mark123
Użytkownik-
Postów
12 773 -
Dołączył
Treść opublikowana przez mark123
-
beznadziejny
-
Co do samego, faktu, że jestem mocno odchylony od społeczeństwa, to tak, przeszkadza mi to. Ale na razie znacznie bardziej czuję chęć narzucenia ludzkości swoich zasad niż pracy nad sobą.
-
Gdyby nie fetysz, to być może nic bym nie musiał zmieniać. Podobno do wyparcia seksualności zazwyczaj dochodzi w wyniku silnego konfliktu pomiędzy osobowością, a fetyszem i następuje wbudowania fetyszu w sferę nieseksualną (do odblokowania uczuć seksualnych potrzebna jest wtedy praca nad akceptacją fetyszu jako seksualnego). Więc gdyby nie fetysz, to może byłbym klasycznie seksualny i być może przy poznaniu odpowiedniej partnerki przełamałbym obrzydzenie do widoków seksualnych. Moja seksualność nie stanowi dużego problemu, dopóki nie mam potrzeby stworzenia związku. Jeśli jednak taka potrzeba się by u mnie pojawiła, to moja "seksualność" może być poważnym utrudnieniem do stworzenia zdrowego związku.
-
Może nastąpiła by rewolucja w spodniach,i obyłoby się bez terapii A zatem osobie z depresją wystarczy powiedzieć "zobacz, jakie życie jest piękne" i depresja jej minie.
-
Jestem pozornie aseksualny - wyparcie seksualności i wbudowanie fetyszu seksualnego w sferę nieseksualną z kompulsywnymi fazami realizacji fetyszu (mój fetysz w fazie kompulsywnej przypomina trochę nerwicę natręctw); myślę, że można to leczyć.
-
Moja seksualność jest bardzo mocno zaburzona i jest do leczenia, to jestem pewien na 100%.
-
U mnie, jeśli pojawiłaby się potrzeba związku, to raczej będę musiał wybrać się do seksuologa, bo z moją obecną "seksualnością" widzę marne szanse na stworzenie związku, w którym ja i partnerka czulibyśmy się dobrze. A gdzie ja napisałem, że Ty się naśmiewasz ?
-
Ja mam wrażenie, że merytoryczna strona wątku nigdy za bardzo nie istniała. W wątku dominuje naśmiewanie się z ludzi nie mających potrzeby seksu i mających obrzydzenie do widoków seksualnych.
-
Żeby się ten głupi weekend skończył, żeby ojciec szedł do pracy.
-
To, że ktoś lubi seks, nie znaczy, że będzie to dla niego największą przyjemnością, jaka istnieje. Na pewno są ludzie, którzy lubią seks, ale mają rzeczy, które lubią bardziej od seksu. Ideologia, że seks jest największą przyjemnością, jakiej ludzkość może doświadczyć, jest głupotą.
-
Ludzie zapatrzeni w swoją ideologię.
-
Twierdzenie, że jakaś przyjemność jest największą przyjemnością, jakiej ludzkość może doświadczyć to ślepe zapatrzenie w nią. Bez względu na to, czy ktoś danej przyjemności nie doświadczył w ogóle czy doświadczył nawet "milion" razy, nie ma prawa do twierdzenia, że to największa przyjemność dla ludzkości. Z obserwacji świata można wywnioskować, że znaczna część ludzi najbardziej lubi seks i pieniądze, ale nikt nie ma prawa odnosić tego do 100% ludzkości. Logiczne jest, że nie istnieje konkretna przyjemność, która byłaby obiektywnie największa dla całej ludzkości.
-
Co może być przyjemniejszego od seksu, skoki na bandzi? Jeśli uważasz, że seks jest najprzyjemniejszy dla wszystkich 7 miliardów ludzi i nie masz na to żadnych naukowych argumentów, to jesteś po prostu głupi, no albo udajesz głupiego. Zauważyłem, że z seksem jest jak z religią. Niektóre osoby religijne są zamknięte na to, że ktoś może być niewierzący i chcą na siłę narzucić wszystkim religię. W seksie niektóre osoby mające potrzeby seksualne są zamknięte na to, że dla niektórych mogą istnieć rzeczy przyjemniejsze od seksu oraz na to, że niektórzy mogą w ogóle nie chcieć seksu i chcą na siłę narzucić wszystkim, że seks to najprzyjemniejsze co istnieje.
-
Można stwierdzać, że seks jest obiektywnie przyjemny i że dla niektórych ludzi jest największą przyjemnością, jaką doświadczyli, ale stwierdzanie, że seks jest obiektywnie największą przyjemnością dla człowieka, jest bzdurą.
-
Ty też nie masz pojęcia, co jest najprzyjemniejsze dla ludzkości i piszesz głupie teksty.
-
A Ty przeprowadzałeś wywiad ze wszystkimi dorosłymi ludźmi na świecie, co jest dla nich najprzyjemniejsze, że z Ciebie taki ekspert od przyjemności, że uważasz, że seks jest najprzyjemniejszą rzeczą, jakiej może człowiek doświadczyć ?
-
Poglądy, a emocje, to dwie różne sprawy. Wywaliłbym, ale nie z powodu poglądów, tylko emocjonalnego wstrętu.
-
Piję bezalkoholowe piwo o smaku granatowo-pomarańczowym.
-
Ja uważam, że w nagości samej w sobie nie ma nic złego, odczucia zniesmaczenia do nagości samej w sobie, są nieprawidłowością.
-
U mnie chyba to, że nie mam potrzeby nawiązywania żadnych relacji może być związane z tym, że nie przechodziłem fazy ciekawości świata w dzieciństwie, pociąga chyba ona za sobą ciekawość do ludzi, więc w tej fazie zaczynają rozwijać się potrzeby społeczne. Nie byłem nigdy ciekawy świata i w efekcie nie rozwinęły się potrzeby społeczne.
-
Jeśli ktoś uważa, że seks (lub cokolwiek innego) to obiektywnie największa przyjemność, jakiej człowiek może doświadczyć, to prawie nic nie wie o przyjemnościach i pisze bzdury; albo jest zafiksowany w przyjemnościach, które dla niego są największe i myśli, że każdy tak ma.
-
Problemy te nie muszą mieć podłoża religijnego.
-
Wydzieliny i odgłosy, chociaż odgłosy to może nie tyle obrzydzają, co budzą we mnie jakiś niepokój, że mężczyzna robi jakąś krzywdę kobiecie.
-
Ja stricte aseksualny raczej nie jestem, ale mam bardzo "wykolejone" libido. Jestem fetyszystą, więc chyba nie mogę być aseksualny. A jako bliskość nie postrzegam nic, postrzeganie bliskości u mnie nie funkcjonuje. Ja wiem, że mam skrzywiony.
-
Moja sensoryczna nadwrażliwość