-
Postów
1 864 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Absinthe
-
Candy14, no to gratuluje że Ci tak dobrze poszło od razu.Mi nie idzie ale może pewnie kiedyś zacznie.Nic na siłę,bo jedyne co mi to zrobi to wyrządzi krzywdę.Jak poczuje,że wiem co i jak chce przelać na papier i czego do niej oczekuję,to w końcu się do niej zgłoszę z powrotem.Nie jednemu się udało to i mnie. Mam tak samo jak Monar, nie lubię w stosunku do mnie litości i współczucia.A jak na razie to jedyne co z tych wszystkich spotkań wychodzi ja związane ręce,ona jeszcze bardziej i nie wiadomo kogo to bardziej męczy ją czy mnie.
-
Pytam,bo się z tym jeszcze nie spotkałam a mnie zaciekawiło:)
-
Gunia76, hmn,można by spróbować.Mi chyba chodzi bardziej o to że po prostu mam związane ręce.W wieku 19 lat z nie ukończoną szkołą nie mam jak i gdzie się wyprowadzić i to główny problem.No ale cóż małymi krokami do przodu i może kiedyś coś ruszy z miejsca. Candy14, zgadza się.Ale to czasem bardzo trudne.Inaczej rozmawia się o problemach,inaczej o przeżyciach traumatycznych...a jak jest mix to człowiek dopiero głupieje.
-
Gunia76, terapeutę mam najlepszego w mieście,sama lekarka mi załatwiała zaraz po wyjściu z szpitala.To problem leży w mnie raczej...coś czuje że to może dlatego że nie potrafię z tym wszystkim walczyć i nie mam perspektyw na życie.Drażni mnie to że czas który tam spędzam na rozmawianiu tudzież siedzeniu i słuchaniu bardziej jest stracony.Chyba coś ma też do rzeczy,że nie potrafię trafić na dobry lek,tzn taki po którym organizm by się lepiej poczuł,zregenerował.Jedyne co mi coś dawało to były benzodiazepiny,no ale tego nie można zbyt długo brać. Candy14, jeszcze do tego nie doszłam,ale to chyba sprawa mnóstwa negatywnych emocji które mnie dręczą i zniechęcenie oraz brak wiary w to że może być lepiej.Tak podsumowując,nie ogarniam samej siebie...
-
Też na indywidualnej.Jak już mi się zdarzy że na nią przyjdę to moje zachowanie polega na coraz większym zamykaniu się w sobie którego nie mogę opanować.Doprowadziłam moją terapeutkę do tego że kazała mi przyjść wtedy kiedy będę chciała porozmawiać tudzież skończę list. Ja tam żadnych lęków o wyśmianie itp nie mam.W ogóle nic nie czuje poza irytacja i poczuciem bezsilności.Przychodzę tam kobieta zadaje mi pytania czy daje dobre jej zdaniem rady.Efekt jest taki że nic się nie zmienia poza samopoczuciem które spada w dół.
-
logik, z moją wątroba wszystko w porządku:) Natomiast Twoje niezastanawianie się i walenie jak łysy o beton jest rażące.I nie chodzi tu o jakieś uprzedzenia co do Twojej osoby-nawet Cię nie znam więc nie mam nic do Ciebie,w przeciwieństwie co do Twojej wypowiedzi.Na drugi raz się zastanów co mówisz.
-
Hehe:) Hmn...coś tam próbuje skrobać,ale to bardziej z tej przyczyny,że mam pamięć jak sito i wiele tych pięknych wspomnień mi ucieka...szkoda że te złe się tak twardo trzymają .Niezbyt często to jednak robię,bo nawet do tego nie umiem zebrać sił.... .A jak tam terapia?rozumiem masz indywidualną?
-
Nmzc:D. No ja tez dostałam.Moja trudność z napisaniem listu wiąże się z tym,że.... ja nie widzę sensu w tym wszystkim.W tej terapii,w tym wpieprzaniu psychotropów na potęgę etc.Wywalę historie swojego życia przed jakąś obcą osobą,i co w związku z tym?jeszcze nigdy jakiekolwiek zwierzanie się mi w niczym nie pomagało.Na początku owszem,bo człowiek zrzucił z siebie te gorzkie żale,ale potem przestało.Na dzień dzisiejszy w kwestii zmiany swojego życia jestem uziemiona.Chyba jedyną rzeczą która mi jako tako pomoże będzie założenie ojcu niebieskiej karty.O ile nie obróci się to przeciwko mnie....
