-
Postów
4 680 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez czarnobiała mery
-
nienormalna21, dziękuję za wsparcie i za zrozumienie, ja naprawdę się przejęłam tymi oszczerstwami, zawsze się przejmuję, gdy ktoś publicznie na mój temat mówi nieprawdę... Nie umiem się nie przejmować. Ale dzisiaj jest już lepiej, zabrałam się za pisanie mojej gramatyki, znalazłam sobie jakieś zajęcie i staram się nie myśleć o tym wszystkim, chociaż ciężko nie myśleć, bo on mnie teraz nęka smsami i telefonami i koniecznie chce się spotkać, a ja już nie chcę oglądać osoby, która takie rzeczy na mój temat wygaduje. -- 08 gru 2012, 19:24 -- Tnę się, nie umiem sobie inaczej poradzić ani pomóc...
-
Powiedziałam mojemu chłopakowi, że się z nim rozstaję dlatego, że on całymi dniami grał w gry i oglądał filmy, a jak mu powiedziałam, żeby to zmienił, żeby poszedł do jakiejś pracy, to się ze mnie wyśmiał. A ja nie chcę tak spędzać życia, że ja będę pracować, brać drugą pracę, trzecią, a on będzie siedział w domu i grał w gry. Powiedziałam, że nie widzę razem dalszej przyszłości, bo to jest nieodpowiedzialne, a jak on chce wziąć odpowiedzialność za inną osobę. On zaczął mnie wyzywać, na innym forum zaczął pisać oszczerstwa, oskarżał mnie o największe winy świata i przedstawiał jako największą sukę. A ja po prostu nie chcę takiego życia, czy nie mam do tego prawa? Czy ja nie mogę decydować o swojej przyszłości? Po tym wszystkim dopiero przejrzałam na oczy i zobaczyłam, jakim jest człowiekiem. W głowie mi się nie mieści, że w ogóle można o kimś pisać takie rzeczy, a tym bardziej o kimś, kogo się kochało... ja nie wierzę. Wyję cały wieczór, a on mi pisze, że to nie oszczerstwa, tylko że ja naprawdę jestem taką szmatą i suką. I jak tu dalej żyć? ja nie chcę żyć, teraz cały świat o mnie myśli w najgorszych kategoriach, nie daję już rady, nie mam z kim pogadać.
-
Nie mam siły żyć dalej, cały dzień czytam oszczerstwa, jakie ktoś na mój temat napisał, nie wierzę, że to jest możliwe. Musiałam się pociąć z bezsilności. Wzięłam benzo, ale nic nie dało. Teraz wszyscy wiedzą, że jestem zła, że jestem szmatą i ścierwem. Nie radzę sobie, jestem totalnie załamana
-
kasiątko, Kasiu, dziękuję. A na jaki kurs chodzisz?
-
freya, secretladykkk, dziękuję wam za miłe słowa
-
Monar, zlecono mi napisanie książki, więc napisałam, to moja praca, w sumie nic wielkiego, a cieszy Dzięki za dobre słowo
-
Skończyłam właśnie pisać książkę, wielki koniec i wysłałam do wydawnictwa. W styczniu ma już być wydana :)
-
Czuję się koszmarnie, mama mnie dzisiaj odwiedziła i musiałam iść z nią do kościoła, mimo że mam gorączkę Teraz jest jeszcze gorzej. A najgorsze jest to, że nie mogę iść do lekarza po antybiotyk, bo cała jestem pocięta, a on pewnie będzie mi się kazał rozbierać. Masakra
-
biorę dwa antydepresanty sertralinę i mirtazapinę, oprócz tego neuroleptyk zeldox, benzo czasami i zolpidem czasami. Bez leków to już w ogóle była masakra, teraz jest trochę lepiej
-
amith, do psychiatry chodzę, biorę mnóstwo leków.
-
amith, pewnie, że chciałabym pomocy, ale ja już chyba nie wierzę, że mogę ją gdziekolwiek o trzymać. Wola życia jest we mnie coraz słabsza, każdy taki człowiek, który mnie pogrąża, oddala mnie od życia. ja się po prostu poddaję. A skąd się wziął ten brązowy płyn u Ciebie? ja nie mam psychoterapii, czekam w kolejce od lutego, poprzednie terapeutki nie chciały ze mną pracować, bo jestem zbyt beznadziejnym przypadkiem
-
Vian, tak naprawdę to czekam na terapię od lutego w kolejce i jeszcze się nie doczekałam.
