jasaw
Użytkownik-
Postów
8 399 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez jasaw
-
rina, nie wiem, czy wspominałam Ci, informowałam Cię, że ja przez 2 lata miałam potworne problemy z zasypianiem, osłabiłam się do tego stopnia, że złapałam, mimo, że w młodości chorowałam na ospę, półpasiec. Od około pół roku mam ten problem rozwiązany, tzn. przede wszystkim doszłam do wniosku, że spokój , wyciszenie przed snem jest konieczne. Poza tym, włączam sobie różnego rodzaju relaksacje, lub muzykę relaksacyjną, które działają na mnie znakomicie. Niedawno też zmieniłam telewizję kablową i odnalazłam tu myZen.tv, znakomite obrazy przyrody, szum morza, oceanu, strumyków, śpiew ptaków wprawiają mnie w znakomity, senny nastrój, ale gdy się kładę, rezygnuję z obrazów na rzecz słuchania. Wyłączam zmysł wzroku.... W moim przypadku to działa...polecam zainteresowanym. Mam całą masę linków, spośród których można znaleźć coś dla siebie...służę potrzebującym....
-
moniczka87, rina, jesteście bardzo dzielne i nadal będziecie, bo macierzyństwo to taka siła napędowa, która stawia na nogi. Wystarczy uśmiech, czy też płacz dziecka, a wszystko staje się mało ważne. Kiedy przed dwudziestu laty miałam pierwszy, trwający kilka miesięcy kryzys nerwicowy, silna, niezwykła miłość do Synów, "obudziła" mnie, wyrwała z dołka.... Kiedy poczułam w dłoniach rączki dzieci, które mocno mnie ściskały..."by Mama nie upadła"....coś we mnie pękło, nie zapomnę tego do końca życia!!!! Teraz, kiedy są już dorośli, przyjaźnimy się, są moimi lojalnymi doradcami, pomocnikami, wsparciem najprawdziwszym..... Moje drogie, pomyślcie, że te małe istotki żyją dzięki Wam, potrzebują zdrowych i uśmiechniętych Mam...może to Wam troszkę złagodzi dolegliwości nerwicowe...pomoże w opanowaniu lęków???? Aktualnie przeżywam nawrót objawów, ataków, ponieważ silnie przeżyłam "wyfrunięcie" Dzieci z gniazda, a także, a może dlatego też, nasiliły się objawy charakterystyczne dla pań w średnim wieku.
-
Czapla, Współczuję Ci bardzo... jesteśmy z Tobą Przeżyłam coś podobnego, choć minęło ponad 10 lat, obrazy te mam w pamięci..nie boję się ich, ale kłucie w sercu czuję zawsze, gdy pamięć do nich wraca... Dzisiaj dzień gorszego samopoczucia, raczej fizyczne dolegliwości mi przeszkadzały, psychika broniła się nieźle. Zamówiłam sobie książkę Michała Łapińskiego ..Nerwice. Objawy, przyczyny i leczenie, o której wspomniała Jakubkowa w temacie Ataki.... Koszt nieduży, ok.6 zł, a poczytać warto... Korba, nie trać nadziei , szczęście nadejdzie w najmniej spodziewanym przez Ciebie momencie, oczekiwanie to siła napędowa dla cierpiących, osłabionych...
-
Nie wiem dlaczego nie pojawił się mój ostatni post??? Może źle wysłałam...?? [jakubkowa/b], mnie właśnie udało się odnaleźć i dotrzeć do źródła lęku, może trudno w to uwierzyć, ale właśnie podczas relaksacji-medytacji uświadomiłam to sobie, pozbyłam się go, prawie całkowicie, jeszcze trochę pracuję nad tym..... Mogę też powiedzieć, że jestem bliska wewnętrznej harmonii, czasem jednak pojawia się mały problem, związany z zaburzeniami hormonalnymi, charakterystycznymi dla klimakterium...
-
jakubkowa, owszem, mam za sobą konsultacje z psychologiem, neurologiem i psychiatrą. Stosowałam różne leki, na które źle reaguję. Chodziłam, choć krótko, na terapię indywidualną, zakończyłam z zaleceniem relaksacji, masaży od czasu do czas /tendencja do napinania mięśni, badania pod kątem tężyczki, nie potwierdziły tej choroby, ustalono, że to właśnie taka reakcja na stres/, gimnastyki - konkretne ćwiczenia, i spokojne, ustabilizowane życie, na co mogę sobie pozwolić, bo jestem na rencie. Na podstawie kontaktów z różnymi ludźmi, którzy mają za sobą terapię, wiem, że to też nie jest 100% środek na pozbycie się nerwicy... Każdy powinien szukać tego, co mu najbardziej pomaga, co akceptuje jego psychika. Dla mnie terapia grupowa byłaby koszmarem. Jestem osobą dość empatyczną.....
