siebie i reszcie bzdur,to wieczne poszukiwanie złotego środka który pewnie nie istnieje.
-
Czyli nie tylko ja się na to czaje : D
-
*wracaj pan do bimbrowni a nie pi**dol głupoty - ja" klijent nasz pan,ze słomą f butach (onuchach) fsiok buroku.
-
We are nothingness. Our head is a void. And without anything around us, we are nothing. We become what we perceive.
-
"W tych czasach dla każdej relacji można znaleźć zamiennik" rzecze mniej więcej prawidło... Jak się na to zapatrujecie? Osobiście sądzę że jest w tym sporo prawdy,zawsze jest szansa na poznanie kogoś nowego,ciekawszego,lepszego,kto lepiej się do nas dopasuje. Z drugiej strony,każda relacja/znajomość - emocje,wspomnienia,reakcje,wspomnienia - są inne przy każdej relacji,indywidualne,nie ma 2 tych samych relacji,tych ludzi.
-
Tróposz,de heart,Oh wait szczękabreaker. Co do tematu - kobity typu "bluszcz", zbytnie próby kontrolowania,wciskanie nochala w każdą możliwą kwestie. Ale to chyba tyczy się obu stron i ludzi ogólnie.
-
"Uzależnianie" w jakiejś tam części swojego szczęścia od innych prowadzi do..niepowodzeń i boolu dupy,zaś od samego siebie i swoich biznesów do pogłębienia aspołeczności, niechęci i egoizmu,potem zaś powrót do "społeczeństwa" jest jeszcze trudniejszy i upierdliwy niż zwykle. Tak źle i tak niedobrze,shit happens.
-
Moje uzależnienia - gry komputerowe, internet, pornografia
Arhol odpowiedział(a) na Ponury fapper temat w Uzależnienia
Pornosy nie znikną,są niczym apteki,zakłady pogrzebowe - ten biznes zawsze się będzie kręcić. Autorowi niewiele poradze,sam jestem nołlajfem doskonałym,o nałogu do gier,3h na dobę mogę powiedzieć że daleko do jakiegokolwiek nałogu w tej kwestii. Chyba że jeszcze potem cały świat internetów zwiedzasz i siedzisz po parę,parenaście h na dobe. Soooż,powodzenia w powrocie do świata realnego,byle nie wyszło z tego faptastic future.