-
Vian, ja nie wiem, jak jest inaczej. Pewnie wolałabym inaczej, ale jak to zmienić?
-
amith, ja nie wiem, czy chcę żyć, życie wydaje się zbyt trudne jak na moje możliwości. ja się tnę w różnych miejscach, najczęściej to się nie wiąże z zagrożeniem życia, po prostu potrzebuję bólu, muszę się wycierpieć, żeby poczuć się cokolwiek lepiej. Jestem nic nie warta, więc mam takiego nicka.
-
no bo jest zawistna, ale skutecznie wprowadziła mnie w poczucie winy i dlatego się pocięłam.
-
czuję się, jakbym popełniła jakąś zbrodnię
-
vian, nie odpisałam jej, bo dla mnie to jest psychicznie wykańczające prowadzić dyskusje z osobami, które mnie nienawidzą i źle mi życzą. Dlaczego ja mam czytać kolejne maile, w których ktoś syczy do mnie nienawiścią? To jest bardzo zawistna osoba, zauważyła, że może trochę lepiej się dzieje w moim życiu i zaczęła pisać takie rzeczy, żebym się źle poczuła i zrobiła to skutecznie, uderzyła w najczulszy punkt, bo najbardziej mnie bolą oszczerstwa, gdy ktoś mnie oskarża, że krzywdzę, nic innego mnie tak bardzo nie boli. Rozmawiałam też z tą osobą, której to niby ma dotyczyć i powiedziała, że nigdy żadnego samobójstwa nie popełni, zresztą moje relacje z tą osobą są bardzo dobre.
-
Vian, nie mam pojęcia, tym że istnieję...
-
Zresztą nieważne, pocięłam się dzisiaj z okazji moich urodzin. Jedna z koleżanek napisała mi strasznego maila, w którym oskarżyła mnie o o najokrutniejsze rzeczy, jakie tylko są możliwe. Napisała, że jestem tak złą i wręcz okrutną osobą, że chcę doprowadzić jedną bardzo bliską mi osobę do samobójstwa. Bardzo to przeżyłam i przejęłam się tym, czuję się najgorszym odpadkiem świata. Nie daję już rady psychicznie, oskarżono mnie o największe możliwe zbrodnie. Masakra
-
Ale nie o to mi chodziło, przecież rozumiem, że każdy ma swoje życie. Chodziło mi o to, żeby byli obecni zarówno w tych gorszych, jak szczęśliwych chwilach. Bo zauważyłam, że właśnie, kiedy dobrze mi się wiedzie, to ludziom to strasznie przeszkadza.
-
Vian, przecież nie mówię, że wszyscy mnie lekceważą, zależy mi jednak na przyjaciołach, którzy byliby zawsze obecni, a nie tylko czasami.
-
Gdyby ta osoba nie lekceważyła nigdy moich problemów i tego, co się ze mną dzieje. Oczywiście byłoby to z wzajemnością
-
poszłam do lekarza z powodu grypy, dostałam L4, ale i tak potem poszłam do pracy, bo nie mogłam nagle odwołać zajęć, a potem jeszcze miałam konsultacje, nie mogłam nie przyjść, jak się już wcześniej umówiłam na zaliczenie kolokwium. Jakoś przecierpiałam ten dzień, w gorączce, ale jednak.
-
Vian, pewnie bym wiedziała, gdyby tej osobie jakoś na mnie zależało, a nie wiem, czy komukolwiek zależy, pewnie nie. Dzisiaj się nie pocięłam, bo tak mam okaleczone udo, że jeszcze mnie boli, więc w sumie nie muszę się ciąć, bo i tak boli.
-
Przedwieczny, nie wiem, czy potrafię, ale będę się starała. Dzisiaj byłam u lekarza rodzinnego, bo potrzebowałam jakichś leków na grypę i L4 i strasznie się bałam, że zauważy moje blizny na rękach, o uda też się bałam. Vian, chyba ciężko znaleźć osobę, dla której warto się nie ciąć. Musiałabym wiedzieć, że tej osobie jest naprawdę przykro, gdy się potnę, a ja nikogo innego takiego nie spotkałam.