-
[gwiazdka0911/b]................. "Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś".... własnie tak jest z nami, znerwicowanymi. Wierzymy, rozmyślamy, analizujemy, doszukujemy się chorób, można powiedzieć...wierzymy, że coś nam jest. Zmieniając myślenie, podejście do różnych niepokojących nas objawów, uleczymy naszą zbolałą duszę. Oczywiście jestem zdania, że trzeba wykonać niektóre badania, by wykluczyć, ewentualne, realne choroby. Kiedy wyniki potwierdzą, że nie ma podstaw do obaw, należy zająć się uporządkowaniem, uspokojeniem naszych myśli, przekonań, zakodowanych przez nas samych...różne drogi prowadzą do tego. Jedni próbują sami, inni szukają zrozumienia i pomocy u psychiatrów i psychologów. Ja należę do tych pierwszych. Już widzę pierwsze symptomy zmian pozytywnych....jest to praca żmudna i wymagająca odpowiednich warunków, tzn.odpowiedniej atmosferyi w domu, by znaleźć dla siebie codziennie, chociaż godzinkę w miejscu, gdzie nikt nam nie będzie przeszkadzał i będzie rozumiał nasze potrzeby.
-
jakubkowa, mam raczej niskie ciśnienie...leczę się na nadciśnienie, przyjmuję regularnie leki 2xdz. Jednak czasem, właśnie na skutek ataków nerwicowych, mam znacznie podwyższone / bywa 160/100, mimo przyjmowanych tabletek/. Szczególnie zaś, mam problemy z tętnem. Miewałam nawet 130 i więcej, ale od kiedy moja p. doktor /lekarz rodzinny/ stwierdziła, że ona nie zmieni mojego charakteru, muszę sama pracować nad opanowaniem stresu, podjęłam próby walki z tym problemem. Nauczyłam się oddychać, uspokajać myśli, a w razie dużych trudności, włączam relaksację - polecam To mi bardzo pomaga, Mąż, który był świadkiem spadku ciśnienia i tętna po relaksacji, naprawdę zdziwił się bardzo... Pozdrawiam....
-
Dzisiaj wspaniały dzień...byłam sama na spacerze, spędziłam prawie godzinę na powietrzu Rozpiera mnie radość i nadzieja, coraz większa, że zaczynam panować nad lękiem przed wychodzeniem z domu.... Dociera do mnie , że moje samopoczucie wywoływały przekonania pielęgnowane od dzieciństwa - zakręciło mi się w głowie, za chwilę zemdleję lub upadnę itp. historie. Pamiętam o rozluźnianiu mięśni, głównie szyi i nóg, by nie mieć wrażenia zachwiania równowagi... Jednak spacer po zapadnięciu zmroku jest dla mnie przyjemniejszy, czuję się bezpieczniej / /. Marian1967, moje dzisiejsze "osiągnięcie" potwierdza Twoją teorię, na trop której i mnie udało się wpaść... Pozdrawiam
-
MARAN1967, także ostatnio odczuwam mniejsze, i rzadziej, zawroty głowy, które przez ostatni rok "umilały" mi życie. Lęk przed kolejnymi problemami tego typu, "zamknął" mnie w domu. Sama mogłam spacerować jedynie wokół domu, trochę dalsze wyjście było możliwe w obecności innych i nie za długo. Czy to powolna droga do pozbycia się lęku...zobaczymy??? Chciałabym bardzo. W domu funkcjonuję coraz lepiej, bardzo mnie to cieszy. Upały, niezależnie od lęków nerwicowych, skazują mnie na siedzenie w domu....nie mam wówczas siły, jestem nie do życia..