-
Gunia76, mam to samo.No bo przecież mam dopiero 19 lat i jakie taka młoda osoba może mieć problemy i przeżycia że jest z nią aż tak źle?no cóż,mimo powszechnego przekonania że kłamię manipuluję i oszukuję oraz że jestem leniwa-niestety nie są to problemy typu"nie mam co ubrać na imprezę". Też w tym jestem sama.Po prostu ludzie nie rozumieją.Ale mimo to trzeba się nie poddawać i żyć dalej bo mamy tylko jedno życie i trzeba je jak najlepiej wykorzystać.Wierze że dasz rade i tego Ci zyczę:)Popatrz,ile Ci się już udało-napisałaś taki trudny list na tyle stron kiedy ja podobny piszę już drugi miesiąc i jak na razie wygląda to w ten sposób że napisze dwa zdania i do kosza . Ale skoro innym się udało to i może mi też kiedyś.
-
ciekawa hipoteza.żeby nie powiedzieć że idiotyczna.
-
Gunia76, zrozumiałe.Często w tej chorobie też jest tak,że Ci ludzie zamykają się na innych-no bo przecież są święcie przekonani że z nimi wszystko w porządku.Powiem Ci,mój ojciec się niby leczy,ale ja zbyt wielkiej różnicy nie widzę... Grunt że w porównaniu z Twoją mamą weszłaś "na dobrą ścieżkę"i robisz coś w kierunku żeby nastąpiły zmiany na lepsze.To już połowa sukcesu.
-
sama rozkosz "wstać"po nie przespanej nocy;)
-
leaslie, a skąd takie dokładne wyliczenie co do tych procentów? Gunia76, czytując opis zachowania Twojej mamy,jakbym widziała siebie sprzed 3 lat.I powiem Ci nie zawsze tak może być,że miała was gdzieś.Może to dla niej było zbyt cięzkie?
-
Cześć wszystkim. i regenerują siły na następny tydzień...
-
Abbey, trudno.Jak ich to boli,ich sprawa.Kiedyś pewnien muzyk powiedział:"wolę żeby nienawidzili mnie za to kim jestem,niż kochali za to kim nie jestem".Najważniejsze to żyć w zgodzie z samym soba.Wszystkim nie dogodzisz,no coż bywa,trzeba żyć dalej.
-
Abbey, ależ nie trzeba od razu obrażać,tylko wykazać swoje zdanie nawet jeśli jest przeciwne co do zdania innych.Bo po pierwsze masz do niego prawo,nawet jeśli jest mylne,czy głupie,co w Twoim przypadku mało prawdopodobne bo inteligentny z Ciebie ludź(sorry for paskudne wazeliniarstwo,ale ma ono inny cel niż wchodzenie do d*upy.),bardziej niż niejeden "dorosły".Można mieć wielki zasób wiedzy czy słownictwa,za to gówniany intelekt.A co do ludzi myślących lajk dys: No coż,to świadczy tylko o nich.Stereotypowe myślenie(zazwyczaj) domeną osób:wszystko wiem (naj)lepiej,wszystkim muszę jakąś łat przyczepić.Takie osoby prędzej czy później przejadą się na swoim wszystko-wiedzeniu.A nawet jak się pomylisz czy nie masz racji-nie przejmuj się!to nie koniec świata.Fakt przyznawanie się do błędu cięzka sprawa,ale do wyrobienia.Ja dałam rady to Ty też!:)
-
Verdasko, dobre masz przekonanie.Przyszło mi kiedyś boleśnie tego doświadczyć.
-
Abbey, jak kto jaki do Ciebie,taka Ty do niego.I zobaczysz,jak sytuacja się zmieni.
-
Candy14, dokładnie.Znam człowieka który cierpi na chorobę genetyczną która m.in zniekształciła mu twarz,a ma tak genialny charakter i sposób bycia,że tyle dziewcząt co do niego się ustawia w kolejce i podkochuje to niejeden "piękny" takiego powodzenia nie ma;).
-
Moim zdaniem nie ma "brzydkich ludzi"są tylko Ci nie zadbani.Niestety bywa,że do takiego zadbania potrzebne są nie małe fundusze...
-
Szacun.Ja swój pisze już drugi miesiąc,jak dotąd nie zapisałam ani jednej strony.
-
Cześc amelia83, :)) Co do filmu też mam takie odczucia ale klimat fajny.Zobaczymy jak tam końcówka,coś słyszałam że jkaieś trzy zakończenia są....
-
Snejana, efekt motyla OMEN1695, witaj:)
-
....no,a Ty dalej nie zabrałeś się za naleśniki:P