-
Dziwnie się czuję...czy to możliwe, by udało mi się opanować ataki????? Chyba nie...ale wiem, że to one. Ta świadomość zmniejsza moje lęki, a to, jak sądzę dobra droga, właściwy kierunek Ile lat to trwało??? Bardzo długo Wasze/nasze forum mi bardzo pomogło. Uświadomiłam sobie, że to nie tylko moje przypadłości, że jest nas więcej... Tego było mi potrzeba... kiedyś, ponad 30 lat temu, kiedy zdałam sobie sprawę, że coś się ze mną dzieje, nie było żadnych źródeł, materiałów, by zweryfikować swoje objawy. Powiem coś niepopularnego...ale nigdy, nie działały na mnie dobrze leki typowo psychiatryczne. Próbowałam, organizm odrzucał, bronił się, a ja rezygnowałam.... Po rozmowie z neurologiem, zdecydowałam się na leki ziołowe....jak się okazało, zadziałały. Do tej pory piję, łykam naturalne środki. Wspomagam się kroplami Milocardin..od czasu do czasu. Oczywiście lęki miewam,najgorszy, najbardziej mnie męczy lęk przed wyjściem z domu, ale walczę z nim, nie daję się. Też, od czasu do czasu, czytam co nie co na temat różnych chorób, ale doszłam do wniosku, że wiele chorób daje podobne objawy, a ponadto wiele objawów rodzi się w mojej głowie... mam do tego dystans - przeważnie, będę uczciwa z Wami Pozdrawiam, dobrej nocy życzę wszystkim...... Wspomagam się też relaksacjami...ktoś, kto to wymyślił, zrobił mi wspaniały prezent...może i Wam pomogłyby
-
secretladykkk, przez większość mojego życia, tez taka byłam - wycofana - nie czułam się na siłach, by pokonać tę niemoc. Kilka, dosłownie 2 lata temu, kiedy zostałam mocno zraniona /werbalne/ przez moją Siostrę...otworzyłam się. Wszyscy też szeroko otwierają oczy...ona zaczyna bronić się..... Przestałam przejmować się "całym światem", oczywiście nie oznacza to, że stałam się bezduszna, ale po prostu nie pozwalam, by ludzie byli wobec mnie niegrzeczni. Potrafię np. powiedzieć pani w sklepie, czy członkom mojej rodziny, że nic nie uprawnia jej/ich do tak nieuprzejmego traktowania mnie itp.. Nadal nie ranię innych, ale "uciekam" od agresywnych czy niemiłych osób. Szanuję siebie, szanuję ludzi, oczekuję tego samego od innych .... taka zasada mi przyświeca. Z pewnością potrzeba czasu, by to wypracować w sobie, ale myśląc w ten sposób,można zbudować w sobie to przekonanie....
-
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
jasaw odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
Smelka92, można powiedzieć, że boli Cię wszystko co chcesz , bo to własnie nerwica się nazywa...oczywiście badania trzeba wykonać, by wykluczyć podejrzewane choroby... to daje spokój, co nie znaczy,że w głowie nie będą się rodziły "nowe pomysły" na choroby Cie trapiące. To zgrubienie na karku, połączone z bólem ręki, to może być spięcie mięśni, promieniujące, bardzo często towarzyszące stresom, emocjom najróżniejszym. Przez ostatni rok walczyłam z tym właśnie, ale teraz już wiem, że poza zwyrodnieniem szyjnego odcinka kręgosłupa,które może powodować także zawroty głowy, miałam potworne spięcie mięśni karku i pozostałych mięśni szkieletowych, które powodowały dyskomfort. Wzięłam się za siebie, ćwiczenia, które zalecił mi fizjoterapeuta, relaksacje dostępne w internecie oraz próby maksymalnego skupiania się na wykonywanej w danej chwili czynności, to podstawy mojej mobilizacji... Ja już we wcześniejszych postach wspominałam, że jestem na rencie, więc mam czas i warunki, by zająć się sobą, ale Wy-Młodzi macie dużo trudniejszą sytuację, musicie jakoś pracować, uczyć się... Nie można poddawać się, trzeba poszukiwać własnej drogi do równowagi, spokoju...zdrowia -- 30 lis 2011, 01:37 -- Smelka92, zapomniałam jeszcze zapytać czy musisz prywatnie się leczyć, to wszystko okropnie kosztuje.??? Nie wiem gdzie mieszkasz, ale często w prywatnych przychodniach przyjmują lekarze w ramach NFZ, trzeba pytać... Pozdrawiam... -
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
jasaw odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
Smelka92, proszę, nie denerwuj się. Objawy moje były konkretne...tzn.stan podgorączkowy przez ok.2 miesiące, zgrubienie, bardzo duże, węzłów chłonnych w okolicach obojczyka, oraz bardzo słaba morfologia krwi, wysokie OB. Takich objawów nie mam / bo też z nią walczę/ w przypadku nerwicy. Staraj się nie analizować, nie doszukiwać chorób, bo nakręcasz w ten sposób spiralę nerwicy. Ona to uwielbia ..... Staraj się żyć w miarę higienicznie...dbaj o właściwe odżywianie - wbrew pozorom to bardzo ważna sprawa w naszej chorobie, staraj się relaksować - dobry film, ciekawa książka lub spokojna, przyjemna muzyka.Są też różnego rodzaju relaksacje, które pozwalają odprężyć się, "zajrzeć w siebie", zwolnić, zastanowić się... Ponad 13 lat udało mi się pokonać tę niezbyt przyjemną chorobę, teraz cieszę się życiem i na pewno nie poddam się nerwicy.... -
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
jasaw odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
_asia_, zgadzam się z Tobą, ponieważ podobna sytuacja była ze mną, długo lekceważono moje objawy. W końcu trafiłam na lekarza, który skierował mnie na właściwe badania i diagnoza była wiadomoa Uratowało mnie to, że działałam szybko, nieustępliwie, a choroba została wychwycona w I stadium, które zwykle rokuje pozytywnie.... Dbajcie o siebie, wyjaśniajcie, gdy Was coś niepokoi...warto -
kaka1, może znajdziesz tu coś dla siebie....wiadomo,że nie wszystko nam odpowiada. W ćwiczeniach wymagana jest systematyczność i cierpliwość. http://psychologia.wieszjak.pl/stres-i-relaks/77751,Cwiczenia-relaksacyjne.html http://hjdb.wrzuta.pl/audio/4X8G0SAMsQa/rozluznianie-medytacja Spróbować nie zaszkodzi....pozdrawiam
-
kaka1, napiszę Ci później, teraz muszę "pędzić" z obiadem, ale nie zapomnę...
-
kaka1, drętwiejące ręce i bolący kark to typowe objawy nerwicy, ja też to mam, ale, dzięki odpowiednim ćwiczeniom, już potrafię zlikwidować to napięcie. Trwało to jednak bardzo długo....dzisiaj, pierwszy raz od ponad roku, czułam się dobrze na zakupach i spacerze......: Cieszę się każdą, miłą dla mnie chwilą. Problemy z sercem, kręgosłupem , ciśnieniem, tętnem, itp., są mi bardzo dobrze znane, jak większości, naszych znerwicowanych PRZYJACIÓŁ z forum...
-
Mirabeleee, nie przepraszaj, nie wszystko dla wszystkich...ja to rozumiem Na pewno masz za sobą przykre doświadczenie, postaraj się nie pielęgnować tego żalu, smutku...widocznie to nie była ta osoba - potrzebna Tobie, Twojemu sercu.... Zranione uczucia, zdradzona przyjaźń, oszukana miłość, powodują w nas załamanie wiary i nadziei....ale to przejściowe, uwierz mi Serdecznie pozdrawiam
-
Mirabeleee, my, ludzie z nerwicą żyjący, mamy problemy różne. Od braku zaufania-lęk przed zranieniem, po trudności w relacjach, jak piszesz. Ale może, tak jak ja, spotkasz osobę bardzo wrażliwą, poszukującą kogoś takiego, jak TY... Nie jesteś egoistką, nie wierzę w to!!! Albo ktoś, albo sama utwierdzasz się w tym... Może warto byłoby sprawdzić siebie w konkretnej sytuacji...nikt nie jest kryształowy, doskonały. Mamy prawo błądzić, mylić się, popełniać błędy, ale Ty jakbyś karała samą siebie takimi stwierdzeniami, na wyrost zapewne. Spójrz na swoje problemy łaskawszym okiem, bo choć mówisz, że wiary w siebie siebie Ci nie brak, dlaczego więc jesteś dla siebie srogim sędzią???? A może utraciłaś akceptację najbliższych, dla których kiedyś byłaś bardzo ważna, a teraz mają wobec Ciebie inne oczekiwania???? Trzeba zajrzeć w siebie, zastanowić się, co mogę, czego oczekuję - może zbyt wiele, co chciałabym....a tak naprawdę na co mnie stać.... -- 28 lis 2011, 02:09 -- Mirabeleee, może jednak przed snem wysłuchasz tego, co mi bardzo pomaga.. http://www.djoles.pl/mp3/pobierz/813301,ewa-foley-louise-l-hay-medytacja.html Spróbuj...jeśli będziesz miała ochotę
-
Mirabeleee, nie rezygnuje się z miłości, bo ona czyni cuda największe, z pewnością nie wyleczy nerwicy, bo ja byłabym już zdrowa, ale niesamowicie wspiera, łagodzi itp... Wiem, że nie jest łatwo spotkać człowieka kochającego prawdziwie, lojalnego, cudownego, ja też tak myślałam kiedyś... ale w 40 roku życia spotkałam, udało mi się, a myślałam,że oszaleję już w moim poprzednim toksycznym małżeństwie. Nie było to dla mnie proste, musiałam podjąć trudną dla mnie decyzję, odnośnie mojego być, albo nie być. Zdecydowałam się, udało się, i choć nerwica powraca po latach uśpienia, jest mi łatwiej, mam zrozumienie, wspaniałego Opiekuna, z którym pokonuję trudności i bóle nerwicowe. Uwierz mi..bądź otwarta na miłość....warto
-
Mirabeleee, nie, ja nie wierzę w takie historie. Ja myślałam o kimś bliskim, płci przeciwnej, z którym "odwiedzisz" inne sfery swego życia, bardzo ważne w życiu, szczególnie młodych ludzi, ale nie tylko.... Zastanów się nad tym.....Mirabeleee,oczywiście nie musisz ze mną o tym rozmawiać, to tylko delikatna sugestia. Jestem po lekturze Wstępu do psychoanalizy Freuda, stąd taka myśl...być może
-
Roberto, to typowe objawy nerwicy, więc nie dziw się temu, tylko jeśli masz pozytywne wyniki badań, możesz "odkreślić" sobie chorobę przypisywaną, a zdiagnozowaną pozytywnie. Drogą eliminacji dojdziesz do punktu, że, tak właściwie, to tylko wytwory Twojej wyobraźni. Oczywiście ten proces potrwa...odwiedzisz zapewne jeszcze kardiologa, nie raz, ortopedów-nie jednego, neurologa, itd.... Ale jeśli ma Ci to pomóc, warto. Ostatecznie trafisz do psychologa lub psychiatry, albo będziesz sam próbował pomóc sobie. Wszystko zależy od tego, na ile te problemy utrudniają Ci życie.... Powodzenia....nie rezygnuj z prób odnalezienia spokoju, pomocy sobie. Każdy znajduje dla siebie własny sposób.... Ja jestem na etapie samodzielnego "rozpoznawania wroga"....
-
coma, jeśli myślimy o tym samym...to zgadzam się. To są bardzo istotne dla życia sprawy....
-
Mirabeleee, aby sobie pomóc, trzeba najpierw zrozumieć siebie. Zastanowić się, co mi najbardziej przeszkadza w życiu...??? Ja najpierw polubiłam siebie, wiem, że to brzmi dziwnie...ale to jest ważne, przynajmniej w moim przypadku. _______________Najbardziej destruktywnymi wzorcami zakorzenionymi w psychice są: żywienie urazy, autokrytycyzm i poczucie winy __________________________Kluczem do pozytywnych zmian jest samoakceptacja___________________________________________
-
Mirabeleee, takie stany nie biorą się znikąd...są jakieś głębsze przyczyny tego. Nie wiem, czy korzystasz z wizyt u psychiatry, albo z psychoterapii,bo to może być pomocne w uzyskaniu odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak się ze mną dzieje???? Jestem osobą dojrzałą, matką dorosłych już synów. W czasach mojego dzieciństwa i młodości nie zajmowano się takimi sprawami zbyt wnikliwie, poza stwierdzeniem, tak, dziecko jest znerwicowane.... W okresie dojrzewania miałam wiele ataków, najpierw podejrzewano padaczkę, albo stwierdzono, że brak odpowiednich objawów. Ja także czułam się nieszczęśliwa i byłam bardzo skupiona na sobie, myślałam ciągle o tym, co mi jest, napędzałam spiralę strachu, narodziły się fobie i lęki. Życie nie szczędziło mi różnych sytuacji stresujących, więc i objawy nerwicy towarzyszyły i towarzyszą mi do teraz, z przerwami długimi. Nie mogę przyjmować leków "psychiatrycznych", bardzo źle reaguję na nie. Jestem zupełnie nie do życia. Dlatego korzystam, próbuję sama pokonać te stany. Dla mnie bardzo skuteczne okazały się relaksacje i, stosowane regularnie, tabletki ziołowe-uspokajające. Już nie raz podawałam linki z relaksacjami, medytacjami, ćwiczeniami rozluźniającymi. Dzięki nim doszłam do przyczyn moich dziwnych problemów już od dzieciństwa. Ogólnie mówiąc - brak pełnej akceptacji ze strony Mamy...to podstawa Przykro mi było bardzo, gdy zdałam sobie z tego sprawę, ale jestem na najlepszej drodze do wybaczenia Jej / już nie żyje /. Jeśli będziesz zainteresowana, oczywiście podam Ci te strony....